AktualnościRuch – Jagiellonia 0:1 (opis)

Ruch – Jagiellonia 0:1 (opis)

Trzynasta kolejka, na dodatek w piątek trzynastego okazała się szczęśliwa dla piłkarzy Jagiellonii, którzy wygrywając 1:0 (1:0) w Chorzowie przerwali passę sześciu kolejnych zwycięstw miejscowego Ruchu. Są to jednocześnie pierwsze stracone punkty przez podopiecznych trenera Marka Wleciałowskiego na własnym stadionie w bieżącym sezonie i pierwsza porażka od 22 kwietnia br., kiedy to niebiescy przegrali ze Śląskiem Wrocław, prowadzonym wówczas przez trenera… Ryszarda Tarasiewicza.

Dzięki wczorajszemu zwycięstwu nasz zespół zmniejszył dystans do dzisiejszego rywala do dwóch punktów. Jagiellonia zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami trenerów przystąpiła do meczu ustawiona bardzo defensywnie, czterech obrońców plus dwóch defensywnych pomocników i tylko wysunięty do przodu Sobociński. Zagrzewani dopingiem nadkompletu publiczności chorzowianie od początku ruszyli do ataku. Jako pierwszy dwukrotnie na bramkę Banszyńskiego strzelał Bonk. W 4 minucie strzał pomocnika gospodarzy pewnie obronił nasz bramkarz, zaś 4 minuty później piłka poszybowała nad poprzeczką. Jagiellończycy pierwszą kontrę wyprowadzili w 9 minucie, po której również nad poprzeczką uderzył głową Wolański. W 12 minucie Sokołowski wyłożył idealnie piłkę Łudzińskiemu, ten jednak strzelił „Panu Bogu w okno”.

W 16 minucie po rzucie wolnym Osińskiego i główce Mikulenasa nasz zespół przed utratą bramki uchroniła poprzeczka. Jeszcze lepszą sytuację napastnik gospodarzy, którego pozyskaniem swego czasu zainteresowana była Jagiellonia zmarnował w 25 minucie. Po szybkiej kontrze i wymianie piłki z Grzybem popularny „Miki” z sześciu metrów posłał piłkę nad poprzeczką. Po pół godzinie gry z przewagi gospodarzy otrząsnęli się jagiellończycy i zaczęli częściej przedostawać się w pole karne rywala. W 35 minucie po uderzeniu z dystansu Wolańskiego futbolówka obiła się od głowy bramkarza Ruchu, zaś trzy minuty później Remigiusz Sobociński uciszył stadion przy ul. Cichej. Cała sytuacja zaczęła się od złego wybicia futbolówki przez golkipera miejscowych, po którym Baran stracił piłkę na rzecz Dzienisa, ten zagrał do Walońskiego, ten w tempo do „Remka”, który w sytuacji sam na sam podciął piłkę ponad wychodzącym z bramki Nowakiem.

Gospodarzy strata bramki nie podłamała i po minucie powinni, a dokładniej Mikulenas  powinien doprowadzić do wyrównania. Litwin mając przed sobą jedynie Banaszyńskiego trafił z sześciu metrów właśnie w naszego bramkarza. W końcówce tej części gry jeszcze z dystansu obok bramki strzelał Łudziński, a nasz golkiper za grę na czas ujrzał żółtą kartkę. Od początku drugiej połowy zgodnie z oczekiwaniami chorzowianie zaatakowali jeszcze z większym impetem, zaś jagiellończycy bronili się momentami całym zespołem, jednak bardzo skutecznie, a gdy nadarzała się okazja kontrowali. Trzy minuty po wznowieniu gry gospodarze we czwórkę szli na naszego bramkarza, jednak w ostatniej chwili nadbiegający Napierała zablokował strzał wprowadzonego po przerwie Ćwielonga. W 50 minucie po raz kolejny oko w oko z Banaszyńskim stanął Mikulenas i tym razem górą był nasz golkiper.

Po czterech następnych minutach groźnie, ale niecelnie z linii pola karnego uderzał Grzyb. W 58 minucie kontratak wyprowadzili podopieczni Ryszarda Tarasiewicza, jednak strzał Wolańskiego obronił Nowak. Nie potrafiący rozmontować białostockiej defensywy chorzowianie ostatnie 12 minut meczu grali czwórką napastników, a jednak to jagiellończycy byli bliżsi zdobycia bramki. Po wyprowadzonej kontrze wynik meczu podwyższyć Sobociński, jednak doskonałą interwencją popisał się tym razem golkiper niebieskich. Gdy zegar wskazywał już 90 minutę drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartkę ujrzał Marcin Kośmicki, zaś sędzia doliczył 5 minut do regulaminowego czasu gry.

W tym czasie gospodarze praktycznie nie wychodzili z naszego pola karnego. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry tuż obok słupka z ostrego kąta strzelał Ćwielong, zaś w ostatniej nasi zawodnicy zablokowali trzy strzały chorzowian, po czym sędzia odgwizdał koniec spotkania.  Nasi zawodnicy to cenne zwycięstwo okupili aż 7 żółtymi kartkami, jednak tak się złożyło, iż żaden z nich nie będzie musiał pauzować w najbliższym meczu ze Śląskiem Wrocław.

13.10.2006, Chorzów:
Ruch Chorzów – Jagiellonia Białystok 0:1 (0:1) 0:1 – Sobociński (38 min.)
Sędziowali:  Grzegorz Gilewski (jako główny – Radom) oraz Rafał Rostkowski (z czerwoną chorągiewką – Warszawa) i Tomasz Smoliński (z żółtą chorągiewką – Radom).
Widzów:  10 000 (komplet). 
Żółte kartki: Kośmicki (dwie), Banaszyński, Dzienis, Wincel, Wolański, Napierała.
Czerwona kartka: Koścki (90 min. – za dwie żółte kartki)
Ruch: S. Nowak – M. Osiński, G. Baran, M. Klaczka, M. Makuch – T. Sokołowski, M. Pulkowski, G. Bonk, W. Grzyb (78` G. Misiura) – P. Łudziński (46` P. Ćwielong), G. Mikulenas. Trener: Marek Wleciałowski.
Jagiellonia: J. Banaszyński – A. Napierała, J. Markiewicz, M. Kośmicki, Ł. Nawotczyński (69` M. Trzeciakiewicz) – M. Dzienis, M. Wincel, J. Chańko P. Sobolewski – J. Wolański, R. Sobociński. Trener: Ryszard Tarasiewicz. 
Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00