AktualnościWypowiedzi po meczu z Lechią

Wypowiedzi po meczu z Lechią

Pierwsze spotkanie ćwierćfinałowe Pucharu Polski Lechii Gdańsk z Jagiellonią Białystok zakończyło się bezbramkowym remisem i sprawa awansu do półfinału pozostaje otwarta. Oto co powiedzieli po meczu zawodnicy.

Thiago Cionek (obrońca Jagiellonii, na zdjęciu): – Remis nie jest dla nas złym wynikiem, zważywszy na to, że był to ciężki mecz. Szkoda, że nie strzeliliśmy bramki, bo w dwumeczach gole zdobyte na wyjeździe mają ogromne znaczenie, ale myślę, że w rewanżu będzie nam łatwiej – zagramy przecież u siebie przy wsparciu naszych kibiców.

Grzegorz Sandomierski (bramkarz Jagiellonii): – Obrońcy pomagali mi przez cały mecz i cieszę się, że nie straciliśmy bramki, bo ciężko byłoby ją nam odrobić. Teraz zagramy u siebie i jesteśmy na pewno na lepszej pozycji niż Lechia. Nie dzielimy meczów na ligowe i pucharowe. We wszystkich rozgrywkach dajemy z siebie wszystko. Jesteśmy już w ćwierćfinale Pucharu Polski i chcemy powtórzyć zeszłoroczny wynik. Wszyscy pamiętamy jaka była radość, kiedy sięgaliśmy po to trofeum. Każdy mecz po przerwie, czy to zimowej, czy letniej jest wielką niewiadomą, a dzisiejsze spotkanie jest dobrym przetarciem przed pierwszym meczem ligowym. Tę drużynę na pewno stać na dużo lepszą grę.

Marcin Burkhardt (pomocnik Jagiellonii): Po okresie przygotowawczym powinniśmy zaprezentować się dużo lepiej. Cała drużyna zagrała słaby mecz i nie ma dla nas żadnego usprawiedliwienia – to Lechia była w tym spotkaniu lepszym zespołem, nie ma co się oszukiwać. Na inaugurację rundy wiosennej w lidze musimy zagrać dużo lepiej, przede wszystkim konsekwentniej i wykorzystywać sytuacje strzeleckie.

Łukasz Surma (pomocnik Lechii): – Nie brakowało determinacji i mieliśmy dwie sytuacje, na które pracowaliśmy przez cały mecz. Mam tu na myśli okazje Traoré i Buvala. Wydawać by się mogło, że brakowało im tej przysłowiowej „kropki nad i”, ale jak się okazuje nie jest to wcale takie proste. Być może kolegom zabrakło po prostu zimnej krwi. Ze strony Jagiellonii najlepszą okazję miał Tomek Frankowski, na szczęście Sebek Małkowski chyba wcześniej oglądał „Franka”, bo zachował się idealnie, nie położył się, tak jakby czekał na tę jego słynną podcinkę. Przy tak wyrównanych przeciwnikach, jak Lechia i Jagiellonia, takie sytuacje mogą się mścić w ogólnym rozrachunku.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00