AktualnościKijanskas: My nie uciekamy, a gonimy

Kijanskas: My nie uciekamy, a gonimy

Piłkarze Jagiellonii, po siedmiu spotkaniach bez wygranej na wyjeździe, wreszcie przywiozą do Białegostoku trzy punkty. Jednym z bohaterów sobotniej wygranej z Zagłębiem Lubin był Litwin – Tadas Kijanskas.

– Do momentu rzutu karnego mecz był wyrównany, a obie drużyny miały swoje sytuacje bramkowe – ocenia spotkanie 26-letni obrońca. –  Zdobyta bramka dodała nam skrzydeł, konsekwentnie i uważnie graliśmy w obronie, a przy tym stwarzaliśmy kolejne sytuacje bramkowe. Po drugiej bramce i dwóch czerwonych kartkach piłkarzy Zagłębia zostało już nam wytrzymać mecz do końca.

Po tym, jak w 42. minucie arbiter spotkania wskazał na rzut karny, wielu z pewnością zastanawiało się, kto weźmie piłkę, ponieważ dotychczasowy egzekutor jedenastek w naszym zespole – Tomasz Frankowski – po meczu z Wisłą oświadczył, że wyleczył się na dobre ze strzelania rzutów karnych.

– Było nas dwóch wyznaczonych do wykonywania karnego, jednak wziąłem piłkę i strzeliłem – mówi zdobywca pierwszej bramki, którą zdobył ją precyzyjnym i mocnym uderzeniem tuz przy słupku. – Na ostatnich treningach strzelałem w ten sam róg i pomyślałem, że nic nie będę kombinował i zmieniał. Jak widać, opłaciło się – cieszy się z drugiej bramki w sezonie Kijanskas, który jak się okazuje w swojej karierze rzuty karne już wykonywał. – Grając w Vetrze Wilno, przed dwoma laty w jednym sezonie strzeliłem siedem bramek z rzutów karnych, więc chyba nieprzypadkowo.

Wychowanek Karedy Kowno w dzisiejszym meczu po raz pierwszy, odkąd pojawił się w Białymstoku, rozpoczął spotkanie na lewej obronie, jednak w trakcie jego kilkakrotnie zamieniał się pozycją z Thiago Cionkiem. – Ustalenia trenera były takie, że jeżeli zawodnik drużyny przeciwnej, którego kryjemy, zmienia stronę, to my również się zamieniamy stronami – tłumaczy reprezentant Litwy. – Nie było dla mnie z tym problemów. Ostatnio w reprezentacji zagrałem dwa mecze właśnie na lewej stronie.

Radość z wygranej mogła zmącić sytuacja z 77. minuty, gdy nad stadionem zgasły jupitery. Oświetlenie udało się przywrócić po 22. minutach. – Była to trochę nieprzyjemna sytuacja – uważa Tadas. – Nie wiedzieliśmy początkowo czy z powrotem zapalą jupitery, czy też będziemy musieli dokończyć mecz na drugi dzień. Ostatecznie skończyło się wszystko dobrze.

Po przywróceniu światła żółto-czerwoni mogli dobić Zagłębie, gdyż od razu po wznowieniu gry stworzyli trzy stuprocentowe sytuacje. – Rzeczywiście, stworzyliśmy dzisiaj mnóstwo sytuacji bramkowych, sam trafiłem w poprzeczkę, koledzy również mieli okazje i przynajmniej trzy bramki mogliśmy jeszcze zdobyć. Ale może to i dobrze, że nie nastrzelaliśmy ich więcej, przed nami jeszcze osiem kolejek i tam będziemy je strzelać – z uśmiechem mówi Kijanskas, którego zdaniem, dzięki dzisiejszej wygranej, Jagiellonia nadal liczy się w walce o tytuł mistrzowski.  

– My nikomu nie uciekamy, a nadal gonimy Wisłę. Powiedzieliśmy sobie w szatni z trenerem, że walczymy na maksa i nie oglądamy się za siebie. Jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa i będziemy walczyć do samego końca – kończy obrońca Jagi.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00