AktualnościStaňo: Jagiellonia ma o co walczyć

Staňo: Jagiellonia ma o co walczyć

W sobotnim meczu Jagiellonii Białystok z Korona Kielce w zespole gości ma szansę na występ aż czterech zawodników, którzy w przeszłości reprezentowali barwy Jagi. Niespodziewanie najskutecznejszym z nich w ostatnim czasie jest Słowak Pavol Staňo, który w nieco ponad rok po wyjeździe z Białegostoku zdobył już dla nowego klubu osiem bramek. Zapraszamy do rozmowy z 33-letnim obrońcą Korony.

Darek Gryko: Co słychać ?

Pavol Staňo (obrońca Korony Kielce): – Mam przed sobą siedem godzin podróży i już się cieszę. Wracam na stare śmieci.

Właśnie, odkąd odszedłeś z Jagiellonii obie drużyny spotkają się już po raz szósty.

– Naprawdę? Już się zagubiłem w tym, ale rzeczywiście często ostatnio gramy ze sobą.

Pamiętasz, które miejsce zajmowały oba zespoły po meczu w Kielcach jesienią?

– Tak, doskonale. Jaga była pierwsza, a my za nimi. Dwa razy mieliśmy okazję, by wyprzedzić zespół z Białegostoku. Niestety nie wykorzystaliśmy tych szans, za pierwszym razem przegraliśmy na Arce (1:2), a w następnej kolejce graliśmy z Jagiellonią u siebie i niestety też nie wygraliśmy (1:1).

Co się stało z tymi zespołami na wiosnę? Patrząc na dorobek punktowy obie należą do grona najsłabszych drużyn.

– Coś się musiało zepsuć, bo żadna z drużyn na wiosnę nie odpaliła. Wielkie plany były zarówno w Białymstoku, jak i w Kielcach, u nas już na pewno nic z tego nie będzie w bieżącym sezonie, a Jagiellonia ma jeszcze o co walczyć, bo ciągle szanse na drugie miejsce są i życzę jej tego. Byłby to naprawdę duży sukces dla tego miasta i klubu.

W Jagiellonii działacze nie pozwolili odejść trenerowi Probierzowi, u Was przed ostatnią kolejką zmiana na stanowisku trenerskim nastąpiła. Pomogło to coś?

– Po słabym początku ostatni mecz wygraliśmy i mamy jeszcze szansę zdobyć trochę punktów aby poprawić swoje miejsce o trzy-cztery lokaty, żeby to tak fatalnie nie wyglądało w końcowej tabeli.  Jesteśmy źli na siebie, że tak się stało a zarazem ciekawi, jak ten sezon się dla nas zakończy. W piłce często jednak tak bywa, że po słabszych meczach przychodzą te lepsze i wierzę, że w tych ostatnich meczach tak właśnie będzie.

Jakiego meczu można się zatem spodziewać s sobotę?

– Nie zagwarantuję, że będzie to fajny mecz. Pora o której będzie rozgrywany i zapowiadane upały raczej nie sprzyjają widowiskowości spotkań. Nie jeden powie, że szukam wytłumaczenia, ale niech sam spróbuje, licząc z rozgrzewką przez 120 minut pobiegać w takim upale. Na szczęście nie zamknęli całych trybun dla publiczności w Białymstoku, bo grać w upale przy pustych trybunach to by dopiero była porażka.

 Ten mecz to także pojedynek dwóch najskuteczniejszych obecnie zawodników ekstraklasy Tomka Frankowskiego i Andrzeja Niedzielana? Który z nich zostanie królem strzelców? A może ktoś inny?

– Ciężko powiedzieć, bo tłoczno się zrobiło w czołówce strzelców. My na pewno będziemy starali się pomóc Andrzejowi coś strzelić a zarazem przypilnować, by Franek nic nie strzelił. Trzymam kciuki za naszego kolegę w tej walce.

Odkąd trafiłeś do Korony zacząłeś częściej trafiać do bramki rywala. W Jagiellonii przez dwa lata zdobyłeś dwie bramki, w Koronie w nieco ponad rok strzeliłeś już osiem goli. Jak na obrońcę wynik chyba imponujący.

– Rzeczywiście wynik jest niezły i nie pozostaje nic innego jak się cieszyć. Jest to w pewnym sensie spowodowane innym stylem gry drużyny niż był w Jagiellonii, a ponadto mamy tu naprawdę dobrych wykonawców stałych fragmentów gry, po dośrodkowaniach których piłki lecą dokładnie w to miejsce, gdzie powinny. Naprawdę mamy bardzo dużo tych sytuacji, a i tak sporo z nich nie wykorzystujemy. Ogólnie jednak nie jest źle z tym elementem gry i można powiedzieć, że jedt to nasz atut.

Analizowaliście już ostatni mecz Jagiellonii z Legią. Jak można było go nie wygrać?

– Był to trudny mecz dla Jagiellonii, która praktycznie przez ostatnie pół godziny zamknęła Legię na jej połowie, a o mały włos mogło się to źle skończyć, bo w końcówce można było stracić bramkę. Takie spotkania, w których osłabiony zespół broni się wszystkimi zawodnikami są trudne. Trzeba też przyznać, że Jagiellonia nie miała szczęścia, bo sytuacji stworzyła sobie mnóstwo. Zupełnie inaczej by się mówiło o tym meczu, gdyby jedna z tych sytuacji zakończyła się bramką.

Dziękuję za rozmowę.

– Również dziękuję i pozdrawiam. Do zobaczenia w Białymstoku.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00