AktualnościŁupiński: Wiem nad czym mam pracować

Łupiński: Wiem nad czym mam pracować

Rzutem na taśmę załapał się do kadry pierwszego zespołu na obóz do Cetniewa, gdzie mógł grać i trenować pod okiem trenerów Hajty-Dźwigały. Mowa o 16-letnim zawodniku Jagiellonii – Emilu Łupińskim, podopiecznym trenera Samuela Tomara, który właśnie na tym obozie miał po raz pierwszy styczność z seniorską piłką.

Maciej Gromek: Znalazłeś się tu dzięki trenerowi Saumelowi Tomarowi, w którego drużynie jesteś jednym z najlepszych zawodników.

Emil Łupiński: – Cała drużyna jest bardzo dobra i każdy jest na podobnym etapie. Nie ma zawodników lepszych, czy gorszych. Po prostu jest bardzo dobra ekipa. To co się wydarzyło, to dla mnie wielka przygoda. Miałem okazję spędzać czas z piłkarzami pierwszego zespołu. Oczywiście nie przyjechałem na obóz żeby ich poznać, tylko po to aby uczyć się grać w piłkę. Wiadomo, że całe życie się człowiek uczy. Mam nadzieję, że uda mi się zostać tutaj na dłużej.

Powiedz coś więcej o momencie, w którym się dowiedziałeś, że jedziesz na zgrupowanie do Cetniewa.

– Szykowałem się już do spania i przed 24 obudził mnie telefon. Zadzwonił trener Samuel Tomar i powiedział żebym się pakował, bo z rana jadę z pierwszym zespołem na obóz. Nie mogłem spać prawie przez całą noc, za to udało się zasnąć w autokarze i podróż minęła bardzo szybko.

Rano chyba też spotkało Cię nie mniejsze zaskoczenie, bo kierownik nic nie wiedział o tym, że masz jechać z zespołem.

– Był lekki szok. Nie ukrywam, że trochę przestraszyłem się, bo gdy wszedłem to kierownik powiedział, że nic nie wie o moim wyjeździe na zgrupowanie. Chwilę po tym wszystko było już jasne, przyszedł trener Dariusz Jurczak i wszystko wyjaśnił.

Jak myślisz, dlaczego trener Tomar akurat Ciebie wskazał na wyjazd z seniorami?

– Nie wiem. Bardzo dużo w ostatnim czasie pracowaliśmy nad wydolnością. Bywało też tak, że trener dzwonił do mnie i chciał żebym pobiegał z nim i jego młodszym synem Kubą. Oczywiście byłem na każdym treningu, starałem się nie opuszczać i przychodzić nawet wtedy, gdy coś mi dolegało. Uważam, że zrobiłem dosyć duży postęp i w nagrodę chyba dlatego się tutaj znalazłem.

Jesteś kapitanem swojej drużyny …

– Tak, już od dłuższego czasu. Jestem bardzo związany z drużyną i teraz po powrocie na pewno będę starał się przekazać nowym zawodnikom w naszej drużynie te wskazówki, które nabyłem podczas tego obozu. Z pewnością będę im dużo opowiadał o czasie tutaj spędzonym.

Graliście ostatnio też turniej i na nim zostałeś wybrany najlepszym zawodnikiem.

– Tak, to był bardzo ciekawy turniej. Pojechaliśmy z trenerem Samuelem i trenerem Czykierem. Bardzo dobrze przygotowali nas do tego turnieju. Były ciekawe ekipy, a najważniejsze było to, że w całych rozgrywkach nie straciliśmy bramki. Akcje, które przeprowadzaliśmy były składne. Staramy się brać przykład z tych najlepszych drużyn, z ligi niemieckiej, czy angielskiej.

Wracając już do samego wyjazdu, to powiedz jak trenuje Ci się pod okiem trenera Tomasza Hajty u boku takich zawodników jak Tomek Frankowski, czy Grzesiek Rasiak?

– Na pewno jest to super przeżycie, ponieważ trenerzy dużo pomagają. Staram się jak najlepiej wykonywać ich polecenia. Jest ciężko, ale w seniorskiej piłce tak być musi. Bardzo się cieszę, że mam siły aby trenować. Mam lekkie problemy z kolanami, prawdopodobnie są przeciążone od grania na sztucznej murawie. Poza tym jest wszystko w porządku. Co do Tomka Frankowskiego, czy Grześka Rasiaka są to profesorzy. Dla mnie oni są jak kolejni trenerzy.

Na treningach ktoś Ci podpowiada i pomaga?

– Tak, wszyscy się starają mi pomagać. Począwszy od najstarszych do najmłodszych. Nawet koledzy zza granicy też udzielają mi wskazówek. Bardzo fajna drużyna, wszyscy pozytywnie nastawieni. Myślałem, że ktoś może się ze mnie nabijać, ale każdy dobrze mnie traktuje i nie czuję się tutaj jak osoba niepotrzebna.

Będziesz miał teraz paru fajnych, nowych kolegów.

– Koledzy z Czarnogóry są bardzo śmieszni, zawsze poprawiają mi humor. Dużo czasu spędzam z Michałem Steciem, Kubą Słowikem oraz Mirkiem Kalistą.

Trener Samuel mówił, że jesteś środkowym obrońcą, a tymczasem trenerzy w sparingu wystawili Cię na środku pomocy.

– Na testy przyjechało wielu stoperów, więc powiedziałem, że obojętnie gdzie, abym zagrał. Nie liczy się pozycja, a fakt przebywania na boisku. Zdarzało się, że grałem w swoim roczniku jako defensywny pomocnik, a nawet napastnik. Liczyło się tylko to, żebym grał.

Spotkanie z Młodą Polonią Warszawa, to był Twój pierwszy mecz w seniorach?

– Miałem jeszcze okazję zagrać chwilę z Cartusią Kartuzja, ale pojedynek z Polonią był tym, w którym zagrałem pełne dziewięćdziesiąt minut. To był taki prawdziwy debiut w moim wykonaniu. Nie ukrywam, że było ciężko, ale po jakimś czasie przyzwyczaiłem się do gry. Zapomniałem z kim gram i cieszyłem się piłką chcąc jednocześnie zagrać jak najlepiej.

Czyli mimo wszystko była jakaś trema?

– Wszyscy mnie uspokajali, trener Dźwigała powiedział mi, żebym grał spokojną piłkę bez nerwów, a jednocześnie trener Hajto dodał, że owszem mam grać spokojnie, ale mam także pokazać klasę na boisku i walczyć. Starałem się wykonywać polecenie obydwu, aby wyszło jak najlepiej.

Rozmawiałeś z trenerami po meczu?

– Tak, mówili, że było dobrze, lecz wskazali mi także błędy, które popełniłem. Ja osobiście czuję pewien niedosyt. Gdybym mógł, to zagrał bym jeszcze dwa mecze, aby udowodnić, że jest jeszcze lepiej.

Do Turcji zapewne nie pojedziesz, ale ten wyjazd to dla Ciebie chyba duża motywacja do dalszej pracy?

– Fakt, że mogłem tu być jest dla mnie wspaniałą przygodą. Co do wyjazdu do Turcji, to pewnie, że bym chciał, ale wiadomo, że odstaję od chłopaków fizycznie i musze nadrobić zaległości. Teraz czuję się pewniej. Będę wiedział nad czym pracować.

Dziękuję za rozmowę.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00