AktualnościNorambuena: Szok kulturowy

Norambuena: Szok kulturowy

Alexis Norambuena nie tak dawno wrócił ze zgrupowania narodowej reprezentacji Palestyny, do której został powołany na turniej Arab Cup 2012. Jak to się stało, że Chilijczyk reprezentował barwy arabskiego kraju ? Co spotkało Norambuene na miejscu i jak przyjęli go koledzy z drużyny ? Zapraszamy do przeczytaniu obszernego wywiadu z reprezentantem Palestyny.

Maciej Gromek: Wiadomość o tym, że zostałeś powołany do reprezentacji Palestyny była dla wszystkich sporym zaskoczeniem. Opowiedz, jak to się stało.

Alexis Norambuena: Mój dobry kolega, jeszcze z czasów gry w Chile, w reprezentacji Palestyny występuje już od dawna. Okazało się, że moi przodkowie też stamtąd pochodzą i droga do ich kadry jest otwarta. Propozycję dostałem już dawno, jednak ciągle zwlekałem, bo nie byłem jeszcze gotowy na podjęcie takiej decyzji.

W końcu jednak się zdecydowałeś.

No tak. Mam już 28 lat, marzenia o grze w reprezentacji Chile powoli zaczęły się gdzieś oddalać, bo bardzo ciężko było się tam przebić. Dlatego pomyślałem, że warto spróbować.

Co na to Twoja najbliższa rodzina ?

Rozmawiałem z żoną i muszę przyznać, że nie była to łatwa decyzja. W telewizji ciągle słyszy się o jakichś bombach, o napięciach na tamtych terenach. Po długich dyskusjach doszliśmy jednak do porozumienia.

Twoja rodzina pochodzi z Palestyny ?

Moja mama powiedziała mi kiedyś, że dziadek był Palestyńczykiem. Nigdy jednak jakoś specjalnie nie zagłębiałem się w to, choć ostatnio – nie ukrywam – trochę poczytałem o samym kraju, o jego historii. Z moich informacji wynika również, że w Chile jest największa kolonia Palestyńczyków.

Długo czekałeś na załatwienie formalności ?

Jak już wcześniej wspomniałem, mój kolega namawiał mnie na podjęcie tej decyzji i to on pomógł w załatwieniu wszystkiego. Zadzwonił do federacji, we wtorek wysłałem swoje dokumenty, a już w sobotę otrzymałem paszport, zaproszenie na zgrupowanie no i bilet.

Jakie wrażenie zrobiła na Tobie Palestyna ?

W Palestynie jeszcze nawet nie byłem. Graliśmy w Jordanii, Jemenie i Arabii Saudyjskiej.

Wylądowałem na lotnisku w Jemenie i tam czekałem na resztę drużyny. Kiedy już wszyscy dolecieli, udaliśmy się do hotelu.

Jak wyglądało Wasze spotkanie ? Jak przyjęli Cię koledzy ?

Wszyscy są bardzo sympatyczni, więc było miło.

A byłeś w stanie się z nimi porozumieć ?

Oni rozmawiają po angielsku. Ja dużo rozumiem, ale czasem brakuje mi słów i wtedy pomaga mi mój kolega, który włada biegle tym językiem.

Pojechaliście do hotelu. Mieliście pewnie chwilę wolnego i coś pozwiedzaliście. Powiedz, jak wrażenia ?

Szok kulturowy. Tam wszystko jest inaczej. Szczerze mówiąc po pierwszej godzinie pobytu pomyślałem – co ja tutaj robię ? Ale później było ok. Idzie się przyzwyczaić. Taki niedługi wyjazd to przygoda, ale mieszkać tam na stałe chyba bym się nie zdecydował.

Kraje muzułmańskie rządzą się swoimi prawami. Co najbardziej Cię tam zdziwiło ?

Kobiety. Wyglądają jak ninja. Spod czarnych szat wystają tylko oczy. Ale to nie jest dla mnie problem, bo ja mam żonę (śmiech -red.). Na ulicach oczywiście wszędzie dookoła widać meczety – tak jak w Polsce kościoły. Wszystkie sklepy są zamknięte w godzinach 13-17, gdyż jest tam niezwykle gorąco.

A był ktoś, kto uczulał Cię jak możesz się zachowywać, a jak nie ?

Tak. Tłumaczyli mi na przykład, że nie mogę patrzeć na kobiety. Jak powiedziałem już wcześniej – nie muszę, mam żonę (śmiech -red.). Ale było kilka innych, ciekawych przypadków. Na przykład wyszliśmy na ulicę i szła rodzina. Mąż z przodu, a dzieci i żona cały czas jakieś 2-3 m za nim. Lub inna sytuacja. Siedzimy w restauracji i wchodzi para. Kobieta oczywiście w stroju ninja (śmiech -red.). Stolik zasłaniany jest parawanem i dopiero wtedy może zdjąć swoje okrycie. Jednym słowem inna kultura.  

A coś więcej o samym zespole. Jest tam Was więcej, Chilijczyków ?

Nie, tylko ja i kolega. Reszta to Palestyńczycy.

Skoro jest tam aż tak gorąco, to pewnie treningi i mecze to męczarnia.

Tak. Pierwszy trening mieliśmy o 7:00 i tylko biegaliśmy a później dopiero o 19:00. Jest niesamowicie gorąco. Mecze graliśmy o 17:00 i nie było łatwo, bo w Jemenie spotkanie rozgrywaliśmy na wysokości przeszło 2000 m n.p.m. To duży wysiłek dla organizmu, ale na szczęście wróciłem bez kontuzji.

Zagrałeś tam trzy pełne mecze.

Zgadza się. Wygraliśmy z Jemenem, zremisowaliśmy z Arabią Saudyjską i przegraliśmy z Kuwejtem. Z grupy wychodziła tylko jedna drużyna, dlatego nam się nieudało. Wyniki jednak pokazują, że nie jesteśmy najgorsi. To młoda drużyna i media prognozują, że na Bliskim Wschodzie w przyszłości możemy trochę namieszać.

Twoja zmiana obywatelstwa i występy na Arabic Cup odbiły się głośnym echem w Chile ?

Tak. Wiem od rodziny i znajomych, że sporo się o tym pisało i mówiło. Odezwał się do mnie nawet jakiś dziennikarz, który chciał przeprowadzić wywiad. Pytał się dlaczego gram w Palestynie, ale mu nie odpowiedziałem, bo nie lubię rozmawiać z mediami. Wywiadów udzielam tylko dla jagiellonia.pl (śmiech -red.)

A jak zareagowali na Twoje występy koledzy z drużyny ?

Śmieją się cały czas. Krzyczą „bomba, bomba”, ale oczywiście nie jest to złośliwe.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00