AktualnościĆwierćfinał nie dla Jagi

Ćwierćfinał nie dla Jagi

Piłkarze Michała Probierza kończą swój udział w tegorocznych rozgrywkach o Puchar Polski. W dalszą drogę ku finałowi na Stadionie Narodowym w Warszawie udają się zawodnicy Zagłębia Lubin, którzy po raz drugi w tym sezonie pokonali Żółto-Czerwonych na ich terenie 2:0 (2:0) po bramkach Michala Papdopulosa i Krzysztofa Piątka.

Żółto-Czerwoni od niedzielnego meczu z Lechem Poznań przeszli dziwną metamorfozę. Niestety dla białostockiej publiczności była to zmiana na gorsze. Zagłębie od początku kontrolowało przebieg boiskowych wydarzeń. W szeregach naszej drużyny dominowało niezrozumienie, występowało bardzo dużo prostych błędów, coś po prostu pękło. Na pewno nie był to zespół, który ostatnio oglądaliśmy w meczu przeciwko Lechowi Poznań czy jeszcze wcześniej przeciwko Legii Warszawa.

Nawet w przegranym meczu we Wrocławiu nasi zawodnicy prezentowali się znacznie lepiej. Nie można nikomu odmówić zaangażowania i chęci, ale nic pozytywnego z tego nie wychodziło. Tak przynajmniej było w pierwszej połowie, w której przyjezdni dwukrotnie pokonali Krzyśka Barana po strzałach głową. W 16. minucie z prawej strony dochodzącą piłkę w pole karne posłał Łukasz Janoszka. Igorsa Tarasovsa w szesnastce wyprzedził Czech – Michal Papadopulos i posłał piłkę w kierunku dalszego słupka naszej bramki – Krzysiek Baran był bez szans.

Kwadrans później z rzutu wolnego dośrodkował Krzysztof Janus, kolega Jacka Góralskiego z Wisły Płock. Tym razem Tarasovsovi uciekł Krzysztof Piątek, jego uderzenie i tym razem, mimo szczerych chęci pozostawało poza zasięgiem naszego golkipera i było 0:2. Miedziowi dominowali, przetrzymywali piłkę i nie pozwalali gospodarzom na stworzenie zagrożenia pod bramką Martina Polacka. Bodaj jedyną próbę w pierwszej połowie strzałem z dystansu podjął Taras Romanchuk i to by było na tyle. Mało tego, nim goście wyszli na prowadzenie zmarnowali dwie kapitalne okazje już w pierwszych minutach meczu.

Obraz pierwszej połowy nie pozostawiał złudzeń, kto jest lepszy na boisku w Białymstoku. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę trener Michał Probierz, który już w przerwie dokonał pierwszej zmiany i Mackiewicza zastąpił Vassiljev. Pierwszy zastrzyk świeżej krwi zaczął przynosić pożądane rezultaty. Jagiellonia zaczęła się budzić, zaczęła grać, zaczęła częściej utrzymywać się przy piłce na połowie rywala. Jagiellonia wyglądała coraz lepiej. Zaczęła strzelać, głównie z dystansu, ale i wówczas było bardzo groźnie. Szczególnie kiedy po rykoszecie uderzył Jacek Góralski, a także gdy kilka minut później po ładnym opanowaniu piłki uderzał Konstantin Vassiljev. Wkrótce na boisku pojawili się Fedor Cernych i strzelec jedynej bramki w meczu z Lechem – Przemek Frankowski. Ten drugi kilka minut po wejściu zdecydował się zaskoczyć Polacka strzałem z ostrego kąta. Było blisko, piłka trafiła w spojenie słupka z poprzeczką, ale szczęśliwie dla Lubinian wyleciała w pole.

Gospodarze chcieli, próbowali do końca, ale niestety nie udało się już odwrócić losów rywalizacji. O niepowodzeniu w drugim meczu w tym sezonie Pucharu Polski zadecydowała przespana pierwsza odsłona tego spotkania. Zabrakło koncentracji i zdecydowanego działania przy dośrodkowaniach Janoszki i Janusa. Niestety, podobnie jak przed rokiem, Jagiellonia swój udział w rozgrywkach „pucharu tysiąca drużyn” kończy na 1/8 finału. Miedziowi grają dalej a swojego rywala poznają za kilka godzin, gdy zakończy się spotkanie Lecha Poznań z chorzowskim Ruchem.

Przed naszą drużyną sporo pracy. Przed chłopakami Probierza ciężki, daleki wyjazd do Szczecina, gdzie w poniedziałek zmierzą się z jedyną niepokonaną jeszcze w lidze drużyną Pogoni. 

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00