AktualnościWojciech Strzałkowski: Baza treningowa to priorytet

Wojciech Strzałkowski: Baza treningowa to priorytet

        Wybór nowego składu zarządu klubu z dotychczasowym prezesem i znalezienie nowego miejsca na bazę treningową – to najważniejsze tematy poruszane na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy i posiedzeniu Rady Nadzorczej Jagiellonia Białystok SSA.

W połowie marca zakończyła się trzyletnia kadencja poprzedniego zarządu oraz rady nadzorczej spółki. Tuż po obradach, „na gorąco”, poprosiliśmy o wywiad przewodniczącego rady nadzorczej klubu Wojciecha Strzałkowskiego.

Jak Pan ocenia ubiegły rok Jagiellonii i to zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym?

Wojciech Strzałkowski, przewodniczący rady nadzorczej Jagiellonia Białystok SSA, akcjonariusz klubu: – Pod względem sportowym osiągnęliśmy historyczny sukces, jakim było zajęcie trzeciego miejsca w rozgrywkach o mistrzostwo Polski. Radość jest tym większa, że drużyna uzyskała ten wynik w jubileuszowym roku 95-lecia istnienia Jagiellonii. Cały czas rozwijamy i to z coraz lepszymi wynikami szkolenie w naszej Akademii – grupach młodzieżowych Jagiellonii i naszego stowarzyszenia Białostockiej Szkółki Piłkarskiej. Możemy się też pochwalić, że frekwencja na naszych meczach była jedną z najwyższych w Ekstraklasie. Słowem Klub rozwija się w wielu dziedzinach. Przyznam, że kiedy 11 lat temu przejmowaliśmy Jagiellonię, nawet nie marzyliśmy o takim stadionie, sukcesach i pozycji naszego Klubu.

Co do kwestii finansowych, to też możemy mówić o swego rodzaju sukcesie. Miniony rok był wyjątkowym, ponieważ Jagiellonia zapłaciła podatek dochodowy. Oznacza to, że suma przychodów była wyższa niż koszty działalności.

W tym miejscu należy się jednak pewne wyjaśnienie. Trzeba pamiętać, że czym innym jest zysk, a czym innym płynność finansowa, czyli posiadanie środków na koncie oraz w kasie. To wynika z tego, że opłaty transferowe są płacone w ratach i są rozłożone na wiele miesięcy a podatek dochodowy oraz VAT należy zapłacić bez względu na to kiedy wpłynął pieniądze za transfery. Żeby zapłacić ten podatek dochodowy, musieliśmy zaciągnąć pożyczkę na ten cel u akcjonariuszy.

Z jednej strony mamy historyczny sukces sportowy. Z drugiej szeroko krytykowaną wyprzedaż kluczowych dla drużyny zawodników. To przełożyło się na gorszą sytuację zespołu w obecnym sezonie. Czy taki ruch był konieczny?

– Nie był konieczny. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że obecna pozycja w tabeli bezpośrednio wynika z braku najważniejszych piłkarzy z poprzedniego sezonu. Gdyby to zależało tylko ode mnie, zarządu klubu, czy rady nadzorczej, nie byłoby tych transferów. Chcę, by kibice mieli pełną wiedzę na ten temat. Sprzedaż zawodników nie była podyktowana chęcią osiągnięcia możliwie najwyższego wyniku finansowego. Transfery były efektem wyniku, jaki nasi piłkarze odnieśli w poprzednim sezonie. Trochę Jaga stała się ofiarą własnego sukcesu. Po rozegraniu świetnej drugiej rundy i rundy mistrzowskiej wielu naszych zawodników otrzymało intratne propozycje z innych klubów. Nie mówimy tu o 50 proc. podwyżkach. Były to kontrakty kilka a czasami nawet kilkanaście razy wyższe, niż mieli w Jagiellonii. Klubu nie stać było nawet na złożenie zbliżonej oferty. Nasi piłkarze to w większości bardzo młodzi ludzie. Menadżerowie kuszący ich tak dużymi pieniędzmi, potrafili im zakręcić w głowach. To skutkuje tym, że taki zawodnik zgłasza do nas chęć transferu i w tym momencie niewiele już możemy zrobić. I skończyło się to tak, że z klubu odeszło 4 zawodników.

Chcę jednak zaznaczyć, że środki z transferów przeznaczono na wzmocnienie zespołu. W sumie wydano na ten cel ponad sześć milionów złotych. I nie zawsze jest tak, że nowy zawodnik od razu wpływa na poprawę funkcjonowania zespołu. Wierzymy jednak, że z czasem ich gra przełoży się na oczekiwany przez nas wynik sportowy i osiągniemy cele klubu.

Dzięki środkom z transferów mogliśmy też zapewnić bieżące finansowanie wynagrodzeń zawodników, sztabu szkoleniowego, najmu stadionu, powierzchni treningowych, szkolenie młodzieży. W ubiegłym roku koszty działalności klubu zamknęły się w kwocie 21 mln zł, wpływy z praw telewizyjnych oraz z tytułu umów sponsorskich, dotacji z Miasta nie zagwarantowały nam przychodów w wysokości niezbędnej na utrzymanie klubu. A dzięki transferom to się udało.

Kolejnym ważnym tematem było podanie informacji dotyczących rozpoczęcia budowy bazy treningowej Jagiellonii na Krywlanach. Ta wiadomość została przyjęta z dużą aprobatą, ale teraz temat ten wywołuje wiele kontrowersji. Na jakim etapie jest ta inwestycja?

– Nie możemy zrealizować inwestycji na Krywlanach, ponieważ kilka miesięcy po podpisaniu umowy z miastem, zmieniła się ustawa o ochronie przyrody. Drastycznie wzrosła wysokość odszkodowania za wycinkę drzew. Koszt ich usunięcia byłby porównywalny z kwotą, za którą chcieliśmy wybudować cały ośrodek treningowy. To jest główny powód, który uniemożliwia nam realizację planów sprzed roku.

Oczywiście, nas również irytuje fakt, że minął rok, a wciąż jesteśmy w tym samym punkcie. To jednak jeszcze bardziej determinuje nas, by jak najszybciej wybudować ten kompleks. Obecnie stowarzyszenie Białostocka Szkółka Piłkarska Jagiellonia jest na etapie przygotowywania projektu porozumienia z miastem, które pozwoli nam rozwiązać obecną umowę z przyczyny od nas niezależnych. Równocześnie poszukujemy nowej lokalizacji dla budowy bazy. Zakładam, że w 2016 roku taka nieruchomość formalnie będzie już dzierżawiona przez naszą Akademię i w kolejnym roku rozpocznie się budowa boisk.

Podkreślam, że to priorytetowa dla nas inwestycja. Na tych boiskach trenować będą setki młodych piłkarzy, a jednocześnie mieszkańców naszego miasta. Chcemy zbudować ten ośrodek dla Jagiellonii, ale też dla dzieci i młodzieży, żeby miały dobre warunki do sportowego rozwoju. Oczywiście chcemy, by nasi wychowankowie w przyszłości stali się głównymi filarami seniorskiej drużyny. Zależy nam, by Jagiellonia osiągała jak najlepsze wyniki sportowe, marzymy też o tytule mistrzowskim. A nie osiągniemy tego, nie szkoląc młodzieży.

Kibice mają obawy, czy ta baza szkoleniowa nie podzieli losów galerii handlowej przy ul. Jurowieckiej, której nie ma i nie będzie. Jak Pan odniesie się do tych zarzutów?

– Chciałbym przypomnieć, że historia inwestycji przy ul. Jurowieckiej rozpoczęła się około 10 lat temu. To tyle lat nerwów i nieprzespanych nocy. Pierwszy nasz partner, kontrahent z Niemiec, nie zdecydował się na rozpoczęcie budowy, ponieważ na tym terenie plan zagospodarowania przestrzennego został uchylony przez wojewodę w 2006 roku. Kiedy w końcu klub uzyskał od miasta zamiast planu warunki zabudowy, nasz partner uznał, że to rozwiązanie nie jest stabilne prawnie. I się wycofał. Miał już złe doświadczenia z podobnej inwestycji prowadzonej w oparciu o warunki, a nie o plan. Drugi, irlandzki kontrahent, podpisał z Jagiellonią bardzo korzystną umowę. Jagiellonia miała pięćdziesiąt procent udziałów w inwestycji, a dodatkowo przez dwa lata drużyna była finansowana przez naszego partnera. Niestety spółka w czasie kryzysu światowego zbankrutowała. Trzeci przedsiębiorca – właściciel grupy JW. Construction – wycofał się, kiedy dowiedział się o decyzji miasta, że na Jurowieckiej ma powstać druga galeria handlowa. Istnienie dwóch galerii, ściana w ścianę, nie miałoby przecież żadnej ekonomicznej racji bytu.

Miasto chwali się, że dostało od inwestora z Siedlec 17 milionów złotych za prawo wieczystego użytkowania gruntu. Ale nikt nie mówi o tym, że Jagiellonia musiała zapłacić 44 miliony złotych, jako wyrównanie za różnice pomiędzy prawem wieczystego użytkowania, a własnością gruntu. Co gorsza, Jagiellonia jest oskarżana o otrzymanie gruntu za darmo. Galeria to był pomysł biznesowy na stworzenie klubowi stabilnego źródła dochodów. To się z wielu powodów nie udało. Budowa apartamentowców była ze jedynym możliwym sposobem spłacenia zadłużenia Jagiellonii w stosunku do Miasta. I mimo, że jest to inny pomysł niż pierwotnie zakładaliśmy, to ten projekt również będzie wspierał nasz klub. Jagiellonia stanie się właścicielem lokali użytkowych na nowobudowanym osiedlu przy ul. Jurowieckiej i będzie miała stałe źródło dochodów z ich najmu.

Wróćmy do tematu budowy szkółki…

– Baza to sprawa bez której rozwój klubu stanie pod dużym znakiem zapytania Podkreślam, że wszystkim: akcjonariuszom, radzie nadzorczej oraz zarządowi bardzo zależy na jej wybudowaniu. Bez szkółki piłkarskiej, która będzie zapleczem pierwszej drużyny, rozwój klubu stanie pod znakiem zapytania.

Nie do końca tylko rozumiem, dlaczego planowana przez nas inwestycja w bazę szkoleniową była w pewnych kręgach krytykowana. Takich przeciwników swego czasu miał również nasz projekt przy Jurowieckiej. Jedynie zaangażowanie wszystkich osób, którym dobro Jagiellonii leży na sercu może doprowadzić ten projekt do realizacji. Nie rozumiem do końca jakie zagrożenie widziano w naszych planach i dlaczego pojawiały się protesty wobec naszych zamierzeń. Stworzenie kompleksu boisk na potrzeby wszystkich naszych drużyn to warunek dalszego rozwoju naszego klubu. Domyślam się, że dla niektórych osób sukces Jagielloni jest solą w oku. Dziwi mnie jednak fakt, że najwięksi oponenci naszego klubu nie pochodzą z głębi kraju, ale urodzili się w Białymstoku lub okolicy. To jest bardzo nie w porządku. Takie działanie podyktowane zwykłą ludzką zawiścią jest szkodliwe dla miasta i regionu. Jest szkodliwe dla wielu zwykłych anonimowych ludzi, sympatyków Jagiellonii.

Jakie plany na nową trzyletnią kadencję ma Rada Nadzorcza oraz Zarząd?

– Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy podjęło decyzje o zmianach w ścisłym kierownictwie klubu. Skończyła się obecna kadencja Zarządu w składzie Cezary Kulesza (prezes), Jerzy Paszkowski (wiceprezes) oraz Agnieszka Syczewska (członek zarządu). W nowym zarządzie jest Cezary Kulesza nadal pozostaje prezesem, ale Agnieszka Syczewska pełnić będzie teraz funkcję wiceprezesa. Do dotychczasowych członków Rady Nadzorczej w osobach Panów: Wojciecha Wasilewskiego, Dariusza Kowalczyka, Wiesława Wołoszyna, Józefa Kosiorka, Piotra Laskowskiego i Wojciecha Kuryłka dołączyli nowi. Radę Nadzorczą wzbogaciły osoby ściśle związane z białostockim środowiskiem biznesu. To: Artur Laskowski (AC, BOS, Biazet), Jarosław Łukaszewicz (Łukasz, Iglotex, Apartamenty Jagiellońskie), Adam Byglewski (Adampol) oraz Jarosław Rudnicki (BOS). Panowie Ci, to wielcy pasjonaci sportu, kibice Jagiellonii emocjonalnie związani z klubem od dawna, lokalni patrioci.

Jeśli chodzi o nasze plany, to poza budową akademii piłkarskiej, chcemy odnowić współpracę z Miejskim Ośrodkiem Szkolenia Piłkarskiego (MOSP) w Białymstoku, w myśl hasła – „Łączy nas piłka”. Oczywiście zależy nam też na jak najlepszym wyniku sportowym pierwszej drużyny. Jak co roku naszym celem jest pierwsza ósemka. A gdy już się w niej znajdziemy, będziemy walczyć o mistrza.

Czy jest jeszcze coś, co chciałby Pan przekazać kibicom na zakończenie?

Pan Strzałkowski śpiewa: – Nasza Jaga najlepsza w Polsce jest, najlepsza w Polsce jest, najlepsza w Polsce jest…Widzimy się na najbliższym meczu. Pozdrawiam.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00