AktualnościCLJ: Jagiellończycy rozbili MKS Ełk

CLJ: Jagiellończycy rozbili MKS Ełk

Juniorzy starsi Jagiellonii rozbili na własnym boisku MKS Ełk 6:0 w meczu 27. kolejki Centralnej Ligi Juniorów. Bramki dla naszej drużyny strzelali Polkowski (dwie), Prolejko, Piechniak, Prusaczyk i Niemczynowicz.

Spotkanie rozpoczęło się z 45-minutowym opóźnieniem ze względu na opóźniony przyjazd zespołu gości, ale nie wpłynęło to negatywnie na postawę Żółto-Czerwonych, którzy już w pierwszych pięciu minutach gry stworzyli sobie dwie dobre okazje do wyjścia na prowadzenie. Bramkarz przyjezdnych obronił jednak uderzenia Mateusza Prolejki i Kacpra Piechniaka. Na pierwszego gola dla Jagi musieliśmy więc czekać do 10. minuty spotkania. Wtedy to bardzo dobre podanie od Mateusza Ostaszewskiego otrzymał Mateusz Prolejko, minął bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki.

Grający w ciekawym ustawieniu z trójką obrońców, w tym tylko jednym nominalnym stoperem Jagiellończycy w pełni dominowali nad swoim rywalem i w 25. minucie gry prowadzili już 2:0. Tym razem po płaskim uderzeniu Dawida Polkowskiego prosty błąd popełnił golkiper MKS i piłka wylądowała w siatce. Nie minęły kolejne dwie minuty, a kolejnego gola dołożył Kacper Piechniak. Najlepszy strzelec tego sezonu w grupie wschodniej CLJ bardzo pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem rywali.

Do przerwy Jagiellończycy dołożyli jeszcze dwa gole. W 36. minucie meczu mocnym i precyzyjnym strzałem z dystansu popisał się Dominik Prusaczyk, a cztery minuty później dośrodkowanie z prawego skrzydła Pawła Olszewskiego ładnym strzałem głową wykończył Patryk Niemczynowicz, dzięki czemu po 45 minutach Jagiellonia prowadziła 5:0.

Po zmianie stron Żółto-Czerwoni nieco spuścili z tonu, ale i tak zdołali dołożyć jeszcze jedno trafienie. W 60. minucie przy linii końcowej ambitnie o piłkę powalczył Kacper Piechniak, po czym wyłożył ją na dziesiąty metr Dawidowi Polkowskiemu, który płaskim strzałem zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu.

Jagiellończycy mogli strzelić jeszcze więcej bramek, ale dwa gole Kacpra Piechniaka nie zostały uznane z powodu pozycji spalonej naszego napastnika. W samej końcówce szanse na honorowego gola mieli goście z Ełku. Najpierw, po błędzie Huberta Gostomskiego, jeden z rywali nie trafił z 35 metrów do pustej bramki Żółto-Czerwonych, a na dwie minuty przed końcem meczu Gostomski doskonale obronił uderzenie z pięciu metrów w wykonaniu przeciwnika.

Ostatecznie, Jagiellonia pokonała na własnym boisku MKS Ełk 6:0 i na trzy kolejki przed końcem rundy zasadniczej umocniła się na fotelu lidera grupy wschodniej.

Tomasz Kulhawik (trener Jagiellonii): – Trudno podniecać się takim zwycięstwem. Zespół z Ełku już spadł z ligi, a dzisiaj na mecz przyjechał z 45-minutowym opóźnieniem. Trochę to nam utrudniło zadanie, bo zburzyło naszą organizację, odprawę. Nie lubię takiego scenariusza, ale ten mecz nie mógł się zakończyć inaczej. Mam trochę żalu do chłopaków, bo ta druga połowa była nudna, momentami bolały zęby. Mieliśmy za zadanie iść za ciosem, a strzeliliśmy tylko jedną bramkę. Druga połowa nie podobała mi się. Odnieśliśmy okazałe zwycięstwo, ale nie podniecamy się. Nasze głowy są już trochę gdzie indziej.

– Teraz mamy za zadanie utrzymać pierwsze miejsce w tabeli, więc cały czas jest jakaś presja wyniku. W ostatnich trzech meczach możemy popełnić tylko jeden błąd, ponieważ mamy gorszy bilans meczów z Legią, a chcemy się utrzymać na fotelu lidera. Nie jest tak, że już odpoczywamy i nic nie robimy. Chcemy wygrywać mecz za meczem i nie zamierzamy sobie pozwolić na porażkę. Nie możemy pozwalać sobie na słabości, bo chcemy nabierać automatyzmu w grze przed walką o medale. Lech, Legia i Pogoń to już będzie inna półka, a my jesteśmy nowicjuszem na tym poziomie.

– Przed rozgrywkami mówiliśmy, że mamy tylko poznać tę ligę, bo dopiero za rok będziemy w swoim roczniku. Udało się awansować do półfinału, więc kolejnym celem jest gra o złoto. Mamy takie same szanse jak trzy pozostałe drużyny. Jest to fajna przygoda zarówno dla chłopców, jak i dla mnie. Już się zastanawiamy nad tym, jak to będzie wyglądało. Inna otoczka, inny ciężar gatunkowy – to będzie fajne przeżycie.

– Dzisiejsze ustawienie miało na celu wykorzystanie jak największej liczby zawodników ofensywnych. Wiadomo, że z najsilniejszymi zespołami nie będziemy grać systemem 3-1-4-2 czy 3-1-5-1. Chciałem zobaczyć kilku konkretnych piłkarzy ofensywnych razem na boisku. To ustawienie wynikało tylko z naszego potencjału ofensywnego, a nie przygotowań do gry o medale. Ciężko wyciągać jakieś wnioski, bo nie graliśmy dziś z najsilniejszym rywalem. Strzeliliśmy sześć goli, mogliśmy dołożyć jeszcze sześć. Był to mecz dobry do oglądania, choć druga połowa była przeciętna w naszym wykonaniu.

CLJ: Jagiellonia Białystok – MKS Ełk 6:0 (5:0)

Bramki: Prolejko 10’, Polkowski 25’, 60’, Piechniak 27’, Prusaczyk 36’, Niemczynowicz 40’

Jagiellonia: Gostomski – Olszewski, Niemczynowicz, Pigiel (46’ Ciborowski) – Prusaczyk – Domański, Polkowski, Koncewicz (46’ Renkowski), Ostaszewski (62’ Toczydłowski), Prolejko (46’ Zaręba) – Piechniak.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00