AktualnościBolesna porażka w meczu na szczycie

Bolesna porażka w meczu na szczycie

        Po bardzo udanym początku sezonu Jagiellonia Białystok poległa w Płocku z Wisłą. W niedzielę podopieczni Michała Probierza za wszelką cenę chcieli zmazać plamę po nieudanym spotkaniu z beniaminkiem i pokonać na własnym boisku aspirującą do gry w pucharach Lechię Gdańsk. W ostatnich trzech spotkaniach pomiędzy tymi klubami kibice mieli okazję oglądać aż 15 bramek. Tym razem padł tylko jeden gol. Niestety nie dla nas.

Po dobrym początku sezonu Jagiellonia, ponownie walczyła o pozycję lidera ekstraklasy. W zrealizowaniu tego celu białostoczanom przeszkadzały kontuzje, bo w sześciu spotkaniach w tym roku urazów doznało aż czterech piłkarzy. W sytuacji, w której z wyjściowego składu wypadło dwóch stoperów, trener Probierz był zmuszony ponownie postawić na parę Wasiluk-Szymonowicz. Na szczęście szkoleniowiec „Jagi” nie musiał rezygnować ze swojego kluczowego piłkarza, Konstantina Vassiljeva. Estończyk skręcił kostkę w zeszłotygodniowym starciu z Wisłą Płock, ale uraz był na tyle mało poważny, że z Lechia zagrał od pierwszych minut. Od początku spotkania po raz pierwszy w lidze wybiegł także coraz lepiej spisujący się Dmytro Chomczenowski. Ukrainiec zastąpił na lewym skrzydle Karola Mackiewicza.

Kontuzje trapią również zespół gości, bowiem do Białegostoku nie przyjechali Sławomir Peszko, Vanja Milinković-Savić i Sebastian Mila. Wszyscy trzej zostali w Gdańsku, gdzie przechodzą rehabilitację. Tym samym debiut w ekstraklasie zliczył Damian Podleśny, a trener Nowak był zmuszony do tego, aby nieco zmienić taktykę: 52-latek ściągnął Marco Paixao, a w środku pola obok Michała Chrapka zagrał Aleksandar Kovacević. Kontuzjowanego Peszkę na lewej Flance zastąpił Flavio, którym często zmieniał się w ataku z Grzegorzem Kuświkiem. Na prawym skrzydle biegał z kolei Rafał Wolski.

Od pierwszych minut spotkania z Lechią dało się zauważyć, że do Białegostoku przyjechał przeciwnik większego kalibru. „Jaga” nie rzuciła się na swojego przeciwnika tak, jak miało to miejsce chociażby w meczach z Arką Gdynia czy Wisłą Płock – podopieczni trenera Probierza  starali się przeprowadzać przemyślane ataki lub ewentualnie groźnie kontratakować. Kontrataki te najczęściej sunęły lewą stroną, na której bardzo aktywny był Przemysław Frankowski. Jego akcje kończyły się jednak z różnym skutkiem: dwukrotnie 21-latek strzelał mocno, ale niecelnie, a raz zagrał futbolówkę do Tarasa Romańćzuka, który niestety uderzał prosto w bramkarza. Lechia atakowała rzadko i głównie ograniczała się do przeprowadzania kontr. Po 45 minutach „piłkarskich szachów” sędzia odgwizdał koniec pierwszej połowy, która nie przypadła do gustu kibicom.

Drugą część spotkania Jagiellonia zaczęła z wysokiego C, bo już w pierwszych sekundach prowadzenie mógł nam dać Fedor Cernych, ale jego uderzenie minimalnie minęło prawy słupek bramki Podleśnego. Chwilę później z kontrą posunął Kosta Vassiljev, ale piłkę niecelnie mu odegrał Przemek Frankowski.

Dosłownie kilka sekund później na boisku zrobiło się gorąco – po jednym ze starć pomiędzy Pawłem Stolarskim i Piotrem Tomasikiem doszło do przepychanki pomiędzy oba graczami, a do całego zamieszania włączyło się kilku innych piłkarzy oraz kierownik naszej drużyny, Arkadiusz Szczęsny, który został odesłany na trybuny. Piłkarze zostali natomiast ukarani żółtymi kartkami. Od tej pory spotkanie się nieco zaostrzyło, ale pod względem liczby przeprowadzonych akcji przez obie ekipy kibice zgromadzeni na trybunach nie byli rozpieszczani.

Niestety ta sytuacja najwyraźniej zdekoncentrowała nasz zespół. Na niecałe pół godziny przed końcem spotkania Aleksandar Kovacević huknął z około trzydziestu metrów nie dając Kelemenowi szans szans na obronę tego strzału. Jaga starała się odrobić straconą bramkę i była bardzo bliska dokonania tej sztuki za sprawą Tarasa Romańczuka. Niestety po tym, jak Damian Podleśny minął się z piłką, nasz pomocnik głową uderzył w poprzeczkę, a dobitka Wasiluka nie znalazła drogi do pustej bramki.

W końcówce Michał Probierz rzucił wszystkie siły do ataku, pozostawiając na boisku tylko dwóch obrońców, ale pomimo wielu starań ze strony piłkarzy ultraofensywne ustawienie nie przyniosło efektów i Lechia Gdańsk wywiozła z Białegostoku trzy punkty. Była to druga z rzędu porażka naszych piłkarzy w lidze, a pierwsza przed własną publicznością.

Białystok, 21.08.2016r., godz. 18:00
Jagiellonia Białystok 0 (0:1) 1 Lechia Gdańsk 

0:1 – Kovacević 62’

Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen – Łukasz Burliga (73’ Maciej Górski), Dawid Szymonowicz, Marek Wasiluk, Piotr Tomasik ŻK– Taras Romanczuk, Rafał Grzyb (83’ Karol Mackiewicz ŻK) – Przemysław Frankowski, Konstantin Vassiljev, Dmytro Chomczenowski (73’ Damian Szymański), Fedor Cernych ŻK.

Lechia Gdańsk: Damian Podleśny – Rafał Janicki ŻK, Mario Maloca ŻK, Jakub Wawrzyniak – Paweł Stolarski ŻK (77’ Bartłomiej Pawłowski), Aleksandar Kovacević ŻK – Rafał Wolski (70’ Grzegorz Wojtkowiak), Milos Krasić, Flavio Paixao – Grzegorz Kuświk (74’ Marco Paixao).

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00