AktualnościBolesna porażka na otwarcie rundy rewanżowej

Bolesna porażka na otwarcie rundy rewanżowej

Po przerwie na mecze reprezentacyjne mistrz jesieni, drużyna Jagiellonii Białystok, podejmował u siebie aktualnego mistrza Polski, Legię Warszawa. W hicie kolejki lepsi okazali się goście z Warszawy, którzy wygrali 4:1 po bramkach Guilherme, Odjidjy-Ofoe, Prijovicia i Kucharczyka. Jagiellonia zdołała jedynie odpowiedzieć jedną bramką Tarasa Romanczuka.

Mecze  pomiędzy „Jagą” a Legią zawsze budzą wielkie emocje. Nie inaczej było i tym razem. Po pierwsze, zespół mistrza Polski przyjeżdżał na trudny teren do aktualnego mistrza jesieni. Po drugie, do Białegostoku po raz pierwszy w barwach „Wojskowych” zawitał były piłkarz „Pszczółek”, Michał Pazdan. Po trzecie, świeżo upieczony reprezentant Polski, Jacek Góralski, musiał zmierzyć się ze swoimi nowymi kolegami z kadry – Tomaszem Jodłowcem, Bartoszem Bereszyńskim i z wcześniej wspomnianym „Pazdkiem”.

Jacek Magiera zdecydował się, a także został zmuszony do dokonania kilku zmian w składzie. Mięśniowej kontuzji podczas jednego z treningów doznał Thibault Moulin, za którego w środku pola wybiegł wspomagany przez Guilherme i Odjidję Michał Kopczyński. Po raz pierwszy w tym sezonie od pierwszych minut miejsce na lewej flance zajął po raz pierwszym w tym sezonie. Po pauzie za kartki do podstawowej jedenastki wrócił Michał Pazdan.

Michał Probierz z kolei powrócił do gry z nominalnym lewym pomocnikiem. Na rzecz powracającego do formy po kontuzji Dmytro Chomczenowskiego miejsce w składzie stracił Łukasz Burliga, którego na prawej obronie zastąpił Rafał Grzyb.

Początek spotkania to obustronna próba rozpracowania rywala. W pierwszym kwadransie gry do odnotowania był jedynie strzał Chomczenowskiego, który niecelnie uderzył sprzed pola karnego. Chwilę później niebezpiecznie zrobiło się pod bramką Jagiellonii. Po faulu Góralskiego Legia miała okazję strzelić gola z rzutu wolnego, ale strzał Guilherme z okolic 20. metra pięknie wybronił Marian Kelemen. W polu karnym gości najgroźniej robiło się przy wyrzutach z autu wykonywanych przez Rafała Grzyba. Najpierw po wrzutce naszego kapitana piłka przeturlała się przez całe pole karne, ale nikt jej nie trącił i od bramki rozpoczął Malarz. Po chwili zagotowało się już nieco bardziej: znowu po wrzutce „Grzybka” piłkę do bramki skierował Taras Romanczuk, ale bramkarz Legii był faulowany i sędzia Frankowski gola uznać nie mógł.

Z minuty na minutę akcję gospodarzy nabierały coraz większego tempa, ale Legia szybko przejęła kontrolę w środku pola, co jednak nie przekładało się na sytuacje bramkowe. Po kilku nieudanych próbach ataku warszawiacy uzyskali rzut rożny, po którym kompletnie zaskoczyli obronę „Jagi”. Odjidja-Ofoe krótko zagrał do Radovicia, ten wycofał piłkę do niepilnowanego Guilherme, a Brazylijczyk plasowanym strzałem na dalszy słupek znalazł drogę do siatki. Do końca pierwszej części gry to Legia prowadziła grę, ale więcej bramek nie padło.

Drugą połowę gry od ataku rozpoczęli nasi piłkarze, ale groźniej zaatakowali przyjezdni. Miroslav Radović zagrał na prawej stronie piłkę do wyprzedzającego go Bereszyńskiego, a ten krótko odegrał do Odjidjy. Belg  wbiegł w pole karne, ale za długo holował piłkę i podał wprost pod nogi obrońców. Kontrowersyjnie zrobło się w polu karnym „Legionistów”. Ponownie po wyrzucie z autu gorąco zrobiło się na piątym metrze, gdzie strzał oddał Fedor Cernych. Na nasze nieszczęście Litwin znalazł się na niewielkim spalonym, co czujnie wychwycił sędzia.

Najwidoczniej oszołomiona Jagiellonia nie zdołała się jeszcze pozbierać po poprzedniej sytuacji, a już z kolejną akcją posunęli warszawiacy. Po ładnej wymianie piłek Radović zagrał w pole karne do Kopczyńskiego, który z linii końcowej wycofał futbolówkę do Odjidjy, a ten ładnym strzałem w okienko pokonał Kelemena, zdobywając swoją pierwszą bramkę w ekstraklasie.

Na nic zdały się ofensywne zmiany Michała Probierza, Jagiellonia ciągle z trudem dochodziła pod pole karne gości. Pierwszy celny strzał nasi piłkarze oddali dopiero na 20 minut przed końcem, kiedy to piłkę wrzucał Tomasik, a z półobrotu huknął Taras Romanczuk. Jego strzał niestety wybronił Malarz. Po stracie drugiego gola Legia wyraźnie kontrolowała grę i spokojnie rozgrywała piłkę, czego efektem były stuprocentowe akcje, w których w większości brał udział Odjidja. Belgijski pomocnik najpierw po podaniu Kucharczyka przestrzelił z kilku metrów. Kilka chwil później doskonale prostopadle dograł do Hamalainena, który odegrał do Prijovicia, ale Szwajcar uderzył wprost w naszego bramkarza. Kilka chwil później „Prijo” nie mógł już się pomylić i znowu po podaniu Fina trafił tym razem do pustej bramki. Jagiellonia zdołała jeszcze odpowiedzieć bramką Romanczuka w samej końcówce meczu, ale gol Kucharczyka dobił nasz zespół.

Legia Warszawa przedłużyła swoja serię meczów bez porażki, przerywając tym samym dobrą passę „Żółto-Czerwonych”. Nasz zespół nie pokazał pełni swoich możliwości i dał się pokonać silniejszej tego dnia Legii. W sobotę Lechia Gdańsk w meczu z Wisłą Płock będzie starała się odebrać Jagiellonii fotel lidera.

Lotto Ekstraklasa, Białystok 18.11.2016r., godz. 20:30

Jagiellonia Białystok 1 (0):(1) 4 Legia Warszawa

Bramki: 90+3’ Romanczuk – 39’ Guilherme, 62’ Odjidja-Ofoe, 90+1’ Prijović, 90+3’ Kucharczyk

Żółte kartki: Góralski, Mystkowski – Kopczyński

Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen – Rafał Grzyb, Ivan Runje, Gutieri Tomelin, Piotr Tomasik – Taras Romanczuk, Jacek Góralski (57’ Damian Szymański) – Przemysław Frankowski (74’ Przemysław Mystkowski), Konstantin Vassiljev (57’ Karol Świderski), Dmytro Chomczenowski – Fiodor Cernych.

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz – Bartosz Bereszyński, Jakub Rzeźniczak, Michał Pazdan, Adam Hlousek – Michał Kopczyński, Guilherme, Vadis Odjidja-Ofoe – Miroslav Radović (86’ Kasper Hamalainen), Valeri Kazaiszwili (65’ Michał Kucharczyk) – Nemanja Nikolić (76. Aleksandar Prijović).

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00