AktualnościGordon: Jagiellonia to dla mnie najlepsze miejsce [WYWIAD]

Gordon: Jagiellonia to dla mnie najlepsze miejsce [WYWIAD]

– Nawet jeśli o tym nie mówiłem, to od ponad roku cały czas sprawdzałem wyniki Jagiellonii. Ten zespół ma duży potencjał i ja chcę być jego częścią – mówi w obszernym wywiadzie z Jagiellonia.pl nowy obrońca Jagiellonii, Zygmunt „Ziggy” Gordon.

Pogłoski o Twoim transferze do Jagiellonii były już rok temu, a także pół roku temu. Co sprawiło, że został on sfinalizowany właśnie teraz?  

Nie zawsze wszystko zależy od samego zawodnika. Jeśli klub, którego barwy akurat reprezentujesz, podejmuje decyzję, że nie zgadza się na twoje odejście, musisz to uszanować. Latem z kolei zdecydowałem się opuścić Hamilton, miałem do wyboru kilka ofert i nie wiedziałem, którą wybrać. Podjęcie decyzji zajęło mi trochę czasu, ale gdy się zdecydowałem, było już po prostu za późno.

W ten sposób trafiłeś latem do Partick Thistle.

Skończył mi się kontrakt i zdecydowałem się na przeprowadzkę do Glasgow. Wcześniej Hamilton chciało mnie zatrzymać, gdyż walczyło o utrzymanie w szkockiej Premier League i potrzebowało do tego swoich najlepszych zawodników. W pełni rozumiałem to, dlaczego mnie nie chcieli puścić do innej drużyny. Po sezonie również proponowali mi nową umowę, jednak tym razem ja się nie zgodziłem na przedłużenie kontraktu. Uważałem wówczas, że będę miał lepsze opcje.

Chodziło o opcje lepsze finansowo czy też patrzyłeś bardziej pod kątem sportowym?

Interesowały mnie oba aspekty. Zawsze chciałem wygrywać, ale muszę też wybierać opcje dobre pod kątem finansowym ze względu na moją rodzinę. Teraz jednak mam dopiero 23 lata i pieniądze będą grały dla mnie większą rolę dopiero w przyszłości. Obecnie chcę przede wszystkim stać się lepszym piłkarzem.

Dlaczego więc zdecydowałeś się już po pół roku na kolejny transfer?

Wiedziałem, że Jagiellonia ponownie jest mną zainteresowana i tym razem po prostu nie mogłem odmówić.

I Twój transfer do Białegostoku za trzecim razem w końcu wypalił.

Tym razem zależało to już tylko ode mnie i wiedziałem, jaką podjąć decyzję. Już na początku sezonu mówiłem w klubie, że będę grał w Partick Thistle właśnie przez kilka miesięcy, ale oni i tak byli szczęśliwi, że będę grał u nich przez ten czas. Od początku mieliśmy porozumienie, że jeśli będę chciał odejść, to nie będą robić mi żadnych problemów. To była bardzo dobra umowa i jeden z powodów, dlaczego zdecydowałem się podpisać kontrakt z Partick Thistle. Nie chciałem dopuścić do tego, żeby mogli zatrzymać mnie na siłę, tak jak to miało miejsce w Hamilton.

Porozmawiajmy więc może o Twoich polskich korzeniach, bowiem przy okazji Twojego transferu mówiło się, że Twoja mama pochodzi z Krakowa.

Moja mama urodziła się już w Glasgow, ale moi dziadkowie pochodzili z Krakowa. Opuścili jednak to miasto podczas wojny i przeprowadzili się do Szkocji, aby wieść tam normalne życie. Mój dziadek był w Armii Andersa, ale zmarł niedługo po wojnie i nie miałem okazji go poznać. Jestem jednak z niego bardzo dumny. Będąc w Polsce, z pewnością jeszcze bardziej zainteresuję się przeszłością mojej rodziny.

Pamiętasz może swój debiut w Hamilton i swój początek w profesjonalnym futbolu?

Owszem. W szkockiej Premier League zadebiutowałem jako siedemnastolatek. Co ciekawe, miało to miejsce w 2011 roku i grałem przeciwko mojemu obecnemu koledze z drużyny – Arvydasowi Novikovasowi, który występował wówczas w St Johnstone. Pamiętam tylko, że już w przerwie został ściągnięty z boiska. Chyba grałem za dobrze (śmiech).

To teraz może on być szczęśliwy, że gracie już w jednym zespole.

Dokładnie, może być już spokojny (śmiech).

Zdążyliście już porozmawiać o tym meczu? Może miałeś okazję do jakichś żartów?

Tak, trochę o tym rozmawialiśmy. On był wówczas na wypożyczeniu z Hearts do St Johnstone, ale nie grał tam zbyt długo. Mówił, że pamiętał to spotkanie oraz to, że już w przerwie został zmieniony. To jednak bardzo dobry zawodnik. Widziałem, jak grał przeciwko Szkocji w meczu swojej reprezentacji i jestem zadowolony, że nie muszę już grać przeciwko niemu.

Spotkaliśmy się jeszcze w meczu Premier League, ale w tym samym sezonie spadliśmy do Championship i potrzebowaliśmy trzech lat, żeby wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. Po samym debiucie byłem niezwykle szczęśliwy, ale oczywiście nie mogłem za bardzo świętować ze względu na to, że miałem tylko 17 lat. Nie pamiętam jednak zbyt wiele z tego wieczoru (śmiech).

Opowiedziałeś nam o swoim debiucie w pierwszej drużynie, a jak wyglądał początek Twojej przygody z piłką? Jak to się wszystko zaczęło?

Od dziecka byłem związany z Hamilton. Zacząłem tam treningi jeszcze w wieku dziewięciu lat. To klub z najlepszą akademią w całej Szkocji. Wykształciło się w niej wielu dobrych zawodników i wielu wciąż do niej przychodzi, gdyż wiedzą, że otrzymają tam poważną szansę. W Celticu czy Rangersach o grę jest bardzo ciężko i jesteś praktycznie bez szans na debiut w pierwszym zespole. W Hamilton z kolei 80% kadry stanowi młodzież, głównie z klubowej akademii.

Czyli ten klub pełni rolę takiego „szkockiego Ajaksu”?

Tak, to niezwykle ceniona akademia, najlepsza w Szkocji.

Jacy zawodnicy wywodzą się właśnie z akademii Hamilton?

Przede wszystkim James McCarthy, który gra obecnie w Evertonie. Jest też James McArthur z Crystal Palace czy Brian Easton, który grał w Burnley. Wielu młodych chłopaków trafiło także do Celtiku i Rangersów. No i ja oczywiście (śmiech).

Wielu szkockich piłkarzy ostatecznie trafia do Anglii. Ty też myślałeś o takiej przeprowadzce?

Tak, latem minionego roku i właśnie dlatego tak długo zajęło mi podjęcie decyzji na temat następnego kroku w mojej karierze. Po raz pierwszy zostałem wolnym zawodnikiem i miałem oferty z Anglii, dokładnie z Championship, ale nie mogę powiedzieć, z jakich klubów. Było naprawdę spore zainteresowanie, ale ostatecznie trafiłem do Partick Thistle. To była dobra decyzja, ponieważ ja uwielbiam grać, a nie lubię siedzieć na ławce czy na trybunach. Potrzebuję gry.

Wróćmy jeszcze do Twojego etapu gry w Hamilton. Krok po kroku przeszedłeś przez wszystkie etapy w akademii, a później byłeś także w kilku meczach kapitanem pierwszej drużyny. To pokazuje, że byłeś naprawdę ważnym zawodnikiem w tym klubie.

Tak, zakładałem opaskę kapitańską już w wieku 21 lat. Miało to miejsce w pięciu – sześciu meczach, gdy nasz etatowy kapitan był kontuzjowany. Byłem jego zastępcą w drużynie.

To całkiem nieźle, jak na 21-latka.

Owszem, ale ja lubię o sobie myśleć, że jestem dojrzałym piłkarzem. Lubię też wiele rozmawiać i komunikować się z ludźmi. Właśnie dlatego muszę jak najszybciej nauczyć się języka polskiego.

To świetnie, bo lubimy takich ludzi, którzy lubią rozmawiać.

Lubię „przewodzić” drużynie, więc dlatego już teraz wiem, co oznacza „prawa”, „lewa”… (śmiech)

Czyli już znasz podstawowe zwroty boiskowe.

Tak, ale i tak jak najszybciej chcę znaleźć sobie nauczyciela, bo chcę nauczyć się języka polskiego tak szybko, jak to tylko możliwe.

Słyszałem jednak, że już w przeszłości miałeś okazję uczyć się naszego języka.

Jako dziecko uczęszczałem do niedzielnej, polskiej szkoły w Glasgow, ale szczerze mówiąc już niewiele z tego pamiętam. W pewnym momencie znałem trochę słów, ale to było bardzo dawno i byłem zbyt mały, żeby teraz o tym pamiętać. Być może za bardzo chciałem grać w piłkę, a niekoniecznie chodzić do szkoły i się uczyć (śmiech).

Miałeś też okazję występować w młodzieżowej reprezentacji Szkocji.

Rozegrałem dwa mecze przeciwko Danii w kadrze do lat 19, potem jednak nasz klub spadł do Championship i stamtąd ciężko było trafić do drużyny narodowej.

Myślałeś już może np. o grze w reprezentacji Polski? Bo chyba masz polski paszport.

Tak, mam paszport i oczywiście myślałem o tym, ale to nie jest mój podstawowy cel. Teraz chcę przede wszystkim dobrze trenować i grać w barwach Jagiellonii. Chcę wygrywać jak najwięcej, dlatego marzy mi się mistrzostwo Polski. W przypadku reszty – będzie, co ma być.

Co jest Twoim zdaniem największą siłą szkockiej Premier League?

Myślę, że fizyczność. Każdy zawodnik w tej lidze jest niezwykle silny i ma dobre warunki fizyczne. Jest wielu wysokich i silnych piłkarzy, którzy są prawdziwymi atletami. Pod tym względem jest to bardzo podobna liga do angielskiej Championship. Jest bardzo wiele biegania – do przodu, do tyłu i tak w kółko.

Ze szkockiej ligi każdy w Polsce zna Celtic, Rangers i na dobrą sprawę to tyle.

A w Szkocji to samo mówi się o lidze polskiej, skąd zna się tylko Legię i Lecha. W Szkocji są też takie kluby, jak Dundee United, Hearts, Hibernian, Aberdeen. To są takie najważniejsze, największe marki, które najczęściej grają w europejskich pucharach.

Ale chyba w lidze szkockiej jest podobnie jak w Hiszpanii, gdzie o mistrzostwo walczą co roku Barcelona i Real, a reszta praktycznie gra w innej lidze.

Tak, to podobny przypadek, ale obecnie Celtic jest zdecydowanie silniejszym zespołem od Rangers, którzy dopiero co wrócili do Premier League, będąc w pewnym momencie na samym dnie.

Co jest Twoim największym dotychczasowym osiągnięciem w karierze? Awans z Hamilton do Premier League?

Myślę, że to jednak było zwycięstwo z Celtikiem na Celtic Park, gdy w dodatku byłem kapitanem drużyny. Wygraliśmy 1:0 i było to pierwsze zwycięstwo Hamilton nad Celtikiem od stu lat. To był najlepszy moment w mojej karierze.

Radość po takiej wygranej musi być nie do opisania.

To było jak sen. Wcześniej chodziłem na Celtic Park oglądać Celtic w akcji, a kilka lat później sam znalazłem się na murawie tego stadionu i wygrałem jako kapitan mojej drużyny.

Masz jednak też nieco gorsze wspomnienia z rywalizacji z Celtikiem, prawda? Widziałem jeden taki mecz, którego z pewnością nie będziesz wspominał najlepiej.

Tak, raz przegraliśmy 1:8…

Takie wyniki raczej częściej spotyka się w grze FIFA, niż w rzeczywistości.

Ale w tym meczu rywale stworzyli sobie osiem sytuacji bramkowych i strzelili osiem bramek. Co dotknęli piłkę, to ta wpadała do naszej bramki. Tego dnia po prostu każdy ich strzał lądował w siatce. Osiem strzałów celnych, osiem goli…

Co może myśleć zawodnik, który w takim meczu znajduje się na boisku?

Co wtedy myślałem? Która jest minuta i

Czy sezon 2015/16 był najlepszy w Twoim wykonaniu?

Rozegrałem 38 pełnych meczów w lidze i kolejne w krajowych pucharach. W każdym z nich grałem od pierwszej do ostatniej minuty, co pokazuje, że jestem dobrze przygotowany fizycznie i odporny na kontuzje. To jest bardzo ważne, bo bardzo lubię grać w piłkę i nie znoszę bycia kontuzjowanym czy siedzenia na ławce. Jedynie dwa lata temu przytrafiła mi się kontuzja kolana, ale nie było to coś bardzo poważnego. Pauzowałem przez sześć tygodni, co dla mnie wprawdzie bardzo się dłużyło, ale to była najgorsza kontuzja, jaka dotychczas mnie spotkała.

Mówisz tyle o tym, jak bardzo lubisz grać, że taka kilkutygodniowa przerwa spowodowana kontuzją musiała być dla Ciebie bardzo trudna.

Tak, ale wykorzystałem ją na to, aby zdecydowanie poprawić swoje warunki fizyczne. Dobrze wykorzystałem ten okres, ale muszę powiedzieć, że byłem w tym czasie bardzo niezadowolony.

Co było dla Ciebie głównym powodem do tego, aby podpisać kontrakt z Jagiellonią?

Myślę, że przede wszystkim to, jak dobrze spisuje się drużyna. Nawet jeśli o tym nie mówiłem, to od ponad roku cały czas sprawdzałem wyniki Jagiellonii. Ten zespół ma duży potencjał i ja chcę być jego częścią.

W tym sezonie z kolei macie szanse, aby zapisać się złotymi zgłoskami w klubowej historii.

I właśnie po to tutaj jestem. Lubię grać w piłkę, ale jeszcze bardziej lubię wygrywać!

Czy Jagiellonia była jedynym polskim klubem, który się Tobą interesował?

Były jeszcze jedno-dwa zapytania, ale jeśli mam być szczery, to myślałem tylko o transferze do Jagiellonii.

Dlaczego?

Ze względu na historię, ze względu na wielu młodych piłkarzy w zespole, a ja lubię o sobie myśleć, że wciąż jestem młody, bo mam 23 lata (śmiech). Wiem też, że Jagiellonia jest takim klubem, w którym piłkarze często robią duże postępy i wskakują na wyższy poziom. To dobre miejsce, żeby się wypromować, choć ja osobiście skupiam się na każdym kolejnym meczu, bo wiem, że jeśli w ten sposób będę się dobrze spisywał, to reszta sama się jakoś ułoży.

ile zostało do końca meczu (śmiech). Patrzyłem co minutę na zegar i czekałem na koniec meczu.

Być może zbyt często patrzyłeś na zegar i przez to rywale strzelali kolejne gole (śmiech).

Tak, nie patrzyłem na piłkę, tylko na zegar (śmiech).

Wiem, że w Białymstoku spędziłeś dotąd tylko jeden dzień, ale może już zdążyłeś sobie wyrobić opinię o naszym mieście?

Zdążyłem zobaczyć kilka fajnych rzeczy. Prezes pokazał mi miasto i muszę przyznać, że byłem oczarowany naszym stadionem. Widziałem też siłownię czy centra handlowe. Na pewno jest nieco inaczej niż w Szkocji, ale już mi się podoba. Szczególnie spodobali mi się ludzie, w klubie i wszyscy wokół, których poznałem. Widać, że klub tworzą ludzie blisko ze sobą związani. Tworzący wspólnotę.

Twoi dziadkowie pochodzą z Krakowa. W tym mieście grają też dwa kluby Ekstraklasy – Wisła i Cracovia. Nie przychodziła Ci do głowy myśl o transferze do miasta swoich dziadków?

Nie, nigdy o tym nie myślałem. To moja kariera i wiedziałem, że Jagiellonia jest mną zainteresowana od samego początku, a to mi pochlebiało. Czułem się, że to jest najlepsze miejsce dla mnie. Mamy też wielu kibiców, prawdziwych fanatyków i to mi się bardzo podoba. Oglądałem ich na filmach w serwisie Youtube. Uważam, że są nieprawdopodobni i nie mogę się doczekać momentu, w którym będę przed nimi występował. Miałem okazję grać przy 60 tysiącach kibiców na stadionie Celtiku i uwielbiam grać w meczach, gdzie wszyscy są za tobą i jest na tyle głośno, że nie jesteś w stanie nic usłyszeć, nawet w rozmowie z kolegą z boiska. Jestem przekonany, że taka właśnie będzie atmosfera na moim pierwszym meczu w Białymstoku.

Grałeś przez długi czas w szkockiej Premier League. Jak uważasz – jakie cechy z tej ligi możesz przenieść na boiska Ekstraklasy, żeby pozostawić po sobie dobre pierwsze wrażenie?

Myślę, że moją zaletą będzie doświadczenie, bowiem zagrałem już prawie 200 meczów w Szkocji, choć mam dopiero 23 lata. Grałem regularnie na dobrym poziomie od momentu, w którym miałem 17 lat. Oprócz tego takimi cechami są także fizyczność oraz pasja i zaangażowanie w grze. Chcę wygrywać za wszelką cenę.

Wiem, że w Białymstoku spędziłeś dotąd tylko jeden dzień, ale może już zdążyłeś sobie wyrobić opinię o naszym mieście?

Zdążyłem zobaczyć kilka fajnych rzeczy. Prezes pokazał mi miasto i muszę przyznać, że byłem oczarowany naszym stadionem. Widziałem też siłownię czy centra handlowe. Na pewno jest nieco inaczej niż w Szkocji, ale już mi się podoba. Szczególnie spodobali mi się ludzie, w klubie i wszyscy wokół, których poznałem. Widać, że klub tworzą ludzie blisko ze sobą związani. Tworzący wspólnotę.

Twoi dziadkowie pochodzą z Krakowa. W tym mieście grają też dwa kluby Ekstraklasy – Wisła i Cracovia. Nie przychodziła Ci do głowy myśl o transferze do miasta swoich dziadków?

Nie, nigdy o tym nie myślałem. To moja kariera i wiedziałem, że Jagiellonia jest mną zainteresowana od samego początku, a to mi pochlebiało. Czułem się, że to jest najlepsze miejsce dla mnie. Mamy też wielu kibiców, prawdziwych fanatyków i to mi się bardzo podoba. Oglądałem ich na filmach w serwisie Youtube. Uważam, że są nieprawdopodobni i nie mogę się doczekać momentu, w którym będę przed nimi występował. Miałem okazję grać przy 60 tysiącach kibiców na stadionie Celtiku i uwielbiam grać w meczach, gdzie wszyscy są za tobą i jest na tyle głośno, że nie jesteś w stanie nic usłyszeć, nawet w rozmowie z kolegą z boiska. Jestem przekonany, że taka właśnie będzie atmosfera na moim pierwszym meczu w Białymstoku.

Grałeś przez długi czas w szkockiej Premier League. Jak uważasz – jakie cechy z tej ligi możesz przenieść na boiska Ekstraklasy, żeby pozostawić po sobie dobre pierwsze wrażenie?

Myślę, że moją zaletą będzie doświadczenie, bowiem zagrałem już prawie 200 meczów w Szkocji, choć mam dopiero 23 lata. Grałem regularnie na dobrym poziomie od momentu, w którym miałem 17 lat. Oprócz tego takimi cechami są także fizyczność oraz pasja i zaangażowanie w grze. Chcę wygrywać za wszelką cenę.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00