AktualnościTomasik: Wszystko wciąż zależy od nas

Tomasik: Wszystko wciąż zależy od nas

– Przeczuwaliśmy, że Lechia na początku spotkania może być przestraszona. Wiadomo, że presja na niej była dziś ogromna. Udało nam się stworzyć kilka bardzo dobrych sytuacji i można powiedzieć, że przez 20 minut graliśmy wręcz koncertowo – opowiadał po meczu z Lechią Piotr Tomasik.

– W tym czasie Lechia nie potrafiła nic stworzyć, a my kontrolowaliśmy to spotkanie. Wydawało się, że bramka jest kwestią czasu, a wygląda na to, że niewykorzystane sytuacje się na nas zemściły. Jeden karny, potem drugi i to powietrze z nas zeszło. Mówiliśmy sobie w szatni, że jeszcze nic straconego i jest wciąż druga połowa. W tym sezonie już kilkakrotnie wychodziliśmy z opresji, ale szybko straciliśmy trzecią bramkę, która już praktycznie zakończyła spotkanie. Tak naprawdę wtedy było już pozamiatane. Wiadomo, że nie wolno się poddawać, ale myślę, że te dwa karne w ciągu 10 minut zdecydowały o losach spotkania – analizował środowy pojedynek obrońca Jagi.

– Przeanalizujemy to spotkanie i wyciągniemy wnioski. Prawda jest taka, że grając o mistrzostwo, trzeba grać skoncentrowanym przez pełne 90 minut, a nie świetnie przez 20. Po dobrym początku ta koncentracja nam uciekła i tak to się skończyło. Wiadomo, że można mówić, że jakbyśmy strzelili gola, to by inaczej to się potoczyło, ale przegraliśmy dziś ważny mecz 0:4. Nie zmienia to faktu, że zostały trzy mecze i wszystko zależy od nas. Jak wygramy te trzy spotkania, to będziemy mistrzem Polski. Nie ma co się załamywać, jedziemy dalej – zaznaczał Tomasik.

Co „Tomas” uważa o rzutach karnych podyktowanych dla gospodarzy w tym spotkaniu? – Ten pierwszy karny był dość ewidentny. Peszko trafił w piłkę, a Ziggy się spóźnił i trafił w jego nogę. Z drugim można było troszkę polemizować, bo wiadomo, że Arvi Wawrzyniaka trochę wyprzedził i to obrońca Lechii bardziej trafił w jego nogę i się przewrócił. Można powiedzieć, że gdyby Arvi dotknął choćby lekko piłkę, to sędzia nie miałby podstaw do podyktowania karnego. Rozmawiałem z nim po meczu i szef mu wysłał wiadomość, że oba karne były ewidentne, więc trudno się do tego odnosić. Sędzia podyktował dwa karne i trzeba to przyjąć. Teraz przed nami prawdopodobnie najważniejszy mecz w tym sezonie. Nie ma co robić tragedii, trzeba się szybko podnieść, bo wciąż możemy walczyć o mistrzostwo Polski – zakończył defensor Żółto-Czerwonych.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00