AktualnościGrosicki: Trzymam kciuki za Jagiellonię

Grosicki: Trzymam kciuki za Jagiellonię

– Z Białymstokiem wiążą mnie bardzo miłe wspomnienia, dlatego zawsze z chęcią, jak tylko mam okazję, staram się odwiedzać tutaj znajomych, przyjechać nasz mecz i zobaczyć były klub. Fajnie jest, gdy po opuszczeniu klubu piłkarz wciąż ma tu wiele znajomych i przyjaciół, którzy zawsze go przyjmą z otwartymi rękami – mówi były zawodnik Jagi, a obecnie piłkarz angielskiego Hull City – Kamil Grosicki.

– Zawsze miałem tu bardzo dobre relacje z kibicami. Wiedzieli oni, że zawsze dla tego klubu dawałem z siebie sto procent. Zawsze miło się mnie tu wita i naprawdę fajnie to wygląda – przyznaje „Grosik”, który niedzielny mecz Jagiellonii z Lechem obejrzy z trybun stadionu przy Słonecznej.

W latach 2009-10 Grosicki tworzył w Jagiellonii zabójczy duet z Tomaszem Frankowskim. Jak się okazuje, obaj panowie wciąż utrzymują bardzo dobre relacje. – Z Tomkiem mamy bardzo dobry kontakt. Zaprzyjaźniliśmy się kilka lat temu i do dzisiaj mamy dobre relacje – przyznał reprezentant Polski.

Jak Grosicki porównałby swój duet z popularnym „Frankiem” z obecnym superduetem Jagiellonii Vassiljev – Cernych? – Ciężko porównać oba duety, bo my graliśmy trochę inaczej. Tomek był królem pola karnego z bardzo dobrą techniką, a ja bazowałem na szybkości i próbowałem mu te piłki dogrywać. Jagiellonia ma jednak również bardzo dobry duet i fajnie, że jej gra się z roku na rok rozwija. Duża rola w tym trenera Probierza – nie ukrywał „Grosik”.

Skrzydłowy polskiej reprezentacji odchodził z Jagiellonii w styczniu 2010 roku, gdy ta zajmowała w ligowej tabeli pierwsze miejsce. – Pewnie nie zaszkodziłoby drużynie, gdybym wtedy został (śmiech). Było, minęło… Odchodziłem, gdy drużyna była na pierwszym miejscu w tabeli, a skończyła ostatecznie na czwartym. Myślałem wtedy, że ciężko będzie powtórzyć takie sukcesy – wtedy zdobyliśmy przecież Puchar Polski, Superpuchar i czwarte miejsce w lidze. Widać jednak, że praktycznie co dwa lata Jaga gra w pucharach i jest to bardzo pozytywne – mówił 28-latek, który wciąż uważnie śledzi losy Żółto-Czerwonych.

– Zazwyczaj tak było, że po dużym sukcesie Jagiellonia w kolejnym sezonie musiała walczyć o utrzymanie. Tak już jest. Jagiellonia nie jest jeszcze na tyle silnym klubem, jeśli chodzi o budżet, żeby była w stanie od razu godnie zastąpić sprzedanych zawodników. To nigdy nie jest łatwe, ale podoba mi się rozwój tego klubu i myślę, że kibicom również. Wiadomo, że piłka to również biznes, a Jagiellonia żyje z transferów. Fajnie jednak, że Jaga przetrwała tę zimę bez osłabieni, jeszcze się wzmocniła i teraz do ostatniej kolejki walczy o mistrzostwo. O to w tym wszystkim chodzi – tłumaczył Grosicki, który nie był w stanie wytypować rozstrzygnięć niedzielnej rywalizacji o mistrzostwo Polski i europejskie puchary.

– Ciężko cokolwiek przewidzieć. Nie pamiętam, kiedy ostatnio cztery zespoły walczyły do końca o tytuł. Legia jest w najlepszej sytuacji, ale gra z Lechią, która również walczy o mistrzostwo. Jagiellonia mierzy się z kolei z Lechem, więc będzie bardzo ciekawie. Jutro będę oglądał mecz z trybun i trzymał kciuki za Jagiellonię – zakończył „Grosik”.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00