AktualnościPo meczu z 'Kolejorzem’, czyli w prasie o Jadze

Po meczu z 'Kolejorzem’, czyli w prasie o Jadze

W poniedziałkowej prasie dużo o meczu z Lechem Poznań. Autorzy artykułów podsumowują postawę Jagi w starciu z „Kolejorzem”.

Gazeta Wyborcza
Wrócił świetny Kelemen. – Piłkarze Jagiellonii Białystok zremisowali w piątek 1:1 na własnym stadionie z Lechem Poznań. Jednym z głównych pytań przed piątkowym meczem była obsada bramki Jagiellonii Białystok. Podczas reprezentacyjnej przerwy do zdrowia wrócił już świetnie spisujący się wcześniej Marian Kelemen. Do dyspozycji trenera Ireneusza Mamrota był też ściągnięty awaryjnie do białostockiego klubu Mariusz Pawełek.

Mocni w końcówkach. – Już sześć goli w ostatnich minutach spotkań w tym sezonie zdobyli piłkarze Jagiellonii Białystok. W piątek dzięki bramce w końcówce wyrwali punkt w starciu z Lechem Poznań. W ostatnim spotkaniu poprzedniego sezonu Jagiellonia Białystok przegrywała 0:2 na własnym stadionie z Lechem Poznań. Taki wynik oznaczał, że białostoczanie zakończą rozgrywki na czwartej pozycji w tabeli. Drużyna prowadzona wówczas przez trenera Michała Probierza nie spuściła głów. Najpierw gola strzelił Jacek Góralski, a później (w 87. minucie) na listę strzelców wpisał się Arvydas Novikovas. Pojedynek zakończył się remisem.

Super Express
Jaga ratuje punkt w końcówce. – Lech odpowiedział stałym fragmentem gry. Po rykoszecie w tarapatach znalazł się Marian Kelemen. Mało brakowało, a zaskoczyłby go defensor Jagiellonii. Dobrze, że golkiper gospodarzy popisał się piękną paradą. Nie pomógł za to w 27. minucie. Z bocznej strefy rzut wolny wykonywał Darko Jevtić i uderzył piłkę w światło bramki Jagiellonii. Gąszcz piłkarzy minął tylko futbolówkę, nie zmieniając trajektorii jej lotu. To kompletnie zmyliło bramkarza gospodarzy, który zareagował z opóźnieniem i wpuścił piłkę do swojej bramki. Jeszcze przed przerwą mogło być 0:2. (…) Dwoił się i troił Arvydas Novikovas, ale jego akcję kończyły się tylko strzałami zza pola karnego. Z nimi radził sobie albo Putnocky, albo stoperzy Kolejorza. Szczęście uśmiechnęło się do piłkarza Jagiellonii w 87. minucie. Litwin uderzył bez zastanowienia z półobrotu i mocny wolej okazał się nie do zatrzymania. Putnocky musiał wyciągać piłkę z siatki.

Przegląd Sportowy
Prześwietlenie Mamrota. – Ireneusz Mamrot to trener, który prędzej odejdzie, niż będzie prosić się o coś u piłkarzy. – Pod względem planowania treningów nie czerpałem wiedzy od nikogo. Sam do tego dojrzewałem. Z trenerów najbardziej cenię Aleksa Fergusona – twierdzi szkoleniowiec Jagiellonii.

13 w piątek w Białymstoku. – Tyle, że w piątkowy wieczór zaklęcia, przesądy i wszelkie znaki zwiastujące niepowodzenie lechitów, jeszcze w pierwszej połowie wzięły w łeb, gdy Darko Jevtić sprytnym strzałem z rzutu wolnego zaskoczył Jagiellonię. Trudno było psioczyć na jej bramkarza – Mariana Kelemena, bo zanim piłka wpadła do jego siatki, przeleciała między nogami Cilliana Sheridana i Gutiego. – Piłkę dostrzegłem w ostatniej chwili… – narzekał w przerwie słowacki bramkarz. No i w ten, w sumie rzadko spotykany sposób Lech objął prowadzenie, ku uciesze przynajmniej jednego kibica siedzącego na głównej trybunie. Był nim Nenad Bjelica (…) W finałowej serii spotkań poprzedniego sezonu Jagiellonia po pasjonującym spotkaniu zremisowała z Lechem 2:2 zapewniając sobie tytuł wicemistrzowski. Lech finiszował tuż za jej plecami. Wczoraj, siłą rzeczy aż tylu emocji nie było, w końcu lepszy mógł zgarnąć nie medal, a trzy punkty. Aktywniejsi gospodarze doprowadzili do remisu. Chwilę przed końcem spotkania, ślicznym uderzeniem wyrównał Arvydas Novikovas.

Kurier Poranny
Piotr Tomasik o meczu z Lechem. – Remis z Lechem ma gorzko-słodki smak. Patrząc przez pryzmat przebiegu meczu i wyniku nie byliśmy zespołem gorszym. Szanujemy ten punkt, ale jest lekki niedosyt, bo według mnie zagraliśmy niezłe spotkanie. (…) mieliśmy grać agresywnie w bocznych strefach. Wiedzieliśmy, że bronią Lecha są stałe fragmenty gry, ale wszystkich rzeczy nie da się przewidzieć. Jeśli chce się grać agresywnie i blisko przeciwnika, to trzeba się liczyć, że będzie jakiś faul. Oczywiście, takie zachowwanie było pożywką dla Lecha, ale w konfrontacji z tak mocną drużyną musieliśmy trochę zaryzykować. Wiadomo, że chcemy wygrywać i kibice pewnie kręcą nosami, że na własnym stadionie gubimy punkty, ale my podchodzimy do tego spokojnie. Ważne, że rywale nie jadą do Białegostoku jak po swoje.

Gazeta Współczesna
Punkt wydarty w końcówce. – Tak więc gol potwierdził lekką przewagę Lecha w pierwszej części spotkania. Owszem akcje Jagiellonii wyglądały całkiem składnie, ale tylko do pewnego momentu. Im bliżej bramki Matusa Putnockiego przytrafiały się niedokładne podania, złe przyjęcia piłki i lechici skutecznie przerywali ataki. Większego zagrożenia nie było także po stałych fragmentach gry wykonywanych przez Jagiellonię. W drugiej połowie oblicze spotkania diametralnie się zmieniło. Lech został zepchnięty do defensywy. Coraz do lepszych sytuacji dochodzili, a to Arvydas Novikovas, Fedor Cernych, czy Sheridan. Poznaniacy oczywiście szukali swojej szansy w kontrach. I w 75 minucie mogli przypieczętować swoją wygraną, ale okazję sam na sam z Kelemenem zmarnował Christian Gytkjaer, który trafił w głowę bramkarza. W końcu w 87 minucie ładnym strzałem z woleja do remisu doprowadził najlepszy w szeregach żółto-czerwonych Novikovas.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00