AktualnościTrener rywali – Ricardo Sa Pinto

Trener rywali – Ricardo Sa Pinto

Tradycją ostatnich lat stało się to, że po słabszym początku ligowego sezonu Legia Warszawa zmienia trenera pierwszej drużyny. W ten sposób już w sierpniu zespół najbliższego przeciwnika Jagiellonii przejął Portugalczyk Ricardo Sa Pinto. Oto krótka sylwetka byłego reprezentanta Portugalii.

46-letni Ricardo Manuel Andrade e Silva Sá Pinto póki co bardziej znany jest ze swojej kariery piłkarskiej niż trenerskiej. Nic w tym dziwnego, biorąc pod uwagę, że Portugalczyk w swojej reprezentacji narodowej rozegrał 45 meczów, strzelając w nich 9 goli. Miał okazję grać u boku takich gwiazd, jak Luis Figo, Nuno Gomes, Pauleta czy też Rui Costa, na dwóch wielkich turniejach – Euro 1996 i Euro 2000.

Jako wychowanek klubów z Porto – FC Porto i Salgueiros, Sa Pinto swoje największe sukcesy święcił jako zawodnik Sportingu Lizbona, gdzie grał w sumie przez dziewięć lat z trzyletnią przerwą na występy w hiszpańskim Realu Sociedad. W stolicy został przez fanów „Lwów” nazwany „Ryszardem Lwie Serce”, głównie ze względu za swój „niepowtarzalny” charakter, przez który niejednokrotnie miał również problemy. Przykładowo, w 1997 roku pobił selekcjonera portugalskiej reprezentacji, Artura Jorge’a, przez co został zawieszony na rok.

Dwa lata po zakończeniu kariery piłkarskiej w Standardzie Liege (rok 2007), obecny szkoleniowiec Legii Warszawa wrócił do Sportingu Lizbona, ale na stanowisku dyrektora sportowego wytrzymał zaledwie dwa miesiące, składając rezygnację w styczniu 2010 roku po konfrontacji z jednym z zawodników – Liedsonem. Swoją przygodę trenerską rozpoczął od stanowiska asystenta Pedro Caixinhi w Uniao Leiria, a następnie od funkcji szkoleniowca drużyny U-19 „swojego” Sportingu.

Ciekawostką jest fakt, iż do tej pory Sa Pinto jako pierwszy trener nie wytrzymał w żadnym klubie dłużej niż rok. Zaczął, a jakże, w Sportingu, w lutym 2012 roku zastępując Domingosa Paciencię. Co ciekawe, jego debiut wypadł na mecze… z Legią Warszawa w fazie pucharowej Ligi Europy. W Warszawie lizbończycy zremisowali 2:2, a awansowali dalej dzięki skromnej wygranej u siebie 1:0. Sporting później wyeliminował Manchester City oraz Metalist Charków i ostatecznie zatrzymał się w półfinale, gdzie lepszy okazał się Athletic Bilbao.

W lidze zespół z Estadio Jose Alvalade zajął dopiero czwarte miejsce, ale miał wielką szansę na zdobycie Pucharu Portugalii, tyle że w finale nie sprostał Academice Coimbra 0:1. Sa Pinto podpisał wówczas nowy kontrakt ze Sportingiem, ale po słabym początku nowego sezonu (6 punktów w 5 meczach w lidze) i koszmarnej porażce na Węgrzech z Videotonem w Lidze Europy 0:3, w październiku 2012 roku Portugalczyk został zwolniony.

Pół roku później Ricardo Sa Pinto znalazł zatrudnienie w Crvenej Zvezdzie Belgrad. Pod wodzą portugalskiego szkoleniowca serbski gigant wrócił na dobre tory. Poczynając od debiutu, „Czerwona Gwiazda” wygrała osiem kolejnych spotkań ligowych, ale na zakończenie sezonu przegrała trzy kolejne, w tym prestiżowe derby z Partizanem (0:1), kończąc rozgrywki na drugim miejscu. Sa Pinto nie było jednak dane pracować dalej w Belgradzie, jako że złożył rezygnację z powodu nieporozumień z zarządem klubu.

Kolejne dwa lata portugalski trener spędził w Grecji, prowadząc tamtejszych średniaków – OFI Kreta (6. miejsce w lidze) i Atromitos Ateny (7.). Latem 2015 roku Sa Pinto wrócił do Portugalii, ale w Belenenses utrzymał się na stanowisku tylko przez pół roku. Co ciekawe, wtedy z kolei w fazie grupowej Ligi Europy zmierzył się dwukrotnie z Lechem Poznań, a oba spotkania zakończyły się bezbramkowymi remisami.

Po nieudanym krótkich epizodach w Arabii Saudyjskiej (Al-Fateh) i Grecji (ponownie Atromitos) w rozgrywkach 2016/17, przed sezonem 2017/18 Ricardo Sa Pinto został trenerem Standardu Liege, z którym wygrał pierwsze trofeum w swojej karierze trenerskiej. Był to Puchar Belgii, który  Standard zdobył po zwycięstwie w finale z KRC Genk 1:0. W lidze też nie było najgorzej – zespół z Liege uplasował się na drugiej pozycji, tuż za plecami Club Brugge. Niemniej jednak, to prawdopodobnie wiele kontrowersyjnych zachowań Portugalczyka w trakcie meczów i poza nimi sprawiło, że nie pozostał w Standardzie na dłużej, tylko odszedł po sezonie.

W sierpniu bieżącego roku 46-letni szkoleniowiec zastąpił w Warszawie Deana Klafuricia i został trenerem Legii Warszawa. Charyzmatyczny Portugalczyk rozpoczął swoją przygodę z warszawskim klubem od niechlubnego odpadnięcia w eliminacjach Ligi Europy z luksemburskim Dudelange, ale wziął nowy zespół „w obroty” i po kilku tygodniach solidnej pracy efekty widać na boisku. Legia prezentuje się zdecydowanie lepiej pod względem fizycznym, a to wraz z odpowiednim nastawieniem mentalnym sprawia, że piłkarzom mistrza Polski łatwiej jest zaprezentować swoje wysokie umiejętności. Dzięki temu stołeczny zespół doskoczył do czołówki, plasuje się na trzecim miejscu ze stratą punktu do prowadzącej Jagiellonii, z którą zmierzy się już w najbliższy piątek, co zapowiada bardzo ciekawe widowisko.

Fot: Łukasz Grochala / Cyfrasport

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00