AktualnościBył taki mecz: Sparta Szepietowo – Jagiellonia Białystok 0:2

Był taki mecz: Sparta Szepietowo – Jagiellonia Białystok 0:2

Po tygodniu wracamy z kolejnym wydaniem naszego cyklu „Był taki mecz”. Tym razem opowiemy Wam o pewnym spotkaniu, a właściwie dwóch, z końcówki sezonu 1999/2000, w którym Jaga zmierzyła się ze Spartą Szepietowo i który zapoczątkował ponowną podróż „Dumy Podlasia” ku piłkarskim salonom w Polsce. Jak do tego doszło? Jakie zmiany nastąpiły w tamtym sezonie w białostockiej drużynie? Nie pozostaje nic innego, jak serdecznie zaprosić Was do lektury.

Zanim rozpoczniemy wyprawę przez wspomnianą kampanię 1999/2000 należy, po krótce chociaż, wyjaśnić, dlaczego była ona wyjątkowa z punktu widzenia nie tylko Jagiellonii i sympatyków klubu, ale także ogólnie piłkarstwa w Polsce. Chodzi przede wszystkim o zmiany organizacyjne, które w tamtym okresie zaszły w rodzimymy futbolu, a dla których opisywanym w tym artykule sezon był punktem granicznym. Zmieniły one kompletnie futbolowy krajobraz nad Wisłą, a wynikały z koniecznością przeprowadzenia reform administracyjnych. Po pierwsze, reorganizacja strukur wojewódzkich Polskiego Związku Piłki Nożnej. Była ona związana z wprowadzeniem nowego podziału terytorialnego RP, który w życie wszedł 1 stycznia 1999 roku. Wedle ustaleń w nim zawartych zlikwidowano dotychczas istniejące 49 województw, które zastąpione zostały 16 nowymi jednostkami administracyjnym, również funkcjonującymi jako województwa. Oznaczało to, że restrukturyzjacji muszą ulec również okręgowe ZPN, ponieważ granice ich działalności pokrywały się z granicami zlikwidowanych województw. W naszym regionie doszło zatem do fuzji Białostockiego, Łomżyńskiego oraz Suwalskiego Związku Piłki Nożnej, który razem stworzył Podlaski ZPN. Granice działalności nowej organizacji pokrywały się zatem z granicami administracyjnymi nowoutworzonego województwa podlaskiego. Niestety, w jego skład nie weszły wcześniej funkcjonujące w ramach suwalskiego ZPN takie miasta jak Ełk, Giżycko czy Olecko, które znalazły się w województwie warmińsko-mazurskim ze stolicą w Olsztynie. Była to decyzja dla wielu bardzo trudna do przełknięcia, zważywszy na rolę, jaką ośrodki piłkarskie z tych miast w przeszłości odegrały w regionalnej piłce. Tak się jednak stało i od sezonu 2000/2001 rywalizowano w takich właśnie realiach. Żeby być precyzyjnym – decyzja o zmianach administracyjnych w podziale terytorialnym Polski weszła w życie 1 stycznia 1999 roku, a więc w połowie sezonu 1998/1999. Do świata piłkarskie wkroczyła jednak dopiero pod koniec sezonu 1999/2000, a właściwie zaczęła funkcjonować przed sezonem 2000/2001. Dosyć powiedzieć, że Podlaski ZPN swoją działalność rozpoczął 27 maja 2000 roku.

Po drugie, hierachia ligowa w tamtym okresie. Przez cztery sezony, od kampanii 1996/1997 do 1999/2000, istniał w polskim futbolu następujący podział ligowy – I liga (najwyższa, ogólnopolska); II liga (ogólnopolska, zaplecze dzisiejszej Ekstraklasy); III liga (72 drużyny rywalizujące w czterech grupach, podział na podstawie kryteriów geograficznych); IV liga makroregionalna; ligi okręgowe. Jagiellonia w tamtym czasie, a dokładnie w najbardziej nas interesującym sezonie 1999/2000, rywalizowała w IV lidze makroregionalnej. Była to klasa pośrednia pomiędzy ligami okręgowymi, a III ligą, która istaniała, jak wspomnieliśmy, cztery sezony. Kluby w niej rywalizujące były dobierane województwami, a później dzielone na pomniejsze grupy. Żeby dobrze to zobrazować weźmy na tapetę Jagiellonię – do sezonu 1999/2000 przystąpili białostoczanie w IV lidze makroregionalnej. Rywalizowali tam, jak wszystkie występujące na tym poziomie zespoły z Podlasia, z ekipami w województwa mazowieckiego oraz z województwa warmińsko-mazurskiego. Przed przystąpieniem do zmagań wszystkie zespoły zostały pogrupowane w dwóch mniejszych podgrupach, ponieważ taka liczba drużyn w jednej grupie powodowałaby bardzo dużą liczbę spotkań do rozegrania. Przystąpiono następnie do rywalizacji, której stawką był awans do wyższej ligi, możliwy dzięki zajęciu jednego z czołowych miejsc w stawce. Zwycięzca zmagań uzyskiwał bezpośredni awans, a wicemistrz musiał zmierzyć się z wicemistrzem z drugiej grupy w dodatkowym dwumeczu. Jagielloniia zajęła w swojej grupie ostatecznie drugie miejsce, pola ustępując jedynie Zniczowi Pruszków. Oznaczało to, że aby móc cieszyć się z promocji do III ligi musi jeszcze przejść baraże, w których czekał na nich zespół z drugiego miejsca w drugiej grupie IV ligi makroregionalnej. Jak wspomnieliśmy, rywalizowały tam także kluby z Podlasia, Mazowsza oraz Warmii i Mazur, a traf chciał, że drugie miejsce w tamtej grupie także zajął zespół z naszego województwa. Tą drużyną była Sparta Szepietowo.

Mamy nadzieję, że informacyjne meandry zostały nieco chociaż rozjaśnione. Zanim jednak przystąpimy do omawiania samego sezonu, to jeszcze słów kilka o innych zmianach, do których doszło w samym klubie. Otóż przed sezonem 1999/2000 doszło do fuzji Jagiellonii Białystok z KP Wasilków. Oba te zespoły były sponsorowane przez „Wersal Podlaskie”. W wyniku połączenia powstała Jagiellonia Wersal Podlaski Białystok, która pod tą właśnie nazwą przystąpiła do walki o awans. Fuzja przyniosła ze sobą również inny zmiany w postaci kilku bardzo istotnych wzmocnień piłkarskich. W Białymstoku zagościli wtedy tacy zawodnicy jak Mirosław Dymek, Jarosław Gierejkiewicz (wiosnę spędził w Sparcie Szepietowo), Jacek Markiewicz, Krzysztof Zalewski czy Sławomir Głębocki. Oczywiście wszyscy wyżej wymienieni dołączyli do Jagi po sfinalizowaniu fuzji z wasilkowianami, a nie byli jedynymi nowymi, którzy wtedy pojawili się w Białymstoku. Z Legii Warszawa powrócił wtedy Dariusz Czykier, drugoligowe boiska opuścił i zdecydował się na powrót Marcin Manelski, a kluby wewnątrz stolicy Podlasia zamienił Zbigniew Szugzda. Dodajmy jeszcze, że był to pierwszy sezon w żółto-czerwonym stroju w wykonaniu Wojciecha Kobeszki, który przed jego startem zakończył pobyt w… KP Wasilków.

Jak przebiegał sam sezon? Bardzo dobrze. Można by nawet stwierdzić koncertowo, ale do pełni sukcesu brakuje jednak tego pierwszego miejsca i awansu bez konieczności rozgrywania baraży. Żeby nie być gołosłownym kilka liczb obrazujących tamtą kampanię w wykonaniu Jagiellonii – 34 rozegrane spotkania, 26 zwycięstw, trzy remisy i trzy porażki. Taki bilans pozwolił na zgromadzenie 81 punktów. Ten dorobek okazał się jednak za mały na pokonanie ostatecznego zwycięzcy, Znicza Pruszków, który Jagę wyprzedził o trzy „oczka”. Ta mała różnica punktowa boli tym bardziej, jeśli spojrzymy dodatkowo na fakty, które prezentują się następująco – Jagiellonia zdobyła najwięcej goli w lidze, 124, jednocześnie również najmniej tracąc, 11. W szeregach naszego zespołu występował król strzelców tamtej edycji rozgrywek o awans do III ligi, czyli wspomniany wcześniej Wojciech Kobeszko. Nasza klubowa legenda zdołała wtedy zdobyć 35 bramek na przestrzeni całej kampanii, który to wynik okazał się być najlepszym również w drugiej grupie IV ligi makroregionalnej, a nie był to w zespole „Żółto-Czerwonych” rezultat odosobniony. Inni piłkarze z formacji ofensywnej, Zbigniew Szugzda i Dariusz Petruk, również mogli pochwalić się pokaźnym dorobkiem w postaci 30 i 26 trafień. Trzy czołowe miejsca w klasyfikacji strzelców należały wtedy zatem do Jagiellończyków. Te liczby dobitnie pokazują, jakim atakiem dysponowała wówczas Jagiellonia. Mimo to białostoczanie musieli zadowolić się drugą lokatą.

Jak do tego doszło? Jagiellończycy zmagania w IV lidze makroregionalnej rozpoczęli wręcz fenomenalnie. Przywitali się wygraną 5:1 nad Wkrą Żuromin w 2. kolejce. Wcześniej rozegrali co prawda jedno spotkanie. W inauguracyjnej serii gier mierzyli się z Bugiem Wyszków, który to klub został potem wycofany z rozgrywek, a jego wyniki anulowane. W związku z tym jako pierwsze postanowiliśmy przyjąć spotkanie z Wkrą. W następniej kolejce podopieczni trenera Witolda Mroziewskiego ponieśli jedyną porażkę w trakcie rundy jesiennej. Podejmując Olimpię Warszawa musieli obejść się smakiem i pogodzić z przegraną 0:1. Była to jednak, jak wspomnieliśmy, jedyna podczas rundy jesiennej sezonu 1999/2000 sytuacja, w której białostoczanie schodzili z boiska pokonani. We wszystkich pozostałych meczach w tamtej rundzie wygrywali, za wyjątkiem kolejki numer 6., kiedy musieli podzielić się punktami z Legionovią Legionowo (1:1 po bramce Petruka z 90. minuty), opuszczali plac boju w roli zwycięzców. Odnosili wtedy bardzo okazałe wygrane, jak chociażby domowe 7:1 nad Ursusem Warszawa czy, również osiągnięte na własnym obiekcie, 7:0 nad MKS Ciechanów. Widać zatem jak na dłoni, że jesienią prezentowali się Jagiellończycy wręcz wybornie. Raz przegrali, raz zremisowali, wysoko i pewnie wygrywając pozostałe spotkania. Taka sytuacja pozwoliła im na półmetku rozgrywek zasiąść w fotelu lidera z 43 punktami na koncie. Wyprzedzali wtedy o osiem „oczek” drugą Legionovię i o dziewięć trzeci Znicz. Trzeba jednak zaznaczyć, że zarówno ówczesny wicelider jak i trzeci w tabeli zespół mieli do rozegrania zaległe spotkania. W przepadku klubu z Legionowa był to jeden mecz, a w przypadku zespołu z Pruszkowa dwa starcia.

Runda rewanżowa rozpoczęła się w Białymstoku z mieszanymi nastrojami. w pierwszym meczu po wznowieniu gry Jagiellończycy nie grali, bowiem ich rywali, Bug Wyszków, wycofał się z rozgrywek. Na boisko wybiegli zatem dopiero w drugiej po zimowej przerwie kolejce, w które pewnie 4:0 pokonali Wkrę Żuromin. Niestety, w kolejnej serii gier, w której rywalem była Olimpia Warszawa, doszło do powtórki z pierwszej rundy. Jagiellończycy znowu ulegli warszawianom i znowu w tym samym stosunku bramkowym, 0:1. W związku z tą porażką i faktem, że główni rywale do awansu, czyli Legionovia i Znicz, odnieśli w tym czasie komplet zwycięstw, rozgrywając rówież zaległe mecze, piłkarze grający w koszulkach z „jotką” na piersi musili pogodzić się ze spadkiem na trzecią lokatę. Tę pozycję piastowali do 26. kolejki, kiedy przeskoczyli w tabeli klub z Legionowa. Utrzymywali się na tej pozycji przez resztę sezonu, depcząc po piętach pruszkowianom. Cóż to była za zacięta rywalizacja! Jeden słabszy mecz, jedno niepowodzenie, mogło przechylić szalę na czyjąć korzyść, o czym dosyć boleśnie przekonali się piłkarze Legionovii, którzy wskutek porażki i remisu w kolejkach numer 27. i 28. odpadli z rywalizacji o awans. Dużo lepiej radzili sobie białostoczanie, wygrywają seryjnie kolejne spotkania. Był to miły dla oka futbol, a wygrane odnoszoe były w dobrym stylu, wysoko. Dość powiedzieć, że w kolejce numer 27. pokonali białostoczanie przed własną publicznością MKS Szczytno 8:0, w serii gier oznaczonej numerem 29. rozprawili się 9:0 z MKS Przasnysz, a w 31. kolejce aż 12:0 (dwanaście!) pokonali Ruch Wysokie Mazowieckie. Co ciekawe, ostatni z rezultatów okazał się najwyższym zwycięstem podlaskiej drużyny (z dawnych okręgów białostockiego, łomżyńskiego i suwalskiego) w historii występów klubów z naszego regionu w IV lidze makroregionalnej. Niestety, owe wysokie zwycięstwa zostały zniweczone przez jedno potknięcie, do którego doszło w 32. serii gier. Jagiellończycy przegrali wtedy, grając w delegacji, 0:1 z ŁKS-em Łomża. Ze względu na tę porażkę strata do Znicza, który w tamtej kolejce wygrał swój mecz, urosła do pięciu punktów, co przekreśliło szanse naszych piłakrzy na dogonienie pruszkowian. Stratę jeszcze co prawda zmiejszyli do trzech punktów, ale ostatecznie musieli uznać wyższość Znicza. Ze względu na zajęcie drugiego miejsca na koniec zmagań czekały na piłkarzy z Białegostoku baraże o wejście do III ligi.

Przystąpili do nich już pod wodzą nowego szkoleniowca. Dotychczasowego trenera, Witolda Mroziewskiego, zastąpił Tadeusz Gaszyński. Nie była to jedyna nietypowa okoliczność rozgrywania tego spotkania. Otóż opisywany dwumecz był rozgrywany już po zakończeniu sezonu, w pierwszych dniach lipca. W barwach Sparty występowało wówcza bardzo wielu piłkarzy legitymujących się związkami z Jagiellonią, spośród których całkiem pokaźną grupę stanowili zawodnicy wypożyczeni do Szepietowa właśnie z Białegostoku. W obliczu tego, że okres wypożyczenia upłynął 30 czerwca trzeba było podjąć decyzję, odnośnio możliwości występu graczy będących we wspomnianej sytuacji. Ostatecznie niektórzy z nich w spotkaniu zagrali, a niektórzy usiedli na trybunach.

Po rozsztrzygnięciu kwestii formalnych można było przystąpić do rywalizacji sportowej. Pierwsze spotkanie odbyło się 5 lipca 2000 roku w Białymstoku. Obecnych na nim było około 1500 osób. Sam mecz przebiegał właściwie od początku pod dyktando białostoczan, którzy jednak swoją przewagę udokumentowali dopiero w drugiej połowie. Na prowadzenie wyszli w 67. minucie, kiedy piłka zatrzepotała w siatce bramki gości po uderzeniu Sławomira Lewickiego. Druga bramka przyszła bardzo szybko, bowiem dwie minuty po pierwszej. Jej autorem okazał się Zbigniew Szugzda, który pokonał golkipera Sparty. Mimo przewagi Jagiellończyków szepietowianie nie zamierzali składać broni i próbowali doprowadzić do zmniejszenia strat. Ta sztuka udała się w 73. minucie za sprawą dobrze znanego białostockiej publiczności Jacka Bayera, który rzut karny zamienił na bramkę. Było zatem 2:1 dla gospodarzy i kiedy wydawało się, że takim wynikiem zakończy się to starcie, pochodzący z Olsztyna sędzia Kamiński zdecydował o konieczności podyktowania drugiego w meczu, a pierwszego dla Jagiellonii rzutu karnego. Wykonywać go miał Sławomir Lewicki, który otrzymał szanse na zdobycie swojej drugiej bramki w tym meczu. Z okazji tej skorzystał i w 90. minucie ustalił wynik pierwszego starcia na 3:1. Z dwubramkową zaliczką zatem białostoczanie jechali do Szepietowa.

Podróż nie była oczywiście daleka, zarówno jeżeli chodzi o kilometry jak i o czas pomiędzy pierwszym, a drugim meczem. Upłynęły bowiem jedynie cztery dni. Zanim jednak o przebiegu samego spotkania to słówko o rywalu. Sama obecność Sparty w barażach była dla wielu obserwatorów swego rodzaju niespodzianką. Szepietowanie przed startem sezonu nie byli wymieniani w gronie ekip, które mogłyby powalczyć o awans, jednak dzięki swojej dobrej postawie i konekwencji udało im się zająć drugie miejsce w swojej grupie IV ligi makroregionalnej, tuż za plecami zdecydowanego zwycięzcy, Hutnika Warszawa, do którego stracili aż 20 punktów. W starciu z Jagiellonią również byli postrzegani raczej nie jako faworyci, ale z pewnością dzięki swojej pracy odnieśli sukces, jakim był sam awans do baraży. Wracając zatem do samych zmagań sportowych, dotarliśmy już do ostatniego punktu naszej podróży po sezonie 1999/2000. Mecz rewanżowy w ramach baraży o awans do III ligi pomiędzy Jagiellonią Białystok, a Spartą Szepietowo.

Mówiąc krótko, Jagiellonia to spotkanie również wygrała. Białostoczanie nie pozostawili gospodarzom złudzeń i zwyciężyli 2:0. Pierwsza bramka padła dosyć wcześnie, bowiem już w 7. minucie gry. Jej autorem był Łukasz Tupalski, którego uderzenie pozwoliło Jagiellończykom objąć prowadzenie. Oczywiście, w obliczu wyniku z pierwszego spotkania, piłakrzy ze stolicy Podlasia promował każdy wynik, za wyjątkiem wyraźniej porażki, w którą jednak mało kto wierzył. Wynik 1:0 utrzymał się przez całą pierwszą połowę i piłkarze schodzili do szatni przy rezultacie 4:1 w całym dwumeczu, co praktycznie przekreślało szansę Sparty na awans. Przysłowiowa „kropka nad i” została postawiona w drugiej odsłonie tamtego starcia. Ostatnie słowo należało do Jagi, która za sprawą Zbigniewa Szugzdy prowadziła już 2:0. Ten wynik nie uległ już zmianie i przy takim rezultacie zakończyły się zmagania barażowe o wejście do III ligi.

Można było się cieszyć i świętować, gdyż w dwumeczu Jagiellonia pokonała Spartę 5:1 i mogła cieszyć się z awansu. Nikt wtedy jeszcze tego nie wiedział, ale był to początek bardzo żmudnej drogi ku piłkarskiej elicie Polski. O tym jednak, w kolejny „Był taki mecz”.

Mecz rewanżowy w ramach baraży o awans do III ligi, sezon 1999/2000:

Sparta Szepietowo – Jagiellonia Białystok 0:2 (0:1), 9 lipca 2000 roku.

Wynik pierwszego spotkania:

Jagiellonia Białystok – Sparta Szepietowo 3:1 (0:0), 5 lipca 2000 roku.

Sędzia: Witkowski (Warszawa).

Widzów: Około tysiąca.

Gole: Łukasz Tupalski 7′; Zbigniew Szugzda 52′.

Skład Jagiellonii Białystok: Mirosław Dymek – Adam Waluk, Krzysztof Zalewski, Łukasz Tupalski, Dariusz Prokop, Mariusz Purzycki, Ryszard Ostrowski, Dariusz Czykier (61′ Sławomir Lewicki), Jacek Markiewicz, Zbigniew Szugzda, Dariusz Petruk (65′ Piotr Grabowski).

Trener Jagiellonii: Tadeusz Gaszyński.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00