AktualnościGrali w Jadze: Filip Modelski

Grali w Jadze: Filip Modelski

85 występów w Ekstraklasie, brązowy medal mistrzostw Polski zdobyty z Jagiellonią w sezonie 2014/2015, debiut w seniorskiej reprezentacji kraju oraz pobyt w akademii słynnego West Ham United. Dzisiaj, w ramach kolejnego „Grali w Jadze”, na tapet wzięliśmy Filipa Modelskiego, obecnie zawodnika pierwszoligowego Podbeskidzia Bielsko-Biała. Zapraszamy do lektury.

Filip Modelski to urodzony 28 września 1992 roku w pomorskiej Gdyni polski piłkarz, występujący na pozycji bocznego obrońcy, głównie na prawej stronie. Modelski jest wychowankiem największego i najbardziej znanego klubu ze swojego rodzinnego miasta, czyli Arki Gdynia. W akademii „Arkowców” szkolił się do 2008 roku, przechodząc przez kolejne szczeble futbolowej edukacji. Już wtedy można było zauważyć u niego cechy, które w przyszłości pozwoliły mu na zagraniczny wyjazd i grę na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Dynamiczny, młody zawodnik, dysponując niezłą szybkością i dobrym przyspieszeniem. Często zapuszczający się pod bramkę rywala w poszukiwaniu okazji do obsłużenia któregoś z kolegów dokładną wrzutką, ale jednocześnie ciężko pracujący w defensywie. Mimo całego swojego zaangażowania w poczynania ofensywne drużyny Filip nigdy nie zapominał o grze obronnej. Często wracał w okolice swojego pola karnego i z całą stanowczością bronił dostępu do bramki strzeżonej przez golkipera jego zespołu. Pomagała mu w tym zwrotność oraz dobra koordynacja ruchowa. Wyżej wymienione cechy rozwijał w późniejszym okresie, ale już nie w swojej rodzinnej Gdyni. Jak wspomnieliśmy barw klubu z województwa pomorskiego bronił do 2008 roku, kiedy jego talent został zauważony i doceniony przez wysłanników klubu Premier League, słynnego West Ham United. Londyńczycy przebili oferty innych klubów zaintereswanych usługami mierzącego 180 cm zawodnika i doszli do porozumienia, zarówno z klubem jak i z samym zainteresowanym, w sprawie przenosin na Wyspy. Tym samym sfinalizowali jego przeprowadzkę do stolicy Anglii.

Filip we wschodnim Londynie zjawił się latem 2008 roku. Po przyjeździe dołączył do drużyny „The Hammers” do lat 18. Spędził w niej kolejne dwa lata, w trakcie których szkolił pod okiem jednego z najlepszych specjalistów w Wielkiej Brytanii. Nie bez przyczyny jednym z przydomków West Hamu jest „The Academy of Football”. To właśnie w szkółce tego zespołu swoje kroki stawiało wielu wybitnych zawodników, którzy później robili zawrotne kariery. Żeby nie być gołosłownym, swoistymi „produktami” młodzieżowego systemu kształcenia piłkarzy w tej części Londynu są chociażby Frank Lampard (wielokrotny reprezentant Anglii, zdobywca Ligi Mistrzów, wielokrotny mistrz Anglii, legenda, a obecnie trener Chelsea), Rio Ferdinand (również zdobywca Ligi Mistrzów, wielokrotny reprezentant Anglii, wielokrotny mistrz Anglii, uważany za jednego z najlepszych obrońców w historii piłki nożnej) czy Joe Cole (wielokrotny mistrza Anglii, zdobywca Pucharu i Superpucharu Anglii, 56-krotny reprezentant kraju). Sami zatem widzicie, jak wielkie nazwiska wyszły spod ręki szkoleniowców zajmujących się przekazywaniem wiedzy na temat sztuki piłkarstwa w zespole West Hamu. Ich drogą chciał podążyć bohater niniejzego tekstu, który z zapałem pokonywał kolejne szczeble juniorkiego futbolu we wschodnim Londynie. W 2010 roku, dokładnie latem, uzyskał promocję do zespołu West Hamu do lat 23, rywalizującego w lidze rezerw, w której występowały rezerwy klubów grający w angielskiej ekstraklasie. Oczywiście już wcześniej zdarzało się pochodzącemu z Gdyni zawodnikowi trenować czy gościć na ławce rezerwowych w ekipie z tejże kategorii wiekowej, ale w tym wypadku mówimy o pełnoprawnym dołączeniu do zespołu. Miał wtedy okazję trenować i rywalizować o miejsce w składzie z takimi graczami jak Jonathan Spector, Winston Reid, James Tomkins czy Manuel Da Costa. Poza piłkarzami defensywnymi mógł również podglądać poczynania gracz z formacji ataku, takich jak chociażby Junior Stanislas czy Pablo Barrera. Czasem zdarzało się również, że na treningach czy w meczach pojawiali się piłkarze pierwszego zespołu, którzy mieli akurat wolne w ostatnim meczu „jedynki” albo którzy wracali po kontuzji. Tutaj można wymienić m.in Luisa Boa Morte czy Kierona Dyera. Sami zatem widzicie, jak wyborne miejsce do nabiera doświadczenia miał w tamtym czasie młody Polak. Skwapliwie zresztą z tego korzystał i doskonalił swoje umiejętności. Niestety jednak możliwość treningów z tak uznanymi zawodnikami to było w zasadzie wszystko, na co pozwolili mu trenerzy londyńczyków w tamtym okresie. W lidze grał bardzo mało. Dość powiedzieć, że przez cały sezon 2010/2011 ligi rezerw w kadrze meczowej obecny był siedem razy, wystąpił tylko w sześciu meczach, spośród których cztery zaczynał w podstawowym składzie. Udało mu się jednak zanotować asystę, co miało miejsce w wygranym 4:2 wyjazdowym starciu z Blackpool, rozgrywanym 23 marca 2011. Kluczowe podanie otrzymał wtedy od Filipa Cristian Montano, którego trafienie ustaliło wynik spotkania. Na tym bilansie bramkowym zakończył się jednak pobyt gdynianina w londyńskim zespole. Po sezonie zdecydowano się nie przedłużać wygasającej umowy i tym samym Modelski stał się wolnym zawodnikiem.

Mamy zatem przedbiegi do startu sezonu 2011/2012. Filip Modelski zakończył właśnie swój trzyletni pobyt w akademii angielskiego klubu West Ham United, w trakcie której znacząco rozwinął swoje umiejętności. Mimo wszystko nie przedłużono z nim umowy i tym samy ma swoją kartę zawodniczą na ręku i może związać się kontraktem z dowolnym klubem. Stoi u progu kariery seniorskiej, bowiem na karku ma niespełna 19 lat. Powoli zaczynają spływać oferty, również te z Polski. Nic dziwnego, że młodym, utalentowanym zawodnikiem, dodatkowo mającym za sobą dosyć długi okres spędzony w akademii jednego z najsłynniejszych angielskich klubu ustawia się kolejka chętnych. Wśród nich znajduje się także zespół z województwa łódzkiego, rywalizujący wówczas w Ekstraklasie GKS Bełchatów. Bełchatowianie przygotowują się do kolejnej kampanii, w której przyjdzie im stoczyć walkę o utrzymanie i w tym celu poszukują wzmocnień składu. Wszystko składa się zatem doskonale dla każdej ze stron – Filip chce grać na najwyższym możliwym poziomie, a GKS chce zawodnika niedrogiego w pozyskaniu, który zagwarantuje odpowiedni poziom rywalizacji i udźwignie ciężar gry w Ekstraklasie. Obie strony ostatecznie dochodzą do porozumienia i podpisują umowę. Filip staje się zatem oficjalnie zawodnikiem zespołu z Bełchatowa i tym samym po trzech latach wraca do Polski.

W nowych barwach Modelski nie musiał długo czekać na debiut. Na ławce rezerwowych pojawił się już w kolejce numer 4., jednak wtedy się z niej nie podniósł. Premierowy występ przyszedł w 6. serii gier, kiedy bełchatowianie w domowym straciu mierzyli się z Widzewem Łódź. Mecz zakończył się bezbramowym remisem. Filip wyszedł wtedy w pierwszym składzie GKS-u i na murawie spędził pełne 90 minut. Ogółem w trakcie swojego pierwszego i zarazem ostatniego sezonu w Bełchatowie, będącego jednocześnie pierwszym w seniorskiej piłce w jego wykonaniu, Modelski wystąpił w 20 meczach Ekstrakalsy i jednym Pucharu Polski. 19 spośród spotkań ligowych zaczynał w pierwszy składzie, dodatkow pięciokrotnie cały mecz spędzając na ławce rezerwowych. Można zatem powiedzieć, że był wtedy podstawowym zawodnikiem swojej drużyny, bowiem wystąpił w większości jej meczów na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w kraju. „Brunatni” tamten sezon zakończyli na 13. miejscu w tabeli z dorobkiem 31 punktów i przewagą siedmiu „oczek” nad strefą spadkową. Udało im się zatem zrealizować cel, jakim było utrzymanie. Wydatnie pomógł swoimi występami Modelski, o którego zaczęły pytać bogatsze od „Zielonych” kluby. Zanim jednak o zmianie barw klubowych, do czego oczywiście po sezonie doszło, to krótko o przygodzie reprezentacyjnej gdynianina. Bo to właśnie w tamtym okresie odzywać zaczęli się nie tylko przedstawiciele innych klubów, ale także zawiadujący kadrą.

Filip Modelski swoje jedyne powołanie do seniorskiej reprezentacji Polski otrzymał w grudniu 2011 roku. Prowadzący wówczas narodową kadrę trener Franciszek Smuda zdecydował się dać szansę pokazania się młodemu defensorowi na zgrupowaniu przed meczem towarzyskim z Bośnią i Hercegowiną. Co więcej, dał mu również szansę debiutu w tym wygrany 1:0 po golu Waldemara Soboty spotkaniu. Modelski na murawie zameldował się w 87. minucie, zmieniając Łukasza Trałkę. W momencie debiutu miał 19 lat, 2 miesiące i 18 dni. Mimo premierowego występu w biało-czerwonej koszulce był to koniec jego przygode z granie w kadrze. Więcej powołań do Filipa już nie dotarło. Trzeba jeszcze wspomnieć o tym, że poza grą w seniorskiej drużynie gdynianin ma również na koncie mecze w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Przywdziewał narodowe barwy w kategoriach do lat 16, 17, 18, 19, 20 i 21. Najwięcej występów ma w młodzieżówce U-19, którą reprezentował 10 razy.

Wróćmy jednak do kariery klubowej Modelskiego. Zatrzymaliśmy się na końcówce sezonu 2011/2012, pierwszego w karierze seniorskiej zawodnika i bardzo dla niego udanego. W związku z dobrą dyspozycją zaczęły pojawiać się plotki łączące go z opuszczeniem Bełchatowa i przeniesieniem się do innego klubu. Ostatecznie wspomniane plotki znalazły potwierdzenie w rzeczywistości, bowiem przed startem sezonu 2012/2013 doszło do sfinalizowania transakcji z jego udziałem. Przenosiny odbyły się na zasadzie transferu definitywnego, a stronami umowy były GKS Bełchatów i Jagiellonia Białystok. Tym samy, po osiągnieciu porozumienia przez kluby, zawodnik mógł podpisać kontrakt, wiążący go z nowym pracodawcą na cztery lata. Modelski wypełnił całą umowę, opuszczając Białystok po sezonie 2015/2016. W trakcie swojego czteroletniego pobytu zdołał uzbierać na swoim koncie łącznie 75 występów (Ekstraklasa, Puchar Polski, eliminacje Ligi Europy), w których zdobył jedną bramkę i zanotował dwie asysty. Był członkiem drużyny, która w sezonie 2014/2015 sięgnęła po wówczas najwyższe w historii występów Jagiellonii w Ekstraklasie miejsce, zdobywając brązowe medale mistrzostw Polski. Sam Filip miał w tym znaczący udział, będąc podstawowym zawodnikiem drużyny prowadzonej przez trenera Michała Probierza. Uporządkujmy jednak naszą historię i zacznijmy od początku, bez zbędnego wybiegania w przyszłość. Modelski zawodnikiem Jagiellonii został latem 2012 roku po definitywnym transferze z GKS-u Bełchatów. W momencie przenosin miał niespełna 20 lat. Wciąż jeszcze młody, ale już ograny piłkarz, z ciekawymi umiejętnościami i interesującym CV był łakomym kąskiem dla działaczy „Dumy Podlasia”. Po dołączeniu do Jagi przepracował cały okres przygotowawczy razem z kolegami, przygotowując się do startu sezonu 2012/2013. Ponownie, podobnie jak w Bełchatowie, nie musiał długo czekać na debiut. Co prawda w pierwszych dwóch kolejkach siedział tylko na ławce rezerwowych, ale już w 3. serii gier zanotował debiutancki występ. Był to rozgrywany 1 września 2012 roku domowy mecz z Zagłębiem Lubin, zakończony bezbramkowym remisem, podczas którego Filip na murawie przebywał przez pełne 90 minut. Swoim występem zjednał sobie przychylność trenera Tomasza Hajty, który postanowił dać mu szansę w kolejnych dwóch meczach. Potem znowu usiadł na ławce rezerwowych, ale spędził na niej tylko dwa spotkania. Następnie znowu wrócił do wyjściowej jedenastki i zagrał w sześciu spotkaniach z rzędu. Ogółem w tamtym sezonie 26 razy był w kadrze meczowej, wystąpił w 18 meczach, 15-krotnie zaczynając w wyjściowym składzie. Takim bilansem pomógł zespołowi w uzbieraniu 37 punktów i zajęciu 10. miejsca w tabeli na koniec zmagań.

Do kolejnego sezonu Filip mógł zatem przystępować pełny nadziei na jeszcze większą liczbę minut spędzonych na boisku. Niestety, jego plany pokrzyżowała kontuzja, której nabawił się jeszcze w letnim okresie przygotowawczym i której skutki odczuwał przez całą kampanię. A już z pewnością w jesiennej jej odsłonie, w której nie wystąpił ani razu. Po raz pierwszy na boisku pojawił się już po przerwie zimowej, w przegrany 0:1 wyjazdowym spotkaniu 22. kolejki z Ruchem Chorzów. Rozegrał wtedy całe zawody. Jak jednak wspomnieliśmy, skutki odniesionego latem urazu odczuwał przez cały sezon, co pozwoliło mu na rozegranie jeszcze tylko ośmiu spotkań, co daje łączny bilans dziewięciu gier ligowych w sezonie 2013/2014 (plus dwa mecze w Pucharze Polski). Niewielka liczba rozegranych spotkań nie przeszkodziła mu jednak w zanotowaniu dwóch asyst. Jagiellonia zajęła wtedy na koniec rywalizacji 11. miejsce.

Następny sezon, 2014/2015, był już trzecim Filipa w roli piłkarza Jagiellonii. Był też najlepszą w jego wykonaniu kampanią podczas pobytu w Białymstoku. Wystąpił wtedy w 26 meczach, 24 razy rozpoczynając zmagania w wyjściowym składzie. Dodajmy, że wciąż jest to najlepszy wynik Filipa, jeżeli chodzi o występy w jednym sezonie. W wymierny sposób pomógł swojemu zespołowi w zajęciu trzeciego miejsca na koniec sezonu i zdobyciu brązowego medalu mistrzostw Polski, co na tamten moment był najlepszym rezultatem Jagiellonii w historii jej występów w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. W tamtej kampanii zdobył również swoją pierwszą bramkę podczas seniorskiego etapu kariery. Miało to miejsce w meczu ostatniej, 37. kolejki, w której Jagiellończycy podejmowali Lechię Gdańsk. To był szalony mecz. Do 79. minuty to goście prowadzili i to 2:0. Wtedy Patryk Tuszyński wykorzystał rzut karny i strzelił gola kontaktowego. Do wyrównania doprowadził właśnie Modelski, który w 89. minucie wykorzystał podanie Karola Świderskiego. Potem po jednym golu dołożyli Taras Romanczuk i Maciej Gajos i nagle, w kilka minut, z 2:1 dla gości, zrobiło się 4:2 dla gospodarzy. M.in. dzięki tej wygranej kibice w Białymstoku, sympatycy Jagiellonii w całej Polsce, wszyscy związani z Klubem no i sami piłkarze mogli cieszyć się z trzeciego miejsca na podium, pierwszego w żółto-czerwonej historii.

Efektem zajęcia tak wysokiej lokaty była oczywiście możliwość reprezentowania Polski w klubowych zmaganiach na arenie międzynarodowej. Jagiellończycy rozpoczęli je od występu w 1. rundzie eliminacji Ligi Europy, w której w dwumeczu zmierzyli się z litewską Kruoją. „Żółto-Czerwoni” wygrali wtedy oba starcia (1:0 i 8:0), a Filip spędził na boisku pełny wymiar czasu w obu wypadkach. Wystąpił także, w pełnym wymiarze, w obu starciach dwumeczu 2. rundy eliminacji z cypryjską Omonią Nikozja, który jednak niestety piłkarze „Dumy Podlasia” przegrali – 0:0 i 0:1 po golu Cilliana Sheridana, czyli innego z naszych byłych piłkarzy. Jakiś czas temu przybliżaliśmy również jego sylwetkę, więc jeżeli chcecie możecie sobie ten tekst odświeżyć lub zapoznać się z nim. Link znajdziecie TUTAJ. Wracając do Modelskiego, to poza rozgrywkami europejskimi, zanotował również 12 gier w Ekstraklasie i dwa mecze w rywalizacji o Puchar Polski. Jagiellonia na koniec sezonu 2015/2016 była na 11. miejscu w tabeli. Tamta kampania okazała się dla Modelskiego ostatnią w roli zawodnika Jagiellonii. Podpisana latem 2012 roku umowa straciła ważność i nie została prolongowana. Tym samym, po raz drugi w swojej karierze, Modelski stał się wolny zawodnikiem.

Na bezrobociu pozostawał przez kilka miesięcy, trenując w tym czasie z rezerwami szkockiego Hibernian FC. Ostatecznie zdecydowano się tam podpisać z nim umowę. Nie dano mu jednak szansy na przebicie się do pierwszego składu, trenował jedynie w rezerwach. W Szkocji przebywał krótko, bo od września 2016 do stycznia 2017. Wtedy zdecydował się wrócić do Polski, gdzie chęć jego zatrudnienia wyraziła Bytovia Bytów. Rywalizująca na poziomie I ligi drużyna liczyła na jego ekstraklasowe doświadczenie. Niestety, stało się zupełnie inaczej. Filip w Bytowie grał przez nieco ponad rok, od stycznia 2017 do lutego 2018. W tym czasie zdołał wystąpić w dwóch meczach Bytovii, jednym ligowym i jednym w Pucharze Polski. Wobec tej nieudanej przygody strony zdecydowały o konieczności rozstania. Filip na szczęście nie musiał długo szukać nowego zatrudnienia i dosyć szybko związał się z innym klubem z zaplecza Ekstraklasy, Podbeskidziem Bielsko-Biała, którego zawodnikiem jest do dzisiaj. Od momentu przenosin, który miał miejsce prawie dwa i pół roku temu, Modelski rozegrał 48 meczów w koszulce „Górali” w ramach I ligi. Razem z kolegami kończył ligową rywalizację kolejno na miejscach 9. w sezonie 2017/2018 oraz 6. w sezonie 2018/2019. Obecna kampania jest dla niego najbardziej udana spośród wszystkich spędzonych w Podbeskidzu. Do tej pory rozegrał 20 spotkań na 22 możliwe, każde rozpoczynając w wyjściowym składzie. Do dużej liczby minut spędzanych na boisku dorzucił gola i dwie asysty. W tym sezonie stał się zawodnikiem bardziej uniwersalnym, ponieważ zdarzyło mu się kilka razy zagrać nie tak jak zazwyczaj na prawej obronie, a po przeciwnej stronie defensywy. Obecnie, po rozegraniu 22. serii gier, Podbeskidzie jest liderem rozgrywek z dorobkiem 43 punktów. Tyle samo „oczek” mają zawodnicy Warty Poznań, drudzy w tabeli.

Filip, jeszcze raz dzięki za grę w Jagiellonii!

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00