AktualnościZając: Przeciwnik był lepszy w każdym aspekcie

Zając: Przeciwnik był lepszy w każdym aspekcie

– Zdecydowanie przegraliśmy to spotkanie. Źle w nie weszliśmy – powiedział na konferencji po meczu z Pogonią Szczecin, przegranym 0:3, trener Jagiellonii Białystok, Bogdan Zając.

– Nasze pierwsze zagrania, bardzo nerwowe, spowodowały, że rywal nakręcił się i zdecydowanie zaatakował. Później stwarzał sytuacje, nie wykorzystał ich, ale pomogliśmy mu zdobyć bramkę, za sprawą gola samobójczego. Drugą połowę rozpoczęliśmy z nastawieniem na odrobienie strat, ale znowu, można powiedzieć, że strzeliliśmy sobie gola. Moim zdaniem przy decyzji po zagraniu, które zdecydowało o rzucie karnym dla Pogoni było trochę kontrowersji. To co ja widziałem, to nie było zagranie ręką tylko kopnięcie piłki, tzw. kiks. Z tego co wiem, nie ma z tego rzutów karnych, ale może przepisy się zmieniły. Niemniej rywal był bezsprzecznie lepszy, nie potrafiliśmy wrócić do gry. Agresywna gra przeciwnika nie pozwalała nam złapać płynności. Pomimo prób i chęci nie złapaliśmy nawet kontaktu, żeby powalczyć do końca o odwrócenie losów meczu. Przeciwnik był lepszy w każdym aspekcie, wobec czego trudno doszukiwać się pozytywów w naszej postawie – mówił trener Zając.

Wielkimi nieobecnymi piątkowej rywalizacji w białostockiej ekipie byli Maciek Makuszewski i Fedor Cernych. Jakie są powody ich absencji? – Fedor od dłuższego czasu zmaga się z urazem, który powoduje, że nie może brać udziału w treningach zespołu. Natomiast Maćka z wyjazdu na to spotkanie wyeliminowała drobna infekcja – odpowiedział szkoleniowiec Jagi.

Na konferencji padło również pytanie o system gry Jagiellończyków w meczu z Pogonią, nieco inny, zdaniem pytającego, niż w poprzednich meczach. – Jeżeli ktoś się orientuje to widział, że nie zmieniliśmy systemu. To kwestia tego kto grał na jakiej pozycji. Graliśmy normalnym systemem, jak zawsze. Wszyscy widzieli grę trójką z tyłu, ale graliśmy dwójką środkowych obrońców, a w pierwszej połowie prawą stronę zabezpieczał Bogdan.

– Mecz we Wrocławiu był bardzo wyrównany. Tam na wyniku zaważyła nasza pomyłka, a tutaj zagraliśmy nasz dotychczas najsłabszy mecz. W wielu fragmentach trudno było znaleźć cokolwiek pozytywnego. Mamy duży materiał do analizy – konkludował opiekun białostoczan.

W przerwie doszło do roszady w Jagiellonii. Na murawie pojawił się Jakov Puljić, który zmienił Fernana Lopeza. – Przegraliśmy walkę w środku pola. Fernan starał się robić co mógł, ale niestety nie wyglądało to najlepiej. Próbowaliśmy trochę zmienić nasze ustawienie w drugiej połowie, zagrać z Imazem na „dziesiątce” i wprowadzić Jakova, który wrócił do zespołu. Wierzyliśmy, że będziemy w stanie odwrócić losy meczu, ale, jak sami widzieliśmy, nie zdążyliśmy na dobre zacząć drugiej połowy, a już przegrywaliśmy 0:2.

– Mecz źle się ułożył. Dostaliśmy bramkę w pierwszej połowie, kiedy próbowaliśmy skonstruować kilka akcji zaczepnych. Agresywana gra przeciwnika wybijała nas z uderzenia i nie pozwalała nam konstruować tych akcji. Po przerwie wydawało się, że wrócimy na właściwe tory, ale przyszła niefortunna interwencja Bogdana i rzut karny. Myślę, że sędzia się pomylił przy tej sytuacji. To nie pozwoliło nam złapać wiatru. Po przerwie chcieliśmy ruszyć, ale niestety dostaliśmy drugi cios, który nas wykończył – zakończył trener Zając.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00