AktualnościBeniaminek wypunktował Jagiellonię

Beniaminek wypunktował Jagiellonię

Za Jagiellonią Białystok bardzo nieudany wyjazd na teren beniaminka PKO Ekstraklasy – Stali Mielec. Żółto-Czerwoni przegrali 1:3, a honorowego gola dla podopiecznych Bogdana Zająca strzelił Przemysław Mystkowski.

Najważniejsze zmiany w porównaniu do ostatniego ligowego starcia z Wisłą Płock (5:2) zaszły na środku defensywy. Za pauzującego za kartki Bogdana Tiru i chorego Błażeja Augustyna na pozycji stoperów od pierwszych minut wystąpili z konieczności Ariel Borysiuk i Bodvar Bodvarsson.

Początek spotkania mógł zadowolić nawet najwybredniejszych obserwatorów piłkarskich widowisk. Działo się zarówno pod jedną, jak i drugą bramką. Pierwszy gol dla Stali padł już w czwartej minucie rywalizacji. Marcin Flis w zamieszaniu podbramkowym po rzucie rożnym dał miejscowym prowadzenie. Piłka wtoczyła się do bramki po tym, jak przeleciała pomiędzy nogami Damiana Węglarza. Bez wątpienia był to kuriozalny gol, którego mogliśmy, a nawet powinniśmy uniknąć.

Na szczęście, na szybką odpowiedź Jagiellończyków nie musieliśmy długo czekać. Po fantastycznym rozegraniu rzutu rożnego i pięknym strzale zza pola karnego Przemka Mystkowskiego lewą nogą w szóstej minucie doprowadziliśmy do remisu. Piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. Wielkie brawa dla naszego wychowanka.

Potem nadarzyła się znakomita okazja do objęcia prowadzenia Jagiellończyków. Po wstrzeleniu piłki w pole karne przez Bartka Wdowika piłkę przejął Jakov Puljić, ale Chorwat uderzył lewą nogą obok bramki.

Potem Puljić polował na kolejne trafienie w ligowych rozgrywkach, ale nasz napastnik uderzył zza pola karnego i dosyć znacząco chybił celu.

W 12. minucie mieliśmy kolejną, dogodną szansę do objęcia prowadzenia. Po centrze Wdowika akcję zamykał Tomek Prikryl, ale Czech uderzeniem z powietrza spudłował.

Zaraz potem po dośrodkowaniu powracającego do wyjściowej jedenastki – Fernana Lopeza jego rodak – Jesus Imaz uderzył głową, jednak niecelnie. Trwało wówczas oblężenie bramki mielczan.

W 19. minucie Damian Węglarz dwukrotnie dobrze interweniował – najpierw po strzale Kamila Kościelnego głową, a chwilę później znów zapobiegł stracie bramki, stopując płaski strzał lewą nogą Macieja Domańskiego.

Zaraz potem Jakub Wróbel szarżował w nasze pole karne i wydawało się, że stanie oko w oko z Węglarzem, ale w ostatniej chwili Borysiuk wyłuskał mu piłkę spod nóg. Tempo tego meczu w pierwszej odsłonie było bardzo żwawe.

W 27. minucie gospodarze egzekwowali kolejny stały fragmenty gry, było groźnie, ale w ostatniej chwili zablokowaliśmy strzał. Bardzo dobra okazja do strzału dla mielczan nadarzyła się chwilę później. W 30. minucie Domański ustawił piłkę do uderzenia z rzutu wolnego, po czym oddał kąśliwy strzał, z którym wzorowo poradził sobie Węglarz.

W 35. minucie Mateusz Mak trafił do siatki, ale arbiter odwizdał spalonego. Po chwili jednak sytuacja była analizowana na VAR-ze, na szczęście decyzja została podtrzymana i wciąż było 1:1.

Do końca pierwszej odsłony rywalizacji wynik nie uległ zmianie. Po szalonym początku i trochę spokojniejszej końcówce oba zespoły na przerwę schodziły z remisem 1:1.

Drugą połowę Jagiellonia rozpoczęła z dwoma zmianami w składzie. Trener Bogdan Zając zdecydował się zdjąć z boiska Fernana Lopeza oraz strzelca bramki Przemysława Mystkowskiego, a w ich miejsce wprowadził Tarasa Romanczuka i Fedora Cernych.

Pierwsze minuty po zmianie stron nie obfitowały w zbyt wiele okazji strzeleckich. Obie ekipy raczej sondowały wzjaemnie swoje nastawienie i możliwości. Gra toczyła się głównie w środku pola, a piłka z rzadka trafiała w okolice „szesnastki” którejś z drużyn. Wyczekiwanego impulsu nie dali wprowadzeni w przerwie w szeregach białostoczan zawodnicy. Wobec trwającego impasu na zmiany zdecydował się szkoleniowiec mielczan, który w bój posłał Andreję Prokicia i Krystiana Getingera, którzy zastąpili odpowiednio Jakuba Wróbla i autora pierwszego trafienia w meczu, Marcina Flisa.

W wypadku tych roszad trener Leszek Ojrzyński trafił w sedno. Wprowadzeni piłkarze podziałali orzeźwiająco na poczynania ofensywne gospodarzy. Na tyle orzeźwiająco, że pierwsza groźniejsza sytuacja w drugiej połowie, która miała miejsce w 66. minucie, skończyła się trafieniem dla Stali. Dośrodkowanie w pole karne, tam złe zachowanie Szymona Pankiewicza, który nie upilnował Grzegorza Tomasiewicza, który strzałem głową pokonał Damiana Węglarza. W takich właśnie okolicznościach gospodarze po raz drugi objęli w tym spotkaniu prowadzenie.

Ta bramka nie podziałała motywująco na Jagiellończyków, którzy w kolejnych minutach mogli dziękować swojemu bramkarzowi, że nie przegrywają już 1:3. Najpierw, w 71. minucie, Damian dobrze poradził sobie z uderzeniem Prokicia. Później, w 72. minucie, po zamieszaniu w polu karnym piłkę do bramki Jagi próbował skierować, dodajmy finezyjnym uderzeniem „raboną”, Mateusz Mak. Ta sztuka prawie mu się udała, ale w ostatiej chwili na linii lotu piłki znalazł się Taras Romanczuk, który futbolówkę wybił już praktycznie z linii bramkowej.

Kolejne minuty to kolejne zmiany w składzie i to w obu ekipach. Najpierw na drugą podwójną zmianę zdecydował się trener Leszek Ojrzyński. W jej ramach z boiskiem pożegnali się Mateusz Mak i Maciej Domański. Ich miejsce zajęli Robert Dadok i Łukasz Zjawiński. „Żółto-Czerwoni” odpowiedzieli pojawieniem się na murawie Kamila Wojtkowskiego, który zastąpił Szymona Pankiewicza.

Ostatnie 10 minut gry przywitało nas akcją wspomnianego Wojtkowskiego, który pokazał się w ciekawym zrywie ofensywnym. Kamil wbiegł w pole karne gospodarzy, przepchnął rywala i oddał strzał, po którym zobaczyliśmy piłkę w siatce, ale niestety jedynie bocznej.

Później, w 82. minucie, dośrodkowanie z rzutu wolnego Bartka Wdowika, po którym piłka szybuje nieznacznie za spojeniem słupka z poprzeczką bramki Stali. Stal odpowiedziała ledwie minutę później i była to okazja o wiele lepsza od wyżej opisanej sytuacji Jagiellończyków. Borysiuk stracił piłkę, a Zjawiński znalazł się w sytuacji oko w oko z Węglarzem. Na szczęście rezerwowy Stali chybił.

Ostatnim akcentem ofensywnym w wykonaniu białostoczan była sytuacja Jesusa Imaza z 85. minuty. Hiszpan oddał uderzenie z odległości, które jednak okazało się nietrafione. Piłka przeszła bowiem nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Rafała Strączka.

Prowadzący dzisiejsze zawody sędzia Jarosław Przybył zdecydował się wydłużyć drugą połowę o trzy minuty. Ta decyzja okazała się dla nas bardzo zła, bowiem właśnie w trakcie trwania dodatkowego czasu gry straciliśmy trzecią bramkę. Autorem trafienia został Łukasz Zjawiński, który ustalił tą bramką końcowy rezultat na 3:1.

Była to piąta przegrana Jagiellonii Białystok w trwającym sezonie. Dla „Żółto-Czerwonych” to czwarta wyjazdowa porażka z rzędu w tej kampanii.

11. kolejka PKO Ekstraklasy

Stal Mielec – Jagiellonia Białystok 3:1 (1:1).

Bramki: Marcin Flis 4′, Grzegorz Tomasiewicz 66′, Łukasz Zjawiński 90 – Przemysław Mystkowski 6′

Stal: 13. Rafał Strączek – 14. Kamil Kościelny, 5. Mateusz Żyro, 4. Bożidar Czorbadżijski, 6. Marcin Flis (60′ 23. Krystian Getinger), 10. Mateusz Mak (74′ 96. Robert Dadok), 20. Grzegorz Tomasiewicz, 21. Mateusz Matras, 17. Petteri Forsell (90′ 8. Maciej Urbańczyk), 7. Maciej Domański (74′ 99. Łukasz Zjawiński), 77. Jakub Wróbel (59′ 9. Andreja Prokić).

Jagiellonia: 96. Damian Węglarz – 35. Szymon Pankiewicz (76′ 28. Kamil Wojtkowski), 16. Ariel Borysiuk, 19. Bodvar Bodvarsson, 27. Bartłomiej Wdowik, 14. Tomas Prikryl, 26. Martin Pospisil, 23. Fernan Lopez (46′ 6. Taras Romanczuk), 8. Przemysław Mystkowski (46′ 13. Fedor Cernych), 11. Jesus Imaz, 21. Jakov Puljić.

sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00