Aktualności’11’ stulecia wychowanków – Bronione strzały Ronaldo, gole w Lidze Mistrzów

’11’ stulecia wychowanków – Bronione strzały Ronaldo, gole w Lidze Mistrzów

Wybór tej „11” wcale nie należał do najłatwiejszych. Przez 100 lat Jaga wysłała w świat wielu znakomitych piłkarzy. Układając ten zespół podstawowym kryterium była kariera, którą wychowanek Jagiellonii osiągnął w przyszłości, niezależnie od tego, w którym klubie ją kontynuował. Jak już niebawem się przekonacie, zawodnicy ukształtowani w Białymstoku potrafili dużo osiągnąć.

Przez lata w Białymstoku wyszkoliło się wielu świetnych bramkarzy. Ostatecznie postawiliśmy na tego, który nadal znajduje się na początku dużej kariery, czyli Bartka Drągowskiego. „Drążek”, który pierwsze kroki stawiał w MOSP-ie, a później kontynuował występy w CLJ pod okiem Samuela Tomara. W „Żółto-Czerwonym” trykocie w pierwszym zespole zadebiutował jako 16-latek. I nie był to debiut udany, cztery puszczone gole, remis z Koroną Kielce w nieprawdopodobnych okolicznościach. Wydawało się, że na kolejną szansę będzie musiał poczekać. Życie napisało jednak inny scenariusz. W wyniku kontuzji Krzysztofa Barana i wykluczenia Jakuba Słowika to on wskoczył do bramki i zaczął „show”, który trwał przez cały sezon 2014/15. Jego interwencje utorowały Jadze drogę do historycznego, brązowego medalu w rozgrywkach Ekstraklasy. Zwycięzca w kategoriach bramkarz i odkrycie sezonu. Po białostockiego „wonderkida” w 2016 roku sięgnęła Fiorentina. Na początku „Drążek” siedział na ławce w stolicy Toskanii, jednak w ostatnich dwóch sezonach jest absolutną gwiazdą „Violi”. W jego kontekście mówi się o transferze do samego AC Milan. W Italii Bartek bronił już strzały Cristiano Ronaldo, Romelu Lukaku, Edina Dżeko, Zlatana Ibrahimovicia. Ma także za sobą debiut w reprezentacji Polski i coraz głośniej zgłasza swoje aspiracje do wyjazdu na najbliższe EURO.

Na prawej obronie znalazł się Jarosław Bartnowski, czyli członek Galerii Sław Jagiellonii i jedna z klubowych legend. Wychowanek trenera Karalusa debiutował w Jadze jeszcze w III lidze, aby później przejść z nią drogę aż do finału zmagań o Puchar Polski. W sumie w najwyższej klasie rozgrywkowej zaliczył 113 występów. Otrzymał nawet powołanie do reprezentacji Polski, ale nigdy nie zagrał w jej oficjalnym meczu.

Sporo dyskusji wzbudziła obsada środka defensywy. Pewniakiem w niej jest Daniel Bogusz. Członek słynnej drużyny juniorów, która w 1992 roku zdobyła mistrzostwo Polski. W barwach Jagiellonii grał w Ekstraklasie w sezonie 1992/93, który to zakończył się spektakularnym spadkiem „Żółto-Czerwonych”. Doświadczenia zdobyte w Białymstoku okazały się jednak bardzo cenne, ponieważ Bogusz trafił do Widzewa Łódź, z którym dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo Polski, awansował także do Ligi Mistrzów, a ponadto strzelał gole w meczach o europejskie puchary. Po jego trafieniu łodzianie wygrali pucharową potyczkę z włoskim Udinese. Po kilku latach gry w Łodzi przeniósł się do Bundesligi, zamieniając Widzew na Arminię Bielefeld. Bogusz zaliczył również dwa występy w reprezentacji Polski. Długo trwały dyskusje, kto powinien dołączyć do ekswidzewiaka. Ostatecznie postawiliśmy na Mariusza Lisowskiego. Członek Galerii Sław Jagiellonii już jako młody chłopak został dostrzeżony przez warszawską Legię, do której dołączył w połowie lat 80-tych. Przez wiele lat związany się z Jagą, z którą przebył drogę od III ligi do finału zmagań o Puchar Polski. Po meczu w Olsztynie odszedł do Olimpii Poznań, gdzie nie do końca potrafił wykorzystać swojego potencjału. Później jego kariera przypominała równię pochyłą, w dużej mierze przez zamiłowanie do rozrywkowego stylu życia. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na innych zawodników, którzy byli przez kapitułę brani pod uwagę, jak Jarosław Gierejkiewicz, czy Bartosz Jurkowski.

Miejsce na lewej obronie zajął Jacek Chańko. Kolejny wychowanek Ryszarda Karalusa, mistrz Polski juniorów z 1992 roku. Wspólnie z Jagą występował najpierw w I, a później także w II lidze. Na początku 1996 roku odszedł do Stomilu Olsztyn, w którym debiutował na poziomie Ekstraklasy. W sumie dla zespołu ze stolicy Warmii i Mazur rozegrał 99 meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dobra postawa zaowocowała powołaniem do reprezentacji Polski, na towarzyski turniej o Puchar Króla Tajlandii, a później także transferem do występującego w Bundeslidze Werderu Brema. Później „Chańcza” zdobył jeszcze z Pogonią Szczecin wicemistrzostwo Polski, a w 2003 roku wrócił do Jagiellonii, z którą najpierw awansował do półfinału zmagań o Puchar Polski, a w 2007 roku do Ekstraklasy. W najwyższej klasie rozgrywkowej zdążył jeszcze rozegrać cztery mecze, by zimą 2008 roku zakończyć bogatą karierę. Przy tej pozycji warto przypomnieć postać Łukasza Tupalskiego, który na poziomie Ekstraklasy grał w barwach Górnika Łęczna, Groclinu Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski i Cracovii. Z klubem z Wielkopolski „Tupal” sięgnął po Puchar Polski i dwukrotnie zdobywał Puchar Ekstraklasy.

O ile obsada formacji defensywnej do najłatwiejszych nie należała, to złożenie środka pola jawiło się jako nie lada wyzwanie. Ostatecznie po dyskusjach, na prawym skrzydle znalazł się Marek Citko – kolejny wychowanek Ryszarda Karalusa. Mistrz Polski juniorów z 1992 roku wspólnie z Jagą zbierał pierwsze szlify w Ekstraklasie. Po spadku „Żółto-Czerwonych” do II ligi bronił ich barw do 1995 roku, kiedy po młodego pomocnika sięgnął Widzew. Białostoczanin szybko stał się ulubieńcem Franciszka Smudy oraz łódzkich kibiców. To on był mózgiem drużyny, która w sezonie 1995/96 została mistrzem Polski. Później wydatnie pomógł łodzianom w awansie do fazy grupowej Ligi Mistrzów, w której strzelił przepięknego gola w meczu z Atletico Madryt. Citko był również regularnie powoływany do reprezentacji Polski przez Antoniego Piechniczka. To on po ponad 20 latach oczekiwania odczarował Wembley, na którym strzelił gola Anglikom. Tamto trafienie zapewniło mu tytuł sportowca roku, a w pokonanym polu zostawił medalistów olimpijskich (!) W styczniu 1997 roku zdobył bramkę w spotkaniu przeciwko Brazylii. Wydawało się, że wielka kariera stoi przed nim otworem. Niestety, wszystko wyhamowała kontuzja ścięgna Achillesa. Po niej zawodnik nigdy już nie wrócił na swój dawny poziom. Co prawda był jeszcze w Legii Warszawa, bronił barw klubów z Izraela, Szwajcarii, w Ekstraklasie zakotwiczył jeszcze w stołecznej Polonii. Ostatecznie problemy zdrowotne zmusiły go do przedwczesnego zakończenia kariery.

W drugiej linii pewniakiem jest Radosław Sobolewski. Zawodnik kompletny, którego kariera mogłaby być wskazywana jako wzór młodemu pokoleniu. W Jagiellonii debiutował jeszcze w II lidze. Stąd sięgnęła po niego Petrochemia Płock (obecnie Wisła), w której debiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej. Na początku 2003 roku przeszedł do budującego potęgę Groclinu Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. Tam wywalczył dwa wicemistrzostwa Polski, a w sezonie 2003/04 pokazał się z dobrej strony w rozgrywkach o Puchar UEFA. Z nim w składzie zespół z Wielkopolski wyeliminował najpierw Herthę Berlin, a później również naszpikowany gwiazdami Manchester City. Efektowny pochód zatrzymało dopiero francuskie Bordeaux. W 2005 roku „Sobol” trafił do Wisły Kraków, z którą zdobył cztery tytuły mistrza Polski. Jednocześnie był regularnie powoływany do reprezentacji Polski, najpierw przez Pawła Janasa, a później także Leo Beenhakkera. Jest jedynym białostoczaninem, który kiedykolwiek zagrał na Mistrzostwach Świata. Karierę reprezentacyjną zakończył dość niespodziewanie po awansie na EURO 2008. Ostatnie lata kariery spędził w Górniku Zabrze. Jego partnerem będzie… kolejny wychowanek Ryszarda Karalusa, czyli Dariusz CzykierCzłonek Galerii Sław wchodził do Jagi jako utalentowany nastolatek. W 1987 roku awansował z nią do I ligi, a w 1989 roku do finału zmagań o Puchar Polski. Po olsztyńskim finale przeszedł do Legii Warszawa, dla której rozegrał ponad 200 meczów. W 1991 roku wspólnie z „Wojskowymi” dotarł do półfinału zmagań o Puchar Zdobywców Pucharów, a jego bramka dała legionistom sensacyjną wygraną z Sampdorią Genua. W bogatej karierze zdobył dwa mistrzostwa Polski i trzy krajowe puchary. Zdaniem wielu jeden z najbardziej zmarnowanych talentów w polskiej piłce. Mógł być jeszcze lepszy, gdyby nie zbytne zamiłowanie do rozrywkowego trybu życia. W tej formacji warto jeszcze zwrócić uwagę na osobę Mariusza Piekarskiego, który również był mistrzem Polski, występował w reprezentacji, a także w ligach brazylijskiej i francuskiej.

Na lewym skrzydle niepodzielnym liderem pozostaje Dariusz Bayer. W Jagiellonii przeszedł szlak bojowy od III ligi do finału zmagań o Puchar Polski. Później trafił do Lecha Poznań, z którym zdobył dwa mistrzostwa Polski. Trzeci tytuł, a także Puchar Polski zdobył broniąc barw stołecznej Legii. W jego bogatej karierze zabrakło jedynie powołania do reprezentacji narodowej. Kolejny z tej „11” członek Galerii Sław.

W ataku nie może być zaskoczenia – członkowie Galerii Sław, czyli Jacek Bayer i Tomasz Frankowski, obaj wychowankowie Ryszarda Karalusa. Pierwszy z nich, czyli król strzelców II ligi, które dały Jagiellonii awans do elity. Pierwszy zawodnik Jagi z występem w oficjalnym meczu reprezentacji Polski. Zagrał również w finale zmagań o Puchar Polski, w którym strzelił nawet gola. Po spotkaniu w Olsztynie zamienił Jagę na Widzew Łódź, jednak nie potrafił już w nim nawiązać do dawnej świetności. Jego partner, czyli „Franek”, to czterokrotny król strzelców Ekstraklasy, trzeci w historii najlepszy strzelec naszej ligi, ustępujący jedynie Ernestowi Pohlowi oraz Lucjanowi Brychczemu. Z Wisłą Kraków sięgnął po pięć tytułów mistrza Polski, a także dwa Puchary Polski. W rozgrywkach o europejskie puchary rywalizował z najlepszymi w Europie – FC Porto, Real Madryt, Barcelona, Real Saragossa, AC Parma. Strzelał również jak na zawołanie w kadrze Pawła Janasa. Jego gole dały Polakom awans na mundial w Niemczech. Mundial, na który ostatecznie nie pojechał. W 2009 roku wrócił do Jagiellonii, z którą zdobył Puchar Polski, strzelił decydującego gola w spotkaniu o Superpuchar, a w sezonie 2010/11 został królem strzelców Ekstraklasy i do dzisiaj pozostaje jedynym Jagiellończykiem, który dostąpił tego zaszczytu. W kontekście napastników warto jeszcze wspomnieć o Jarosławie Michalewiczu i Piotrze Matysie.

Trener ‘11’ wychowanków: Ryszard Karalus

W tej kategorii zwycięzca mógł być tylko jeden. Jeżeli w drużynie stulecia znajduje się aż dziewięciu jego wychowanków, to nie ma innej opcji. Spod ręki członka Galerii Sław wyszło aż dziewięciu zawodników, którzy otrzymali powołania do reprezentacji Polski, a to już o czymś świadczy.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00