AktualnościPodsumowanie jesieni cz.1 – Jagiellońska sinusoida

Podsumowanie jesieni cz.1 – Jagiellońska sinusoida

Czas na podsumowanie jesiennej części sezonu 2020/2021 w wykonaniu piłkarzy Jagiellonii Białystok. Z czego możemy być zadowoleni? O czym chcemy jak najszybciej zapomnieć? Poniżej opisujemy najważniejsze wydarzenia minionej jesieni w PKO Ekstraklasie i epizod w Pucharze Polski.

Podsumowanie wypada rozpocząć od być może najważniejszej roszady, jaka nastąpiła tuż po zakończeniu sezonu 2019/2020. Zanim będziemy wyliczać piłkarzy pozyskanych i tych, którzy odeszli, warto odnotować, że pod koniec lipca z posadą pierwszego szkoleniowca Żółto-Czerwonych pożegnał się Iwajło Petew, a wraz z nim asystent Bułgara – Emanuel Lukanow. Nowym trenerem Dumy Podlasia został Bogdan Zając, który dołączył do sztabu z asystentem Gerardem Juszczakiem, trenerem bramkarzy Jarosławem Tkoczem (zastąpił Pawła Primela) i fizjoterapeutą Stanisławem Gadzińskim.

Mieli zadbać przede wszystkim o poprawę wyników Jagiellonii w porównaniu do ubiegłej kampanii, która pozostawiła pewien niedosyt. Z jednej strony ósme miejsce na finiszu nie dawało powodów do wielkich zmartwień, z drugiej aspiracje klubu sięgały jednak trochę wyżej. Ostatecznie, podjęto decyzję o zmianie sztabu, czego nie wszyscy się spodziewali. 48-letni Bogdan Zając związał się z Żółto-Czerwonymi rocznym kontraktem z opcją przedłużenia o kolejny rok.

Po zakończeniu kariery zawodniczej trenerskiego fachu uczył się od Adama Nawałki. W roli asystenta byłego selekcjonera Biało-Czerwonych pracował w sztabach GKS-u Katowice, Górnika Zabrze, reprezentacji Polski oraz Lecha Poznań. Jesienią 2013 roku Zając dwukrotnie poprowadził w ekstraklasie Górnika Zabrze. Nowy szkoleniowiec naszej drużyny zastępował wówczas trenera Nawałkę. Zabrzanie ulegli na wyjeździe Lechowi Poznań i pokonali przy Roosevelta Wisłę Kraków.

W Jagiellonii Białystok po raz pierwszy objął funkcję szefa sztabu szkoleniowego zespołu występującego w najwyższej klasie rozgrywkowej na stałe.

Odejścia i nowe twarze

Jak przy okazji każdego okienka transferowego, szeregi Jagiellonii Białystok wzmacniają nowi zawodnicy, ale są też odejścia. Nie zapominamy również o piłkarzach wypożyczonych.

Podsumowanie letniego okna transferowego rozpoczynamy od Błażeja Augustyna. 32-letni środkowy defensor, z przeszłością m.in. we włoskiej Serie A, związał się z nami dwuletnią umową, z opcją przedłużenia kontraktu o rok.

Kolejnym nabytkiem Żółto-Czerwonych był Pavels Steinbors. 35-letni bramkarz, który ostatnio bronił barw Arki Gdynia, podpisał z Jagiellonią dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o rok.

Zaraz po tym transferze Jaga, już z nowym sztabem szkoleniowym, wybrała się na zgrupowanie do Uniejowa. W trakcie obozu doszło do kolejnych zmian kadrowych. Środkowy obrońca Dawid Szymonowicz został wypożyczony do Cracovii, a Bartosz Kwiecień udał się w tym samym celu do pierwszoligowej Arki Gdynia. Definitywnie rozstaliśmy się ze słowackim pomocnikiem Martinem Adamcem, który zamienił Jagę na rodzimą Nitrę, natomiast Ukrainiec Oleg Horin rozwiązał umowę z Jagiellonią. Podobnie jak napastnik Orest Tkaczuk, który zasilił drugoligową Olimpię Elbląg.

Warto też wspomnieć, że po stronie ubytków jest prawy obrońca Jakub Wójcicki, który po sezonie 2019/2020 przeniósł się do Zagłębia Lubin. Jeszcze wcześniej bramkarzowi – Dejanowi Iliewowi skończył okres wypożyczenia z londyńskiego Arsenalu.

W trakcie zgrupowania w Uniejowie Jagę zasilili też nowi piłkarze. Mowa o napastniku, który dołączył do nas z pierwszoligowego Stomilu Olsztyn – Szymonie Sobczaku (28 lat) oraz byłym pomocniku Garbarni i Wisły Kraków – Mateuszu Wyjadłowskim (20 lat). Sobczak związał się z naszym klubem dwuletnim kontraktem z opcją przedłużenia o rok, a Wyjadłowski podpisał umowę na trzy lata z opcją przedłużenia o rok.

Oprócz Mateusza naszą drużynę zasilił też inny młodzieżowiec – Maciej Mas. Środkowy napastnik do Białegostoku przeniósł się z UKS SMS Łódź. 19-letni snajper związał się z Jagą trzyletnim kontraktem z opcją przedłużenia umowy o rok. Tuż przed końcem letniego okienka transferowego został jednak wypożyczony do pierwszoligowego GKS-u Bełchatów.

Na zapleczu ekstraklasy od początku sezonu 2020/2021 występuje też Karol Struski, który także został wypożyczony z Jagiellonii. 19-letni pomocnik aktualnie występuje w Górniku Łęczna.

Kolejne zmiany to odejścia Zorana Arsenicia i Juana Camary, którzy zostali wypożyczeni z naszego klubu. Chorwacki stoper pozostałą część trwającego sezonu miał spędzić w rodzimym HNK Rijeka, a hiszpański skrzydłowy w rumuńskim Dinamie Bukareszt.

Kolejnym zawodnikiem wypożyczonym z Jagi jest Słowak Martin Kostal. Sezon 2020/21 skrzydłowy spędzi w drużynie z rodzimej Fortuna Ligi – FK Senica. Tymczasowo Jagę opuścił też stoper Wojciech Błyszko. Nasz defensor od września występuje w beniaminku PKO Ekstraklasy – Stali Mielec i będzie tam terminował do końca sezonu.

Ciekawa była końcówka letniego okienka transferowego. We wrześniu Żółto-Czerwonych zasilili dwaj piłkarze. Pierwszy z nich to nasz stary, dobry znajomy i dwukrotny wicemistrz kraju z Jagiellonią – litewski skrzydłowy Fedor Cernych (29 lat). To powrót do naszego klubu po ponad dwuletniej rozłące z drużyną Dumy Podlasia. Litwin związał się z Jagą trzyletnim kontraktem. Kolejny nabytek to hiszpański rozgrywający Fernan Lopez (25 lat). Podpisał z naszym klubem roczną umowę z opcją przedłużenia o kolejne dwa lata. 

Na początku października zostało zamknięte letnie okienko transferowe, a na finiszu też trochę się działo. Przede wszystkim odnotujemy kolejny transfer do klubu, a więc pozyskanie kanadyjskiego skrzydłowego – Krisa Twardka (23 lata). Podpisał umowę obowiązującą do końca bieżącego sezonu, a w kontrakcie zawarto możliwość jego przedłużenia o kolejne dwa lata.

W ostatnim dniu okienka nastąpił także głośny transfer z klubu. 16-letni wychowanek naszej Akademii – bramkarz Bartłomiej Maliszewski zamienił Jagiellonię na włoską Parmę Calcio. Tego samego dnia, jak już wspomnieliśmy, wypożyczyliśmy Macieja Masa do GKS-u Bełchatów.

Dodajmy również, że wcześniej przedłużono o kolejny rok wypożyczenie do chorwackiej Goricy sebskiego napastnika – Ognjena Mudrinskiego, a także defensorów – Michała Ozgi i Pawła Gieracha do drugoligowych Wigier Suwałki. Ponadto na rok do bełchatowskiego GKS-u wypożyczono Szymona Łapińskiego.

Ostatnim ruchem transferowym naszego zespołu podczas jesiennej części sezonu było pozyskanie 22-letniego Kamila Wojtkowskiego. Ofensywny pomocnik dołączył do Żółto-Czerwonych na zasadzie wolnego transferu. Wojtkowski podpisał z Jagą kontrakt do 30.06.2021 z opcją przedłużenia o kolejne dwa sezony.

Transfery do I zespołu Jagiellonii:
– Błażej Augustyn
– Pavels Steinbors
– Szymon Sobczak
– Mateusz Wyjadłowski
– Maciej Mas
– Fedor Cernych
– Fernan Lopez
– Kris Twardek- Kamil Wojtkowski
Transfery z I zespołu Jagiellonii:
– Dawid Szymonowicz (wypożyczenie do Cracovii)
– Bartosz Kwiecień (wypożyczenie do Arki Gdynia)
– Karol Struski (wypożyczenie do Górnika Łęczna)
– Martin Kostal (wypożyczenie do FK Senica)
– Zoran Arsenić (wypożyczenie do HNK Rijeka)
– Juan Camara (wypożycznie do Dinama Bukareszt)
– Ognjen Mudrinski (wypożyczenie do HNK Gorica)
– Michał Ozga (wypożyczenie do Wigier Suwałki)
– Paweł Gierach (wypożyczenie do Wigier Suwałki)
– Maciej Mas (wypożyczenie do GKS Bełchatów)
– Szymon Łapiński (wypożyczenie do GKS Bełchatów)
– Dejan Iliew
– Jakub Wójcicki
– Orest Tkaczuk
– Martin Adamec
– Oleg Horin
– Bartłomiej Maliszewski

Obóz w Uniejowie

Rok 2020 o tyle różni się od pozostałych, że przerwy między poszczególnymi rundami i sezonami są bardzo krótkie. Epidemia koronawirusa wymusiła na organizatorach ligi i Pucharu Polski konieczność dostosowania terminarza do nowej, zmieniającej się rzeczywistości, w której należy działać szybko i elastycznie. Istotną zmianą w sezonie 2020/2021 jest też reorganizacja PKO Ekstraklasy, która w bieżącej kampanii zakłada rozegranie 30. kolejek, a nie jak wcześniej – 37. Nie będzie już też podziału na grupę mistrzowską i spadkową. Poprzedni sezon ligowy, ze względów epidemicznych i przez blisko trzymiesięczny lockdown, był najdłuższy w historii polskiego futbolu – trwał równy rok kalendarzowy. Zakończył się 19 lipca.

Start kolejnego sezonu Żółto-Czerwonych zaplanowano z kolei już na 13 sierpnia. Wówczas Jagiellonia miała rozegrać pierwszy oficjalny mecz, w ramach wyjazdowego starcia z Górnikiem Zabrze w 1/32 Pucharu Polski. Natomiast premierowy występ Jagiellończyków w sezonie 2020/2021 PKO Ekstraklasy przewidziano na 19 sierpnia, a rywalem miał być zespół krakowskiej Wisły.

Czasu na przygotowania było zatem bardzo mało. W terminie 1-8 sierpnia Żółto-Czerwoni przebywali na zgrupowaniu w Uniejowie. W tym okresie białostoczanie rozegrali dwie gry kontrolne. Podopieczni Bogdana Zająca zmierzyli się z drugoligowymi – Zniczem Pruszków i KKS Kalisz.

Najpierw Jagiellończycy zagrali z ekipą z województwa mazowieckiego. Pruszkowianie nie zawiesili poprzeczki wysoko. Jaga wygrała to starcie 6:1, a błysnęli w nim młodzieżowcy. Aż cztery z sześciu strzelonych goli były właśnie ich autorstwa. Do siatki trafiali Maciej Bortniczuk – dwukrotnie, Karol Struski i Krzysztof Toporkiewicz. Ponadto Xavier Dziekoński obronił rzut karny, a 15-letni Oliwier Wojciechowski zaliczył obiecujący, nieoficjalny debiut. Oprócz młodzieży, łupem bramkowym podzielili się rutynowani – Jesus Imaz i Bogdan Tiru.

Na zakończenie zgrupowania Żółto-Czerwoni zmierzyli się z Kaliszem. Była to próba generalna Jagiellończyków przed zbliżającą się wielkimi krokami inauguracją sezonu 2020/2021, wyjazdowym starciem w Pucharze Polski z Górnikiem Zabrze. Drugi, a zarazem ostatni mecz kontrolny podczas letnich przygotowań zakończył się bezbramkowym remisem.

Oba sparingi, jak też całe zgrupowanie, miały dostarczyć sztabowi szkoleniowemu Żółto-Czerwonych dobry materiał poglądowy do analizy. A do analizy trener Zając przykłada olbrzymią wagę.

Start sezonu

13 sierpnia Jagiellonia rozegrała swój pierwszy mecz w rozpoczynającym się sezonie 2020/2021. W ramach 1/32 Pucharu Polski Jaga musiała uznać wyższość gospodarzy – Górnika Zabrze, ulegając śląskiej ekipie 1:3. Wygrana miejscowych była zasłużona i pokazała, że przed sztabem szkoleniowym i całą naszą drużyną ogrom pracy. Zabrzanie objęli prowadzenie po golu Bartosza Nowaka, a przed przerwą do remisu doprowadził Jakov Puljić. Po zmianie stron bramki Jesusa Jimeneza i Pawła Bochniewicza przesądziły o triumfie Górnika. Inauguracja sezonu miała gorzki smak.

Czasu na rozpamiętywanie pucharowego niepowodzenia było niewiele. Już 19 sierpnia Żółto-Czerwoni rozpoczęli bowiem zmagania w PKO Ekstraklasie. Na początek umiejętności białostockiej drużyny sprawdziła krakowska Wisła. Biała Gwiazda wywiozła ze stolicy Podlasia punkt, dosyć szczęśliwie remisując 1:1. W tym starciu to Jagiellonia była stroną dominującą, zwłaszcza w pierwszej połowie. Nieskuteczność w połączeniu z nieco słabszą postawą w drugiej części meczu zaowocowały jednak tym, że oba zespoły musiały zadowolić się punktem. Przed przerwą na gola Maćka Makuszewskiego odpowiedział Jakub Błaszczykowski.

Po remisowym boju z Wisłą, Jagiellończyków czekała delegacja do Warszawy na potyczkę z urzędującym mistrzem kraju – Legią Warszawa. „Wojskowi” przystępowali do rywalizacji z Jagą tuż po nieudanej próbie sforsowania bram Ligi Mistrzów. Podopieczni Aleksandara Vukovicia podejmowali nasz zespół po tym, jak trzy dni wcześniej ulegli Omonii Nikozja przy Łazienkowskiej.

Pierwsza w sezonie 2020/2021 ligowa delegacja Żółto-Czerwonych smakowała wyjątkowo. Po bardzo zaciętym starciu Jaga zwyciężyła 2:1, a w wygranej pomogła przede wszystkim znakomita postawa przed przerwą. Jagiellończycy schodzili na nią prowadząc 2:0 po golach Puljicia i Imaza. Żółto-Czerwoni grali szybko, zdecydowanie i świetnie realizowali swój plan. Zupełnie inny obraz gry oglądaliśmy po zmianie stron. Białostoczanie przez niemal cały czas drugiej połowy odpierali huraganowe ataki warszawian, z rzadka opuszczając własną połowę. Na szczęście Legia zdołała w niej strzelić tylko jednego gola, bo na drodze warszawskiej ekipy stanął przede wszystkim Pavels Steinbors. Łotewski golkiper popisał się kilkoma znakomitymi interwencjami i to on został okrzyknięty bohaterem potyczki.

Domowa niemoc i skarcony Piast

Wygrana w Warszawie rozbudziła apetyty kibiców Żółto-Czerwonych. Ci jeszcze wtedy mogli zajmować połowę pojemności białostockiego stadionu. Niestety, tylko do wybuchu drugiej fali pandemii, ale o tym nieco później.

Kolejnym meczem było domowe starcie z beniaminkiem – Podbeskidziem Bielsko-Biała. Widowisko mogło się podobać, ale wynik już zadowalał trochę mniej. Potyczka zakończyła się remisem 2:2. Do przerwy przegrywaliśmy 0:2 po strzałach Kamila Bilińskiego i Michała Rzuchowskiego, a po zmianie stron wyrównaliśmy za sprawą trafień Jakova Puljicia i Jesusa Imaza. Paradoksalnie, to jednak przed przerwą wykreowaliśmy zdecydowanie więcej bramkowych okazji i podobnie jak w inaugurującym sezon starciu z Wisłą Kraków, tak też i tym razem nieskuteczność zadecydowała o tym, że rywale wywieźli punkt z Białegostoku.

Humory Żółto-Czerwoni poprawili sobie tydzień później w Gliwicach. Podopieczni Bogdana Zająca zmierzyli się aktualnym brązowym medalistą PKO Ekstraklasy – Piastem, który na starcie nowego sezonu ligowego był w poważnym dołku, ale nieco lepiej radził sobie w europejskich pucharach. Tuż przed rywalizacją z Jagiellończykami drużyna z Górnego Śląska wywalczyła sobie przepustkę do trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy, pokonując austriacki Hartberg 3:2. Za to w lidze gliwiczanie mocno dołowali, zajmując ostatnie miejsce w stawce. Przed starciem z Jagą podopieczni Waldemara Fornalika mieli na koncie tylko jeden punkt.

Żółto-Czerwoni chcieli wykorzystać nierówną dyspozycję rywala i udała im się ta sztuka. Duma Podlasia zdobyła kolejny, po Warszawie, trudny teren, pokonując Piasta 1:0 po przepięknym uderzeniu zza pola karnego Jesusa Imaza. Gol na wagę trzech punktów był wyjątkowej urody, ale oprócz Hiszpana Jaga miała też innego poważnego kandydata do piłkarza meczu – Pavelsa Steinborsa, który znów bronił jak natchniony.

Niestety, tydzień po udanym występie w Gliwicach, kubeł zimnej wody na Jagiellończyków wylali piłkarze Zagłębia Lubin, którzy w pełni zasłużenie, aczkolwiek skromnie, pokonali w Białymstoku nasz zespół 1:0. Tym akcentem Żółto-Czerwoni zakończyli ligowe granie we wrześniu.

Koronawirus i przełamanie przy Słonecznej

Kolejny miesiąc należy uznać za nieudany z kilku względów. W październiku Jaga rozegrała co prawda tylko trzy spotkania, w tym dwa przegrane na obcych terenach, ale jeszcze większym ciosem dla kibiców była decyzja o zamknięciu dla publiczności wszystkich sportowych aren w związku zakwalifikowaniem całego kraju do czerwonej strefy w kontekście zagrożenia epidemicznego. 3 października Żółto-Czerwoni mieli rozegrać wyjazdowy mecz w Szczecinie z Pogonią, ale masowe zachorowania w ekipie „Portowców” spowodowały konieczność przełożenia tej rywalizacji na końcówkę października. W efekcie, po starciu z Zagłębiem Jagiellończycy przeszli wymuszoną, aż trzytygodniową przerwę od ligowego grania (w tym czasie rozgrywane były też spotkania reprezentacyjne).

Kolejny ligowy akord z udziałem Żółto-Czerwonych wybrzmiał więc dopiero 17 października, czyli wtedy, kiedy rozegrano domowe spotkanie z wicemistrzem Polski i świetnie jesienią radzącym sobie w Lidze Europy – Lechem Poznań. Był to zarazem pierwszy w tym sezonie mecz Jagi rozegrany bez udziału publiczności. Brak widowni nie speszył naszych piłkarzy, a wręcz przeciwnie. Ci zagrali jak natchnieni przeciwko faworytowi i zasłużenie pokonali go przy Słonecznej 2:1. Do siatki trafili Taras Romanczuk i Maciek Makuszewski po stronie Jagi, a lechici odpowiedzieli jedynie honorowym golem Jakuba Modera z rzutu karnego. Była to dopiero trzecia wygrana Jagiellonii na swoim terenie w 2020 roku, a pierwsza w tym sezonie.

Gdy wydawało się, że zmierzamy we właściwym kierunku, nastąpiło coś absolutnie niezrozumiałego. Kolejne trzy mecze, rozegrane w delegacjach, zakończyły się porażkami Żółto-Czerwonych. Podopieczni Bogdana Zająca 24 października zmierzyli się ze Śląskiem Wrocław i po poważnym błędzie Bartka Bidy, który stracił piłkę na własnej połowie, przegrali ten wyrównany bój 0:1.

Smutny październik podsumowało wybitnie nieudane spotkanie w Szczecinie z Pogonią. Prawdopodobnie był to najgorszy występ Jagiellonii w tym sezonie, a rywale od pierwszej do ostatniej minuty nie dali nawet białostoczanom dojść do głosu. Portowcy rozbili Dumę Podlasia 3:0, a rozmiary porażki mogły być nawet wyższe, gdyby strzegący dostępu do jagiellońskiej bramki Damian Węglarz nie popisał się kilkoma udanymi interwencjami.

Pozostając przy temacie golkipera Jagi, warto nadmienić, iż od starcia ze Śląskiem Wrocław bronił on dostępu do naszej bramki przez pięć kolejnych ligowych meczów, w związku z kontuzją, której nabawił się Pavels Steinbors po starciu z Lechem.

Użycie określenia „pechowiec”, chyba nie byłoby nadużyciem w przypadku Węglarza. Mimo kilku naprawdę solidnych występów, Damian aż w czterech z pięciu rozegranych meczów schodził z boiska pokonany.

Wyjazdowa zapaść

Po wspomnianym wcześniej laniu w Szczecinie, na początku listopada Jagę czekał trzeci z rzędu wyjazdowy bój, tym razem z Cracovią. „Pasy” wygrały ten mecz 3:1, choć wcale nie musiały, bo do ostatnich minut utrzymywał się bramkowy remis. Niestety, końcówka należała do gospodarzy, którzy za sprawą Loshaja i Thiago ustalili rezultat na 3:1. Na osłodę porażki Jagiellończykom pozostało fenomenalne trafienie Jesusa Imaza, który indywidualną akcją najpierw ograł wypożyczonego z Jagi Dawida Szymonowicza, a później efektownym półwolejem skierował piłkę do bramki Cracovii. Poważny kandydat do gola sezonu.

Po starciu w Krakowie, Jagiellonię czekała kolejna, ostatnia już w tym roku przerwa w związku meczami reprezentacji narodowych. Następne ligowe starcie było zaplanowane na 23 listopada, wówczas mieliśmy zagrać przy Słonecznej z Wisłą Płock. We wspomnianym listopadzie Żółto-Czerwonych nie oszczędził koronawirus. Z powodu problemów zdrowotnych potyczkę z Nafciarzami byli zmuszeni opuścić m.in. Paweł Olszewski, Ivan Runje, Maciej Makuszewski i Taras Romanczuk. Wobec powyższego szansę debiutu w PKO Ekstraklasie otrzymał np. młodzieżowiec i piłkarz z jagiellońskich rezerw – prawy obrońca Szymon Pankiewicz (19 lat).

„Panki” i reszta zespołu, mimo problemów kadrowych, stanęła na wysokości zadania. Żółto-Czerwoni rozbili płocczan 5:2, a koncert gry dał Jakov Puljić, autor hat-tricka, drugiego w historii występów Jagiellonii w ekstraklasie. Dodajmy, że trzy asysty przy trafieniach kolegów dorzucił Tomas Prikryl. Gola strzelił też Martin Pospisil i Jesus Imaz. Można zatem stwierdzić, że tylko Hiszpan wyłamał się z „czeskiego filmu”, jaki zaserwowali piłkarze z kraju naszych południowych sąsiadów ówczesnego wieczoru.

Efektowna wygrana z „Nafciarzami” mogła sugerować zwyżkę formy białostoczan i szansę na serię zwycięstw. Tym bardziej, że kolejni rywale na horyzoncie – Stal Mielec i Warta Poznań, to tegoroczni beniaminkowie PKO Ekstraklasy.

Niestety, tuż przed wyjazdem do Mielca doszły kolejne problemy zdrowotne w naszym zespole. Potyczkę ze Stalą zmuszony był upuścić stoper – Błażej Augustyn, którego także nie ominął COVID-19. Dodajmy, że wówczas dopiero wznowił treningi z drużyną rekonwalescent – Ivan Runje. Chorwat nie był jednak w pełni gotowości do gry. Wobec tego, trener Bogdan Zając zdecydował się wystawić eksperymentalną linię obrony, poniekąd z konieczności. W centrum obrony wystąpili nominalny środkowy pomocnik – Ariel Borysiuk i lewy obrońca – Bodvar Bodvarsson. Stal wygrała ten mecz 3:1, a honorowego gola dla Jagi, wyjątkowej urody, na otarcie łez strzelił wychowanek – Przemek Mystkowski. Była to czwarta wyjazdowa porażka Żółto-Czerwonych z rzędu. Listopad zakończyliśmy smutnym akcentem.

Optymistyczny grudzień

Czasu na lizanie ran po przegranej w Mielcu było niewiele, bo już w kolejną sobotę (5 grudnia) podejmowaliśmy trzeciego z tegorocznych beniaminków – Wartę Poznań. Celem trzy punkty, a mieli w tym pomóc wracający po chorobach – Runje, Olszewski i Romanczuk. Zadanie udało się zrealizować, choć problemów nie brakowało. Jagiellonia wygrała ten mecz 4:3, a decydujący cios wymierzył tuż przed końcem rywalizacji Jakov Puljić, kompletując swojego drugiego w Jadze hat-tricka. To pierwszy taki wyczyn w koszulce z „Jotką” na piersi w elicie. Żaden inny piłkarz nigdy Jagi wcześniej czegoś takiego nie dokonał. Puljić pozostaje jedynym Jagiellończykiem z dwoma hat-trickami w ekstraklasie. W sezonie 2019/2020 trzy trafienia w jednym meczu zaliczył też Jesus Imaz. Przeciwko Warcie piłkarz z Półwyspu Iberyjskiego także wpisał się na listę strzelców. Chorwacko-hiszpański duet dał wygraną z ekipą z Poznania, choć do przerwy to beniaminek prowadził 3:2 i miał jeszcze kilka dogodnych szans do podwyższenia rezultatu.

13 grudnia Jagiellonię czekał ostatni tegoroczny wyjazd. Rywalem nie byle kto, bo ówczesny wicelider PKO Ekstraklasy – Raków Częstochowa. Za faworyta potyczki niemal wszyscy zgodnie uznali podopiecznych Marka Papszuna i się nie pomylili. Drużyna spod Jasnej Góry zdominowała Żółto-Czerwonych w niemal każdym elemencie gry w pierwszej połowie i wyłącznie nieskuteczności Rakowa zawdzięczaliśmy to, że na przerwę schodziliśmy przegrywając tylko 0:1. Po zmianie stron Jagiellończycy zagrali dużo lepiej, strzelili dwa gole, autorstwa Makuszewskiego i Imaza, ale też nie ustrzegli się poważnych błędów w defensywie, doprowadzając do dwóch rzutów karnych dla częstochowian. Pewnym ich egzekutorem okazał się Petr Schwarz, który przypieczętował wygraną Rakowa. Przegraliśmy piąty z rzędu wyjazdowy mecz w PKO Ekstraklasie.

Rok 2020 zakończyliśmy 20 grudnia, a więc tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, podejmując Górnika Zabrze. Jagiellończycy chcieli wziąć rewanż na rywalu za porażkę z początku sezonu w Pucharze Polski (1:3), a tym samym sprawić swoim kibicom miły prezent na Gwiazdkę. Żółto-Czerwonym udała się ta sztuka, a bohaterów w ekipie białostoczan było przynajmniej dwóch. Większość mówiła o kolejnym spektakularnym golu Jesusa Imaza, który dał zwycięstwo, ale też o 17-letnim bramkarzu Xavierze Dziekońskim, który zatrzymał ofensywę zabrzan. Dla „Xaviego” był to pierwszy występ w bieżącym sezonie PKO Ekstraklasy i zarazem premierowe czyste konto.

Reasumując, na finiszu 2020 roku zajęliśmy 7. miejsce w lidze z dorobkiem 20 punktów po 14 meczach (sześć zwycięstw, dwa remisy, sześć porażek).  Strzeliliśmy 22 gole, co pod względem ofensywy sytuuje nasz zespół na czwartej pozycji w polskiej elicie. Duża w tym zasługa Puljicia i Imaza. Obaj strzelili po osiem goli, łącznie 16, co stanowi zdecydowaną większość dorobku zespołu. Znacznie gorzej było w obronie. Aż 24 stracone bramki to trzeci najgorszy wynik w całej lidze. Przygodę w Pucharze Polski zakończyliśmy natomiast już na pierwszej rundzie. Jak sam trener Bogdan Zając, podsumowując jesień przyznał, w wykonaniu Żółto-Czerwonych to była sinusoida. Bardzo dobre występy przeplataliśmy dużo słabszymi, o których wolelibyśmy jak najszybciej zapomnieć.

Teraz przed naszym zespołem przygotowania do wiosennej części sezonu. Czasu, do czego powinniśmy się już powoli przyzwyczajać, jest niewiele. Już 30 stycznia czeka nas bowiem wznowienie ligi, a pierwszym, noworocznym rywalem Jagiellończyków będzie Lechia, z którą zmierzymy się w Gdańsku.

Letnie sparingi:

Jagiellonia Białystok – Znicz Pruszków 6:1 (Bortniczuk x2, Imaz, Tiru, Struski, Toporkiewicz)
Jagiellonia Białystok – KKS Kalisz 0:0

Wyniki w PKO Ekstraklasie:

Jagiellonia Białystok – Wisła Kraków 1:1 (Makuszewski)
Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok 1:2 (Puljić, Imaz)
Jagiellonia Białystok – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:2 (Puljić, Imaz)
Piast Gliwice – Jagiellonia Białystok 0:1 (Imaz)
Jagiellonia Białystok – Zagłębie Lubin 0:1
Jagiellonia Białystok – Lech Poznań 2:1 (Romanczuk, Makuszewski)
Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 1:0
Pogoń Szczecin – Jagiellonia Białystok 3:0
Cracovia – Jagiellonia Białystok 3:1 (Imaz)
Jagiellonia Białystok – Wisła Płock 5:2 (Puljić x3, Imaz, Pospisil)
Stal Mielec – Jagiellonia Białystok 3:1 (Mystkowski)
Jagiellonia Białystok – Warta Poznań 4:3 (Puljić x3, Imaz)
Raków Częstochowa – Jagiellonia Białystok 3:2 (Makuszewski, Imaz)
Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze 1:0 (Imaz)

Puchar Polski:

I runda: Górnik Zabrze – Jagiellonia Białystok 3:1 (Puljić)

Skład pierwszej drużyny Jagiellonii Białystok w rundzie jesiennej 2020/21:

Bramkarze: Pavels Steinbors, Damian Węglarz, Xavier Dziekoński (M), Jakub Jasionek (M)

Obrońcy: Ivan Runje, Zoran Arsenić*, Bodvar Bodvarsson, Szymon Pankiewicz (M), Andrej Kadlec, Błażej Augustyn, Bartłomiej Wdowik, Bogdan Tiru, Paweł Olszewski (M), Miłosz Matysik (M), Jan Majsterek (M)

Pomocnicy: Taras Romanczuk, Tomas Prikryl, Martin Pospisil, Jesus Imaz, Juan Camara*, Przemysław Mystkowski, Fernan Lopez, Kris Twardek, Kamil Wojtkowski, Mateusz Wyjadłowski (M), Ariel Borysiuk, Maciej Makuszewski, Fedor Cernych, Oliwier Wojciechowski (M), Karol Struski (M)*

Napastnicy: Jakov Puljić, Bartosz Bida (M), Krzysztof Toporkiewicz (M), Maciej Bortniczuk (M), Szymon Sobczak, Maciej Mas (M)*

* Odszedł w trakcie rundy
M – zawodnik posiadający status młodzieżowca

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00