AktualnościKwiecień: Wróciłem po to, by grać

Kwiecień: Wróciłem po to, by grać

– Chciałbym, żebyśmy walczyli o coś fajnego. Zasmakowałem tego tutaj już wcześniej i to naprawdę przyjemne uczucie – mówił Bartosz Kwiecień, defensor Jagiellonii, który przed wylotem na zgrupowanie w tureckim Belek wrócił z wypożyczenia do Arki Gdynia.

Jesień ubiegłego roku „Kwiato” spędził na wypożyczeniu w pierwszoligowcu, w którym rozegrał 15 oficjalnych spotkań, w tym jedno w Pucharze Polski. Po półrocznym pobycie na Wybrzeżu Bartek powrócił do Jagiellonii i to z nią rozpoczął przygotowania do wiosennej części sezonu PKO Ekstraklasy. Jak się czuje po ponownym dołączeniu do Jagi? – Czuję się dobrze. Nie spodziewałem się tej sytuacji, bo potoczyła się ona dosyć szybko. Koniec końców, jestem zadowolony z faktu, że wróciłem. Nie muszę mocno wkomponowywać się w zespół, bo większość chłopaków już znam. W Turcji mam okazję poznać jedynie młodzież i jeszcze kilku innych piłkarzy. Myślę, że nie będzie żadnego problemu. Cieszę się, że was wszystkich znów widzę. Marketing, kierownika, maserów, całą drużynę i nowy sztab szkoleniowy. Przede mną kolejne ciekawe doświadczenie i mam nadzieję, że nauczę się czegoś nowego – mówił Kwiecień.

Czym innym jest jednak proces aklimatyzacji, o którym w przypadku Bartka nie musimy mówić, w porównaniu do konieczności wkomponowania się w zespół, który od lata funkcjonuje pod okiem nowego sztabu szkoleniowego.  – W momencie, gdy odchodziłem, był to na pewno trochę inny zespół. Prezentował to, co chciał trener Iwajło Petew. Z trenerem Zającem przed tymczasowym odejściem nawet nie miałem okazji się spotkać i odbyć choćby jednego treningu. Obecnie na pewno jest duży nacisk na jakość i szczegóły. Doskonale wiemy o tym, że później to detale decydują o tym, czy wygrasz. Oczywiście spotkania układają się różnie. Uważam, że umiejętność doprowadzenia do perfekcji robienia prostych rzeczy jest właśnie najtrudniejsze. Musimy się tego nauczyć. Ja się nie boję pracy. Cieszę się, że będę miał okazję zaprezentować się pod okiem nowego trenera – podkreślił Bartek. 

Podczas półrocznego wypożyczenia do Arki Gdynia „Kwiato” miał okazję współpracować, nie pierwszy raz, z byłym szkoleniowcem Jagiellonii – Ireneuszem Mamrotem. – Pod względem zrozumienia zawsze będę miło wspominać współpracę z tym trenerem. Jestem pod wrażeniem jego warsztatu i podejścia do zawodników. Cały czas próbuje rozwijać piłkarzy i nie skreśla nikogo. Pierwsze wrażenie dotyczące trenera Zająca jest podobne. On dużo wymaga od zawodników i nie doprowadza do sytuacji, w której piłkarz czuje się wyizolowany. Z każdym rozmawia, podpowiada, stara się utrzymać właściwe relacje. Natomiast w Gdyni nie miałem najprostszego okresu. Było ciężko z tego powodu, że trafiłem tam świeżo po przebytej rekonwalescencji po kontuzji. Zamiast czteromiesięcznej przerwy, wróciłem do gry po dwóch. Nie ukrywam, że przez kolejne tygodnie w Arce dokuczał mi ból w stopie i to dosyć poważnie. Nie raz grałem na środkach przeciwbólowych. Teraz, odpukać, jest dobrze i nie czuję bólu. Na pewno powalczę. Mam nadzieję, że gdy dostanę szansę, to ją wykorzystam.

 W karierze Bartek Kwiecień występował na różnych pozycjach, najczęściej jednak jako defensywny pomocnik i środkowy obrońca. Na której czuje się najlepiej? – To, z kim będę rywalizował o miejsce w wyjściowym składzie, zależy od trenera. Nie mam żadnego problemu z tym, żeby zagrać na „szóstce” i na stoperze. Najlepsze momenty w Jadze miałem wtedy, gdy występowałem w środku pola. Na stoperze też nie było źle. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie we właściwym kierunku. Dla mnie to bez różnicy, gdzie będę występował. Chcę po prostu grać – zaznaczył. 

Czy Bartosz Kwiecień sprzed wypożyczenia i po powrocie to wciąż ta sama osoba? – Na pewno jestem starszy (śmiech). Wydaje mi się, że za bardzo się nie zmieniłem. Na pewno obecnie bardziej siebie szanuję i nie godzę się na wszystko, co ktoś mi powie. Już troszkę przeżyłem, mam swój rozum i dlatego teraz bardziej zwracam na to uwagę – przyznał Bartek.

Na pierwszych treningach został porównany przez jednego z nowych kolegów, Jakova Puljicia, do Jaapa Stama.   – Nie wiem, pod jakim względem (śmiech). Z Holendra też był niezły koń, ale w piłkę również grał dobrze. Chciałbym być porównywany do innych, ale dobrze, że chociaż są porównania do Jaapa Stama – dodał Kwiecień. 

Czy po rundzie jesiennej, spędzonej w Arce, w okresie przerwy świąteczno-noworocznej Bartek już wiedział o możliwości ponownego dołączenia do Żółto-Czerwonych? – Nie o wszystkim mogę mówić, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy związane z Arką. Dochodziły jednak do mnie pewne sygnały o tym, że coś może się wydarzyć. Tak miałem skonstruowaną umowę z Arką. Tak czy inaczej było to jednak trochę niespodziewane. Ostatecznie wróciłem do Jagiellonii. Akurat nad tym faktem nie ubolewałem, a wręcz się cieszyłem. Aż narzeczona Weronika zapytała, dlaczego tak cieszę się z powrotu do Białegostoku. Byłem bardzo zadowolony, że znów spotkam się z kolegami z drużyny. Chcę jednak podkreślić, że nie wróciłem po to, żeby tylko miło spędzać czas, a po to, żeby grać – stwierdził Kwiecień. 

Czy Bartek miał okazję śledzić jesienne poczynania Jagiellonia w PKO Ekstraklasie? – Zazwyczaj z Gdyni mieliśmy bardzo daleko na ligowe wyjazdy. Na niektóre jeździliśmy dwa dni wcześniej. W związku z tym, ciężko było oglądać te mecze w trasie. Jeśli jednak już miałem okazję, to zawsze oglądałem. Śledziłem wyniki, nie zapomniałem o zespole, cały czas byłem zainteresowany – poinformował. 

Jak ocenia dotychczasową postawę Żółto-Czerwonych w sezonie 2020/2021? – Widać było, że ta gra za trenera Zająca trochę różni się od tego, co było wcześniej. Moim zdaniem to zmiana na plus. Nie chciałbym zostać odebrany w ten sposób, że się podlizuję, ale naprawdę fajnie to się oglądało. Nawet z trenerem Mamrotem rozmawialiśmy, że dawno „Pepik” nie był w takiej formie i nie zagrał tylu spotkań bez kontuzji. Było widać, że to fajnie się zazębia. W końcówce rundy dały o sobie znać problemy kadrowe, które miały wpływ na postawę zespołu. Nawet „Borys” grał z Bodvarem na środku obrony, a to nie są ich nominalne pozycje. Widać było wówczas, że problemy są spore. Ten zespół ma jednak potencjał na dużo wyższe miejsce w tabeli i mam nadzieję, że tak się stanie – mówił. 

Na co obecnie Jagiellończycy kładą największy nacisk na treningach? – Trudno powiedzieć. Dziś wieczorem będę uczestniczył dopiero w pierwszej odprawie. Zostanie przeprowadzona analiza naszej gry, więc zapewne dowiem się więcej na temat wytycznych,. Na pewno będą obowiązywały podstawy, których trener wymaga i które będą musieli przyswoić nowi zawodnicy. Szkoleniowcy oczekują różnych zachowań na boisku. Jeden wymaga, by obrońcy grali w świetle bramki, a inny, żeby stoper schodził do bocznego sektora, a „szóstka” go asekurowała. Wszystko jest kwestią słuchania i wykonywania poleceń.  

Jak Bartek widzi drugą część sezonu? – Chciałbym, żebyśmy walczyli o coś fajnego. Zasmakowałem tego tutaj już wcześniej i to naprawdę przyjemne uczucie. W Arce też graliśmy o jak najwyższe miejsce i zawsze jest dobrze, gdy stawia się sobie poprzeczkę wysoko. W Koronie Kielce graliśmy zazwyczaj o utrzymanie. W Jagiellonii chciałbym walczyć o jak najwyższe cele – zakończył. 

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00