AktualnościJedenastka Macieja Makuszewskiego

Jedenastka Macieja Makuszewskiego

Kolejnym Jagiellończykiem, który skompletował swoją ulubioną jedenastkę znajomych z boiska – jest Maciej Makuszewski. Prezentujemy trzecią odsłonę naszego cyklu podczas zgrupowania w tureckim Belek. Jak widać, „Maki” postawił głównie na Polaków.

– Z bramkarzy, z którymi miałem okazję być w jednej drużynie, największą karierę zrobił chyba Bartek Drągowski. Już kiedy był nastolatkiem, dawał oznaki ogromnego potencjału. Byli co prawda jeszcze Grzesiek Sandomierski i Kuba Słowik, którzy dobrze się zapowiadali. To jednak „Drążek” jest teraz w Fiorentinie i może zrobić jeszcze przynajmniej jeden, a może nawet dwa kroki do przodu by zagrać w jeszcze lepszym klubie. Nie ukrywam, że chciałbym, żeby został we Włoszech i zagrał w Romie albo Juventusie. Te zespoły mogą Bartka podglądać i w przyszłości w niego zainwestować – mówi „Maki”.

– Na prawej obronie postawię na Tomka Kędziorę, z którym grałem w Lechu Poznań. Bardzo pracowity chłopak, ogromna determinacja, waleczność i dzięki temu trafił do Dynama Kijów. Jest pewnym punktem tej drużyny, a ponadto gra w reprezentacji Polski.

– W centrum defensywy umieszczę Jana Bednarka. Z nim też miałem okazję występować w Lechu. Dziś jest podporą obrony Southampton. W ekipie z Poznania współpracowałem z nim po tym, jak wrócił z wypożyczenia do Górnika Łęczna. Na Lubelszczyźnie grał niewiele, ale po powrocie trenerzy Urban i Bjelica obdarzyli go zaufaniem i Janek bardzo się rozwinął, szczególnie pod wodzą chorwackiego szkoleniowca. Potem za rekordową sumę przeszedł z ekstraklasy do Premier League. W Southampton i reprezentacji Polski stale udowadnia, że świetnie się rozwija. Jest pewnym punktem tych drużyn. Jeśli dalej jego ścieżka kariery będzie zmierzała w tym kierunku, może zagrać w jeszcze lepszym klubie.

– Obok Bednarka na pozycji stopera postawię na Marcina Komorowskiego. Obaj wspólnie występowaliśmy w Tereku Groznym. W momencie, gdy przychodziłem do Rosji, był pewnym punktem tego zespołu, a do tego grał w reprezentacji Polski. Z Czechem, Martinem Jirankiem, współtworzył w Tereku bardzo silny duet środkowych obrońców. Grał świetnie w silnej lidze, miał bardzo dobre wyprowadzenie piłki.

– Na lewej stronie obrony Maciej Rybus. Z nim także dobrze znam się ze wspólnych gier w Tereku. Spędziliśmy razem trochę czasu w Rosji. On grał na lewym skrzydle, ja na prawym. Później został przesunięty do defensywy, gdzie występował również w reprezentacji i Lokomotiwie Moskwa.

– Linię pomocy rozpoczynam od prawoskrzydłowego. Tutaj umieszczę Milosa Krasicia. Jego przedstawiać chyba nie trzeba. Wielka postać serbskiej piłki, bo grał bardzo dobrze najpierw w CSKA Moskwa, potem miał dobre momenty w Juventusie Turyn. We Włoszech jednak nie utrzymał bardzo dobrej formy, którą prezentował w latach wcześniejszych. Później los skojarzył nas w Lechii Gdańsk, gdzie przekonałem się, jak dobrym jest zawodnikiem.

– W środku pola mam chyba największy dylemat. Rozpocznę jednak od Sebastiana Mili, którego też nie trzeba przedstawiać. Mistrz i wicemistrz Polski, reprezentant kraju, pamiętny gol z Niemcami. W najlepszej formie był groźny w każdym sektorze boiska. Miał zabójcze podania, otwierające drogę do bramki, świetne stałe fragmenty.

– Drugim piłkarzem, o podobnym profilu do Sebastiana, z którym miałem okazję grać, był Darko Jevtić i on także znajdzie się w mojej jedenastce. W Lechu Poznań występowaliśmy razem i gdy on miał piłkę, to starałem się robić taki ruch, żeby Szwajcar miał opcję do zagrania.

– Na lewym skrzydle Kamil Grosicki. Obaj wspólnie broniliśmy barw Jagiellonii, gdzie osiągaliśmy dobre rezultaty. W pamiętnym sezonie 2010/11 Kamil miał znakomitą rundę jesienną, gdy razem z Tomkiem Frankowskim był zabójczy dla rywali. Kamil robił wtedy na boisku taki szum, który potrafi powtarzać do dziś, także w reprezentacji. Myślę, że na swój potencjał zrobił fajną karierę, choć z pewnością mógł z niej wycisnąć troszkę więcej. Mimo to rozegrał bardzo dużo meczów w reprezentacji, miał dobre liczby, z wieloma bramkami i asystami. Pozytywny facet, duża pociecha dla ludzi. Jak skończy karierę, będzie go brakowało, bo on daje wiele radości także innym zawodnikom.

– Pierwszym atakującym jest Tomek Frankowski. Świetna postać, legenda Jagiellonii, miałem przyjemność z nim występować i trenować. Czasami w parze, bo chciałem od tak dobrego piłkarza jak najwięcej się nauczyć. Na początku mojej drogi w ekstraklasie jego rady okazały się bardzo pomocne.

– Natomiast drugim napastnikiem jest Ailton Almeida, z którym grałem w Tereku Grozny. Dynamiczny z fantastyczną techniką. Był tak błyskotliwy, że praktycznie większość pojedynków z obrońcą wygrywał, zdobywał wiele bramek. Taki napastnik jest w cenie. Niewielu jest piłkarzy, którym możesz zagrać piłkę, o oni mogą rozstrzygnąć losy meczu w pojedynkę. On do nich należał.

– Było jeszcze kilku bardzo dobrych piłkarzy, których nie wymienię. Postawiłem na ofensywnych zawodników i myślę, że jest to fajny skład. Jeśli o kimś zapomniałem, trudno. Grałem także przeciwko wielu dobrym piłkarzom, a tych z reprezentacji nie wymieniam, bo wtedy oczywiście dorzuciłbym „Lewego” (śmiech) – podsumowuje Makuszewski.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00