AktualnościPrzełamanie w Poznaniu

Przełamanie w Poznaniu

Jagiellonia Białystok po heroicznym boju i grze przez ponad 40 minut w osłabieniu pokonała na wyjeździe Lecha Poznań 3:2 w ramach 22. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Gole dla Żółto-Czerwonych strzelili Fedor Cernych, Bojan Nastić i Bartłomiej Wdowik.

Do potyczki na stadionie przy ul. Bułgarskiej Jagiellończycy przystąpili już bez trenera Bogdana Zająca, który w tygodniu pożegnał się z posadą pierwszego szkoleniowca  białostoczan. Naszą drużynę warunkowo do końca sezonu może prowadzić dotychczasowy drugi trener, Rafał Grzyb i to właśnie on wraz ze sztabem szkoleniowym przygotowywał drużynę Dumy Podlasia do rywalizacji z Lechem.

Spotkanie w Poznaniu znakomicie rozpoczęło się dla Żółto-Czerwonych. W 2. minucie Maciej Makuszewski świetnie zacentrował w pole karne w kierunku nadbiegającego Tarasa Romanczuka. Strzał naszego kapitana obronił Mickey van der Hart, ale do odbitej futbolówki błyskawicznie doszedł Fedor Cernych, który ładnym półwolejem umieścił ją w siatce holenderskiego bramkarza. To pierwszy gol „Fiedzi” w naszych barwach, odkąd powrócił do Jagi po 2,5-letniej rozłące z Dumą Podlasia i transferze do Rosji.

Po strzelonym golu Jagiellończycy zostali zepchnięci do defensywy. Żółto-Czerwoni odpierali szturmowe ataki Lechitów, ale czyste konto zdołali zachować tylko do 11. minuty. Wówczas efektownym strzałem pod poprzeczkę jagiellońskiej bramki popisał się Michał Skóraś. Xavier Dziekoński był bez szans i w tej sytuacji musiał skapitulować.

W pierwszym kwadransie Jagiellończycy grali bardzo twardo. Za ostre wejścia zostaliśmy dwukrotnie napomniani żółtymi kartkami przez sędziego Szymona Marciniaka. Najpierw ukarany został Przemysław Mystkowski, a później także Bartosz Kwiecień.

W 18. minucie na kąśliwy strzał z dystansu zdecydował się pomocnik Lecha – Pedro Tiba. Xavier Dziekoński końcówkami palców sparował futbolówkę na rzut rożny.

W dalszej fazie pierwszej połowy nie oglądaliśmy wielu dogodnych szans pod obiema bramkami. Defensywa Jagi do 39. minuty spisywała się bez zarzutu, aż do futbolówki po precyzyjnej centrze w nasze pole karne dopadł Mikael Ishak. Szwedzki snajper strzałem z pierwszej piłki zapewnił prowadzenie do przerwy miejscowym.

W 42. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mystkowskiego strzał głową oddał Błażej Augustyn. Defensor Jagi jednak zdecydowanie chybił celu. Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem ekipy z Poznania. Dodajmy, że w tej odsłonie rywalizacji arbiter, oprócz wspomnianych wcześniej Mystkowskiego i Kwietnia, żółtymi kartkami ukarał jeszcze Augustyna, a w szeregach gospodarzy napomniany został Wasyl Kraweć.

Mimo straconych goli, Jaga w pierwszej połowie była jednak zespołem grającym zdecydowanie bardziej odważnie w porównaniu do poprzednich spotkań. Najlepszym tego dowodem jest statystyka strzałów. Żółto-Czerwoni sześciokrotnie posyłali uderzenia na bramkę rywali, a gospodarze czterokrotnie. Postęp był zatem aż nadto widoczny.

Druga połowa rozpoczęła się bardzo niepomyślnie. W 52. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Augustyn i przez niemal całą drugą odsłonę musieliśmy grać w osłabieniu. Dodajmy, że Błażej został usunięty z boiska w drugim kolejnym meczu. Przed tygodniem również za dwie żółte kartki musiał opuścić murawę w starciu z Pogonią Szczecin (0:1) przy Słonecznej.

Mimo gry w osłabieniu po zmianie stron jako pierwsi zagrożenie pod bramką rywala stworzyli Żółto-Czerwoni. Do piłki po dośrodkowaniu w pole karne dopadł Cernych, oddał strzał głową, jednak trochę zbyt lekki, by mógł zaskoczyć van der Haarta.

Ważnym wydarzeniem w drugiej połowie był powrót po długiej przerwie spowodowanej kontuzją czeskiego skrzydłowego Jagi – Tomasa Prikryla. Tomek zmienił w 56. minucie na murawie Przemka Mystkowskiego.

W 59. minucie byliśmy świadkami fenomenalnej próby zaskoczenia holenderskiego bramkarza „Kolejorza” przez Bartosza Kwietnia uderzeniem blisko z połowy boiska. Piłka minimalnie minęła bramkę Lecha, a gdyby znalazła się w siatce, moglibyśmy mówić o golu z gatunku „nie do wiary”.

W 62. minucie nastąpił drugi, wielki powrót na boisko w jagiellońskich szeregach. Po przerwie spowodowanej chorobą za Bartosza Kwietnia na murawie pojawił się najlepszy strzelec Jagi w bieżącym sezonie, zdobywca 10 bramek – Jesus Imaz. W tym samym czasie trener Rafał Grzyb dokonał także trzeciej zmiany. Bartek Bida zameldował się na placu gry w miejsce Maćka Makuszewskiego.

Były zmiany również w Lechu. Tymoteusz Puchacz i Alan Czerwiński weszli na boisko w miejsce Krawiecia i Skórasia.

W 68. minucie stuprocentową szansę na podwyższenie prowadzenia gospodarzy miał Jakub Kamiński, który po fatalnej stracie Bogdana Tiru przejął futbolówkę i stanął oko w oko z Dziekońskim. Na nasze szczęście uderzył tylko obok bramki.

W 72. minucie hart ducha Jagiellończyków został nagrodzony drugim golem. Do futbolówki w polu karnym po dośrodkowaniu Cernycha dopadł lewy defensor – Bojan Nastić, który pewnym strzałem po długim rogu van der Haarta doprowadził do wyrównania. Dzięki trafieniu Bośniaka był remis 2:2. To pierwszy gol Bojana w żółto-czerwonych barwach.

Kwadrans przed końcem bardzo dobrą interwencją popisał się Dziekoński, parując na rzut rożny groźne uderzenie zza pola karnego Daniego Ramireza.

Na końcówkę rywalizacji trener gospodarzy, Dariusz Żuraw wpuścił na boisko napastnika, Arona Johanssona w miejsce Ramireza. Zawodnik, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie mógł w 80. minucie dać trzeciego gola gospodarzom, ale po małym bilardzie w polu karnym Jagi, fatalnie skiksował. Mogliśmy odetchnąć.

Na ostatnie 10. minut trener Grzyb oddelegował na boisko jeszcze Bartłomieja Wdowika i Ariela Borysiuka w miejsce Fedora Cernycha i Jakova Puljicia. Świeże siły miały zaowocować tym, że przynajmniej utrzymamy remis w Poznaniu.

Właśnie po faulu na Wdowiku w 85. minucie żółtą kartką ukarany został skrajny defensor Lecha – Alan Czerwiński. Chwilę później Bartek został bohaterem rywalizacji! Świetnie wyprowadzony kontratak Jagiellonii sfinalizował najpierw cudownym dośrodkowaniem Prikryl, a Wdowik wcielił się w rolę snajpera, który strzałem na wślizgu skierował futbolówkę do bramki Lecha. Coś niesamowitego. Był to drugi gol Bartka w bieżącym sezonie PKO BP Ekstraklasy i szósta asysta Tomka Prikryla. Znakomite zmiany trenera Grzyba. W tym przypadku możemy mówić o trenerskim nosie.

W doliczonym czasie gry do jagiellońskiej bramki trafił jeszcze Mikael Ishak, ale mogliśmy odetchnąć, bo sędzia liniowy słusznie wskazał pozycję spaloną Szweda. Żółto-Czerwoni ostatecznie utrzymali korzystny wynik do końcowego gwizdka arbitra. Przełamaliśmy się po serii trzech kolejnych porażek i sześciu z rzędu meczach bez wygranej. Brawo Drużyna!

22. kolejka PKO BP Ekstraklasy

Lech Poznań – Jagiellonia Białystok 2:3 (2:1)

Bramki: Michał Skóraś 12′, Mikael Ishak 40′ – Fedor Černych 2′, Bojan Nastić 72′, Bartłomiej Wdowik 87′

Lech: 1. Mickey van der Hart – 38. Jakub Kamiński, 18. Bartosz Salamon, 4. Thomas Rogne, 3. Wasyl Kraweć – 21. Michał Skóraś (67, 44. Alan Czerwiński), 25. Pedro Tiba (90, 11. Filip Marchwiński), 6. Jesper Karlström, 10. Dani Ramírez (76, 20. Aron Jóhannsson), 8. Jan Sýkora (67, 27. Tymoteusz Puchacz) – 9. Mikael Ishak.

Jagiellonia: 55. Xavier Dziekoński – 25. Bogdan Țîru, 17. Ivan Runje, 3. Błażej Augustyn, 5. Bojan Nastić – 10. Maciej Makuszewski (63, 31. Bartosz Bida), 99. Bartosz Kwiecień (62, 11. Jesús Imaz), 6. Taras Romanczuk, 8. Przemysław Mystkowski (56, 14. Tomáš Přikryl), 13. Fedor Černych (81, 27. Bartłomiej Wdowik) – 21. Jakov Puljić (81, 16. Ariel Borysiuk).

żółte kartki: Kraweć, Czerwiński – Mystkowski, Kwiecień, Augustyn.

czerwona kartka: Błażej Augustyn (51. minuta, Jagiellonia, za drugą żółtą).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00