AktualnościKolejny rywal: Raków Częstochowa

Kolejny rywal: Raków Częstochowa

W najbliższą środę (28.04), o godzinie 19:00, Jagiellonia Białystok rozegra swój kolejny mecz w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Spotkanie odbędzie się w ramach 28. kolejki, a rywalem „Żółto-Czerwonych”, podczas domowego starcia, będzie zespół Rakowa Częstochowa. Co trzeba wiedzieć o drużynie naszych rywali?

Historia

Raków Częstochowa to klub założony w 1921 roku jako Racovia. Nazwa „Raków” pojawiła się sześć lat później. Mimo pochodzenia z dużego miasta, jakim jest Częstochowa, „Czerwono-Niebiescy” mają na swoim koncie zaledwie kilka sezonów rozegranych dotąd w najwyższej klasie rozgrywkowej. Pierwszy raz w polskiej elicie piłkarskiej rywalizowali w latach 1994-1998, a ponownie dołączyli do niej ostatnio. Trwający sezon jest dla częstochowian drugim z rzędu i szóstym w historii w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Jak dotąd najwyższą pozycją, na której Raków zdołał zakończyć sezon, była 8. lokata w 1996 roku. Ten stan zmieni się po tym sezonie, ponieważ częstochowianie już zapewnili sobie pierwszy w historii medal mistrzostw Polski. Pytaniem pozostaje kolor tegoż medalu. Do największych sukcesów klubu należy zaliczyć finał Pucharu Polski w sezonie 1966/67, w którym lepsza była Wisła Kraków. Naturalnie w tym sezonie dojdzie kolejny sukces w postaci gry w finale Pucharu Polski. Być może uda się piłkarzom trenera Papszuna wygrać ten mecz, wobec czego sięgnęliby po trofeum za te rozgrywki, co byłoby największym sukcesem w historii klubu. Warto zaznaczyć, że Raków ponadto dotarł, dwukrotnie, do półfinału tych zmagań –  w latach 1972 oraz 2019.

Był czas, kiedy nasz najbliższy przeciwnik spadał aż do IV ligi. Co więcej nie są to bardzo zamierzchłe czasy. Swój marsz do wyższych klas rozgrywkowych Raków rozpoczął w 2005 roku. Przez dwanaście lat, mimo kilku sezonów z nastawieniem na awans, nie potrafił jednak wydostać się z trzeciego poziomu rozgrywek. „Wybawcą” częstochowian okazał się trener Marek Papszun, który do Rakowa przyszedł w kwietniu 2016 roku. Ten charyzmatyczny szkoleniowiec w nieco ponad trzy lata nie tylko awansował z „Czerwono-Niebieskimi” do I ligi, ale po dwóch latach świętował z nimi również promocję do Ekstraklasy. Do niej Raków wrócił po 21 latach, a w międzyczasie zanotował też bardzo przyjemną przygodę w rozgrywkach Pucharu Polski, w sezonie 2018/19 eliminując m.in. Legię Warszawa i Lecha Poznań i zatrzymując się dopiero w półfinale na Lechii Gdańsk. Poprzedni sezon, pierwszym po powrocie na piłkarskie salony w Polsce, Raków zakończył na 11. miejscu w tabeli (53 punkty).

Sytuacja drużyny

Raków Częstochowa zajmuje obecnie 3. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy z dorobkiem 49 punktów i bilansem 14 zwycięstw, siedmiu remisów i pięciu porażek. Warto zaznaczyć, że częstochowiane mają o jeden rozegrany mecz mniej od reszty stawki. Mowa o zaległym spotkaniu 23. kolejki, w ramach którego Raków miał mierzyć się ze Stalą Mielec. To starcie zostało przełożone z pierwszego weekendu kwietnia na 5 maja, godzinę 19:00. Przed tygodniem Raków podejmował w Częstochowie Śląsk Wrocław, który ograł w rozmiarze 2:0 po golach Tijanicia (48’) i Cebuli (85’). Co ciekawe, piątkowe starcie z wrocławianami było pierwszym rozegranym przez piłkarzy z Częstochowy na ich obiekcie po blisko dwuletniej grze w Bełchatowie. To właśnie w tym mieście gracze Rakowa podejmowali swoich rywali w roli gospodarzy.

Absolutnie kluczowym zawodnikiem w układance trenera Marka Papszuna jest Kamil Piątkowski. Młody obrońca, który latem przeniesie się do austriackiego Red Bulla Salzburg, spędził na murawie łącznie 2 700 minut, nigdy nie opuszczając placu gry przed końcowym gwizdkiem i notując tylko jedną absencję meczową. Mowa o ligowym starciu 16. kolejki z Legią Warszawa (porażka 0:2). Piątkowski w spotkaniu z Jagiellonią jednak nie wystąpi, ponieważ będzie musiał pauzować ze względu na nadmiar żółtych kartek. W spotkaniu ze Śląskiem zobaczył żółty kartonik, który był jego czwartym w trwającym sezonie. Piłkarzami, którzy w tym sezonie przekroczyli dwa tysiące minut spędzonych na murawie w koszulce Rakowa są także Fran Tudor, Patryk Kun, Igor Sapała i Vladislavs Gutkovskis. Najlepszym strzelcem Rakowa jest wspomniany już Gutkovskis (łącznie 11 goli, z cego sześć w lidze), a najlepszym asystentem Patryk Kun (osiem kluczowych podań). Najwięcej kartek, po pięć, mają w drużynie z województwa śląskiego Kun i Sapała.

Słowo jeszcze o zimowym oknie transferowym w wykonaniu włodarzy Rakowa. W trakcie ostatniego oknienka szeregi częstochowskiej drużyny opuścili m.in. Oskar Zawada (transfer definitywny do koreańskiego Jeju United), Jakub Szumski (transfer defnitywny do tureckiego BB Erzurumspor), Petar Mamić (transfery definitywny do Podbeskidzia) czy Maciej Wilusz (wypożyczenie do Śląska Wrocław). Jeżeli chodzi o ruchy kadrowe do klubu, to tutaj również działo się sporo. Częstochowianie pozyskali, na zasadzie transferu definitywnego, Iwo Kaczmarskiego, Wiktora Długosza (obaj Korona Kielce), Jakuba Araka (Lechia Gdańsk) oraz Mateusza Wdowiaka (Cracovia). Wypożyczono także Jarosława Jacha (Crystal Palace, Anglia), Zorana Arsenicia (Jagiellonia) oraz Dominika Holca (Sparta Praga, Czechy).

Trener rywali – Marek Papszun

Dla 46-letniego szkoleniowca trwająca przygoda z Rakowem jest pierwszą z polską Ekstraklasą. Przed przyjściem do Częstochowy Papszun bowiem prowadził tylko mniejsze kluby z Mazowsza, jak GKP Targówek czy KS Łomianki, a także te nieco większe, jak Legionovię Legionowo, którą zresztą wprowadził z III do II ligi, oraz trzecioligowy Świt Nowy Dwór Mazowiecki.

Trenerem Rakowa Marek Papszun jest od kwietnia 2016 roku, gdy zastąpił w tej roli duet Krzysztof Kołaczyk – Przemysław Cecherz. Już sezon 2016/17 przyniósł Rakowowi to, na co w Częstochowie czekano przez kilka dobry lat – awans z II do I ligi. Raków, który zanotował kilka nieudanych podejść w walce o wywalczenie promocji na zaplecze Ekstraklasy, pod wodzą Papszuna zwyciężył w całych rozgrywkach, zdobywając 71 punktów w 34 spotkaniach (tyle samo, co druga Odra Opole, o 15 więcej od czwartego Radomiaka).

Już jako beniaminek I ligi Raków radził sobie naprawdę dobrze, ale słabsza runda wiosenna sprawiła, że kończąc sezon na 7. miejscu częstochowianie musieli poczekać rok na powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Warto było, bo już w rozgrywkach 2018/19 Marek Papszun poprowadził klub spod Jasnej Góry do pewnej wygranej, a do tego awansował z nim aż do półfinału Pucharu Polski.

Wejście do Ekstraklasy 46-letni szkoleniowiec miał dość trudne. W pierwszych 10 meczach jego zespół przekonał się, że w naszej elicie rywale bezlitośnie potrafią wykorzystać niemal każdą pomyłkę w obronie, co nie zawsze zdarzało się na niższych szczeblach. Później nastąpił jednak okres stabilizacji formy, skutkiem czego Raków raczej bez problemów utrzymał się w Ekstraklasie, ostatecznie w swoim pierwszym po powrocie sezonie finiszując na 11. miejscu. Statystyki trenera Marka Papszuna w Rakowie wyglądają następująco – 190 meczów na wszystkich frontach, 99 zwycięstw, 45 remisów, 46 porażek oraz bilans bramkowy 312 strzelonych do 204 straconych goli.

Gwiazda rywali – Ivi Lopez

Wielu zawodników Rakowa Częstochowa prezentuje w trwającym sezonie bardzo dobrą i wysoką formę. Na wyróżnienie zasługują m.in. David Tijanić, Patryk Kun, Vladislavs Gutkovskis czy Marcin Cebula. Niemniej mecze ogląda się często dla konkretnych zawodników, którzy swoim nieszablonowym zagraniem, ciekawym podaniem, pięknym golem czy czasem mądrą grą bez piłki potrafią zrobić show. Takim piłkarzem bez wątpienia jest jedna z nowych twarzy w szeregach częstochowian, czyli Ivi Lopez.

Ivan Lopez Alvarez, bowiem tak brzmi pełne imię i nazwisko tego gracza, to urodzony 29 czerwca 1994 roku w Madrycie hiszpański piłkarz, występujący na pozycji skrzydłowego. Swoją przygodę z futbolem mierzący 174 cm zawodnik rozpoczynał w stukturach lokalnego Getafe, klubu znanego z występów w La Liga, a położonego na południowych przedmieściach hiszpańskiej stolicy. W tym zespole przebywał aż do lipca 2015 roku, po drodze przechodząc przez wszystkie szczeble piłkarskiej drogi młodego adepta futbolu. Dzięki swojej dobrej formie w końcu przebił się do kadry pierwszego zespołu, gdzie zapracował na debiut oraz kolejne występy w hiszpańskiej najwyższej klasie rozgrywkowej. Debiutu w seniorskiej piłce doczekał się naturalnie wcześniej, grając sporo spotkań w rezerwach Getafe. Wracając do występów Iviego w pierwszej drużynie „Azulones”, to uzbierał ich osiem na poziomie La Liga, wszystkie w sezonie 2014/2015. Debiut to mecz 4. kolejki tamtej kampanii, domowe starcie przegrane 0:3 z Valencią. Lopez wszedł wtedy na murawę w 60. minucie, zmieniając Pablo Sarabię.

Ivi Lopez opuścił w lipcu 2015 roku, przenosząc się na zasadzie transferu definitywnego do drugiego zespołu Sevilli. Stamtąd trafił do Levante, co miało miejsce w sierpniu 2017. Z tym zespołem był związany aż do września tego roku, po drodze zaliczając wiele wypożyczeń, m.in. do Realu Valladolid, Huesci czy Ponferradiny. Definitywnie przygodę z Levante pochodzący z Madrytu zawodnik zakończył, jak wspomnieliśmy, we wrześniu tego roku. Zdecydował się wówczas przenieść do Rakowa Częstochowa, który to zespół jest jego pierwszą zagraniczną drużyną w karierze. Od momentu dołączenia do częstochowskiej ekipy Lopez rozegrał łącznie 26 meczów, 22 w lidze i cztery w Pucharze Polski, praktycznie z miejsca wskakując do podstawowego składu ekipy z województwa śląskiego i stając się jego ważną częścią. W tych spotkaniach strzelił 10 goli i zaliczył sześć asyst. Taki wynik daje mu drugie miejsc wśród strzelców w zespole Rakowa i trzecie wśród asystentów.

Przewidywany skład Rakowa Częstochowa na mecz z Jagiellonią: Holec – Tudor, Arsenić, Niewulis, Jach, Kun, Sapała, Tijanić, Cebula, Lopez, Arak.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00