AktualnościKolejny rywal: Raków Częstochowa

Kolejny rywal: Raków Częstochowa

W najbliższą niedzielę (01.08), o godzinie 20:00, Jagiellonia Białystok rozegra swój drugi mecz w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Spotkanie odbędzie się w ramach 2. kolejki, a rywalem „Żółto-Czerwonych”, podczas domowego starcia, będzie zespół Rakowa Częstochowa. Co trzeba wiedzieć o drużynie naszych rywali?

Historia

Raków Częstochowa to klub założony w 1921 roku jako Racovia. Nazwa „Raków” pojawiła się sześć lat później. Mimo pochodzenia z dużego miasta, jakim jest Częstochowa, „Czerwono-Niebiescy” mają na swoim koncie zaledwie kilka sezonów rozegranych dotąd w najwyższej klasie rozgrywkowej. Pierwszy raz w polskiej elicie piłkarskiej rywalizowali w latach 1994-1998, a ponownie dołączyli do niej w 2019 roku. Ubiegły sezon był dla częstochowian drugim z rzędu i szóstym w historii w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Najwyższą pozycją, na której Raków zdołał zakończyć sezon, jest drugie miejsce w kampanii 2020/2021 i pierwszy w historii klubu tytuł wicemistrza Polski. Do momentu sięgnięcia po srebrne medale mistrzostw Polski w poprzednim sezonie najwyższym miejscem, na którym Raków zakończył zmagania ligowe, była 8. lokata w 1996 roku. Do największych sukcesów klubu należy także zaliczyć zeszłosezonowy triumf w Pucharze Polski, które to trofeum było pierwszym wywalczonym przez zespół z Częstochowy w historii istnienia klubu, oraz finał Pucharu Polski w sezonie 1966/67, w którym lepsza była Wisła Kraków. Warto zaznaczyć, że Raków dotarł, dwukrotnie, do półfinału tych zmagań –  w latach 1972 oraz 2019.

Był czas, kiedy nasz najbliższy przeciwnik spadał aż do IV ligi. Co więcej nie są to bardzo zamierzchłe czasy. Swój marsz do wyższych klas rozgrywkowych Raków rozpoczął w 2005 roku. Przez dwanaście lat, mimo kilku sezonów z nastawieniem na awans, nie potrafił jednak wydostać się z trzeciego poziomu rozgrywkowego. „Wybawcą” częstochowian okazał się trener Marek Papszun, który do Rakowa przyszedł w kwietniu 2016 roku. Ten charyzmatyczny szkoleniowiec w nieco ponad trzy lata nie tylko awansował z „Czerwono-Niebieskimi” do I ligi, ale po dwóch latach świętował z nimi również promocję do Ekstraklasy, a później wicemistrzostwo Polski i triumf w Pucharze Polski. Na najwyższy szczebel rozgrywkowy w kraju Raków wrócił po 21 latach. Sezon 2019/2020, pierwszy po powrocie na piłkarskie salony w Polsce, Raków zakończył na 11. miejscu w tabeli (53 punkty). W kolejnym przyszło wspomniane drugie miejsce i srebrne medale mistrzostw Polski. Natomiast w rozpoczętej niedawno kampanii 2021/2022 częstochowianie rywalizują na trzech frontach, reprezentując Polskę na arenie międzynarodowej. Jest to pierwsza w historii klubu przygoda z europejskimi pucharami. Swoje zmagania w tych rozgrywkach rozpoczęli od 2. rundy eliminacji do Ligi Konferencji, gdzie w dwumeczu zmierzyli się z litewską Suduvą Mariampol. W obu meczach padł bezbramkowy remis, a Raków awansował do 3. rundy po konkursie rzutów karnych.

Sytuacja drużyny

Rozpoczęty przed tygodniem sezon 2021/2022 PKO BP Ekstraklasy zawodnicy Rakowa Częstochowa zainaugurowali w najlepszy z możliwych sposobów, czyli wygrywając. Częstochowianie pokonali na wyjeździe Piasta Gliwice 3:2 po golach Wdowiaka, Długosza i Lopeza. W eliminacjach do Ligi Konferencji poszło podopiecznym trenera Marka Papszuna nieco gorzej. Swój udział w tych rozgrywkach Raków rozpoczął od 2. rundy eliminacji, w której zmierzył się z litewską Suduvą Mariampol. W obu meczach padł bezbramkowy remis, a Raków awansował do 3. rundy po konkursie rzutów karnych.

Raków Częstochowa rozegrał kilka sparingów w okresie przygotowawaczym do startu rozpoczętego niedawno sezonu. Podopieczni trenera Marka Papszuna w meczach kontrolnych mierzyli się z Lechią Gdańsk, z którą przegrali 2:4, ukraińskim Szachtarem Donieck, który pokonali 2:1, oraz austriackim ekstraklasowiczem, WSG Tirol, z którym zremisowali 3:3.

Jeśli chodzi o trwające okno transferowe, to jest ono dosyć pracowite w Częstochowie. Zespół definitywnie opuściło sześciu zawodników – czeski pomocnik Petr Schwarz (przeszedł do Śląska Wrocław), słowacki bramkarz Branislav Pindroch (przeszedł do Resovii Rzeszów), słoweński ofensywny zawodnik David Tijanić (transfer do tureckiego Goztepe), pomocnicy Miłosz Szczepański (Lechia Gdańsk) i Piotr Malinowski (obecnie bez klubu) oraz obrońca Kamil Piątkowski (austriacki Red Bull Salzburg). Odczuwalna będzie z pewnością strata ostatniego z wymienionych, który podczas swoich dwóch sezonów gry dla Rakowa, będących jednocześnie dwoma sezonami częstochowskiej drużyny w PKO BP Ekstraklasie po powrocie, stanowił pewny punkt zespołu. Przez ten czas Piątkowski rozegrał dla Rakowa 59 spotkań w lidze i Pucharze Polski, strzelając cztery gole, notując sześć asyst i zapracowując na debiut do seniorskiej reprezentacji Polski oraz powołanie do kadry Biało-Czerwonych na Euro 2020. Poza wyżej wymienionymi Raków opuścili jeszcze Daniel Mikołajewski, Piotr Owczarek, Oskar Krzyżak i Michał Litwa (wszyscy udali się na wypożyczenia), a także Jarosław Jach i Dominik Holec (koniec wypożyczeń).

Jeżeli zaś chodzi o transfery do Rakowa tutaj również sporo się działo. Z wypożyczeń wrócili Maciej Wilusz, Jakub Apolinarski czy Sebastian Musiolik. Klub wykupił także z Jagiellonii Białystok, dotąd wypożyczonego, Zorana Arsenicia, oraz pozyskał Milana Rundicia, Alexandre Guedesa, Pedro Vieirę, Dominika Wydrę, Jordana Courtney’a-Perkinsa, Żarko Udovicicia i Vladana Kovacevicia. Wydaje się, że największe nadzieję w Częstochowie wiążą z ostatnim z wymienionych. Kovacević to bośniacki bramkarz, pozyskany z rodzimego FK Sarajevo, który ma na dobre rozwiązać kłopot z obsadą pozycji bramkarza w zespole z województwa śląskiego. 23-latek ma już za sobą kilka rozegranych sezonów w klubie ze stolicy Bośni i  Hercegowiny w roli podstawowego bramkarza, w których był wyróżniającym się na swojej pozycji graczem.

Trener rywali – Marek Papszun

Dla 46-letniego szkoleniowca trwająca przygoda z Rakowem jest pierwszą z polską Ekstraklasą. Przed przyjściem do Częstochowy Papszun prowadził mniejsze kluby z Mazowsza, jak GKP Targówek czy KS Łomianki, a także te nieco większe, jak Legionovię Legionowo, którą zresztą wprowadził z III do II ligi, oraz trzecioligowy Świt Nowy Dwór Mazowiecki.

Trenerem Rakowa Marek Papszun jest od kwietnia 2016 roku, gdy zastąpił w tej roli duet Krzysztof Kołaczyk – Przemysław Cecherz. Już sezon 2016/17 przyniósł Rakowowi to, na co w Częstochowie czekano przez kilka dobry lat – awans z II do I ligi. Raków, który zanotował kilka nieudanych podejść w walce o wywalczenie promocji na zaplecze Ekstraklasy, pod wodzą Papszuna zwyciężył w całych rozgrywkach, zdobywając 71 punktów w 34 spotkaniach (tyle samo, co druga Odra Opole, o 15 więcej od czwartego Radomiaka).

Już jako beniaminek I ligi Raków radził sobie naprawdę dobrze, ale słabsza runda wiosenna sprawiła, że kończąc sezon na 7. miejscu częstochowianie musieli poczekać rok na powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. Warto było, bo już w rozgrywkach 2018/19 Marek Papszun poprowadził klub spod Jasnej Góry do pewnej wygranej, a do tego awansował z nim aż do półfinału Pucharu Polski.

Wejście do Ekstraklasy 46-letni szkoleniowiec miał dość trudne. W pierwszych 10 meczach jego zespół przekonał się, że w naszej elicie rywale bezlitośnie potrafią wykorzystać niemal każdą pomyłkę w obronie, co nie zawsze zdarzało się na niższych szczeblach. Później nastąpił jednak okres stabilizacji formy, skutkiem czego Raków raczej bez problemów utrzymał się w Ekstraklasie, ostatecznie w swoim pierwszym po powrocie sezonie finiszując na 11. miejscu. W kolejnej kampanii było już o wiele lepiej, czego dowodem jest wspomniany wcześniej historyczny wynik – tytuł wicemistrza Polski, triumf w Pucharze Polski oraz pierwszy w historii klubu awans do europejskich pucharów. Statystyki trenera Marka Papszuna w Rakowie wyglądają następująco – 199 meczów na wszystkich frontach (II liga, I liga, PKO BP Ekstraklasa, Puchar Polski, Superpuchar Polski, eliminacje Ligi Konferencji), 105 zwycięstw, 48 remisów, 46 porażek oraz bilans bramkowy 327 strzelonych do 212 straconych goli.

Gwiazda rywali – Ivi Lopez

Wielu zawodników Rakowa Częstochowa prezentowało w poprzednim sezonie bardzo dobrą i wysoką formę. Na wyróżnienie zasłużyli m.in. David Tijanić, Patryk Kun, Vladislavs Gutkovskis czy Marcin Cebula. Nawiasem mówiąc pierwszego z wymienionych już w Częstochowie nie ma, ponieważ zdecydował się na przenosiny do tureckiego ekstraklasowicza – Goztepe. Niemniej mecze ogląda się często dla konkretnych zawodników, którzy swoim nieszablonowym zagraniem, ciekawym podaniem, pięknym golem czy czasem mądrą grą bez piłki potrafią zrobić show. Takim piłkarzem bez wątpienia jest hiszpański atakujący w szeregach częstochowian, czyli Ivi Lopez.

Ivan Lopez Alvarez, bowiem tak brzmi pełne imię i nazwisko tego gracza, to urodzony 29 czerwca 1994 roku w Madrycie hiszpański piłkarz, występujący na pozycji skrzydłowego. Swoją przygodę z futbolem mierzący 174 cm zawodnik rozpoczynał w stukturach lokalnego Getafe, klubu znanego z występów w La Liga, a położonego na południowych przedmieściach hiszpańskiej stolicy. W tym zespole przebywał aż do lipca 2015 roku, po drodze przechodząc przez wszystkie szczeble piłkarskiej drogi młodego adepta futbolu. Dzięki swojej dobrej formie w końcu przebił się do kadry pierwszego zespołu, gdzie zapracował na debiut oraz kolejne występy w hiszpańskiej najwyższej klasie rozgrywkowej. Debiutu w seniorskiej piłce doczekał się naturalnie wcześniej, grając sporo spotkań w rezerwach Getafe. Wracając do występów Iviego w pierwszej drużynie „Azulones”, to uzbierał ich osiem na poziomie La Liga, wszystkie w sezonie 2014/2015. Debiut to mecz 4. kolejki tamtej kampanii, domowe starcie przegrane 0:3 z Valencią. Lopez wszedł wtedy na murawę w 60. minucie, zmieniając Pablo Sarabię.

Ivi Lopez opuścił w lipcu 2015 roku, przenosząc się na zasadzie transferu definitywnego do drugiego zespołu Sevilli. Stamtąd trafił do Levante, co miało miejsce w sierpniu 2017. Z tym zespołem był związany aż do września tego roku, po drodze zaliczając wiele wypożyczeń, m.in. do Realu Valladolid, Huesci czy Ponferradiny. Definitywnie przygodę z Levante pochodzący z Madrytu zawodnik zakończył, jak wspomnieliśmy, we wrześniu tego roku. Zdecydował się wówczas przenieść do Rakowa Częstochowa, który to zespół jest jego pierwszą zagraniczną drużyną w karierze. Od momentu dołączenia do częstochowskiej ekipy Lopez rozegrał łącznie 35 mecze, 27 w lidze, pięć w Pucharze Polski, dwa w eliminacjach do Ligi Konferencji i jeden w Superpucharze Polski, praktycznie z miejsca wskakując do podstawowego składu ekipy z województwa śląskiego i stając się jego ważną częścią. W tych spotkaniach strzelił 14 goli i zaliczył osiem asyst. W tym sezonie zdążył już dać popis na ligowych boiskach, aplikując Piastowi Gliwice gola i notując w spotkaniu z gliwiczanami asystę, czym znacznie przyczynił się do zwycięstwa swojej drużyny w tym thrillerze (3:2 dla Rakowa). Z pewnością jest to zawodnik, na którego defensorzy Dumy Podlasia będą musieli w niedzielę uważać.

Przewidywany skład Rakowa Częstochowa na mecz z Jagiellonią:

Kovacević – Tudor, Rundić, Niewulis, Arsenić, Kun, Poletanović, Papanikolaou, Cebula, Lopez, Gutkovskis.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00