AktualnościMamrot: Wracamy z poczuciem dużego niedosytu

Mamrot: Wracamy z poczuciem dużego niedosytu

– Dobrze rozpoczęliśmy to spotkanie. Później w nasze poczynania wkradł się brak koncentracji – powiedział trener Jagiellonii Białystok, Ireneusz Mamrot, po zremisowanym 2:2 piątkowym (5.11), wyjazdowym meczu 14. kolejki PKO BP Ekstraklasy ze Śląskiem Wrocław.

– Końcowe 20 minut pierwszej połowy upłynęło pod znakiem przewagi Śląska, zakończonej bramką. Mogliśmy się przy niej lepiej zachować, zwłaszcza że mieliśmy dużą przewagę liczebną w polu karnym. Sporo miejsca i czasu poświęciliśmy Exposito, który i tak strzelił nam gola. Jeśli chodzi o drugą połowę, to nie przypominam sobie, żeby ktoś we Wrocławiu tak bardzo narzucił Śląskowi swoje warunki gry jak my dzisiaj po przerwie. Pewnie dziwnie to zabrzmi, ale wracamy z poczuciem dużego niedosytu. Wiem, że wyrównaliśmy w ostatniej akcji meczu i ktoś powie, że powinniśmy się cieszyć z punktu. Niemniej mieliśmy co najmniej trzy bardzo dobre sytuacje na 2:1. Był słupek, główka Bartka Kwietnia i jeszcze jedna okazja Bojana Nasticia. Piłka po którejś z tych sytuacji musi wpaść do bramki. Jeśli prowadzilibyśmy 2:1 z pewnością otworzyło by się więcej miejsca. Szacunek dla zespołu za grę do końca. To jest już drugi mecz, w którym wyrównujemy w doliczonym czasie gry. Uważam, że po tych spotkaniach powinniśmy mieć sześć punktów, a mamy dwa. Jeżeli chodzi o grę, to widzę po zmianie ustawienia duży plus. Liczba stwarzanych przez nas sytuacji jest większa. Z tego się bardzo cieszymy – mówił opiekun białostoczan.

– Zachowaliśmy duży spokój. Taki mecz jak ten z Piastem Gliwice pomaga, pozwala przypomnieć drużynie pewne rzeczy. Dzisiaj szczególnie zwróciłem zawodnikom uwagę na koncentrację. Dobrze zaczęliśmy to spotkanie, kontrolowaliśmy je, choć bardzo nie lubię tego słowa, widzieliśmy jak się zakończyło. Chcieliśmy podejść wyżej, zagrać odważniej pressingiem. Wiedzieliśmy, że będzie stwarzać sobie sytuacje. Chciałem, żeby była większa odpowiedzialność za piłkę, żebyśmy grali cierpliwie. Znaliśmy atuty Śląska, ale równocześnie wiedzieliśmy, gdzie możemy szukać sytuacji. Fajnie, że w drugiej połowie to przyniosło efekt – stwierdził szkoleniowiec Żółto-Czerwonych.

Trener Mamrot został zapytany o moment, kiedy kamery uchwyciły jego reakcję na brak oddania strzału przez Bartosza Bidę w dogodnej sytuacji. – Nie chodziło o to, jak Bartek rozwiązał te sytuacje. Pretensje miałem o to, że stał i rozmawiał, a Śląsk wyprowadził kontratak. Na boisku zdarzają się straty, nieporozumienia, ale obowiązkiem jest szybki powrót. Później podszedł do linii bocznej i wszystko mu wytłumaczyłem, a w przerwie nie wracałem do tej sytuacji. Bartek przede wszystkim popełniał błędy w ustawieniu w ofensywie. Nie wykorzystywał przestrzeni, gry między liniami, tylko wklejał się w linię obrońców Śląska. Takiemu zawodnikowi trudniej będzie grać w takim ustawieniu. Chciałem, żeby wykorzystał swoje atuty jak dynamika i gra jeden na jeden. Myślę, że poprawił to w drugiej połowie.

W pierwszej połowie trener Mamrot był zmuszony przeprowadzić jedną zmianę, w ramach której murawę opuścił kontuzjowany Bogdan Tiru, którego zastąpił Michał Pazdan. – Paradoks tej sytuacji jest taki, że pewne rzeczy nam się powtarzają. Tydzień temu wszedł Bojan Nastić, który przed spotkaniem z Piastem zaliczył jeden trening z drużyną, wcześniej lecząc kontuzję mięśnia łydki. To też było ryzyko, ale dał kapitalną zmianę. Dzisiaj tak samo było z Michałem. To jest naciągnięcie mięśnia czworogłowego. Zawsze przy takim urazie jest ryzyko. Plan był taki, żeby nie pojawił się dzisiaj na boisku i wyleczył się w pełni podczas przerwy. Natomiast była potrzeba, nie mieliśmy wyjścia. Chciałem zaznaczyć, że dał kapitalną zmianę. Był agresywny, walczył. Także z Exposito, w porównaniu z którym Michał ma gorsze warunki, wygrywał pojedynki na ziemi i w powietrzu. Ponadto dał nam dużo w ofensywie.

– Co do sytuacji z faulem Israel Puerto powiem tak – na żywo wydawało mi się, że trafił w piłkę, natomiast po rozmowie wiem, że mogła to być czerwona kartka. Niemniej na żywo tej sytuacji nie widziałem. Wiem, że był to zbyt agresywny atak. Widać było po Israelu w pierwszej połowie, że bardzo mu zależało na tym, żeby dobrze tutaj wypaść. Czasami motywacja jest za dużo. To naprawdę jest świetny człowiek, bardzo dobry piłkarz. Widać było, że chciał pokazać się z dobrej strony i troszeczkę zagrzała się głowa – zakończył

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00