AktualnościRemontada po białostocku, czyli #MamrotTime

Remontada po białostocku, czyli #MamrotTime

Piłka nożna to emocje, a największe emocje dają niespodziewane zwroty akcji. Tak się składa, że w dostarczaniu takowych prawdziwym ekspertem jest Jagiellonia Białystok pod wodzą trenera Ireneusza Mamrota. Przykładów można znaleźć sporo, a my wybraliśmy pięć meczów, w których Żółto-Czerwoni zaprezentowali #MamrotTime, czyli grę do ostatniego gwizdka arbitra.

Jagiellonia Białystok – Arka Gdynia 3:2, 28. kolejka LOTTO Ekstraklasy, sezon 2017/2018

Mecz-symbol określenia #MamrotTime. Spotkanie, które na zawsze zapadło w pamięć każdemu kibicowi Żółto-Czerwonych. 28. kolejka LOTTO Ekstraklasy, do Białegostoku przyjechał zespół, z którym Jagiellończykom prowadzonym przez trenera Mamrota zawsze szło dobrze. Niestety, tamtego marcowego dnia od początku było inaczej. Goście wyszli na prowadzenie za sprawą trafienia Szwocha z rzutu karnego. Jeszcze przed przerwą do wyrównania doprowadził Bezjak, ale w 64. minucie ponownie cieszyli się gdynianie, którym znowu prowadzenie dał Szwoch. Gdy wydawało się, że już nic w tym starciu się nie wydarzy w dwie minuty zmieniło się wszystko. Najpierw do wyrównania doprowadził Burliga, a kilka chwil później komplet punktów zapewnił białostoczanom Wójcicki, który pojawił się na placu boju w roli zmiennika. Wszystko to wydarzyło się w doliczonym do drugiej połowy czasie gry.

– Na pewno jest dużo emocji, były one wręcz dramatyczne. Mecz zakończył się dla nas szczęśliwie, ale uważam, że z przebiegu całego spotkania w pełni zasłużyliśmy na zwycięstwo. […] Arka wykazała się dzisiaj stuprocentową skutecznością. Przy wyniku bezbramkowym mieliśmy już dwie dobre okazje i powinniśmy rozstrzygnąć spotkanie. Chwała drużynie za grę do końca, za determinację i za to, że cały czas wierzyła w to zwycięstwo. Dziękuję też kibicom. Dziękuję za to, że wierzyli tak samo jak my i mimo, że przegrywaliśmy 1:2 w 90. minucie, nie wyszli ze stadionu, a doping było słychać do końca – mówił po tamtym starciu trener Mamrot. Poniżej skrót spotkania. Jest na co popatrzeć.

Jagiellonia Białystok – Wisła Płock 1:0, 22. kolejka LOTTO Ekstraklasy, sezon 2018/2019

Luty 2019 roku. Stadion Miejski w Białymstoku. 22. kolejka LOTTO Ekstraklasy, w ramach której Jagiellonia podejmowała Wisłę Płock. Emocje towarzyszyły temu spotkaniu od samego początku, chociaż długo utrzymywał się w nim bezbramkowy remis. Wprawdzie raz piłka zatrzepotała w siatce bramki Daehne, ale autor trafienia, Novikovas, był w momencie strzału na pozycji spalonej. Regulaminowy czas gry upłynął pod znakiem równej walki, ale w końcówce zdecydowanie sprawy w swoje ręce wzięli białostoczanie. Najpierw zablokowany strzał Pospisila, a chwile po nim rzut wolny. Piłka wrzucona w pole karne gości, strzał głową oddany przez Romanczuka, po którym futbolówka uderzyła w poprzeczkę. Ostatecznie do piłki dopadł Wójcicki, ponownie w roli zmiennika, i skierował ją do siatki bramki gości. Stadion oszalał, a trzy punkty zostały w stolicy Podlasia.

Jak tamten mecz skomentował na konferencji po spotkaniu trener Mamrot? – Pierwsza połowa może nie była bardzo dobra, ale była solidna w naszym wykonaniu. Zabrakło bramki, a były ku temu dobre sytuacje. W drugiej jednak mecz wymknął się nam spod kontroli, bo z kolei Wisła stworzyła dwie dobre okazje, my tak naprawdę jedną. Szacunek dla zespołu za to, że do końca walczył i wyszarpał to zwycięstwo – powiedział opiekun białostoczan. Skrót ze spotkania znajdziecie poniżej.

Jagiellonia Białystok – Miedź Legnica 2:1, półfinał Pucharu Polski, sezon 2018/2019

Czy można wyobrazić sobie coś bardziej emocjonującego niż gol w doliczonym do drugiej połowy półfinału zmagań o Puchar Polski czasie gry, który daje zespołowi przepustkę na Stadion Narodowy i otwiera możliwość zdobycia tego trofeum? Pewnie można, ale tamtym przeżyciom trudno dorównać. Na starcie z Miedzią Legnica mobilizacja była w Białymstoku wyjątkowa. Dość powiedzieć, że na trybunach Stadionu Miejskiego stawiło się 18 115 widzów.

Na pierwszego gola zgromadzeni przy Słonecznej kibice musieli czekać do drugiej połowy. Wówczas na prowadzenie wyprowadził gospodarzy kapitan, Romanczuk. Radość białostoczan potrwała niecałe 20 minut, bowiem w 78. minucie spotkania wyrównanie gościom dało trafienie Forsella. Kiedy wydawało się, że rezultat nie ulegnie już zmianie i do wyłonienia finalisty potrzebna będzie dogrywka ponownie pokazał się Taras. W doliczonym do drugiej połowy czasie gry były reprezentant Polski, po raz drugi tamtego dnia, pokonał bramkarza Miedzi i wprawił w ekstazę sympatyków Dumy Podlasia, którzy mogli cieszyć się z perspektywy gry w wielki finale na Narodowym.

– W pierwszej połowie ustawienie w ofensywie wymagało korekty, nie stwarzaliśmy sytuacji. Od początku drugiej graliśmy uważniej. Moim zdaniem był to bardzo dobry mecz mojego zespołu, zabrakło tylko bramki na 2:0. Wiedzieliśmy jakim zawodnikiem jest Forsell. Miał trzy rzuty wolne, a w jego przypadku to jest prawie jak rzut karny, co zresztą potwierdził. Na szczęście zespół pokazał determinację i grę do końca, wbrew opinii wielu ludzi, którzy twierdzili, że drużyna jest nieprzygotowana. Wydaje mi się, że grając kolejny mecz co trzy dni, dzisiaj pod tym względem wyglądaliśmy najlepiej – to słowa trenera Mamrota po zwycięskim półfinale.

A jak tamten awans skomentował kapitan Jagi i autor bramek na wagę gry w finale Pucharu Polski, czyli Taras Romanczuk? – Brawa należą się całej drużynie, która grała do końca i po bramce na 1:0 mogła podwyższyć prowadzenie. Kolejny raz pokazaliśmy, że możemy zdobyć bramkę w ostatnich minutach meczu. Byliśmy wyższym zespołem i biliśmy bardzo dobrze rzuty wolne – stwierdził.

Przypomnijmy sobie ten mecz dzięki skrótowi z relacji radiowej Polskiego Radia Białystok, w której spotkanie komentował niezawodny Jerzy Kułakowski.

Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice 3:3, 13. kolejka PKO BP Ekstraklasy, sezon 2021/2022

Kolejna odsłona jagiellońskich thrillerów miała miejsce 30 października 2021 roku. Żółto-Czerwoni po emocjonującym widowisku zremisowali z Piastem Gliwice 3:3 w meczu 13. kolejki PKO BP Ekstraklasy. W doliczonym czasie gry gola na wagę remisu dla naszego zespołu strzelił Bartosz Bida.

Jagiellończycy wykaraskali się w tym meczu z niemałych tarapatów. Do przerwy przegrywali 0:2, ale druga odsłona rywalizacji była niesamowita. Żółto-Czerwoni strzelili w niej aż pięć goli, z czego uznane przez arbitra zostały tylko trzy. Ponadto jeszcze kilkukrotnie interweniował wóz VAR. Reasumując, piękne widowisko, gole, czerwona kartka, kontrowersje – to po prostu musimy przeżyć jeszcze raz. Oto, co miał do powiedzenia po tym starciu trener Ireneusz Mamrot.

– Paradoksalnie, mimo że przegrywaliśmy 0:2, a potem 2:3, nie jestem zadowolony z tego rezultatu. Był to mecz do wygrania. W kilku sytuacjach nie trafiliśmy do siatki z kilku metrów. Szacunek dla zespołu, że mimo gry w dziesięciu w ostatnich minutach zdołał wywalczyć punkt – powiedział po zremisowanym 3:3 meczu z Piastem Gliwice trener Jagiellonii, Ireneusz Mamrot. Cała wypowiedź w materiale na kanale JagaTV. Poniżej natomiast gol na wagę punktu w końcówce doliczonego do drugiej połowy czasu gry, autorstwa Bartka Bidy.

Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 2:2, 14. kolejka PKO BP Ekstraklasy, sezon 2021/2022

Nie minął tydzień, Żółto-Czerwoni zafundowali swoim fanom kolejny dreszczowiec. Tym razem w wyjazdowym starciu we Wrocławiu z tamtejszym Śląskiem. Jagiellończycy zremisowałi 2:2 w meczu 14. kolejki PKO BP Ekstraklasy. W doliczonym czasie gry gola na wagę punktu strzelił Jesus Imaz.

Po raz kolejny nasz zespół pokazał dwie twarze. Tę gorszą w pierwszej połowie, która zakończyła się prowadzeniem gospodarzy 1:0 i tę zdecydowanie lepszą po zmianie stron. W drugiej części białostocki zespół zdobył dwie bramki, a powinien co najmniej drugie tyle. Niemniej jednak punkt wywalczony w takich okolicznościach, w końcówce rywalizacji, bardzo cieszy. Poniżej komentarz trenera Mamrota do tego spotkania.

– Zachowaliśmy duży spokój. Taki mecz jak ten z Piastem Gliwice pomaga, pozwala przypomnieć drużynie pewne rzeczy. Dzisiaj szczególnie zwróciłem zawodnikom uwagę na koncentrację. Dobrze zaczęliśmy to spotkanie, kontrolowaliśmy je, choć bardzo nie lubię tego słowa, widzieliśmy jak się zakończyło. Chcieliśmy podejść wyżej, zagrać odważniej pressingiem. Wiedzieliśmy, że będzie stwarzać sobie sytuacje. Chciałem, żeby była większa odpowiedzialność za piłkę, żebyśmy grali cierpliwie. Znaliśmy atuty Śląska, ale równocześnie wiedzieliśmy, gdzie możemy szukać sytuacji. Fajnie, że w drugiej połowie to przyniosło efekt – stwierdził szkoleniowiec Żółto-Czerwonych. Poniżej trafienie Jesusa Imaza, które dało białostoczanom remis w końcówce spotkania.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00