AktualnościWasiluk: Nasz sufit jest jeszcze wyżej

Wasiluk: Nasz sufit jest jeszcze wyżej

Za nami pierwsza runda Centralnej Ligi Juniorów U-15 w sezonie 2021/2022. Zmagania w tej klasie rozgrywkowej toczyli Jagiellończycy z rocznika 2007, którzy na zakończenie jesieni zajęli 2. miejsce z 27 punktami na koncie i czterema „oczkami” straty do Legii Warszawa. W dłuższej rozmowie z opiekunem tego zespołu, trenerem Markiem Wasilukiem, podsumowaliśmy minione miesiące, przyjrzeliśmy się grze drużyny oraz porozmawialiśmy o planach na przyszłość. Zapraszamy do lektury.

– Zacznijmy od pytań najważniejszych. Jak ocenia Pan minioną rundę w wykonaniu swoich podopiecznych oraz poziom ligi, w której rywalizowała Pańska drużyna?

Marek Wasiluk, trener rocznika 2007 w Akademii Piłkarskiej Jagiellonii Białystok. – Jeśli chodzi o rozwój chłopaków, to w minionej rundzie postawiliśmy dosyć mocno na naukę i doskonalenie systemu gry z trójką obrońców. Uważam, że chłopcy zrobili w tym aspekcie bardzo duży postęp. Od pierwszych meczów widać było, że sprawnie funkcjonujemy w tym systemie. Jeśli chodzi o ocenę rozgrywek uważam, że liga była bardzo wyrównana, mam na myśli te sześć zespołów, które się utrzymały. Jagiellońska drużyna z rocznika 2008, mimo bardzo dobrej gry i niezłych występów, fizycznie nie była w stanie nawiązać równorzędnej walki ze starszymi i silniejszymi przeciwnikami, natomiast MUKS Kosa Konstancin wyraźnie odstawała. W ich miejsce awansują Widzew Łódź i Varsovia Warszawa, wobec czego liga na wiosnę będzie jeszcze ciekawsza, mocniejsza i bardziej wyrównana, co jest bardzo dobre dla rozwoju chłopców. Rywalizację zaczęliśmy bardzo mocno, bowiem w pierwszych dziesięciu meczach mieliśmy osiem zwycięstw i dwa remisy. Dzięki temu byliśmy samotnym liderem, z dosyć dużą przewagą nad Legią. Końcówka rundy była jednak słabsza w naszym wykonaniu. Wpływ na taki stan rzeczy z pewnością miała kwarantanna, której chłopcy byli poddani przez 10 dni. Spowodowało to, że treningi nieco się nam „rozjechały”. Niemniej z perspektywy zawodników to też nie jest złe, że pod koniec rundy zostaliśmy nieco sprowadzeni na ziemię. Może być to dla nich dobry impuls do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Dzięki temu mogą zobaczyć, że jeśli na wiosnę chcemy być najlepsi w tej lidze, to musimy wskoczyć na jeszcze wyższy poziom, zarówno treningowo jak i mentalnie. Dodatkowo musimy poradzić sobie z nowymi wyzwaniami czy tym, że w sporcie nie zawsze jest kolorowo. Porażki nie są fajne, ale z punktu widzenia i rozwoju z pewnością mobilizują do jeszcze cięższej pracy i stawiania przed zawodnikami jeszcze większych wymagań. Mimo tego, że przez pół roku zrobiliśmy bardzo dużo uważam, że nasz sufit jest jeszcze wyżej. Oczywiście szkoda, że nie wygraliśmy ligi, chłopcy bardzo ciężko na to pracowali, natomiast dobrze, że mamy nowe wyzwanie, czyli umiejętność szybkiego radzenia sobie z porażkami, wyciągania wniosków, szybkiej reakcji i stawania się bardziej odpowiedzialnym na boisku.

– Powiedział Pan o końcowym wyniku osiągniętym przez Pana podopiecznych. Oczywiście rezultaty nie są w tej kategorii wiekowej najważniejsze, ale chciałbym dopytać o tę kwestię. Czy w szatni po ostatnim meczu i zakończeniu rundy jednak na 2. miejscu czuć niedosyt? Nie ma Pan obawy o to, czy chłopcy się nie podłamią przed wiosenną odsłoną?

– Chłopcy mieli ogromny niedosyt i widać było, że ich to boli. Zgadza się, wyniki nie są najważniejsze. Jako trener mogę czas przymknąć oko na rezultat, ale w sporcie chodzi też o rywalizację i o to, żeby starać się pokazywać, że jest się najlepszym. Czymś do czego dążymy w naszym graniu jest przede wszystkim rozwój chłopców, a jeżeli będziemy to robić dobrze, będzie za tym szedł wynik sportowy. Chłopcy sami na siebie narzucili presję końcowego zwycięstwa, bardzo dobrze zaczęli ligę. Widać było, że są niezadowoleni z ostatecznego rozstrzygnięcia. Niemniej muszą umieć sobie radzić z takimi rzeczami. Sport to nie tylko wygrane czy momenty chwały, ale też kryzysy, z których trzeba się szybko wydźwignąć czy słabsze mecze, po których trzeba podnieść głowę. Pod kątem rozwoju mentalnego jest to dla nich bardzo ważne, umiejętność podnoszenia się z takich chwil. To pozwoli im iść dalej, z jeszcze większą mocą i zaangażowaniem. Porażki mobilizują do jeszcze cięższej pracy.

– Chciałbym dopytać, mówiąc o rezultacie końcowym, o stracone bramki na przestrzeni minionej rundy. W oczy rzuca się fakt, że, wyjąwszy dwie ostatnie w tabeli ekipy, Pańska drużyna straciła jesienią najwięcej bramek w stawce. Czy jest to coś, co martwi Pana przed wiosenną odsłoną zmagań?

– Absolutnie mnie to nie martwi. Założyliśmy sobie, że będziemy grać ofensywnie, że będziemy drużyną kreującą, która będzie starała się zdobyć o jedną bramkę więcej od rywali, a nie będzie stawiała na dobre ustawienie w obronie i odpowiednie przesuwanie. Graliśmy bardzo ofensywnie, na dużym ryzyku, często zostawiając w obronie sytuacje jeden na jeden. Jest to najtrudniejsza sytuacja dla obrońcy ale chciałem, żeby chłopcy również w tym aspekcie robili postęp. To, że straciliśmy tak dużo bramek mnie nie martwi. To też wzięło się z tego, że system gry z trójką obrońców dla chłopców w wieku 13, 14 czy 15 lat jest trudną rzeczą. Odległością są bardzo duże, odcinki do pokonania spore. Często brakowało im fizyczności do tego, żeby w pełni odnajdywać się w tym ustawieniu. Wszystkie zasady, które poznali zostaną z nimi na zawsze i będą potrafili grać czy to z trójką czy czwórką obrońców. Wszystko to jest robione z głową po to, żeby ich rozwijać i żeby z tego korzystali.

– Wiadomo, że na sukces zespołu pracują jednostki. Czy chciałby Pan szczególnie wyróżnić, za poczyniony postęp czy udane występy w minionej rundzie, któregoś zawodnika lub zawodników?

– W każdej drużynie są zawodnicy o różnym potencjale. Niektórzy szybciej eksplodują z formą, a na innych musimy nieco poczekać, podobnie było u nas. Były postaci wiodące, ale także tacy, którzy na swoją szansę musieli poczekać, a niektórzy wciąż czekają. Taki jest sport. Rywalizacja w drużynie jest bardzo duża, a nikogo personalnie nie chciałbym wyróżniać. Chłopcy swoim zaangażowaniem pracują na miarę swoich możliwości, co jest dla mnie na tę chwilę najważniejsze. Często powtarzam im, że sufit każdego jest w trochę innym miejscu. Ten, który dzisiaj jest najlepszy musi patrzeć na to, jak przebić się do starszej drużyny, prowadzonej przez trenera Papiernika, i tam rywalizować o swoje. Są tacy, dla których środowisko CLJ U-15 jest optymalne, a są też tacy, którzy jeszcze na tym poziomie, przede wszystkim fizycznie, nie są w stanie rywalizować i muszą czekać na swoją szansę. Personalnie nie wyróżniam nikogo, wszyscy w tym półroczu zrobili olbrzymi krok do przodu.

– Porozmawiajmy teraz o przyszłości. Liga do gry wróci prawdopodobnie na początku marca, przed Wami zatem kilka miesięcy bez ligowego grania. Jak zamierzacie zapełnić ten czas?

– Tak naprawdę nic w naszym tygodniowym harmonogramie się nie zmienia. Jesteśmy silnie związani ze szkołą, idziemy według planu lekcji. Trenujemy w normalnym trybie do 21 grudnia. Dla nas nie ma znaczenia, czy akurat jest sezon czy przerwa. Chłopcy przygotowują się do bycia piłkarzami za dwa czy trzy lata. Wobec tego nie wyobrażam sobie, żebyśmy teraz mogli powiedzieć, że po lidze czekają nas dwa czy trzy miesiące luzu. Absolutnie to tak nie wygląda. Od razu po sobotnim meczu ligowym grupa, która wystąpiła w mniejszym wymiarze w tym starciu albo nie zagrała wcale miała w niedzielę sparing. Teraz co tydzień mamy sparingi co tydzień, począwszy od starcia z Sokołowem Podlaskim w przyszłym tygodniu. Ponadto czekają nas cztery mecze kontrolne, które będą rozegrane w skróconym czasie, ale pozwalającym wszystkim na odpowiednio długi występ. Po 21 grudnia chłopcy będą mieli przerwę świąteczną, a po Nowym Roku wracamy do codziennych treningów oraz cotygodniowych sparingów. Będziemy przygotowywać się nie do wiosennej odsłony ligi, a do tego, żeby wychować ich na profesjonalnych piłkarzy.

– Jakimi kryteriami kierujecie się przy doborze sparingpartnerów? Trener Papiernik na przykład chce grać mecze kontrolne z drużynami starszymi lub najlepszymi w Polsce z ich rocznika. Czy to będą rywale z regionu, z Polski, może z zagranicy?

– Musimy to robić na miarę swoich możliwości. Oczywiście chcielibyśmy grać z jak najbardziej wymagającymi rywalami, natomiast nie możemy sobie pozwolić, na tą chwilę, na wyjazdy zagraniczne. Korzystamy zatem z tego co mamy na miejscu, w obrębie trzech województw. Podobnie jak u trenera Papiernika, my również będziemy rywalizować z najsilniejszymi w Polsce w naszym roczniku. Żeby stawiać sobie kolejne wyzwania będziemy się również starali grać z zespołami o rok starszymi. Ponadto mamy zaplanowane sparingi z zespołami z Litwy. Zobaczymy, na jakim one są poziomie i może to będzie dla nas droga na przyszłość, żeby częściej się z takimi drużynami spotykać. Międzynarodowe granie to też jest coś, co bardzo by chłopców rozwinęło. Jak mówiłem, staramy się stawiać przed chłopcami kolejne wyzwania, ale z tym również musimy uważać, ponieważ nasi chłopcy są jeszcze w skoku rozwojowym i czasem granie z rok starszymi jest dla nich nie do końca dobre pod względem fizycznym. Niemniej pozytywy są takie, że wówczas muszą uczyć się szybciej grać, reagować, operować piłką. Takie wyzwania są niezbędne, żeby po pierwsze czegoś się nauczyć, a po drugie móc później rywalizować na dobrym poziomie.

– Rezultat oraz styl gry Pana zespołu spycha pytanie dotyczące głębi i jakości kadry zespołu na dalszy plan. Niemniej czy planowane są jakieś przesunięcia lub ruchy transferowe podczas przerwy zimowej?

– Na ten moment nie przewidujemy transferów do klubu. Dojdą do nas chłopcy, którzy jesienią grali w zespole trenera Beśki, gdzie mieli szansę rywalizować na tym samym poziomie co my. Wzmocni nas zatem siedmiu zawodników, wobec czego rywalizacja będzie jeszcze większa. Dysponujemy szeroką kadrą i uważam, że na tę chwilę nie ma potrzeby szukania kolejnych zawodników. Ci którzy są, na których zdecydowaliśmy się latem, muszą przepracować rok i wówczas może następować weryfikacja. Na ten moment jedyną nierozstrzygniętą kwestią jest to, że być może niektórzy spośród naszych piłkarzy, którzy będą grali mniej, będą występowali w lidze wojewódzkiej. Na nich musimy trochę poczekać, ponieważ ze względu na pewne braki fizyczne nie będą jeszcze w pełni gotowi do rywalizacji w Centralnej Lidze Juniorów. O tym jak ostatecznie będzie wyglądał podział kadry będziemy myśleli jednak na przełomie stycznia i lutego. Teraz skupiamy się na wytężonej pracy i treningach.

– Mówimy o zawodnikach zaliczanych do grupy późnodojrzewających?

– Raczej tak. Dla nich granie w CLJ-otce jest na ten moment jeszcze zbyt dużym wyzwaniem pod względem fizycznym, nie piłkarskim.

– Na koniec chciałem dopytać Pana o grę w systemie z trójką obrońców, o czym chwilę rozmawialiśmy na początku. Czy podczas przerwy zimowej będziecie się skupiali raczej tylko na doskonaleniu tego systemu gry, będącego w zasadzie nowym wariantem w tym roczniku, czy podjedziecie do sprawy kompleksowo, ćwicząc również inne systemy?

– Będziemy szukać różnych rozwiązań na boisku. Będziemy starali się dążyć do tego, żeby chłopcy płynnie przechodzili z jednego w drugi system grania w trakcie meczów. Moim zadaniem jest w pewnym sensie stwarzanie chłopcom problemów, które oni muszą później rozwiązywać na boisku przy mojej pomocy, ale jak najmniejszej. Chciałbym, żeby byli na takim poziomie rozumienia zdarzeń boiskowych, do czego też dążymy w treningu, żeby sami wiedzieli kiedy jest potrzeba przejścia na trójkę, a kiedy na czwórkę czy piątkę obrońców. To właśnie będziemy przez najbliższe miesiące szlifować, że na wiosnę w lidze być jeszcze o krok do przodu pod względem świadomości taktycznej.

– Sukces Pańskiej drużyny to nie tylko zawodnicy, ale także wszyscy ludzie działający wokół zespołu. Oni również w znacznym stopniu przyczynili się do rozwoju chłopaków, często wykonując niewidzialną ale niezwykle ważną pracę.

– Zgadza się. Chciałbym podziękować wszystkim ludziom wokół zespołu, w tym trenerom oraz nauczycielom ze szkoły podstawowej, w której uczą się chłopcy, za współpracę. Trenerzy asystenci, trenerzy bramkarzy, trenerzy zajmujący się treningami indywidualnymi czy trenerzy od przygotowania motorycznego mają olbrzymi wpływ na chłopców. Wszyscy pracują na to, żeby nasi zawodnicy mieli jak najlepsze warunki do rozwoju. To, że pierwszym trenerem tej drużyny jestem ja, a ktoś inny jest asystentem nie ma większego znaczenia dla chłopców. Wszyscy jesteśmy szkoleniowcami pracującymi w Jagiellonii, którzy powinni prowadzić każdego z graczy Akademii do rozwoju. Jak już mówiłem, współpraca z kadrą nauczycielską układa się bardzo dobrze. Ważne jest to, że chłopcy mają zapewnioną naukę i treningi na dobrym poziomie, ponieważ to daje im szansę w przyszłości na bycie dobrymi piłkarzami, ale także dobrymi ludźmi. Dziękuję również rodzicom, którzy licznie jeżdżą na nasze wyjazdy i wspierają chłopców w momentach zarówno wygranych jak i porażek. To kosztuje wiele zaangażowania, także im też chciałbym podziękować.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00