AktualnościRozbici po przerwie, czyli w prasie o Jadze

Rozbici po przerwie, czyli w prasie o Jadze

Poniedziałkowa prasa ocenia mecz w Częstochowie. Wszystkie tytuły zgodnie zwracają uwagę na bardzo słabą postawę „Żółto-Czerwonych” po przerwie.

Kurier Poranny
Katastrofa po przerwie. – Od początku drugiej połowy Raków mocno jednak przycisnął Jagiellonię i już siedem minut po wznowieniu gry w drugiej połowie gospodarze cieszyli się ze zdobycia bramki. Fantastyczną akcją popisał się Kun, który dograł piłkę do Sturgeona, a ten z dwóch metrów wpakował piłkę do siatki Jagiellonii. Żółto-Czerwoni nie potrafili odpowiedzieć Rakowowi, który w 64 minucie wygrywał już 2:0. Po rzucie wolnym, do piłki wyskoczył Andrzej Niewulis i uderzeniem z głowy pokonał Pavelsa Steinborsa. Dodajmy, że strzelec gola w ekstraklasie debiutował w barwach Jagiellonii Białystok, a grał także w Wigrach Suwałki.

Słowo przepraszam to za mało. – Paradoksalnie mieliśmy dużo wysokich zawodników, a straciliśmy dwie bramki po stałym fragmencie. Mam duże pretensje do siebie i drużyny. Mecz można przegrać, ale nie w takim stylu jak w drugiej połowie. Słowo przepraszam to za mało dla kibiców. To co zaprezentowaliśmy od wyniku 1:0 nie przystoi na tym poziomie – dodał trener Mamrot.

Przegląd Sportowy
Lanie w drugiej połowie. – O wiele więcej działo się po przerwie. Raków mocniej zaatakował, zepchnął Jagę do defensywy i dopiął swego. W 52. minucie dwójkową akcję Lederman — Kun wykończył Sturgeon, dla którego było to pierwsze trafienie w PKO Ekstraklasie. Wkrótce częstochowianie poszli za ciosem. W 64. minucie było już 2:0. Ivi Lopez dograł piłkę z rzutu wolnego, a całość uderzeniem głową wykończył Andrzej Niewulis. (…) Dla częstochowian to historyczne zwycięstwo bowiem do tej pory nie wygrali tak wysoko w Ekstraklasie. Dzięki wygranej piłkarze Rakowa spędzą zimę na najniższym stopniu podium. Jagiellonia z kolei musi zadowolić się dopiero 11. miejscem.

Czystki po klęskach. – Sposób, w jaki zagraliśmy pierwszą połowę powinienem przemilczeć. Chcieliśmy zrehabilitować się za ostatni mecz. Po straconych golach pojawiła się presja i zabrakło odpowiedzialności za piłkę. W drugiej części próbowaliśmy odwrócić losy spotkania. Musimy zmienić pewne rzeczy, ale nie chcę wchodzić w szczegóły – tajemniczo zakończył trener Jagi – Ireneusz Mamrot. (…) – Ten rok nie był dobry w naszym wykonaniu, dzisiejszy nokaut bardzo boli. Przed nami pracowita przerwa. Klucz to wyciągnąć wnioski z błędów i porażek – komunikat pani prezes jednoznacznie sugeruje, że Mamrot będzie zimą szykować nowy zespół, po generalnym remoncie. Środkowy obrońca i napastnik, to na dziś transferowe priorytety.

Sport
Byli Jagiellończycy strzelali Jadze. – W pierwszej odsłonie nie brakowało ciekawych akcji. W Częstochowie zanosiło się, że padną bramki. Tak się stało w 52 minucie spotkania. Świetną akcję przeprowadził Patryk Kun, który minął Israela Puerto i dograł do Sturgeona. Portugalczyk z najbliższej odległości pokonał Pavelsa Szteinborsa i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. 12 minut później podwyższył powracający po pauzie spowodowanej nadmiarem kartek kapitan Rakowa, Andrzej Niewulis. Przy jego trafieniu asystował Ivan Lopez. Hiszpan w ostatnich minutach spotkaniach zdobył kolejną bramkę. Lopez wykorzystał świetne zagranie Mateusza Wdowiaka. Skrzydłowy ledwie dwie minuty później zdobył też i swojego gola. Jak się okazało – to nie był koniec festiwalu strzeleckiego w wykonaniu Rakowa. Częstochowianie trafili po raz piąty. Tym razem autorem trafienia był Zoran Arsenić. Można więc powiedzieć, że Jagiellonia sama wychowała swoich katów. Zarówno Niewulis, jak i Arsenić w przeszłości reprezentowali barwy zespołu z Białegostoku.

Super Express
Jaga rozbita po przerwie. – Przełomowa okazała się 52. min., kiedy to po akcji Michała Nalepy doskonałej sytuacji nie wykorzystał Cernych, a riposta częstochowian dała im prowadzenie. (…) W 64. min. Raków zdobył jednak drugą bramkę – z prawej strony z wolnego zacentrował Lopez, a Andrzej Niewulis popisał się efektowną główką. (…) W 80. min. Raków wyprowadził spod własnej bramki zabójczą kontrę, a Wdowiak z prawego skrzydła idealnie podał do wbiegającego z przeciwnej strony na pole karne Lopeza, który uzyskał trzeciego gola. Dwie minuty później czwartą bramkę zdobył Wdowiak, który wbiegł z piłką między białostockich obrońców i nie dał szans Steinbornsowi. Wynik meczu ustalił w 88. min. Zoran Arsenic, który głową posłał piłkę do siatki po dokładnym dośrodkowaniu Lopeza z rzutu rożnego.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00