AktualnościRomanczuk: Nie ma zgody na bylejakość

Romanczuk: Nie ma zgody na bylejakość

Rozczarowywaliśmy. Miejsce, które obecnie zajmujemy w żadnym stopniu nas nie satysfakcjonuje. Stać nas na więcej. Wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, nie tylko w klubie, ale także kibice. Trudno mi osobiście pogodzić się z bylejakością. Przecież jeszcze kilka lat temu mieliśmy swoją markę, dobrze prezentowaliśmy się w lidze, nagrodą za udane występy były zmagania o europejskie puchary. Dzisiaj tego mi brakuje – powiedział Taras Romanczuk w wywiadzie podsumowującym rok 2021 w wykonaniu Jagiellonii.

Rok 2021 za nami. Chyba zgodzisz się ze mną, że dla Jagiellonii nie był on specjalnie udany.
Zdecydowanie muszę się zgodzić, chociaż osobiście jego początek i zakończenie będę wspominał miło. Dwukrotnie zawitałem do Gdańska, my wygraliśmy oba te spotkania. Były to jednak nieliczne pozytywy. Zdecydowanie częściej rozczarowywaliśmy. Miejsce, które obecnie zajmujemy w żadnym stopniu nas nie satysfakcjonuje. Stać nas na więcej. Wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, nie tylko w klubie, ale także kibice. Oczywiście rozegraliśmy kilka niezłych spotkań, ale były też takie, w których zabrakło determinacji. Wiemy nad czym musimy pracować, aby dążyć do sukcesów i stawiać sobie wyższe cele.

W ostatnich latach Jagiellonia stała się typowym zespołem środa tabeli. Jak Ty to odbierasz, skoro w pierwszych latach twojego pobytu w Białymstoku „Żółto-Czerwoni” bili się o najwyższe cele?
Trudno się nie zgodzić z tą tezą, bo liczby i tabela są bezlitosne. Z drugiej strony mi osobiście trudno się z tym pogodzić. Przecież jeszcze kilka lat temu mieliśmy swoją markę, dobrze prezentowaliśmy się w lidze, nagrodą za udane występy były zmagania o europejskie puchary. Z pewnością to super przygoda nie tylko dla nas jako zawodników, ale również kibiców. Dzisiaj mi tego brakuje tego, ale aby to osiągnąć musimy bardziej ambitnie podchodzić do każdego spotkania. Myślę, że każdy w szatni musi stanąć przed lustrem i zadać pytanie, jaki jest cel naszego grania. Czy jesteśmy gotowi nie tylko fizycznie, ale także mentalnie do walki o najwyższe miejsca. Nie oszukamy naszych metryk, z każdym rokiem jesteśmy coraz starsi. Coraz bliżej nam do końca karier i fajnie byłoby już po ich zakończeniu usiąść w fotelu i popatrzeć na zdobyte trofea oraz medale. Taka bylejakość, w której obecnie tkwimy niczemu nie służy.

Dużo mówiłeś o koncentracji i zaangażowaniu. W kilku meczach tego sezonu była ona na najwyższym poziomie, jak już wspomnianych starciach z Lechią, czy Lechem Poznań.
Myślę, że podświadomie ta koncentracja na najlepszych zawsze jest wyższa. Oczywiście, nie jest tak, że wybieramy sobie rywala, z którym pokażemy maksimum, a z którym możemy sobie „pojechać na rezerwie”. Niestety, zdarzały się nam spotkania, kiedy już po pierwszym „gongu” spuszczaliśmy głowy, uchodziło z nas powietrze, gasł w nas ten ogień i bez większego sensu snuliśmy się po boisku czekając na końcowy gwizdek oraz możliwie najniższy wymiar kary. Takie spotkania jak z Wisłą Płock, czy ostatnie z Rakowem nie mają prawa się powtórzyć. Mieliśmy spotkania, nawet to pucharowe z Lechią Gdańsk, w którym pomimo skrajnie niekorzystnego rezultatu walczyliśmy jeszcze o odrobienie strat. Ta koncentracja, wiara we własne umiejętności musi nam towarzyszyć do końca. Przecież nieraz, nawet w ostatniej rundzie, potrafiliśmy odwrócić losy spotkania już w czasie doliczonym do drugiej połowy. Tego wymagają od nas kibice, a my zbyt często ich zawodziliśmy.

Od dłuższego czasu nie możecie również zbudować serii wygranych. Ostatnia taka miała miejsce… wiosną 2020 roku.
Za każdy mecz możemy otrzymać tyle samo punktów, nie ma znaczenia, czy w danej kolejce rywalizujemy z Lechią, Legią, Lechem, czy może z Termalicą, Stalą lub Górnikiem Łęczna. Wygrana ze „Słoniami” miało taką samą wartość, jak zwycięstwo nad „Kolejorzem”. Nie wolno nam osiadać na laurach po dwóch wygranych z rzędu, tylko powinniśmy dążyć do zwycięstwa w każdym kolejnym spotkaniu. Najdobitniej uwidacznia to przykład Radomiaka, który pozostaje niepokonany od kilku miesięcy i znajduje się tuż za podium, mając tyle samo punktów co Raków. Jako przykład mogę podać ostatnie spotkanie z Lechią, w którym nasza koncentracja i organizacja gry stały na możliwie najwyższym poziomie. Byliśmy odpowiedzialni w tyłach i to przyniosło skutek. Obyśmy wiosną częściej dawali powody do zadowolenia naszym kibicom.

Obiektywnie trzeba też przyznać, że szczególnie w strefie defensywnej mieliście częste rotacje. Na ile one wpływały na końcowe wyniki?
Mieliśmy szeroką kadrę i nawet przy licznych rotacjach nie powinniśmy byli ponosić tylu porażek. Niemniej ciągłe zmiany z pewnością nam nie pomagały. Szczególnie dał się odczuć brak Pavelsa Steinborsa. On zawsze daje nam dużo spokoju i pewności w tyłach. Mając go za plecami czuję się znacznie pewniej. Jego doświadczenie bardzo nam pomaga i da się do wyczuć na boisku.

W kończącym się roku sporo błędów popełnił Xavier Dziekoński. Na ile jego gafy wpływały na Was jako drużynę?
Z pewnością był to dla niego ciężki rok. Xavier musi po prostu dojrzeć, w niektórych sytuacjach wprowadzać spokój, częściej grać na czas, a czasami po prostu wybić piłkę przed siebie, bez szukania zbędnej filozofii. Oczywiście, każdy z nas popełnia błędy i nie chcę robić z Xaviego głównego winowajcy słabej rundy, bo byłoby to bardzo niesprawiedliwe. Niemniej gra on na bardzo odpowiedzialnej pozycji, i mając obok siebie tak doświadczonego partnera jak Pavels powinien korzystać z jego wiedzy i podpowiedzi. Poza tym musi podglądać najlepszych, oglądać topowe ligi na świecie. Tylko w ten sposób może się rozwinąć, bo to, że ten chłopak ma talent nikt nie kwestionuje.

Na ile wzmocnieniem dla Was okazał się powrót Michała Pazdana?
Michał to doświadczony zawodnik, który przenosi pewność siebie, agresywność i piłkarską jakość na boisko. Jestem przekonany, że wiele drużyn z Ekstraklasy chciałaby mieć go u siebie. On daje nam bardzo dużo, nie tylko w defensywie, ale pokazał, że potrafi także rozegrać piłkę w przodzie. Fajnie, że wrócił, bo jest niewątpliwie wartością dodaną.

Gdybyś miał wybrać najlepszy mecz 2021 roku, byłby to…
Mecz w Poznaniu z marca. Wygraliśmy tam 3:2, chociaż prawie 40 minut graliśmy w „10”. Rozegraliśmy tam naprawdę niezłe spotkanie, chociaż nie obyło się bez błędów jak czerwona kartka Błażeja. Przede wszystkim pokazaliśmy zaangażowanie, hart ducha i walkę do końca. Potrafiliśmy się podnieść pomimo trudnych momentów. Takie zwycięstwa pozostają w pamięci.

Wielu kibiców zapamięta rok 2021 ze względu na… czerwone kartki. Trochę ich otrzymaliśmy. Z czego to wynika?
W większości przypadków z walki na boisku. Mamy sporo zawodników, którzy grają na pograniczu faulu. Naturalnie, część z tych wykluczeni można było uniknąć, ponieważ faule miały miejsce w środkowej strefie boiska, przy niegroźnych sytuacjach, ale niektóre z nich, jak chociażby czerwona kartka Błażeja w meczu z Piastem, zostały pokazane niesłusznie. To tylko pokazuje, że nie można nam odmówić agresji na boisku.

Zdaniem wielu ekspertów i kibiców Jagiellonia stała się najbardziej nieprzewidywalną drużyną w lidze. W meczach, które na papierze powinna gładko wygrać traci głupio punkty, a w starciach z potentatami często wychodzi zwycięsko.
Znowu wracamy do naszego podejścia, nastawienia i koncentracji. W naszej lidze nie ma łatwych meczów, nikt nie podaruje nam punktów za darmo. Trzeba je wybiegać i wywalczyć. W polskiej lidze nie ma wielu drużyn, w których jeden zawodnik może odwrócić losy spotkania. Tutaj liczy się przede wszystkim zgranie oraz kolektyw. Jeżeli to się pojawi, dopiero w dalszej kolejności indywidualne możliwości poszczególnych zawodników mogą dać nam przewagę.

Czy już namawiacie Jesusa Imaza do przedłużenia umowy z Jagiellonią?
Jesus jest jednym z naszych liderów, który dużo daje zespołowi na boisku. W rundzie jesiennej mieliśmy kilka meczów, w których nasza gra opierała się na nim. Pozostajemy z nim w kontakcie i głęboko wierzymy, że niebawem przedłuży kontrakt z Jagiellonią. W tej chwili najważniejsze jest jego zdrowie, oby szybko wrócił do pełnej sprawności, bo Jaga go potrzebuje.

Czego życzyłbyś sobie, drużynie i Kibicom Jagiellonii w nowym roku?
Przede wszystkim zdrowia, bo wiemy w jakich czasach obecnie żyjemy. Nam jako drużynie ambicji w dążeniu do celu i walki o najwyższe lokaty, niezadowalanie się byle czym. Chciałbym, abyśmy wiosną prezentowali większe zaangażowanie. Kibicom życzę cierpliwości wobec nas. Nie zawsze wszystko nam wyjdzie, ale każdy z chłopaków w szatni chce wygrać. Musimy być razem w każdym momencie. Bardzo nam zależy, aby nasi fani byli dumni z tego zespołu i aby ta drużyna sprawiała im więcej radości.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00