AktualnościPięć najlepszych meczów Jagi z drużynami Jana Urbana

Pięć najlepszych meczów Jagi z drużynami Jana Urbana

Jan Urban jest bez wątpienia jedną z najbardziej utytułowanych postaci w Ekstraklasie. Zdobywał tytuły mistrzowskie i trofea zarówno jako zawodnik, a także jako trener. My chcemy przybliżyć mecze drużyn, które prowadził w starciach przeciwko Jagiellonii. W naszej historii nie może zabraknąć indywidualnych rajdów „Grosika”, parad Mariana Kelemena, a także sprytu Franka. Przedstawiamy TOP 5 najlepszych meczów Jagiellonii przeciwko drużynom Jana Urbana. Jesteśmy ciekawi, czy zgadzacie się z naszymi wyborami.

Nr 5 Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa 2:1 (13 marca 2009)
Każdy przyjazd Legii do Białegostoku jest piłkarskim świętem. Nie inaczej było wczesną wiosną (a w zasadzie przedwiośniem) 2009 roku. Legioniści walczyli o tytuł mistrza Polski. Warto podkreślić, że był to sezon, w którym obie drużyny spotkały się aż PIĘCIOKROTNIE (poza zmaganiami ligowymi doszło jeszcze do konfrontacji w rozgrywkach o Puchar Ekstraklasy, a także Puchar Polski). Potyczka marcowa kończyła tamten maraton, który, mówiąc bardzo eufemistycznie, nie najlepiej układał się dla Jagi. Porażka i remis w rozgrywkach o Puchar Ekstraklasy, odpadnięcie po serii rzutów karnych w Turnieju Tysiąca Drużyn, a także porażka ligowa w Warszawie sprawiała, że niewielu stawiało na Jagiellonię w tamtym starciu. Tym bardziej, że ledwie kilka dni wcześniej „Wojskowi” efektownie rozbili u siebie Odrę Wodzisław 4:0, natomiast Jagiellończycy na wygraną nad stołecznymi czekali od… 1992 roku, czyli czasów Ryszarda Ostrowskiego i Sławomira Głębockiego. Promykiem nadziei na korzystny wynik były wzmocnienia poczynione w przerwie zimowej. Do zespołu trafił Tomasz Frankowski, z niebytu wrócił Bruno Coutinho, a z… Legii wypożyczono Kamila Grosickiego. Co ciekawe, za występ przeciwko macierzystemu klubowi Jagiellonia musiałaby zapłacić warszawianom. Ostatecznie władze klubu postanowiły zaryzykować. Samo spotkanie rozpoczęło się zgodnie z oczekiwaniami. Dość szybko zespół Jana Urbana objął prowadzenie po trafieniu Takesure’a Chinyamy. Zimbabwejczyk był wtedy niezawodny i finalnie sięgnął po koronę króla strzelców. Jeżeli jednak ktoś myślał, że to trafienie podłamie gospodarzy był w błędzie. Sześć minut po bramce gości z lewej strony w pole karne legionistów zacentrował Krzysztof Król, a „Franek” w efektowny sposób przelobował Jana Muchę i umieścił piłkę w siatce. Stadion oszalał, zaś samo trafienie „Łowcy bramek” uznano najładniejszym golem roku 2009 podczas gali „Piłkarskich Oscarów”. Po przerwie Legia wypracowała sobie przewagę, ale wiele z niej nie wynikało. Natomiast Jagiellonia była dużo bardziej konkretna. W 62. minucie Kamil Grosicki pokazał drzemiący w nim potencjał. Rozpędzony „Grosik” z łatwością ośmieszył grającego w defensywie „Wojskowych” Pance Kumbeva i wyłożył piłkę Dariuszowi Jareckiemu, ten mając przed sobą pustą bramkę skierował piłkę do siatki. Coś, co wydawało się mało realne zaczęło nabierać realnych kształtów. Po drugim golu Legia ruszyła do ataków, ale bardzo dobrze sprawował się jagielloński blok obronny kierowany przez doświadczonego Andriusa Skerlę. Podsumowaniem nieudanych prób był strzał „krzyżakiem” Rogera Guerreiro już w czasie doliczonym do drugiej połowy. Po końcowym gwizdku radość w szeregach Jagi nie miała końca. Po 17 latach udało się ograć stołecznego rywala.

Nr 4 Lech Poznań – Jagiellonia Białystok 0:2 (28 lutego 2016)
Wiosna 2016 nie zaczęła się dla Jagiellonii najlepiej. „Żółto-Czerwoni” udali się do Warszawy, gdzie otrzymali solidną lekcję futbolu od Legii, przegrywając 0:4. Tydzień później nastroje w białostockiej szatni uległy poprawie po wygranej ze Śląskiem 2:1. Kolejne zadanie nie było jednak proste, ponieważ białostoczan czekał wyjazd do stolicy Wielkopolski. Lecha prowadził już Jan Urban, który objął stery w Lechu jeszcze jesienią zmieniając Macieja Skorżę. Po roszadach na stanowisku szkoleniowca „Kolejorz” u siebie wywalczył jeden remis i wygrał cztery mecze z rzędu. Gra lechitów mogła się podobać, oparta na młodych – Linettym, Kędziorze, czy Kownackim, a także zbierającym pierwsze szlify w lidze Jóźwiaku. Jaga zaś na wyjazdach nie spisywała się najlepiej. Do wyjazdu na stadion Lecha Jagiellończycy w całym sezonie triumfowali jedynie na obiektach Zagłębia Lubin, Ruchu Chorzów i Górnika Zabrze. Niewielu zatem spodziewało się korzystnego wyniku przy Bułgarskiej. Tymczasem Jaga już do przerwy prowadziła z gospodarzami 2:0. Spory udział przy obu bramkach miał sprowadzony kilkanaście dni wcześniej do Białegostoku Łukasz Burliga. Były defensor Wisły Kraków w jednej z sytuacji oddał strzał po rzucie rożnym. Piłka została zablokowana, a do „bezpańskiej” futbolówki dopadł Igors Tarasovs i po strzale oddanym głową dał prowadzenie „Żółto-Czerwonym”. Kilkanaście minut później również Burliga wpadł w pole karne „Kolejorza”, tam został sfaulowany, a rzut karny pewnie wykorzystał Piotr Tomasik. Po przerwie lechici rzucili się do odrabiania strat, ale mądrze grająca w obronie Jagiellonia nie pozwoliła drużynie Jana Urbana na zdobycie nawet bramki kontaktowej. Dwa kolejne zwycięstwa pozwalały wierzyć kibicom Jagi, że runda wiosenna będzie niezła w wykonaniu naszej drużyny. Niestety, później nie było już tak dobrze. Wysokie przegrane w Gdańsku i Krakowie, a także domowa porażka z Podbeskidziem zamknęły Jadze drogę do grupy mistrzowskiej. W tej znalazł się „Kolejorz”, ale szóstą lokatę odebrano przy Bułgarskiej jako niepowodzenie.

Nr 3 Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa 2:0 (3 października 2009)
Tamten sezon był absolutnie kluczowym w historii Jagi. „Żółto-Czerwoni” przystępowali do niego z karą 10 ujemnych punktów i zdaniem wielu obserwatorów oraz komentatorów spadek białostoczan był w zasadzie przesądzony. Tymczasem Jagiellończycy szybko odrobili zasądzoną karę. W pierwszych czterech kolejkach zgromadzili 10 punktów. Później jednak przyszedł dołek. Drużyna prowadzona przez Michała Probierza nie wygrała czterech kolejnych meczów, gromadząc zaledwie dwa „oczka”. Wtedy do Białegostoku przyjechała Legia dowodzona przez Jana Urbana. Warszawianie zajmowali drugie miejsce w tabeli, byli świeżo po prestiżowym zwycięstwie nad Lechem Poznań oraz wywalczonym awansie do kolejnej rundy zmagań o Puchar Polski. Mieli także w pamięci marcową przegraną przy Słonecznej i bardzo zależało im na rewanżu. Niewiele jednak wynikło z tych planów, ponieważ popis dał Kamil „Turbo” Grosicki. Szybkonogi skrzydłowy dwukrotnie uciekł parze stoperów Choto – Astiz. Najpierw po kapitalnym prostopadłym podaniu od Bruno „Grosik” zakręcił defensorem z Zimbabwe i strzelił obok bezradnego Jana Muchy, po tej bramce stadion przy Słonecznej eksplodował z radości. W drugiej połowie, w 60. minucie „Grosika” kapitalnym podaniem wypuścił Tomasz Frankowski. Skrzydłowy po raz kolejny urwał się obrońcom rywali i precyzyjnym strzałem z narożnika pola karnegto po raz drugi zmusił Muchę do kapitulacji. W tamtym meczu zawodnikom Jagiellonii udało się zneutralizować rywali z Warszawy. Thiago Cionek skutecznie powstrzymał Bartłomieja Grzelaka. Legioniści nie byli w stanie zagrozić bramce strzeżonej przez Grzegorza Sandomierskiego, a Jaga drugi raz z rzędu bardzo pewnie ograła u siebie zespół ze stolicy. Tamto spotkanie dało Jadze „pozytywnego kopa”, który pozwolił jej szybko opuścić strefę spadkową. Wiosną „Żółto-Czerwoni” zapewnili sobie byt w Ekstraklasie, a także sięgnęli po Puchar Polski i zapewnili sobie udział w eliminacjach do fazy grupowej Ligi Europy.

Nr 2 Lech Poznań – Jagiellonia Białystok 0:2 (29 lipca 2016)
Przed rozpoczęciem sezonu 2016/17 niewielu widziało Jagiellonię w gronie drużyn, które mogą walczyć o mistrzostwo. W stosunku do poprzedniego sezonu, który zakończyła w grupie spadkowej, w drużynie nie dokonano wielkich ruchów. Najgłośniejszymi trasnferami były przyjście Ivana Runje z Omonii Nikozja, Dmytro Chomczenowskiego oraz powracającego z piłkarskiego „niebytu” Mariana Kelemena. Pozostałych zawodników, takich jak Damian Szymański, Łukasz Sołowiej, Maciej Górski czy Damian Węglarz traktowano w kategoriach uzupełnienia kadry lub nadziei na przyszłość. „Żółto-Czerwoni” nieźle rozpoczęli rundę, od remisu w Warszawie z Legią i wysokiej wygranej przy Słonecznej z Ruchem Chorzów. W następnej kolejce poziom trudności radykalnie wzrósł, ponieważ Jagę czekał wyjazd do Poznania. Lech prowadzony przez Jana Urbana był świeżo po zdobyciu Superpucharu Polski i chciał za wszelką cenę zrehabilitować się za nieudany poprzedni sezon. Sezon ligowy rozpoczął źle – od wyjazdowego remisu ze Śląskiem Wrocław i domowej porażki z Zagłębiem Lubin. Oczekiwania przy Bułgarskiej były zatem spore i gospodarze zgodnie z oczekiwaniami ruszyli z impetem. Pierwsza połowa była jednak popisem wiekowego już Mariana Kelemena, który momentami bronił w nieprawdopodobnych okolicznościach. Bezbramkowy remis do przerwy odbierano jako korzystny wynik. Tymczasem po przerwie swoje „show” rozpoczął drugi bohater tamtego wieczoru, „Cesarz Estonii”, czyli Konstantin Vassiljev. Estończyk w 61. minucie precyzyjnie uderzył zza pola karnego, czym zaskoczył Jasmina Buricia, a 11 minut później prowadzący tamte zawody Paweł Raczkowski podyktował rzut karny dla Jagiellonii za zagranie ręką we własnej „szesnastce” przez Lasse Nielsena. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Vassiljev i bardzo precyzyjnie uderzył piłkę, podwyższając prowadzenie Jagi. „Żółto-Czerwoni” po raz trzeci z rzędu zdobyli stadion przy Bułgarskiej i potwierdzili, że będą mocni. Przygoda Jana Urbana z Lechem dobiegła końca miesiąc po tamtym spotkaniu. Jego miejsce zajął Nenad Bjelica, a lechici do końca bili się z Jagą, Lechią i Legią o tytuł mistrza Polski. Losy złotego medalu rozstrzygały się na dwóch stadionach w ostatniej kolejce, ale to temat na zupełnie inną historię.

Nr 1 Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok 1:2 (10 listopada 2012)
Na taki mecz kibice w Białymstoku czekali bardzo długo. W 11. kolejce sezonu 2012/13 Jaga pojechała na spotkanie do Warszawy. „Żółto-Czerwoni” byli bardzo chimeryczną drużyną. Potrafili przegrać u siebie z Piastem Gliwice i Lechią Gdańsk, by zremisować na obiekcie Wisły Kraków lub wygrać wyjazdowe starcie z Lechem Poznań. 12 punktów po 10 kolejkach nie było jednak dorobkiem marzeń. Tymczasem przed drużyną Tomasza Hajty było nie lada wyzwanie. Legia prowadziła w tabeli, w 10 spotkaniach zgromadziła 24 „oczka” i jako jedyna miała status niepokonanego zespołu. Powracający do stolicy trener Jan Urban odpowiednio poukładał klocki w zespole, który miał zdobyć mistrzostwo Polski. W Warszawie starcie z Jagiellonią traktowano jako próbę generalną przed arcyważnym starciem z poznańskim Lechem. Legia napędzana atakami duetu Radović – Ljuboja była zdecydowanym faworytem tego starcia, ale Jagiellonia potwierdziła, że lubi pozycję „underdoga”. Spotkanie, zgodnie z oczekiwaniami” rozpoczęło się od zdecydowanych ataków warszawskiego zespołu. Bardzo dobrze w tamtym dniu był dysponowany Jakub Słowik, który zatrzymywał kolejne strzały przeciwników. Do 36. minuty utrzymywał się bezbramkowy remis i wtedy Jaga wyprowadziła pierwszy cios. Nika Dzalamidze posłał prostopadłe podanie w kierunku Dawida Plizgi. Skrzydłowy wpadł w pole karne i zaskoczył Dusana Kuciaka. Trybuny przy Łazienkowskiej zamilkły. Legia zaczęła atakować z jeszcze większą furią, ale do przerwy wynik nie uległ zmianie. Jagiellonia sensacyjnie prowadziła w Warszawie 1:0. Kilka minut po wznowieniu gry gospodarze dopięli swego – Jakub Rzeźniczak wykończył precyzyjne rozegranie piłki i z bliska skierował piłkę do siatki. W Warszawie uwierzono, że to spotkanie można jeszcze wygrać. Ostatnie zdanie należało jednak do Jagi. W 76. minucie Tomasz Frankowski wykorzystał gapiostwo defensora gospodarzy, Marko Sulera, i precyzyjnym strzałem ponownie wyprowadził Jagę na prowadzenie. Legenda głosi, że „Franek” miał krzyknąć „moja”, czym zupełnie zmylił słoweńskiego defensora. Legia już nie podniosła się po tamtym ciosie, a Jagiellonia po raz pierwszy w historii wygrała na stadionie przy Łazienkowskiej. Czas pokazał, jak cenne było to zwycięstwo. W całym sezonie legioniści dowodzeni przez Jana Urbana przegrali zaledwie trzykrotnie, tylko raz ulegając u siebie – właśnie Jagiellonii.

Bilans Jagiellonii w meczach z drużynami prowadzonymi przez Jana Urbana

Legia Warszawa
8 meczów, 3 wygrane Jagiellonii, 1 remis, 4 wygrane Legii

Lech Poznań
2 mecze 2 wygrane Jagiellonii

Zagłębie Lubin
2 mecze, 2 wygrane Jagiellonii

Górnik Zabrze
1 mecz, 1 wygrana Górnika

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00