AktualnościTARAS ROMANCZUK I TOMAS PRIKRYL PO MECZU W POZNANIU

TARAS ROMANCZUK I TOMAS PRIKRYL PO MECZU W POZNANIU

W minioną sobotę (19.03) Jagiellonia Białystok przegrała na wyjeździe z Lechem Poznań 0:3 w meczu 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy. O pomeczowy komentarz poprosiliśmy zawodników Jagi, Tarasa Romanczuka i Tomasa Prikryla.

Taras Romanczuk:

– Do przerwy nie pozwoliliśmy Lechowi na wiele. Chwilę po zmianie stron dostaliśmy cios, po który nie byliśmy w stanie się otrząsnąć. To sytuacja, która po raz kolejny w tym sezonie się powtarza. Podobnie było w starciu z Wisłą Płock – mówił po przegranym 0:3 meczu w Poznaniu z Lechem kapitan Jagiellonii, Taras Romanczuk.

– Nie byliśmy w stanie podnieść się mentalnie po dwóch, szybkich ciosach w drugiej połowie. Były obawy o to, czy nie skończy się bardzo wysokim wynikiem. Najbardziej boli nas fakt, że w drugim meczu z rzędu nie stwarzamy sytuacji pod bramką rywala. Musimy rozwiązać problemy w naszym zespole, a nie skupiać się na tym, co zrobił rywal – dodał Taras.

– Za nami nieudany początek rundy wiosennej. Strzelamy bardzo mało goli, a sami doprowadzamy do sytuacji, w których rywale dziś dwa razy kierują piłkę do pustej bramki. Powinniśmy zdać sobie sprawę, że gramy o utrzymanie. Mamy takie, a nie inne możliwości kadrowe. Wielu młodych piłkarzy, którzy starają się jak mogą. Nie mogę mieć do nich żadnych pretensji. Dostają swoją szansę i walczą. My, jako doświadczeni zawodnicy, powinniśmy wziąć odpowiedzialność za poczynania boiskowe. Niestety, od trzech lat tak się nie dzieje. Mentalnie jesteśmy słabi. Lech nas zabiegał i stworzył więcej sytuacji – uzupełnił swoją wypowiedź Romanczuk.

– Każdy z nas patrzy w tabelę i wie, jaka jest sytuacja. Musimy obserwować rywali za nami, taka jest rzeczywistość. Czujemy presję. Teraz najważniejsze są mecze u siebie z sąsiadami z tabeli. Chciałbym podziękować kibicom, którzy dziś licznie stawili się na stadionie Lecha. Ich wsparcie jest dla nas nieocenione – podsumował Taras.

Tomas Prikryl:

– W pierwszej połowie radziliśmy sobie. Graliśmy niżej, ale nie pozwoliliśmy Lechowi na stworzenie groźniejszej sytuacji. Myślałem, że po zmianie stron zagramy tak samo, ale niestety druga połowa zaczęła się dla nas tak, a nie inaczej. Po stracie bramki trudno było gonić wynik. Musieliśmy wyjść nieco wyżej, wobec czego otworzyło się miejsce dla Lecha. To idealna sytuacja dla takiego zespołu jak dzisiejsi rywale – to z kolei słowa Tomasa Prikryla.

– Myślę, że gdybyśmy wytrzymali trochę dłużej, to jakaś nerwowość albo trudniejszy moment dla Lecha by przyszedł, co dałoby nam miejsc. Wówczas mogło być coś wyjść, na przykład po kontrataku. Niestety, to się nie udało, a później wyglądało tak, a nie inaczej – stwierdził Czech.

Czy Jagiellonia ma obecnie kontrolę nad sytuacją w tabeli PKO BP Ekstraklasy? – Pod względem punktowym tak, ale patrząc na nasze ostatnie mecz można się złapać za głowę. Musimy coś zmienić, to nie wygląda dobrze z naszej strony. Jeżeli będziemy tak dalej grać, to później nie będzie już tak komfortowo. Jesteśmy w takiej sytuacji, że wszystko jest w naszych rękach. Przed nami przerwa, czas na zmiany. Każdy w swojej głowie musi się zastanowić nad tym jak sprawić, żeby kolejne spotkania wyglądały trochę inaczej. Trzeba wziąć się za siebie, zmienić swoją mentalność i walczyć – zakończył 29-latek.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00