AktualnościZalewski: Cel został zrealizowany

Zalewski: Cel został zrealizowany

Zakończył się sezon Centralnej Ligi Juniorów. Juniorzy starsi Jagiellonii Białystok zajęli 9. miejsce w tabeli na koniec zmagań. Na temat minionej kampanii porozmawialiśmy z trenerem Żółto-Czerwonych, Krzysztofem Zalewskim.

– Zacznijmy od podsumowania sezonu. 9. miejsce na koniec zmagań, 42 punkty na koncie. Jak ocenia Pan tę kampanię?

Krzysztof Zalewski, trener juniorów starszych Jagiellonii Białystok. – Miniony sezon, a zwłaszcza runda wiosenna, był w naszym wykonaniu bardzo spokojny. Graliśmy dobre mecze, szczególnie domowe. Spotkania rozgrywane u siebie z naszej strony stały na wysokim poziomie. Były to starcia emocjonujące, widowiskowe, w których padało wiele bramek. Zdobycz punktowa powinna być moim zdaniem wyższa. Gdyby nie przegrany wyjazdowy mecz z UKS SMS Łódź, w którym zagraliśmy naprawdę bardzo słabo, mogliśmy powalczyć o trochę wyższe lokaty. Niemniej zgromadzone punkty oraz miejsce w tabeli nie były najważniejsze. Najważniejsze było to, że wiele meczów zagraliśmy na dobrym poziomie. Uważam, że zawodnicy ciągle podnoszą swoje umiejętności. Kilku piłkarzy pokazało się z bardzo dobrej strony i to się liczy.

– W kontekście tego o czym Pan mówi chciałem zapytać o to, z czego jest Pan najbardziej zadowolony?

– Najbardziej jestem zadowolony z naszej gry ofensywnej. Strzeliliśmy 70 goli, co jest drugim najlepszym wynikiem w lidze (pierwszy pod tym względem był Lech Poznań – 73 gole, przyp. red.). Graliśmy bardzo ofensywnie, efektownie. Zdobyliśmy wspomniane 70 bramek, a stworzyliśmy jeszcze więcej bardzo dobrych sytuacji po ładnych i składnych akcjach. Jako sztab jesteśmy zatem bardzo zadowoleni z gry ofensywnej. Taki kierunek wyznaczyliśmy sobie w drużynie i w klubie.

– Kolejne pytanie dotyczy formacji, w której występowaliście. Jesienią było to ustawienie z trójką obrońców, a wiosną z czwórką. Co miało wpływ na korektę systemu oraz jak Pan ocenia poziom taktyczny Pańskich podopiecznych?

– To prawda, przez całą rundę jesienną graliśmy trójką z tyłu, natomiast wiosną graliśmy w systemie z czwórką obrońców. W zależności od tego jakimi zawodnikami dysponowaliśmy było to 4-3-3 albo 4-4-2. Jeśli, zwłaszcza w drugiej części rundy wiosennej, dysponowaliśmy dwoma napastnikami, czy to byli Lutostański i Kowalski czy inni gracze, staraliśmy się grać dwoma zawodnikami z przodu. Osobiście uważam, że system z czwórką obrońców jest bardziej wydajny. Również dla rozwoju zawodników jest bardziej optymalny. Na granie trójką obrońców i wahadłowymi trzeba mieć odpowiednich zawodników.

– Patrząc na bilans Pana drużyny nie sposób zwrócić uwagi na rubrykę porażek. Ponieśliście ich w całym sezonie 12, z czego aż osiem na wyjazdach. Z czego to wynikało?

– Rozmawialiśmy na ten temat z zawodnikami, analizowaliśmy to, dlaczego porażki przychodzą w meczach wyjazdowych. Często były one po niezłych meczach, ale mimo wszystko przegrywaliśmy. Zarówno ja jak i zawodnicy upatrujemy kilku powodów. Po pierwsze fakt, że mecze wyjazdowe, w większości, były grane na płytach naturalnych, z którą nie mamy styczności. Po drugie bardzo często zdarzało się, szczególnie w rundzie wiosennej, że mecz wyjazdowy następował bezpośrednio po przekonującym zwycięstwie domowym. Były to z reguły bardzo dobre mecze i przekonujące wygrane, jak z byłym i obecnym mistrzem Polski, czyli Pogonią Szczecin i Zagłębiem Lubin. Być może wówczas wkradała się w nasze poczynania zbytnia pewność siebie. Myślę, że decydujący był właśnie czynnik mentalny.

– Chciałem zapytać o personalia w kontekście wcześniej wspomnianych zdobytych bramek. Wiodącym strzelcem w Pana drużynie był Jakub Lutostański, który zanotował 23 trafienia i został królem strzelców CLJ. Czy niepokoi Pana brak rozłożenia odpowiedzialności za strzelanie goli?

– I tak i nie. Cieszy to, że Kuba strzelił dużo goli i przy niedużej liczbie rozegranych przez niego spotkań (Lutostański wystąpił w 16 spotkaniach przyp. red.). To jest bardzo dobra skuteczność. Co najważniejsze Kuba brał na siebie odpowiedzialność w ważnych i trudnych momentach, jak rzuty karne. Momentami ciągnął drużynę pod względem zdobywania bramek. Jeżeli chodzi Radosława Zyśka, drugiego strzelca naszej drużyny, on również nie rozegrał zbyt wielu spotkań (12 występów, przyp. red.) a zdobył dziewięć bramek, więc w jego wypadku też można mówić o wysokiej skuteczności. Była duża liczba zawodników, którzy strzelali po sześć, pięć goli. Kuba zdobył 23 bramki, ale pozostałe 47 nabili pozostali zawodnicy, z tego też trzeba się cieszyć. Na wiosnę bardzo dobrze grali choćby Sebastian Dąbrowski czy Mateusz Kowalski. Jednak ciężar bramek rozłożył się na cały zespół.

– Kontynuując wątek personalny chciałbym dopytać o rotacje składem na przestrzeni sezonu, zwłaszcza pod koniec kampanii. Jak duży miało to wpływ na postawę Pana podopiecznych oraz osiągnięty przez nich rezultat?

– Na końcowy rezultat punktowy jak najbardziej miały wpływ. W końcówce sezonu priorytetem był zespół rezerw, który wywalczył już utrzymanie na trzecioligowych boiskach, oraz juniorzy młodsi, którzy walczyli o triumf w swojej grupie CLJ U-17, co im się ostatecznie udało. Bezwzględnie podporządkowaliśmy się pod te priorytety. Mieliśmy komfort zbierania minut przez poszczególnych zawodników, którzy jednak musieli pomagać innym zespołom w Klubie. Najważniejsze przy tych rotacjach było to, żeby gracze zbierali odpowiednią liczbę minut i meczów. Na przykład – na początku rundy grał Mateusz Kowalski, który prezentował się bardzo dobrze. Schodziło jednak dwóch napastników z rezerw i Mateusz schodził do U-17, żeby wszyscy zostali odpowiednio „obdarowani” jednostką meczową.

– Sezon się skończył i jak teraz wyglądają plany Pana zespołu?

– Obecnie mamy nieco luźniejszy okres, ale przez cały czas trenujemy. Będziemy trenować pewnie do 18 czerwca, czyli do momentu zakończenia sezonu przez zespół rezerw. Wyróżniający się w naszej drużynie zawodnicy trenują aktualnie pod okiem trenera Siemieńca w Jagiellonii II, gdzie będą sprawdzani pod kątem przyszłego sezonu. Piłkarze z rocznika 2005 występujący w sezonie u nas w tym momencie cały czas trenują z juniorami młodszymi, którzy przygotowują się do batalii o medale w półfinale mistrzostw Polski. Co do przyszłego sezonu to dokładny plan przygotowań przedstawimy wkrótce.

– Słowo podsumowania na koniec?

– Cel jaki sobie postawiliśmy jako drużyna został zrealizowany. Mam na myśli przede wszystkim rozwój zawodników. Trzeba wziąć pod uwagę, że graliśmy zdecydowanie najmłodszym zespołem w lidze, co mówię z pełną odpowiedzialnością. W każdym meczu, może poza końcówką, kiedy młodsi piłkarze zeszli do U-17, graliśmy co najmniej pięcioma, a często nawet siedmioma. zawodnikami z rocznika 2005. W tym spotkaniach nasi rywali grali z kilkoma zawodnikami z rocznika 2003. Była zatem różnica wiekowa, czego jednak na boisku nie było widać. Cieszy to, że mimo naprawdę młodego zespołu dawaliśmy radę. Było widać, że poszczególni zawodnicy podnoszą swoje umiejętności. Przykład Mateusza Kowalskiego czy przede wszystkim Kuby Lewickiego, który dzięki znakomitym występom w Jagiellonii U-18 został powołany do reprezentacji Polski U-17, której stał się podstawowym zawodnikiem i z którą zagrał na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy. Podobnie było z Bartkiem Bernatowiczem. Młodzi zawodnicy naprawdę podnieśli swoje umiejętności i to jest dla nas najważniejsze.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00