AktualnościPapiernik: Zawsze nastawiamy chłopaków na zwycięstwo

Papiernik: Zawsze nastawiamy chłopaków na zwycięstwo

Rocznik 2006, rywalizujący w Centralnej Lidze Juniorów U-17, zakończył sezon ligowy na 4. miejscu w tabeli. O tym jak ocenia minioną kampanię, w czym upatruje powodów dobrej formy oraz różnicy wieku i jej wadze podczas sezonu porozmawialiśmy z trenerem tego rocznika, Przemysławem Papiernikiem. Zapraszamy do lektury.

– Jak ocenia Pan miniony sezon? Prezentowaliście się bardzo dobrze zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że Pana drużyna była o rok młodsza od rywali.

Przemysław Papiernik, trener rocznika 2006. – Też uważam, że zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze. Na ten sezon trzeba spojrzeć dzieląc go na rundę jesienną i wiosenną. Jesień była dla nas niewiadomą, podchodziliśmy do niej z pewnymi obawami dotyczącymi fizyczności. Jak zostało wspomniane, jesteśmy rocznikiem młodszym. O ile jesienią faktycznie mieliśmy z tym trochę problemów, o tyle wiosną te różnice się zatarły. Zatarły się nie dlatego, że nagle różnica wiekowa zniknęła. Sami, naszym sposobem gry, wiarą w to co robimy, doprowadziliśmy do zniwelowania tych różnic. Nie stawialiśmy się od strony mentalnej w pozycji rok młodszego rocznika. Akceptowaliśmy miejsce, w którym się znajdujemy, nastawialiśmy się na to, że po prostu rywalizujemy w takiej klasie rozgrywkowej. Było to dla nas wyzwanie, z którego chcieliśmy jak najwięcej wyciągnąć. Zmiana mentalności oraz sposobu myślenia na wiosnę była ważnym czynnikiem. Tyle, jeżeli chodzi o aspekty typowo sportowe. Natomiast co do pozycji w tabeli, to zajęliśmy 4. miejsce, ale niewiele wiosną zabrakło do pozycji wicelidera. Nie ma to jednak w tej chwili znaczenia. Najważniejsze jest to jak graliśmy, trenowaliśmy i realizowaliśmy założenia na meczach. Uważam, że robiliśmy to dobrze lub bardzo dobrze. Nie mieliśmy przed nikim obaw. Chcieliśmy udowodnić swój pomysł na grę, pokazać chęć rywalizacji oraz to jak gramy pod kątem techniczno-taktycznym. Fizyczność nie miała dla nas większego znaczenia.

– Co do sposobu grania chciałem zapytać o to, na jaki aspekt położyliście największy akcent w trakcie sezonu? Dodatkowo postęp w jakiej dziedzinie jest najbardziej zauważalny i Pana cieszy?

– Jeśli chodzi o przerwę zimową to wówczas zwróciliśmy szczególną uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze, chodziło o grę w ataku, a dokładniej grę w pionie. Chcieliśmy wymieniać dużo krótkich podań, grać jak najszybciej oraz możliwie jak najwięcej operować środkowym sektorem. To był nasz sposób na rywali. Drugim głównym akcentem taktycznym był atak przestrzeni. Wokół tego budowaliśmy swoje treningi i taktykę, co przynosiło nam spodziewany efekt. Jeśli chodzi natomiast o grę w obronie to był nieustanny pressing, rozumiany oczywiście jako nie zawsze pressing wysoki. Niemniej mieliśmy założenie, wedle którego chcieliśmy bardzo wysoko doskakiwać do przeciwnika. Momentami na całym boisku graliśmy jeden na jeden. Myślę, że było to pewne zaskoczenie oraz nowość w tej lidze. Naszym wyjściowym ustawieniem było 1-3-5-2. Byliśmy jedynym zespołem, który grał takim systemem w tej klasie rozgrywkowej, co też było zaskakujące dla naszych rywali. My praktycznie w ogóle nie skupialiśmy się na przeciwniku, koncentrowaliśmy się na sobie. To jest etap, podczas którego czasem warto analizować rywali, ale wychodzę z założenia, że im więcej zrobimy pod kątem swojej gry tym mniej do powiedzenia będzie miał rywal.

– A jeżeli chodzi o postęp?

– Ta drużyna przede wszystkim dorosła mentalnie i zrozumiała, czym jest etyka pracy oraz jak ciężką pracę na treningach przekładać na mecz. Mentalność jest numerem jeden jeśli chodzi o postęp. Liga „zmusiła” nas do poczynienia postępu w każdym obszarze techniczno-taktycznym. Na pierwszy plan wysuwa się sfera mentalna. Wierzyliśmy w chłopaków, a oni wierzyli w to co robią, co przyniosło efekt.

– Wspomniał Pan o systemie, w którym grała Pańska drużyna, czyli 1-3-5-2. Czy to ustawienie zdało egzamin?

– Określając system gry przed rozgrywkami chcieliśmy pokazać chłopakom coś innego, nowego. Nasi zawodnicy są na takim etapie rozwoju, kiedy muszą się uczyć grania w różnych systemach. W tym sezonie postawiliśmy na 1-3-5-2. Czy zrobimy tak w przyszłym? Trudno powiedzieć. Chcemy, żeby nas podopieczni doświadczali różnych systemów. Traktujemy to jako kolejny etap ich nauki oraz doświadczania kolejnych umiejętności techniczno-taktycznych. Z pewnością była to nowość, z którą wiązały się pewne trudność. Niemniej ten sezon pokazał, że chłopcy zrozumieli ten system, wiedzieli jak mają się poruszać oraz grać w defensywie i ofensywie. Zdali ten egzamin na plus. Co do przyszłego sezonu, to zmieni się kształt tej drużyny. Jestem zwolennikiem tego, żeby system zawsze dobierać do potencjału zawodników. Dlaczego w tej kampanii był 1-3-5-2? Dlatego, że chcieliśmy grać środkowym sektorem, w którym było duże zagęszczenie. Graliśmy w pionie, więc potrzebowaliśmy dwóch napastników oraz dziesiątki. Mieliśmy zawodników o takiej charakterystyce, że mieliśmy pewność, że sprawdzą się w takim systemie. Ustawienie to jedno, ale najważniejsze są zasady oraz sposób ich realizacji przez graczy.

– Kolejne pytanie dotyczy bilansu bramkowego Pana podopiecznych, którzy strzelili w minionym sezonie 38 bramek, a stracili 24 gole. W aspekcie goli strzelonych to trzeci najlepszy rezultat, a w aspekcie goli straconych to drugim wynik w lidze. Nie dość, że dobrze atakowaliście to jeszcze dobrze i skutecznie broniliście.

– Na podstawie tego wysuwam wniosek, że nasz styl gry, nastawiony na ofensywę oraz ciągłe parcie do przodu, powodował, że w każdym meczu tworzyliśmy sobie bardzo dużo sytuacji. Nie było spotkania, w którym nie stworzylibyśmy sobie pięciu, sześciu, siedmiu, czasami powyżej dziesięciu bardzo dobrych okazji pod bramką rywala. To jest efekt naszego ustawienia oraz zasad panujących na boisku. Co do goli straconych to wynikało z tego, że momentami broniliśmy jeden na jeden na cały boisku, staraliśmy się bardzo wysoko odbierać piłkę. Oczywiście wiązało się z tym pewne ryzyko. Czasami fizyczność czy szybkość nie były po naszej stronie i przy takim stylu gry rywal był w stanie kreować sobie sytuacje. Niemniej po liczbie straconych bramek okazało się, że preferowany sposób grania przyniósł efekt, a stosunek bramek zdobytych do straconych jest zdecydowanie na plus.

– Kontynuując wątek tabeli chciałem zapytać o bilans meczowy Pana drużyn. Po tej statystyce (jeden remis, przyp.red.) widać, że zawsze graliście o pełną pulę.

– Nie myślimy o remisach. Szczerze powiedziawszy nie pamiętam nawet tego remisu, o którym Pan mówi. Zawsze nastawiamy chłopaków na zwycięstwo. Przykładowo jeżeli prowadzimy 3:0 mobilizujemy chłopaków do tego, żeby chcieli wygrać większą liczbą bramek. Taka jest nasza filozofia.

– Przypomnę zatem, że wspomniany remis Pana podopieczni odnieśli 20 kwietnia w meczu 5. kolejki z MKS Polonią Warszawa (1:1).

– W tym meczu też było sporo sytuacji. Przy takiej liczbie kreowanych przez nas w każdym spotkaniu okazji podbramkowych trudno było nie strzelać goli. Akurat w starciu z Polonią padł remis, ale myślę, że na 14 rozegranych meczów jeden miał prawo się zdarzyć.

– Wątek dotyczący tabeli chciałbym zakończyć klasyfikacją strzelców. Patryk Drygiel zdobył dziewięć bramek, Alan Rybak zanotował siedem trafień, pozostali Pana zawodnicy również strzelali. To pokazuje, że odpowiedzialność za gole jest rozłożona na kilku piłkarzy.

– To wynikało z ofensywnego stylu gry. Zawsze graliśmy dwójką napastników, jednym ofensywnym pomocnikiem oraz nastawionymi na atak wahadłami. Liczba bramek mnie nie dziwi, rozłożyła się na zespół. Gratuluje dorobku Patrykowi, natomiast gdyby wykazał się większą skutecznością mógłby go nawet podwoić. Cały czas na treningach doskonalimy finalizację. Najbardziej cieszy mnie to, że byliśmy w stanie tak wiele okazji wykreować, a sama finalizacja jest do wytrenowania, nad czym cały czas pracujemy.

– Na zakończenie sezonu pokonaliście Stomil Olsztyn, okazale wygrywając (9:1, przyp.red.). To nie był pierwszy taki wysoki wynik w meczach Pana drużyny.

– Ofensywa to raz, a dwa – nastawienie mentalne. Zawodnicy chcą wygrywać, my też tego chcemy, ale ponadto chcemy, żeby wykazywali się inicjatywą przy nieoczywistych sytuacjach. Gdyby wziąć mecze z dosyć silnymi zespołami w naszej lidze, jak Legia czy Escola, to w nich zawsze chłopakom się chciało, a ponadto przeciwnik wymuszał pełne zaangażowanie. Jako sztab dążymy natomiast do tego, żeby, jeśli prowadzimy przykładowo 6:0 ze Stomilem, chłopcy się tym nie zadowalali i ciągle szli po więcej. To jest aspekt, któremu poświęciliśmy wiele uwagi w tym sezonie. Można powiedzieć, że takie prowadzenie jest wystarczające, natomiast jeżeli przy wyniku 6:0 zawodnik ma możliwość podwyższenia rezultatu, to ma zrobić wszystko, żeby tę bramkę zdobyć. To jest kluczowa rzecz. Co do samego meczu ze Stomilem to było zwycięstwo okazałe, zasłużone, nie podlegające dyskusji, które wynikało z mentalności chłopaków.

– Jak będzie wyglądać przyszły sezon?

– W kolejnym sezonie będziemy mieli w Klubie trzy zespoły – U-19, U-17 i U-15. Juniorzy młodsi będą zespołem złożonym z chłopaków z rocznika 2006 oraz 2007. Następuje reorganizacja, zarówno w Klubie jak i w samym systemie rozgrywkowym. CLJ U-17 nie będzie istniała, tak jak dotychczas, w ramach makroregionu, tylko będzie podzielona na wschód i zachód Polski. Myślę, że to pozytywny aspekt pod kątem sportowym.

– A jak wygląda najbliższa przyszłość rocznika 2006? Wakacje już rozpoczęte?

– Jeszcze nie. Zostały nam dwa tygodnie treningów, podczas których nie schodzimy ani z obciążeń ani z intensywności czy objętości treningów. To są młodzi ludzie, którzy aktualnie są kandydatami na piłkarzy. Jeżeli chcą być lepsi i myślą o tym, żeby kiedyś osiągnąć sukces w piłce to takie okresy jak obecnie są dla nich do wykorzystania i potrenowania. Trenujemy zgodnie z kalendarzem szkolnym. To nie jest tak, że musimy trenować, my chcemy trenować. Chcemy, żeby nasi zawodnicy podnosili swoje umiejętności. Później czekają nas krótkie urlopy.

– Kilka słów podsumowania na koniec?

– Chcę podziękować zawodnikom. Za zaangażowanie, treningi, chęć rozwoju oraz to, że uwierzyli w nasz plan. Mieli pełne zaufanie do nas oraz naszej etyki pracy. Dziękuję również chłopakom z rocznika 2005, których kilku u nas grało. Również dzięki nim nasza gra wyglądała tak pozytywnie. Bez nich nie mielibyśmy tak łatwo. Podziękowania również mojemu sztabowi, trenerom Borzymowi, Kucharczykowi, Wróblewskiemu, oraz rodzicom i Klubowi. Dziękuję także trenerowi Kuprianowiczowi, który dołączył do nas na dwa ostatnie miesiące i bardzo nam pomógł. Z dużymi nadziejami patrzymy na przyszłym sezon.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00