AktualnościWasiluk: Postawiliśmy na rozwój chłopców

Wasiluk: Postawiliśmy na rozwój chłopców

Rocznik 2007 zakończył sezon 2021/2022 Centralnej Ligi Juniorów U-15 na 6. miejscu w tabeli. O minionej kampanii porozmawialiśmy z trenerem Markiem Wasilukiem. Zapraszamy do lektury.

– Jak ocenia Pan miniony sezon oraz postawę swoich podopiecznych?

Marek Wasiluk, trener rocznika 2007. – Miniony sezon w naszym wykonaniu musimy analizować przy podziale na dwie części. Jesień mieliśmy bardzo udaną, zaczęliśmy od ośmiu zwycięstw i dwóch remisów. Robiliśmy postępy, graliśmy efektownie. Potem przyszła kwarantanna, która pokrzyżowała nam plan. W efekcie straciliśmy pierwsze miejsce w tabeli w rundzie jesiennej. Niemniej uważam, że był to dobry okres w naszym wykonaniu, chłopcy zanotowali duży progres. Zimą rozegraliśmy sporo sparingów, w których rywalizowaliśmy ze starszymi zespołami z województw podlaskiego i mazowieckiego. Do wiosny staraliśmy się przygotować jak najlepiej, ale ostatecznie nie była ona dla nas udana. Przede wszystkim stawialiśmy na rozwój chłopców, co w dużym stopniu udało się zrealizować. Uważam, że w rundzie wiosennej osiągnęliśmy wynik poniżej oczekiwań, ale sama gra i rozwój chłopców były na poziomie zadowalającym. Kilku zawodników zrobiło ogromny skok jakościowy, a kolejni powoli do nich dołączają. Oczywiście mamy też takich chłopców, którzy zwolnili tempo swojego rozwoju. Grupa podzieliła się na graczy wiodących, goniących oraz takich, którzy niestety się poddają. Tak w piłce i życiu bywa. W pewnym momencie każdy musi podjąć trudne i ważne decyzje dotyczące przyszłości. Chłopcy stoją teraz przed taką właśnie koniecznością. Czeka ich wybór kierunku dalszej edukacji po szkole podstawowej, jest to dla nich trudny okres.

– Wspomniał Pan o różnicy pomiędzy jesiennymi i wiosennymi wynikami Pana podopiecznych. Z czego one wynikały?

– Rundę wiosenną rozpoczęliśmy od porażki z Varsvovią. Tamten rezultat nałożył pewną presję na chłopców. Traciliśmy bardzo dużo prostych bramek, których pewnie mogliśmy uniknąć. Niemniej od początku sezonu powtarzałem, teraz podtrzymuje to zdanie, że chłopcy znajdują się obecnie na takim etapie rozwoju, kiedy mają popełniać błędy, ryzykować, uczyć się i wyciągać wnioski. Czasami przychodzi to szybciej, czasami nieco wolniej. Trzeba wspomnieć o tym, że liga na wiosnę była zdecydowanie mocniejsza. Niektóre mecze były naprawdę dobre w naszym wykonaniu, prezentowaliśmy wysoki poziom. Szczególnie mam na myśli przedostatnie spotkanie sezonu, z AKS SMS Łódź, w którym zdobyliśmy sześć bramek. Taką drużynę jak w tamtym starciu chciałbym widzieć co tydzień, ale wiadomo, że są wahania formy. Przykładowo ostatni mecz sezonu, w którym graliśmy z Widzewem Łódź. Zaczęliśmy bardzo dobrze, bo od prowadzenia już w 1. minucie. Później zdobyliśmy bramkę w 3. minucie, która nie została uznana ze względu na pozycję spaloną. Po chwili przegrywaliśmy, później prowadziliśmy 4:2, skończyło się na remisie. Takie są uroki piłki młodzieżowej. Gdybyśmy wygrali to spotkanie bylibyśmy na 4. miejscu w tabeli i może wyglądałoby to trochę lepiej patrząc tylko na klasyfikację, ale ogólnie nie ma to większego znaczenia. Nasza pozycja w tabeli na koniec zmagań mocno różni się od tej na koniec jesieni, ale koniec końców jestem bardzo zadowolony. Poziom piłkarski ligi może nie był bardzo wysoki, co wynikało z faktu, że wiele ekip nastawiało się przede wszystkim na uniknięcie spadku. Stąd zaskoczenie związane z relegacją Escoli, która jest drużyną bardzo piłkarską, dobrze operującą piłką, ale w zderzeniu z fizycznością i momentami bardzo bezpośrednią grą rywali ucierpiała. My również przez pewien czas z tego powodu cierpieliśmy, ale nie zmieniliśmy naszego stylu gry. Chcieliśmy być drużyną, która ryzykuje i dominuje. Czasem udawało się to lepiej, czasem gorzej i nadziewaliśmy się na kontrataki oraz przypadkowo tracone bramki. Niemniej to jest taki okres, kiedy trzeba zespołowi na to pozwolić i schować swoje ego do kieszeni kosztem rozwoju chłopców.

– Chciałbym nawiązać jeszcze do liczb. Mimo odległego miejsca w tabeli byliście jedną z tych drużyn, które strzelały najwięcej, ale z drugiej strony również sporo goli traciliście. Z czego to wynikało?

– Bardzo dużo ryzykowaliśmy w grze obronnej. Często graliśmy bez asekuracji, jeden na jednego. Chciałem, żeby chłopcy mieli jak najwięcej pojedynków stykowych, które kończyły się różnie. Bramek straconych było bardzo dużo, można powiedzieć, że organizacja nie była na najwyższym poziomie, natomiast ja w tej rundzie miałem nieco inne podejście. Chciałem, żeby zawodnicy rozwijali się przede wszystkim jako jednostki, a nie jako drużyna, która „zaparkuje autobus” w okolicach własnego pola karnego i nie będzie wychylała się za swój 30. metr. Przyjęliśmy właśnie taki model i etykę pracy. Traciliśmy sporo bramek, który w teorii można było uniknąć, ale zawsze po fakcie można dywagować na ten temat. Graliśmy ryzykownie, bardziej do przodu niż do tyłu, stąd nasza duża skuteczność, chociaż i tak mam pewnie niedosyt. Sytuacji wykreowaliśmy sobie na przynajmniej drugie tyle bramek, ale nie można przesadzać. Co do gry obronnej trzeba przyznać, że goli straciliśmy sporo. Jak wspomniałem, postawiliśmy na rozwój jednostek, co w dużym stopniu się udało. W grze jeden na jeden, zarówno w obronie jak i w ataku, nasi zawodnicy zrobili zauważalny postęp. To zaprocentuje w kolejnych latach. Nie mam problemu z liczbą goli straconych, nie będę też tego zbytnio analizował. Popełnialiśmy dużo błędów, na które trzeba tym chłopcom teraz pozwolić, żeby w przyszłości byli lepszymi zawodnikami.

– Nauka i rozwój to słowa klucze, opisujące miniony sezon w wykonaniu Pana podopiecznych. Z postępu w jakiej dziedzinie jest Pan najbardziej zadowolony? Czy był jakiś aspekt, który był trudny do przyswojenia dla chłopców?

– Cieszę się, że chłopcy w okresie dojrzewania, kiedy zmieniają się ich ciała i charaktery, zrobili bardzo duży postęp w świadomości. To jest coś, czego może na boisku nie widać, ale jest zauważalne w ich zachowaniu. Bardzo doceniam to, jak zawodnicy podchodzili do swoich obowiązków, treningów, codziennej rywalizacji. Są chłopcy, którzy lepiej to znieśli, ale są też tacy, którzy w pewnym momencie się poddali. Nie mogę mieć jednak o to pretensji, to naturalna selekcja. W tym sezonie bardzo duży nacisk kładliśmy na to, żeby byli świadomymi ludźmi i piłkarzami. Uważam, że w dużym stopniu się to nam udało. Jeśli chodzi o umiejętności piłkarskie to tak jak wspomniałem wpajaliśmy im dużo gry niekonwencjonalnej, ofensywnej, jeden na jeden, której często brakuje polskim piłkarzom. Chcieliśmy rozwinąć chłopców w tym elemencie. Niektóre z bramek, które zdobyliśmy były tak efektowne i piękne, że można się z nich tylko cieszyć. Jeśli chodzi o pewnie niedosyt, to może brakowało u niektórych zawodników jeszcze więcej determinacji w dążeniu do celu oraz chęci bycia najlepszym. Niemniej te kwestie każdy z nich musi sobie sam uporządkować w głowie. Wracając do kwestii boiskowych uważam, że każdy pracował, spełniał się. Teraz czeka ich wchodzenie na jeszcze wyższy poziom, jeszcze większe dokręcenie śruby. Piłka nożna jest bezwzględna, wytrwają tylko najsilniejsi.

– Jak plan taktyczny zakładaliście sobie przed startem rundy wiosennej? Czy system, którym graliście w trakcie rozgrywek, zdał egzamin?

– Dosyć często zmienialiśmy ustawienie. Graliśmy zarówno w systemie z trójką jak i czwórką obrońców, ale więcej spotkań zagraliśmy z trzema defensorami. Rotacje ustawieniem były kolejną rzeczą, która miała wprowadzić w poczynania chłopców trochę chaosu i problemów. Może to trochę dziwnie brzmi i ktoś, kto nie rozumie, że jest to etap rozwoju i szkolenia powie, że może nie o to chodziło. Wspólnie ze sztabem uważamy, że im więcej problemów chłopcy mają na tym etapie rozwoju tym lepiej dla nich. Mają się rozwijać, stawać przed koniecznością rozwiązywania trudnych sytuacji boiskowych, popełniać błędy i wyciągać z nich wnioski. Początkowo graliśmy trójką, później przeszliśmy na czwórkę z tyłu. Cieszę się, ponieważ uważam, że po tym sezonie żadne ustawienie nie jest dla chłopców obce. Może w niczym nie są na ten moment idealni, ale będą mieli solidne podstawy, żeby podjąć rywalizację w lidze U-17.

– Czyli można zatem powiedzieć, że chłopcy podnieśli swój poziom rozumienia i czytania gry oraz aspektów taktycznych i technicznych?

– Zdecydowanie tak, szczególnie jeśli chodzi o szybkie i efektywne rozwiązywanie trudnych sytuacji boiskowych. W trakcie sezonu było dużo trudnych sytuacji, kiedy musieliśmy gonić wynik albo wprost przeciwnie – świetnie wchodziliśmy w mecz, ale po chwili traciliśmy przypadkową bramkę co mogło podciąć skrzydła zawodnikom. Cały czas dążyliśmy do tego, żeby chłopcy byli mocni mentalnie. Wielokrotnie się to udało, ale dostawaliśmy też sporo ciosów, po których trudno było się podnieść. Uważam, że to bardzo dobrze, że na tym etapie rozwoju przeżyli takie sytuacje i musieli się z nimi zmierzyć. Jeśli chodzi o aspekt taktyczny, to tak jak wspomniałem liznęli każdego systemu, trochę już wiedzą na ten temat. Rozumienie gry zdecydowanie weszło na wyższy poziomie, natomiast rozwój techniki ograniczyły trochę treningi na Stadionie Miejskim, gdzie zdarza się, że brakuje czasu, a boisko nie jest tak jakościowe jak to przy Elewatorskiej. W kolejnym sezonie chłopcy będą już trenować na bazie, co ułatwi pracę nad tym elementem. Niemniej wyróżniający się gracze mieli sporo treningów indywidualnych. Ogólnie uważam, że każdy w tym aspekcie poczynił pewien postęp.

– Chciałbym wrócić na moment do wątku świadomości i mentalnego przygotowania zespołu. Po jednym z wiosennych spotkań mówił Pan, że Pana podopieczni muszą sobie odpowiedzieć na pytanie czy chcą być profesjonalnymi piłkarzami. Jak ocenia Pan po sezonie ich odpowiedź na to pytanie?

– To prawda, były takie sytuacje. Jak wspomniałem jest kilku chłopców, którzy bardzo dobrze sobie z tym poradzili i zrobili ogromny skok jakościowy. Kolejną grupę tworzą zawodnicy, którzy starają się do nich dołączyć. Mam nadzieję, że im się uda. Jest również grupa graczy, którzy trochę się poddali. Chcieliśmy dać każdemu szansę na poprawę, rozwój i próbę wskoczenia na wyższy poziom. Nie wszystkim udało się to zrobić. Ten proces cały czas trwa. Rozwój biologiczny chłopców jest na różnym etapie. Jednym przychodzi to szybciej, innym zajmuje to trochę więcej. Czas będzie im teraz uciekał nieubłaganie, konkurencja rośnie. Coraz więcej zawodników będzie chciało się przebić z U-17 do U-19, następnie do rezerw i pierwszego zespołu. Lat na uświadomienie sobie tego, że chce się być profesjonalnym piłkarzem jest coraz mniej. Jeśli chce się grać w piłkę na tym poziomie trzeba przede wszystkim odpowiednio trenować, ale także dobrze jeść, regenerować się oraz mieć czas na to, żeby w wolnym czasie samemu dodatkowo ćwiczyć. Przy tym wszystkim muszą mieć świadomość i odpowiednią mentalność, a do tego dochodzą obowiązki szkolne. Chcieliśmy to wszystko połączyć, wytyczyć im drogę. Kto z niej skorzysta będzie miał szanse zostania profesjonalnym piłkarzem. Kto w pewnym momencie stwierdzi, że to dla niego zbyt wiele będzie musiał pójść swoją drogą. Tak jak wspominałem po jednym z meczów – w niektórych momentach brakowało nam determinacji, choćby w meczach z Varsovią, kiedy zostaliśmy bardzo wyraźnie zdominowani pod względem mentalnym. Potrafiliśmy się jednak z tego podnieść i górować nad rywalami. W tej rundzie były różne emocje i etapy, a przede wszystkim wiele cennych doświadczeń, które powinny zaprocentować w przyszłości.

– Przenieśmy się zatem do przyszłości. Wciąż jesteście w treningu. Do kiedy w nim pozostaniecie i jak będzie wyglądała przerwa?

– Trenujemy do końca roku szkolnego. Trenujemy normalnie, tutaj nie ma okresu roztrenowania czy przygotowania. Cały czas jesteśmy w procesie treningowym, który ma na celu ciągłe podnoszenie umiejętności zawodników. Prawdopodobnie ostatni tydzień będzie spokojniejszy, wtedy trzeba już dać chłopcom nieco odpoczynku. Co do dalszej przyszłości czekamy na ostateczne decyzje dotyczące sposobu funkcjonowania Akademii w przyszłym sezonie.

– Zakończymy zatem podsumowaniem minionego sezonu od strony bardziej formalnej.

– Przede wszystkim chciałbym podziękować chłopcom, którzy przez ostatni rok wykonali kawał dobrej pracy. Na przestrzeni całego sezonu było wszystko – zwycięstwa, porażki, dobre i bardzo trudne momenty. Z pewnością dzięki tym doświadczeniom będą lepiej przygotowani do przyszłych wyzwań. Dziękuję również ludziom pracującym w Klubie. Nie tylko mojemu sztabowi, ale także współpracującym z nami trenerom Akademii. Każdy dokłada cegiełkę do rozwoju zawodników. Dziękuję także rodzicom, których wsparcie i pomoc chłopcom jest dla naszych zawodników niezwykle ważne. Jak wspomniałem, w tym sezonie były różne chwilę, więc rola rodziców była tym bardziej nieoceniona. Dziękuję również wszystkim nauczycielom i pani wychowawczyni Ani Waśkowskiej, która oddała chłopcom kawał serca i była dla nich podporą w szkole. Zasługuje na duże słowa wdzięczności i podziękowania ode mnie, drużyny i klasy.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00