AktualnościSiemieniec: Chcemy być silną drużyną

Siemieniec: Chcemy być silną drużyną

Jagiellonia II Białystok zakończyła sezon gr. I III ligi na 9. miejscu w tabeli z 52 punktami w dorobku. O minionej kampanii, postawie drużyny oraz planach na przyszłość porozmawialiśmy ze szkoleniowcem rezerw Żółto-Czerwonych, Adrianem Siemieńcem. Zapraszamy do lektury.

– Zacznijmy od pytania o ocenę minionego sezonu. Jak postrzega pan poprzednią kampanię w wykonaniu pana podopiecznych?

Adrian Siemieniec, trener Jagiellonii II Białystok. – Chciałbym się skupić na ocenie okresu mojej pracy z zespołem, czyli ostatniego półrocza. Nie byłem trenerem rezerw jesienią 2021 roku, nie chcę zatem oceniać pracy trenera Wojciecha Kobeszki, którego darzę szacunkiem i który zrobił wiele, zarówno dla Klubu jak i dla tej drużyny. Uważam, że runda wiosenna była w naszym wykonaniu dobra. Mogła być lepsza, ale przy ocenie trzeba brać pod uwagę okoliczności. Mieliśmy młody zespół, wiele spotkań rozgrywaliśmy co trzy dni, kadra nie była zbyt szeroka. Jeżeli chodzi o wynik to wiosną wygraliśmy 10 spotkań, co z pewnością trzeba zaliczyć jako plus. Dodatkowo wielu zawodników rozwinęło się nie tylko piłkarsko, ale i mentalnie, co bardzo cieszy. Patrząc na statystyki martwi liczba przegranych meczów, których było za dużo. Na przestrzeni całego sezonu wygraliśmy 16 spotkań, ale przegraliśmy tyle samo starć. Trzeba pracować nad tym, żeby nie przegrywać tylu spotkań, być zespołem o jeszcze większej jakości. Czasami porażki brały się z braku doświadczenia czy błędów indywidualnych, wobec czego trzeba na nie w niektórych przypadkach patrzeć przez pryzmat młodego wieku zawodników, którzy muszą popełnić pomyłki, żeby się czegoś nauczyć. W przyszłym sezonie skupimy się na podtrzymaniu, a najlepiej poprawie współczynnika zwycięstw, dalszym rozwoju zawodników oraz wprowadzaniu młodych graczy, którym chcemy ułatwić wejście do Ekstraklasy. Ponadto będziemy chcieli zmniejszyć liczbę porażek, która jest zdecydowanie za duża.

– Wspomniał pan o bilansie pana drużyny w minionym sezonie. Wynosi on 16 zwycięstw, cztery remisy i 16 porażek. Ta statystyka pokazuje, że w każdym meczu pańscy podopieczni grali o pełną pulę.

– Z punktu widzenia psychologicznego to dobrze, że nie ma kunktatorstwa czy kalkulacji. W każdym meczu dążyliśmy do zwycięstwa, chcieliśmy grać o trzy punkty, co jest pod względem mentalnym krzepiące. Z drugiej strony różne były okoliczności tych spotkań. Wiosną ponieśliśmy sześć porażek, ale każda z nich była inna. Nie mogę mieć pretensji do drużyny za przegrane starcia z Polonią Warszawa czy rezerwami Legii. To były mecze, w których byliśmy słabsi, w których trudno było podjąć rywalizacje. Były też takie mecze jak spotkania z KS Kutno czy Bronią Radom, w których prowadziliśmy 1:0 po bardzo ładnych bramkach, ale które ostatecznie przegraliśmy. Te starcia świadczą o tym, że czasem brakowało nam doświadczenia, wyrafinowania czy jakości, potrzebnych do utrzymania wyniku lub osiągnięcia remisu. Chciałbym, żebyśmy byli zespołem, który trudno jest pokonać.

– Chciałbym nawiązać do wieku pana zawodników. Jagiellonia II była jednym z tych zespołów w trzecioligowej stawce, które mogły się poszczycić najniższą średnią wieku w lidze. Jak to wpływało na drużynę? Z postępu młodych zawodników w której dziedzinie jest pan najbardziej zadowolony?

– Bardzo dużo pracowaliśmy nad mentalnością zawodników. Uważam, że w aspektach rozumienia piłki nożnej, podejścia do treningu oraz meczu czy wypracowania mentalności zwycięzców jest widoczna duża poprawa. Również pod względem sportowym, przede wszystkim czytania gry, wielu zawodników poczyniło postępy, co też było dla nas bardzo istotne. Nie chcieliśmy pracować z nimi w sposób odtwórczy, polegający na realizowaniu przez piłkarzy naszych poleceń. Zależało nam na tym, żeby podzielić się z nimi odpowiedzialnością za wynik, rozumienie taktyki i dostosowanie odpowiednich narzędzi w trakcie spotkania. Mówimy o chwilach, kiedy przeciwnik zmienia swoją taktykę. Chcieliśmy, żeby zespół potrafił się adaptować do nowych warunków i odpowiednio na nie reagować. Zwróciłbym też uwagę na intensywność gry, która z biegiem czasu wzrastała. W pewnym momencie nawarstwiły się mecze, graliśmy co trzy dni, liczba zawodników się nie zmieniła, a mimo wszystko chłopaki potrafili grać na dużej intensywności. Trzeba też zauważyć, że wprowadzanie młodzieży jest rolą tej drużyny, a to, że mamy jeden z młodszych zespołów w lidze jest naszym obowiązkiem. Zdajemy sobie sprawę z tego, że przy budowie tego zespołu potrzebujemy również graczy doświadczonych, którzy będą wspierać młodzież nie tylko jakością piłkarską, ale także ograniem i autorytetem. Na to wszystko potrzeba czasu. Bardzo chciałbym, żeby moi podopieczni nie zadowalali się pojedynczą bramką czy dobry występem. W kontekście ich rozwoju to ma marginalne znaczenie. Chciałbym, żeby cały czas byli głodni, nie zatrzymywali się, a widoczne efekty pracy powodowały u nich chęć dalszego rozwoju. Powtarzałem moim zawodnikom, że cały czas musimy robić więcej, lepiej, mocniej. Teraz jest czas na odpoczynek, ale kiedy wrócimy po urlopach będę wymagał od zespołu jeszcze więcej, czego oni sami również powinni od siebie wymagać. Efekty ich pracy powinny dawać im sygnał, że idziemy w dobrym kierunku.

– Jeżeli chodzi o rundę wiosenną chciałbym dopytać o pewną kwestię. Pana podopieczni zaczęli bardzo dobrze, bowiem wygrywając kilka meczów w krótkim odstępie czasu, wyjąwszy porażkę z Polonią Warszawa. Później przyszła zadyszka i gorszy moment. Z czego to wynikało?

– Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki dotyczące minionej rundy uważam, że mamy tyle punktów na ile zasłużyliśmy. Faktycznie na początku rundy złapaliśmy dobrą serię meczów bez porażki. To były jednak różne mecze, z których każdy miał swoją historię, jak nasza skuteczność, niemoc rywala czy dobra postawa bramkarzy. Po wspomnianej passie przyszedł gorszy moment, który zapoczątkowała łatwa porażka z KS Kutno, czyli zespołem, który finalnie spadł z ligi. Jeżeli miałbym wskazać mecze, które są swego rodzaju rysą na tej rundzie to wybrałbym wspomniane spotkanie z KS Kutno oraz półfinał Okręgowego Pucharu Polski z Turem Bielsk Podlaski. Była jeszcze chociażby porażką z Bronią Radom, ale uważam, że akurat w tamtym spotkaniu rywalizowaliśmy z zespołem potrafiącym grać w piłkę. Dla porównania w starciu z KS Kutno mieliśmy zdecydowaną przewagę, prowadziliśmy grę, byliśmy lepsi, a przegraliśmy, do czego nie możemy dopuszczać. Niemniej trzeba pamiętać o tym, że chłopcy zbierają doświadczenie i musimy znaleźć im miejsce na błędy indywidualne. Przychodząc do drugiej drużyny bierzesz na siebie nie tylko odpowiedzialność za wynik ale również ciężar rozwoju zawodników. Z czego wzięła się zadyszka? Moim zdaniem nie była to zadyszka, ponieważ w meczach przegranych nie graliśmy gorzej niż w wygranych. Te spotkania nie ułożyły się po naszej myśli, za czym poszły wyniki. Cieszy mnie mimo wszystko to, że cały czas byliśmy konsekwentni i pomimo słabych wyników trzymaliśmy się naszego podejścia do meczów. W końcowej fazie minionego sezonu dobre rezultaty przeplataliśmy słabymi. Z Pelikanem Łowicz i Bronią Radom zagraliśmy nieźle. Nie wygraliśmy, ale zaprezentowaliśmy się w porządku, czego konsekwencją były dwa ostatnie spotkania sezonu. Nie zawsze można wygrać.

– Skoro mówimy o wynikach w lidze chciałem zapytać o dwa mecze. Chodzi o spotkania z Błonianką Błonie i Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, oba wygrane 3:1. Te ekipy finiszowały na czołowych miejscach w tabeli, co pokazuje siłę pana drużyny, która potrafiła z nimi wygrać.

– Zgadza się, chociaż trzeba wziąć pod uwagę czynniki towarzyszące tym spotkaniom. W meczu z Błonianką kluczową rolę odegrał Błażej Augustyn, któremu chciałem bardzo serdecznie podziękować. Pomógł nam na tyle ile mógł w minionej rundzie, zarówno w szatni jak i na boisku. Na początku rundy wziął na siebie ciężar gry, a we wspomnianym meczu jego rola była ważna. W tamtym spotkaniu szybko przegrywaliśmy, później nie wykorzystaliśmy rzutu karnego, ale doprowadziliśmy do wyrównania i ostatecznie wygraliśmy, za co chwała drużynie. Uważam, że był to bardzo ważny mecz, który zbudował naszą pewność siebie i pokazał, że możemy wygrać z każdym w lidze. Co do meczu ze Świtem, to było zupełnie inne starcie. W meczach ze Świtem nie jest łatwo wygrać. Było to spotkanie trudne piłkarsko, w którym rywalizowaliśmy na słabej płycie, a grania w piłkę było tak naprawdę mało. Dużą pomocą dla nas w tym starciu była obecność w zespole sporej liczby zawodników z pierwszego zespołu, jak Michał Żyro, Narek Grigorjan, Maciej Twarowski czy Błażej Augustyn. To był mecz, w którym dominowały warunki fizyczne, stałe fragmenty oraz grę w powietrzu, co świetnie wykorzystaliśmy. Trzeba też wspomnieć o dobrej postawie Sławka Abramowicza w tamtym starciu, który bardzo nam pomógł w zwycięstwie. Takie mecze bardzo cieszą. Nie chcemy wygrywać tylko oczywistych spotkań, to źle świadczyłoby o nas i naszym rozwoju. Pokonywanie wyżej notowanych rywali pokazuje, że idziemy w dobrą stronę.

– Wspomniał pan wcześniej o Okręgowym Pucharze Polski i na tym chciałbym się chwilę skupić. W tych rozgrywkach Jagiellonia II dotarła do półfinału, gdzie odpadła po dogrywce z Turem Bielsk Podlaski. Niewiele zabrakło pana podopiecznym do gry w zambrowskim finale. Czy „niedosyt” jest słowem w pełni oddającym uczucia związane z tymi rozgrywkami?

– To jest bardzo dobre słowo. Zdecydowanie nie przystoi naszemu zespołowi, sztabowi i całemu Klubowi nie wygrywać w takich meczach. To jest piłka nożna, różne zdarzyły się już historie. Zdarzają się niespodzianki, kiedy niżej notowane zespoły wygrywają z tymi teoretycznie lepszymi. O tym decydują różne czynniki, jak specyfika meczu, płyty, otoczki meczu, obecność wielu kibiców, strategiczne rozegranie spotkania. To wszystko nas jednak nie usprawiedliwia. W rywalizacji z czwartoligowym zespołem straciliśmy dwie bramki, zdobywając przy tym tylko jedną przez 120 minut. Dodatkowo trzeba wspomnieć, że nie stworzyliśmy sobie zbyt wielu okazji podbramkowych. Musimy wygrywać takie mecze. Jeżeli mamy w składzie graczy aspirujących do gry w Ekstraklasie to na przestrzeni 120 minut jest wystarczająco dużo czasu na to, żeby nawet indywidualną jakością zrobić różnicę na boisku i dać zespołowi wygraną. Czujemy duże rozczarowanie. Uważam, że nie tylko zagranie w finale, ale także i zwycięstwo w całych rozgrywkach było w naszym zasięgu. Dałoby to nam okazję zagrania ciekawego meczu, gdybyśmy trafili na interesującego przeciwnika w rundzie wstępnie ogólnopolskich zmagań. Byłaby to fajna atrakcja dla młodych zawodników, nowe doświadczenie dla mnie jako trenera, ale także dobra sprawa dla kibiców. Do tego oczywiście dochodzi aspekt ekonomiczny w wypadku wygranej na szczeblu regionalnym. Niestety, nie udało się. To jest powód, dla którego zadowolenie z rundy nie jest pełne.

– Porozmawialiśmy o przeszłości to teraz chwilę o przyszłości. Rozumiem, że drużyna już udała się na urlopy?

– Jesteśmy obecnie na urlopach. Przygotowania do nowego sezonu zaczynamy 11 lipca. Mamy w planach sparingi m.in. z Legią II Warszawa oraz Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Oczywiście wszystkie te mecze kontrolne są do potwierdzenia. Z pewnością na pierwszym treningu pojawią się juniorzy, zawodnicy testowani, chociaż oczywiście wszystko jest uzależnione od losów poszczególnych piłkarzy w kontekście pierwszego zespołu. Jeżeli chodzi o transfery, to szukamy możliwości wzmocnienia drużyny zawodnikami doświadczonymi i ogranymi, w czym największą rolę odgrywają dyrektorowie Masłowski i Matusiak oraz dział skautingu. Z ich strony widzę duże zaangażowanie i chęć pomocy oraz rozumienie potrzeb tego zespołu. Staramy się wspólnie pracować, żeby wzmocnić te drużynę, a młodzi zawodnicy mieli od kogo się uczyć.

– Poniekąd odpowiedział pan na to pytanie, ale chciałbym dopytać o ruchy kadrowe.

– Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której w każdej formacji będziemy mieć doświadczonego zawodnika, przy którym będziemy mogli wprowadzać młodych zawodników. Mamy wielu ciekawych ofensywnych graczy, którzy potrzebują wsparcia w postaci bardziej doświadczonego zawodnika. Podobnie jest z drugą linią i obroną, chociaż w tym drugim wypadku jest potrzeba zbudowania solidnych fundamentów, co ma zmniejszyć liczbę traconych bramek. Mamy siłę ofensywną, ale nie w każdym meczu będziemy w stanie zdobyć więcej bramek od rywala i wygrać 4:3, jak w spotkaniu z ŁKS-em Łomża. Zobaczymy ilu nowych zawodników do nas dołączy. Ta liczba jest uzależniona także od tego jak potoczą się negocjacje z niektórymi naszymi zawodnikami, którzy albo przedłużą umowy, albo odejdą, albo udadzą się na wypożyczenia. To wszystko jest płynne. Najważniejsze, że mamy na to spójny pomysł i razem z kierownictwem działamy w kierunku stabilizacji oraz stworzenia dobrego środowiska do wprowadzania młodych piłkarzy. Jeśli co sezon grasz o utrzymanie nie są to optymalne warunki do dawania szansy młodym graczom. Napięcie i dodatkowa presja często zmuszają do szukania pragmatycznych rozwiązań, które pozwolą wygrać mecz, co spycha na dalszy plan rozwój indywidualny. Chcielibyśmy tego uniknąć, ponieważ dla nas najważniejsze jest dostarczanie zawodników do pierwszej drużyny.

– Chciałem pana podpytać również o odejścia z zespołu. Z drużyną pożegnał się najlepszy strzelec, Hubert Karpiński. Jak znaczący będzie to ubytek w kontekście przyszłego sezonu? Czy spodziewa się pan jeszcze jakichś transferów wychodzących?

– Jeżeli chodzi o Huberta to zdajemy sobie sprawę z tego, że był naszym najlepszym strzelcem. Trzeba zwrócić jednak uwagę na to, że Hubert prawie wszystkie bramki zdobył jesienią. Długo leczył uraz, przez co powoli i systematycznie wprowadzaliśmy go ponownie do zespołu. Chcieliśmy go zatrzymać, ale wybrał taką a nie inną ścieżkę swojej kariery, życzymy mu powodzenia. Piłka nożna nie znosi pustki, więc na zwolnione przez niego miejsce pojawi się inny zawodnik, który będzie chciał skorzystać ze swojej szansy. Jeżeli chodzi o innych graczy to obecnie toczą się rozmowy z piłkarzami, którym kończą się kontrakty. Niektórzy z nich odejdą, a niektórzy zostaną. Nie chciałbym jednak na tym etapie negocjacji podawać nazwisk.

– Naszą rozmowę zakończmy pytaniem na temat celów, które stawia pan sobie i zespołowi na przyszły sezon.

– Jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o celach związanych z walką o awans. Tak jak wspominałem musimy obudować ten zespół doświadczonymi zawodnikami. Chcemy wygrywać w każdym meczu, a jeżeli nie będziemy w stanie zwyciężyć chcemy zremisować. Dodatkowo chcemy zmniejszyć liczbę porażek i kontynuować rozwój młodych zawodników, co jest naszym celem nadrzędnym. Taka jest rola drugiej drużyny. Nie możemy skupiać się tylko na wygrywaniu w lidze, ponieważ zwycięstwo w meczu bez indywidualnego rozwoju poszczególnych piłkarzy nic nam nie daje. Chcemy wprowadzać i rozwijać zawodników z klubowej akademii. Akademia pracuje po to, żeby szkolić piłkarzy do pierwszej drużyny, a zespół rezerw funkcjonuje po to, żeby zapewnić im dobre przejście pomiędzy juniorskim i seniorskim graniem. Jeżeli chodzi o samą drużynę i cele sportowe, to nie chcemy bić się o utrzymanie. Chcemy być silną, solidną, ciekawą drużyną, na którą kibice chcą przychodzić i o której będą dobrze mówić. Chcemy być takim zespołem, który będzie trudno pokonać i który będzie w stanie grać jak równy z równym z liderem czy wiceliderem. Chcemy być drużyną zaangażowaną, ambitną, opartą na młodych zawodnikach, którzy mają cel, chcą się rozwinąć, zrobić karierę, dla których piłka jest pasją. Taki zespół chce widzieć.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00