AktualnościRomanczuk: Seria porażek nie może dłużej trwać

Romanczuk: Seria porażek nie może dłużej trwać

– Wszedłem po to, żeby rozbijać ataki Radomiaka. Najpierw graliśmy w dziesięciu, potem w dziewięciu. Było ciężko, ale dawaliśmy radę. Blokowaliśmy strzały, byliśmy blisko remisu, ale chwila naszej dekoncentracji, zawahania i to Radomiak sięgnął po zwycięstwo – powiedział po sobotnim (06.08), przegranym 1:2 meczu 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Radomiakiem Radom kapitan Jagiellonii Białystok, Taras Romanczuk.

– Przegrywamy trzeci kolejny mecz, to już nie może dłużej trwać. Trener dał jasny sygnał, że jedziemy do Częstochowy nie po to, żeby się bronić tylko grać swoje i nie bać się. W zeszłym sezonie ograliśmy Raków, także nie ma czego się obawiać – mówił kapitan Jagiellonii.

Mecz z Radomiakiem był dla byłego reprezentanta Polski 250 występem w barwach Jagiellonii na poziomie Ekstraklasy. – Nie myślałem o tym, najważniejszy był dla mnie wynik. Pod koniec meczu byliśmy ustawieni 1-4-4. Każdy z nas był zaangażowany, rzucał się po każdą piłkę. Kibice wspierali nas do ostatniego gwizdka, na każdą interwencję reagowali żywiołowo. Ten rekord schodzi na drugi plan. Dzisiaj najważniejszy był wynik. Na boisku myślałem tylko o tym, żeby dowieźć ten remis do końca.

– To, że straciłeś remis po bramce rywali w ostatniej minucie boli bardzo, szczególnie, że dałeś z siebie wszystko. Rzucaliśmy się po piłki, nie pozwoliliśmy przeciwnikom na zbyt wiele. Radomiak cały czas kontrolował mecz, stwarzał sobie sytuacje. Staraliśmy się przy wybiciu zebrać drugą piłkę, żeby chociaż na chwilę przenieść piłkę na ich połowę. Ta porażka boli. Niestety, nie możemy już nic zmienić. Musimy wyciągnąć wnioski oraz to, co było w naszym wykonaniu najlepsze w tym spotkaniu. Jeśli w 11 pokażemy takie zaangażowanie, jakie prezentowaliśmy przy grze w dziewięciu to każdy zespół będzie miał problem, żeby stworzyć sobie w meczu z nami sytuacje – stwierdził Taras.

– Przy 1:0 mieliśmy swoje sytuacje. Gdyby w jednej z nich Marc odpowiednio przyjął sobie piłkę, której chyba nie spodziewał się, że do niego przejdzie, podwyższyłby na 2:0. Nasza koncentracja nie była na najwyższym poziomie. W krótkim czasie najpierw mieliśmy rzut karny, później już „jedenastki” nie było, a po chwili graliśmy w osłabieniu po czerwonej kartce. Później to samo. W drugiej połowie karny dla rywali. Nie widziałem tej sytuacji, obejrzę w domu. Przez 30 minut graliśmy w dziewięciu, broniliśmy tego wyniku. Szkoda, że nie dowieźliśmy remisu do końca – zakończył pomocnik.

Kontakt

Jagiellonia Białystok S.S.A.

b Poniedziałek - piątek 08:00 - 16:00