logo

06.12.2023

Haliti: Jagiellonia to dla mnie krok do przodu

06.12.2023 13:51Autor: Marcin Łychowid

Udostępnij:

Haliti: Jagiellonia to dla mnie krok do przodu

Nowym zawodnikiem Jagiellonii Białystok został Jetmir Haliti. Po podpisaniu umowy obrońca porozmawiał z redakcją jagiellonia.pl, z którą podzielił się pierwszymi wrażeniami z pobytu w Białymstoku, scharakteryzował styl gry Jagi oraz opowiedział o swoich celach. Zapraszamy do lektury.

- Zacznijmy od tego jak podoba Ci się w Białymstoku?

Jetmir Haliti, obrońca Jagiellonii Białystok. - Przyjechałem wczoraj (05.12 przyp. red.). O zainteresowaniu ze strony Jagiellonii usłyszałem może trzy tygodnie temu od mojego agenta, który powiedział mi, że to bardzo rodzinny klub. Od tamtego momentu zacząłem śledzić ten zespół, oglądać spotkania Żółto-Czerwonych. Rozmawiałem też z trenerem. Na ten moment jestem pod wrażeniem tego co widziałem. Chodzi mi tu zarówno o styl gry drużyny jak i infrastrukturę klubu oraz jego zaplecze. Wszystko bardzo mi się podoba.

- Byłeś wczoraj na trybunach stadionu przy Słonecznej, oglądałeś pucharowe starcie z Wartą Poznań. Jak podobał Ci się ten mecz?

- Jagiellonia zagrała dobry mecz, pokazała wysokie umiejętności i wygrała oraz awansowała do kolejnej rundy. Trzeba pamiętać, że spotkanie było rozgrywane w zimowej aurze, a w takich warunkach trudno o piłkarskie fajerwerki. Ważne jest, żeby w takich starciach pokazać charakter i przeciwności odnosić zwycięstwa.

- Jagiellonia będzie Twoim pierwszym zagranicznym klubem w karierze. Czy przenosinom towarzyszył stres lub jakieś obawy?

- Absolutnie, dlaczego miałyby jakieś być? Chciałem tu trafić. To inny kraj, inna kultura, ale nie stanowi to dla mnie problemu. W moim rodzinnym mieście nie byłem od pięciu lat. Żyłem w wielu miejscach Szwecji, jestem przyzwyczajony do mieszkania poza Malmo. Sztokholm jest oddalony od Malmo o godzinę lotu, podobnie jak tutaj. Nie miałem żadnych obaw.

- Wspomniałeś o tym, że oglądałeś spotkania Jagiellonii w ostatnim czasie. Jak możesz porównać styl gry „Dumy Podlasia” i AIK.

- Powiedziałbym, że trochę się różnią. Ogólnie patrząc szwedzki futbol jest bardziej nastawiony na taktykę. Oczywiście są dwie czy trzy dobre drużyny, ale głównie chodzi o taktykę, czyli odpowiednie ustawianie się w obronie i kontrataki. Po tym co widziałem mogę powiedzieć, że tutaj piłka nożna jest nieco bardziej międzynarodowa. Jagiellonia chce trzymać piłkę, operować nią, budować akcje podaniami i transportować ją mądrze pod bramkę rywala. Uważam również, że Jaga ma w składzie więcej indywidualności. Uważam, że Jagiellonia to dla mnie krok do przodu.

- A jak scharakteryzowałbyś swój styl gry? W jakim ustawieniu odnajdujesz się najlepiej?

- Co do ustawienia – nie ma to dla mnie znaczenia. Zagram tam, gdzie widzi mnie trener. W ostatnim sezonie występowałem na czterech różnych pozycjach. Grałem jako lewy, środkowy i prawy obrońca oraz, w kilku meczach, jako „ósemka”. Jeśli pytasz mnie to odpowiedziałbym, że głównie jestem środkowym defensorem. Niemniej tak jak mówię, nie mam problemów z grą w innym miejscu boiska.

- Ciekawy jest fakt, że grałeś jako „ósemka”. Czy to sposób operowania przez Ciebie piłka skłonił trenera do wystawienia Cię na tej pozycji?

- Nie lubię mówić o sobie, ale chyba mogę stwierdzić, że to jest mój największy atut – dobrze czuje się z piłką przy nodze.

- Wielu zawodników przychodzących do Ekstraklasy zwraca uwagę na fakt, że w naszej lidze dominuje fizyczność. Zgadzasz się z tą opinią?

- Bazując na meczach, które widziałem mogę stwierdzić, że to prawda, ta liga jest fizyczna, ale przez to gra jest bardziej otwarta. Zespoły często starają się wysoko pressować rywali, zawodnicy doskakują do swoich przeciwników. Nie miałem jeszcze okazji zagrać, ale wydaje mi się, że dużo rzeczy w Ekstraklasie rozbija się o fizyczność.

- Przejdźmy do tematów nieco mniej piłkarskich. Jesteś Kosowianinem, ale urodziłeś się w Szwecji.

- Urodziłem się i wychowałem w Szwecji, gdzie spędziłem całe życie, ale mam za sobą debiut w seniorskiej reprezentacji Kosowa. To był mecz towarzyski z Armenią (remis 2:2 w listopadzie 2022 roku, przyp. red.), w którym rozegrałem pełne 90 minut. Co do jednoznacznego określenia mojej tożsamości to nie jest to łatwe.

- Mówiłeś o przenosinach do Jagiellonii jako o kroku do przodu. Czy uważasz, że ten transfer pomoże Ci w powrocie do kadry?

- Szczerze powiedziawszy to tak. W reprezentacji gra dwóch czy trzech zawodników z ligi węgierskiej, która uważam, że jest słabsza od Ekstraklasy. Jeśli dobrze grasz na takim poziomie to możesz myśleć o powołaniu. To dla mnie duża szansa.

- Rozmawiamy po angielsku, ale to nie jedyny język, w którym się porozumiewasz.

Mówię po angielsku, albańsku oraz oczywiście szwedzku. Liczę na to, że szybko nauczę się też polskiego. Mój znajomy trochę mówi w tym języku. To ciekawa historia, ponieważ ten kolega studiował w Polsce, w Bydgoszczy, a często bywał też w Białymstoku. Opowiadał mi o tym mieście same dobre rzeczy. Dla mnie ten pobyt to oczywiście pierwszy kontakt z Białymstokiem, ale byłem już poniekąd przygotowany do wizyty w tym mieście. Co do Ekstraklasy to mój inny znajomy grał w Polsce. Mówił dużo o lidze, dzięki czemu mam już pewny obraz tych rozgrywek.

- Ciekawi mnie co mówił o Ekstraklasie.

- Mówił, że to liga lepsza od szwedzkiej, w której występują lepsi piłkarze i w której gra się o wiele szybciej. Zarekomendował mi ten ruch jako dobrą okazję dla mnie.

- Czego spodziewałeś się po Ekstraklasie, kiedy usłyszałeś o zainteresowaniu ze strony Jagiellonii?

- W zeszłym roku Lech Poznań grał w europejskich pucharach ze szwedzkim Djurgårdens. Lech zdecydowanie wygrał w obu meczach, co tylko podkreśla dobry poziom ligi. W Szwecji Ekstraklasa to szanowane rozgrywki, gra tu wielu dobrych zawodników. Często zdarza się tak, że piłkarze wyróżniający się w Szwecji trafiają do czołowych polskich zespołów i jest to postrzegane jako kolejny krok w ich rozwoju. Jeśli dobrze prezentujesz się w Szwecji masz szanse na transfer do Polski.

- A czego spodziewałeś się po Białymstoku?

- Widziałem zdjęcia w internecie, trochę czytałem o tym mieście. Mogę powiedzieć, że podoba mi się to, co widziałem do tej pory. Jest ładnie, chociaż mroźnie, ale w końcu mamy grudzień. Każda osoba, z którą do tej pory miałem kontakt była dla mnie miła. Mogę wypowiadać się wyłącznie w superlatywach.

- Przeprowadzasz się tu z rodziną?

- Nie, będę mieszkał sam. Jestem singlem (śmiech).

- Jakie nadzieje wiążesz z transferem do Jagiellonii? Jakie stawiasz sobie cele?

- Jestem pełen pokory, ale ze wszystkich sił będę starał się wywalczyć sobie miejsce w wyjściowej jedenastce. Trafiam do drużyny, która jest obecnie wiceliderem Ekstraklasy i prezentuje bardzo dobry futbol. Pierwszym krokiem jest sumienna postawa na treningach oraz pokazanie się trenerowi. Muszę być gotowy w każdym momencie, jeśli zespół będzie mnie potrzebował. Co do celów drużynowych – chciałbym pomóc Jagiellonii w zakończeniu zmagań jak najwyżej w tabeli, najlepiej na podium.

- Czyli nie boisz się rywalizacji?

- Nie. Rywalizacja jest czymś dobrym. W formacji obrony w Jagiellonii grają dobrzy zawodnicy, co udowadnia pozycja Jagi w tabeli. Nie ma się czego bać, u mnie jest wręcz przeciwnie. Jeśli masz przy sobie dobrego zawodnika musisz stać się lepszą wersją siebie, żeby wskoczyć do składu. Trzeba walczyć o swoje i rozwijać się, a w tym najlepiej pomaga rywalizacja. Najgorszą rzeczą w piłce nożnej jest moment, w którym nikt na ciebie nie naciska, nie ma nikogo, kto mógłby odebrać ci plac. Trzeba ciężko pracować.

Jagiellonia Białystok