logo

25.10.2026

Romanczuk: Walczyliśmy do końca

25.10.2026 21:36Autor: Jakub Duda

Udostępnij:

Romanczuk: Walczyliśmy do końca

- Myślę, że na pewno spadł nam kamień z serca. Emocje wzięły górę i wspólnie świętowaliśmy tę bramkę. Przede wszystkim jednak uważam, że nasza determinacja sprawiła, że w końcu udało nam się zagrać na zero z tyłu. Dawno nie zachowaliśmy czystego konta - powiedział po wygranej z Wisłą Płock Taras Romanczuk.

- Dążyliśmy do zdobycia bramki już w pierwszej połowie. Myślę, że mieliśmy lepsze sytuacje do strzelenia gola, ale nie udało się ich wykorzystać. Cieszę się, że nawet pomimo odwołanego rzutu karnego nie spuściliśmy głów, tylko walczyliśmy do samego końca - dodał po chwili.

Nie obeszło się bez kontrowersji sędziowskich. - Nie oczekuję, że ktoś będzie nam pomagał. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że raczej wszystkie sytuacje 50 na 50 będą rozstrzygane na naszą niekorzyść. Jestem na to przygotowany i myślę, że chłopaki też są na to uczuleni. Rozmawiamy między sobą o tym, żeby w ogóle nie wdawać się w dyskusje z sędziami. Są kapitan i wicekapitan, którzy mają kontakt z arbitrem i to oni powinni z nim rozmawiać. Reszta zawodników musi po prostu skupić się na swoich zadaniach, a nie na dyskusjach z sędzią.

Rywal postawił trudne warunki. - Zawsze ciężko gra się takie mecze, kiedy przeciwnik ustawia się w systemie 5-4-1 i broni nisko. Trudno wtedy kreować sytuacje, ale kibice pomagali nam od pierwszego gwizdka. Było to czuć już w drugiej czy trzeciej minucie, kiedy mieliśmy jakieś zamieszanie w polu karnym i kibice od razu ponieśli nas do przodu. Cieszę się z tych trzech punktów, bo potrzebujemy tego tlenu, żeby walczyć dalej. Gratulacje należą się wszystkim - zawodnikom, sztabowi i naszym kibicom. Mimo wyników, jakie ostatnio osiągaliśmy, dzisiaj na stadionie było 17 tysięcy osób. Mam ogromny szacunek do naszych kibiców za to, że pomimo trudnego momentu nie zostawiają nas, tylko cały czas wspierają.

Dzisiejsza uprawa na ULTRZE była poświęcona naszemu kapitanowi. - Nie widziałem jej na żywo. Dopiero teraz, kiedy wziąłem telefon do ręki, zobaczyłem, że ktoś mi to wysłał. Cieszę się, że przez tyle lat spędzonych w tym klubie udało mi się przede wszystkim zasłużyć na szacunek kibiców. Ogromnie im dziękuję za to, że zawsze nas wspierają, pokonują za nami tyle kilometrów i nieustannie dodają nam otuchy. Motywują nas też do dalszej pracy, żebyśmy się nie załamali. Myślę, że w tym tygodniu, jeszcze przed meczem z Anderlechtem, spotkałem naprawdę wielu ludzi. W różnych sytuacjach, gdzieś na ulicy w Białymstoku, w cerkwi czy nawet w restauracji, podchodzili do mnie kibice i wszyscy mówili właściwie to samo. Nawet kiedy byłem na basenie, podeszła do mnie pani i powiedziała: "Jesteście Jagiellonią, nie możecie spuszczać głów". To było bardzo motywujące, szczególnie dla mnie. Widać, że kibice nadal w nas wierzą. Nawet w takich drobnych, codziennych sytuacjach można poczuć ich szacunek do nas. Widać, że oni na pewno się nie poddadzą, a my tym bardziej nie możemy się poddać.

Kibie wciąż są z zespołem. - Działa to na pewno motywująco, przede wszystkim. Widać, ile Jagiellonia znaczy dla tych ludzi, dla kibiców, którzy przychodzą na stadion i nas wspierają. Nawet kiedy przegrywaliśmy 0:3, cały czas byli z nami. Po 80. minucie rozbrzmiał hymn Jagiellonii i cały stadion śpiewał. Ogromny szacunek za to. Będziemy starali się robić wszystko, żeby dawać naszym kibicom radość z naszej gry. Jeśli będziemy tak zaangażowani i zdeterminowani jak dzisiaj, to myślę, że możemy być spokojni, bo jakość piłkarską mamy. Przede wszystkim jednak tak powinno to wyglądać w każdym meczu, żeby przeciwnik nie stwarzał sobie żadnych sytuacji.

- Po jednym meczu ciężko będzie jeszcze odzyskać pełną pewność siebie, dlatego potrzebujemy kolejnych pozytywnych bodźców, żeby dalej iść po swoje. Wiemy, że chcemy powalczyć o Puchar Polski, tym bardziej że wiele zespołów z Ekstraklasy odpadło już w pierwszej rundzie. Dzięki temu nasze szanse na zdobycie trofeum na pewno rosną, co nas cieszy. Przed nami wymagający rywal, który jest rozpędzony i nieźle gra w piłkę. Tym bardziej że zagra u siebie, a przyjazd zespołu z Ekstraklasy będzie dla niego dodatkową motywacją. Na pewno nie będzie to łatwe spotkanie. Dzisiaj jednak najważniejsza jest regeneracja i oczyszczenie głów, żeby jutro wrócić na trening z nowymi siłami i dalej ciężko pracować. Chcemy dawać radość sobie, naszym rodzinom i kibicom, bo wszyscy jesteśmy razem i wszyscy tworzymy Jagiellonię - zakończył 

Jagiellonia Białystok