logo

22.03.2026

Siemieniec: Musimy punktować

22.03.2026 0:22Autor: Marcin Łychowid

Udostępnij:

Siemieniec: Musimy punktować

- Nie tak wyobrażaliśmy sobie zakończenie tego okresu. Szczególnie po wtorkowym meczu z GKS-em, kiedy odnieśliśmy tak wyczekiwane zwycięstwo. - powiedział trener Jagiellonii Białystok, Adrian Siemieniec, po sobotniej (21.03) porażce z Wisłą Płock (1:2).

- To będą dla nas trudne dwa tygodnie, jeżeli chodzi o atmosferę, w której będziemy spędzać przerwę na kadrę. Nie tak wyobrażaliśmy sobie zakończenie tego okresu. Szczególnie po wtorkowym meczu z GKS-em, kiedy odnieśliśmy tak wyczekiwane zwycięstwo. Gratuluję przeciwnikowi zwycięstwa. Wisła miała jasny i klarowny plan na ten mecz. Perpektywa Wisły jest pewnie taka, że wszystko im wyszło, w czym mają dużo racji. Moja perpektywa jest taka, że trochę im w tym pomogliśmy. Bardzo dziękuję kibicom. Nie wszędzie można spotkać trybuny, które kolejny raz dają wsparcie zarówno piłkarzom, jak i trenerowi. Bardzo im za to dziękuję. Czuć to wsparcie, tak samo jak dużą wyrozumiałość - mówił szkoleniowiec Żółto-Czerwonych.

- Uważam, że mimo wyjścia na prowadzenie początek meczu nie był dobry w naszym wykonaniu. Nie trzymaliśmy się planu. Bramka wyniknęła z determinacji Sameda Bazdara, jego ataku na piłkę. Decyzje o uderzeniu podjął Bartek Wdowik, potem zaatakowaliśmy drugą piłkę i zdobyliśmy bramkę. Bramkę, która wynikała nie z naszego dobrego początku, a z tej akcji. Kluczowe jest to, co stało się po bramce. Próbowaliśmt wpłynąć na zespół pewną komunikacją, reakcją. Założony przez nas plan na mecz nie zakładał pewnych zachowań, zmian ustawień przez naszych zawodników. Prowadząc w domu 1:0 z przeciwnikiem, o którym wiadomo, że bardzo często skupia się na organizacji w niskim bloku i szuka swoich szans po kontratakach czy stałych fragmentach nie można tego zrobić Tym bardziej, że prowadzisz, czas działa na twoją korzyść, a to przeciwnik musi szukać ataków, pressingu, wyjścia wyżej, otwierania przestrzeni. Bardzo szybko doprowadziliśmy do sytuacji, kiedy przegrywaliśmy. To było coś, do czego Wisła chciała doprowadzić, na co czekała. Mogli wtedy realizować swój plan. Grali konsekwentnie, byli zdyscyplinowani. Przez cały mecz utrzymali niesamowitą koncentrację, determinację i zaangażowanie w bronieniu. Dokładnie też wiedzieli co chcą robić w momencie odbioru piłki. Dzięki temu wyszli na prowadzenie w pierwszej połowie. Po zmianie stron mecz przeciwko tak nastawionej jeżeli chodzi o strategię drużynie bardzo często wygląda w ten sposób. Rywale chcą zablokować środek i doprowadzić do tego, żeby piłki były dostarczane bokiem. Mając tylu ludzi w polu karnym, tak rosłych stoperów, wygrywają praktycznie wszystkie pojedynki główkowe. Jeżeli nie przedrzesz się bokiem, nie wygrasz tam pojedynku, trudno jest dojść do dogodnej sytuacji w polu karnym. Robiliśmy to, na co byli gotowi - stwierdził trener Adrian Siemieniec.

- Z mentalnego punktu widzenia jest jeszcze kwestia tego, że ich pewność siebie rośnie, bo mają szanse wygrać to spotkanie. U nas pojawia się brak cierpliwości oraz frustracja, że atakujesz i nie możesz strzelić. Uważam, że kluczowe są trzy rzeczy. Prowadząc 1:0 nie możesz doprowadzić do odwrócenia sytuacji na 1:2 jeszcze w pierwszej połowie. Sposób w jaki straciliśmy bramki - zbyt łatwo, zbyt mało było tam determinacji. Pierwszą bramkę straciliśmy mając przewagę 4 do 1 w polu karnym. Byliśmy zbyt statyczni. Druga bramka - jedna, druga, trzecia, czwarta przebitka, po drodze cztery pojedynki, przy których jesteśmy zbyt mało agresywni, a na koniec przegrywamy pojedynek w polu karnym. Nie uważam, że ten mecz był zły. Nie mam przeświadczenia, że gralismy dzisiaj źle. Widziałem gorsze mecze w naszym wykonaniu, nawet wygrane. Źle tym meczem zarządziliśmy i finalnie go przegraliśmy z zespołem bardzo dobrze zorganizowanym, zorganizowanym, konsekwentnie realizującym swój plan od 1 do 90 minuty. Dzisiaj tym wygrali spotkanie, jeszcze raz im gratuluję. Musimy wrócić do pracy, przed nami bardzo trudny mecz. Patrząc na naszą historię mam wrażenie, że w takich meczach, w takich momentach czasami jest łatwiej. Nie wiem dlaczego, ale można tak na to popatrzeć. Pierwsze miejsce w tabeli jest dla nas jakieś przeklęte w tym sezonie. Co nie wyjdziemy na nie, czy my czy poprzez wyniki innych zespołów, to nie potrafimy wygrać spotkania. To martwi, ale liga jest w tym roku szalona. Trzeba grać do końca o wszystko. Teraz musimy skupić się na dobrym przepracowaniu tego okresu i wygranej z Lechem - mówił opiekun białostoczan.

Jagiellonia Białystok