Siemieniec: Zasłużony awans
- To w pełni zasłużony awans, z którego na pewno bardzo się cieszymy, bo to jest bardzo duża, historyczna chwila dla nas wszystkich i też moment, który pokazuje skalę postępu - powiedział po awansie do fazy ligowej Ligi Europy trener Adrian Siemieniec.
- Przede wszystkim wypada zacząć od tego, co wydarzyło się na koniec. Wiadomo, że wewnętrzna radość u nas jest ogromna, bo to jest duży historyczny sukces, myślę nie tylko dla nas jako zespołu, dla całego miasta, dla klubu, dla kibiców. Jednak są sytuacje, że piłka nożna spada na dalszy plan i chciałem tutaj przede wszystkim powiedzieć, że my jako ja, jako trener, my jako klub, sztab, drużyna, wszyscy bardzo mocno trzymamy kciuki za naszego kibica, że będzie wszystko w porządku i wróci cały i zdrowy do domu. Więc z szacunku do tej sytuacji nasza radość była dzisiaj bardzo stłumiona, taka wewnętrzna, bo wszyscy byliśmy przejęci tym, co się wydarzyło i wierzymy po prostu, że będzie wszystko dobrze - dodał po chwili.
- Co do samego awansu, to myślę, że po pierwszym meczu z punktu widzenia tego, jak chciałem nastawić zespół na drugie spotkanie, bardzo ważne było, żebyśmy rozmawiali o zadaniu, które mamy wykonać, też o tym, żeby się poprawić względem pierwszego spotkania, żeby nie mówić tak dużo o zaliczce, bo to jest zarządzanie dwumeczem. Nie ma co ukrywać, że mamy w dwumeczu dwa zwycięstwa, bilans bramek 6:1 i nawet jak ten dwumecz miał momenty, kiedy przeciwnik przejmował inicjatywę, to trudno się nie zgodzić, że to jest w pełni zasłużony awans, z którego na pewno bardzo się cieszymy, bo to jest bardzo duża, historyczna chwila dla nas wszystkich i też moment, który pokazuje skalę postępu. Już nie mówię o postępie względem mimentu, kiedy przejmowałem drużynę, gdzie był klub, gdzie była drużyna i gdzie jest teraz, ale nawet w skali ostatnich dwóch lat, kiedy graliśmy w fazie ligowej Ligi Konferencji i dzisiaj wykorzystując też naszą pracę w poprzednich latach, nie tylko taką związaną z rankingiem, ale też ze zbieranego doświadczenia na boisku przebrnęliśmy przez te eliminacje i zagramy w Lidze Europy. Świetne to jest, na pewno radość jest ogromna, ale też duże wyzwanie przed nami - podsumował wątek.
Czekają nas nowe wyzwania. - Znowu będziemy się uczyć. Oczywiście cieszę się, bo to też znaczy, że się rozwijamy, że te okoliczności się zmieniają i stawiają przed nami coraz większe wymagania, ale to są rzeczy, których nie znamy. To są rzeczy, które są dla nas nowe i zobaczymy, kogo wylosujemy, ale na pewno poziom wymagań, jakie będzie przed nami stawiać Liga Europy - przeciwnicy, stadiony, to jest też ta półeczka wyżej niż Liga Konferencji. Także obciążenie, jeżeli chodzi o fizyczność, ale też mentalność, czy intensywność, która nas czeka, to musimy zbudować silny zespół, taki, który jest konkurencyjny na każdej pozycji. Ja też muszę jako trener wejść na wyższy poziom, jeżeli chodzi o zarządzanie grupą, tak żeby zbudować dużą grupę piłkarzy, tak żeby każdy był gotowy, żeby każdy był pod prądem. Bo też oprócz tego, że te rozgrywki europejskie będą dla nas bardzo wymagające, to też liga jest teraz bardzo konkurencyjna i nie możemy o niej zapomnieć, bo dzisiaj przeżywamy piękne chwile właśnie dlatego, że w lidze trzy razy z rzędu byliśmy na podium. Gdyby nie to, to nie mielibyśmy w ogóle okazji się pokazać w Europie - stwierdził 34-latek.
To były dobre eliminacje. - Znakomite byłyby cztery zwycięstwa, ale i tak mamy bardzo dobrą statystykę, bo trzy zwycięstwa i jeden remis. Przebrnęliśmy bardzo fajnie te eliminacje, na pewno też nie ma co ukrywać, że możliwość przełożenia dwóch meczów w lidze pomogła skupić się tylko na tym. Eliminacje to jest bardzo specyficzny okres, takiego dużego obciążenia, nie tyle co fizycznego, bo tak jak powiedziałem, możesz te mecze w lidze przełożyć i ta fizyka trochę się rozkłada, ale na pewno takiego mentalnego. To są momenty, gdzie już nic nie odrobisz. Po prostu masz dwumecz, musisz ten dwumecz wygrać i ja uważam, że z punktu widzenia takiego obciążenia mentalnego, to na poziomie europejskim to czyni bardzo dużą różnicę - zaznaczył.
- Wiem, co mówię, bo grałem jako trener przeciwko Betisowi, gdzie nie byliśmy faworytem i nie mieliśmy do stracenia. Grałem w Strasburgu i na innych dużych stadionach, z dużymi firmami i wtedy jest trochę inne podejście do meczu i nastawienie w momencie, kiedy ty możesz tylko zyskać, a nic stracić. I ten dwumecz był właśnie taki. Tak się to ułożyło, że to byliśmy w roli faworyta. Mieliśmy po drugiej stronie przeciwnika, który już dużo zrobił, mógł tylko zyskać, nic nie mógł stracić. A po pierwszym meczu to już w ogóle sytuacja diametralnie się zmieniła, bo dzisiaj były momenty, jak bramkarz rywali kiwał się z naszymi napastnikami, obrońcy robili to samo. Ja to bardzo doceniam, ale wiadomo, że inaczej robi się to pod dużą presją wyniku, a inaczej się to robi w momencie, kiedy tej presji wyniku nie ma. I myślę, że to była najtrudniejsza rzecz związana z tym dwumeczem, że mimo tego, że wynik pierwszego meczu był dla nas bardzo dobry, jednak czułem w powietrzu stawkę tego meczu i takie obciążenie, jeżeli chodzi o obciążenie psychiczne zawodników. Patrzymy na nasze doświadczenie przez pryzmat, na mnie jako trenera, też na dużą część sztabu, na niektórych piłkarzy, którzy znajdują się na boisku, ale nie wszyscy. Nie jest tak, że wszyscy zawocnicy, mają doświadczenie z Betisem, w Fiorentiną czy Ajaksem, bo nie każdy to przeżył. I też po niektórych zawodnikach widać, że to są ich początki w Europie i też muszą się do pewnych rzeczy zaadaptować, z pewnymi rzeczami oswoić, nauczyć się grać bez presji, wtedy kiedy to obciążenie jest na przeciwniku, a nauczyć się grać pod presją, kiedy jesteś w roli faworyta, tak jak w tym meczu - kontynuował.
W piątek odbędzie się losowanie fazy ligowej. - Pierwsze moje marzenie, ale nie tylko moje, też mojej żony i moich dzieci, czyli całej naszej rodziny, to jest AC Milan i San Siro i pojechać tam do Mediolanu na mecz z Milanem. To by była fantastyczna rzecz dla nas i spełnienie mojego marzenia, ale też marzenia mojej żony i moich dzieci. Chciałbym tam ich zabrać, na pewno jako mąż, jako ojciec, ale też jako trener Jagiellonii, więc życzę sobie Milanu na wyjeździe - przyznał wprost.
- A drugie, takie trenerskie, to jest zespół z Premier League, też na wyjeździe a, czy to będzie Sunderland, czy to będzie, Bournemouth czy Crystal Palace, to już nie będę tutaj wybredny. Mam nadzieję, że któryś z tych zespołów przypadnie nam na wyjeździe. Po prostu chciałbym zagrać z zespołem z najlepszej ligi na świecie, chciałbym poczuć atmosferę stadionu Premier League, chciałbym poczuć te trybuny, chciałbym poczuć intensywność tej ligi. To jest na pewno coś, o czym jako trener marzę i cieszę się, że mam taką szansę. Wierzę, że te kuleczki, te dwa życzenia moje spełnią - dodał.
