logo

19.06.2024

Stryjek: Jeżeli dzwoni mistrz Polski nie mogę zastanawiać się dwa razy

19.06.2024 10:01Autor: Marcin Łychowid

Udostępnij:

Stryjek: Jeżeli dzwoni mistrz Polski nie mogę zastanawiać się dwa razy

- Gra dla Jagiellonii to dla mnie nowe wyzwanie. Jestem szczęśliwy, że dostałem taką szansę. To ogromny kredyt zaufania od trenera i sztabu. Postaram się nie zawieść oczekiwań. Będę robił wszystko, żeby jak najlepiej reprezentować Jagę – powiedział po podpisaniu kontraktu z „Dumą Podlasia” nasz nowy bramkarz, Max Stryjek.

- 11 lat mieszkałem na Wyspach, ale zawsze rozmawiam po polsku, jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. Mam za sobą już ponad 250 występów na profesjonalnym poziomie w seniorskich ligach w Wielkiej Brytanii. Grałem nie tylko w Anglii, ale także w Szkocji, gdzie rywalizowałem w Premiership. Gra dla Jagiellonii to dla mnie nowe wyzwanie. Jestem szczęśliwy, że dostałem taką szansę. To ogromny kredyt zaufania od trenera i sztabu. Postaram się nie zawieść oczekiwań. Będę robił wszystko, żeby jak najlepiej reprezentować Jagę – mówił golkiper Żółto-Czerwonych.

Co zdecydowało o przenosinach do Jagiellonii? – Szczerze mówiąc już trochę męczyła mnie angielska mentalność. Ponadto nie ukrywam, że jeżeli dzwoni do mnie mistrz Polski nie mogę zastanawiać się dwa razy. Stwierdziłem, że trzeba podjąć decyzję o przenosinach. Miałem zapytania, także z Championship, ale nikt nie gwarantował mi takiego rozwoju jak Jagiellonia, która ma świetny projekt. Chcę być jego częścią.

Jak Max ocenia pobyt na Wyspach? Czy piłka szkocka znacząco różni się od angielskiej? – Zjeździłem praktycznie całe Wyspy Brytyjskie – grałem w Szkocji, w Sunderlandzie byłem siedem lat. Po odejściu z Sunderlandu skończyłem w piątej lidze. Kiedy ludzie o tym słyszą śmieją się mówiąc, gdzie ten profesjonalizm, ale profesjonalizm w Anglii jest trochę inny, obowiązuje już od IV ligi. Później wyjechałem na dwa lata do Szkocji. Poziom był… Były tam drużyny dobre, ale to był jednak poziom, poza Celticiem i Rangersami, typu League One czy League Two w Anglii. Następnie trafiłem do Wycombe, grającym na trzecim szczeblu rozgrywkowym z celem zrobienia awansu do Championship. Niestety później trener odszedł do QPR i szukałem innych opcji. Rozważałem powrót do Polski i nadarzyła się super okazja, więc stwierdziłem „Dlaczego nie?”.

Wiosną tego roku nowy golkiper Jagi zaliczył krótkie wypożyczenie do Crewe Alexandra. – W Wycombe grałem wszystkie mecze, ale w pewnym momencie przestałem występować. Klub chyba chciał zrobić mi na złość, ponieważ nie chciałem przedłużyć swojego kontraktu. Z dnia na dzień dowiedziałem się z tablicy taktycznej, że nie będę grał. Stwierdziłem, że trudno, nie będę się prosić, mimo tego, że w półfinale EFL Trophy zostałem zawodnikiem meczu i tak naprawdę dzięki mnie doszliśmy na Wembley. Niestety, w finale nie udało mi się wystąpić. Moja mama gorliwie modliła się i powiedziała, że jeszcze zagram na Wembley. W międzyczasie, na miesiąc przed końcem sezonu, zadzwoniła do mnie Crewe Alexandra, walcząca o wejście do play-offów do League One, z pytaniem, czy nie chciałbym dołączyć do nich na trzy ostatnie mecze. Nie mieli akurat żadnego zdrowego bramkarza, a w takiej sytuacji w Wielkiej Brytanii można wypożyczyć poza oknem zawodnika, o ile kluby się porozumieją. Spadło to na mnie. Klub robił mi jeszcze nieprzyjemności, nie chciał mnie puścić, ale po dwóch dniach debat doszliśmy do porozumienia. Dołączyłem do Crewe i zagrałem na Wembley, jak wymodliła moja mama. Spełniło się jedno z moich marzeń. Może to nie jest spełnienie moich ambicji, ponieważ to był mecz o wejście na trzeci poziom rozgrywkowy, ale marzenie o występie na Wembley spełniło się. Jestem z tego zadowolony.

Max wchodzi w duże buty, ponieważ będzie miał za zadanie zastąpić Zlatana Alomerovicia. – Zdaje sobie z tego sprawę. Wspomniałem już wcześniej o tym, jak doceniam zaufanie ze strony trenerów, sztabu i dyrektorów. Wiem jaka odpowiedzialność na mnie spoczywa. Będę starał się dzielić moimi doświadczeniami z zachodu. Postaram się nie zawieść, będę dawać z siebie wszystko, tak na boisku jak i poza nim. Będę się rozwijał zarówno jako człowiek jak i jako piłkarz. Dam z siebie wszystko dla Jagiellonii.

- Co do stojącego za mną trofeum, to w przyszłości chciałbym je wznieść, ale nie chcę zapeszać i teraz go nie dotknę. Nie zasłużyłem na to, żeby je dotknąć, ponieważ nie brałem udziału w zeszłym sezonie. Oczywiście gratuluje Jagiellonii zdobycia pierwszego w historii mistrzostwa, ale póki co nie chcę go dotknąć. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie powtórzymy ten sukces. Będzie to ciężkie, ale trzeba mierzyć wysoko – stwierdził Max.

Jakie są pierwsze wrażenia Maxa po wizycie w Białymstoku? – Miasto poszło do góry, rozwija się. Jestem mile zaskoczony przyjęciem oraz profesjonalizmem w klubie, również bazą treningową. Niczego się nie spodziewałem, ponieważ nie chciałem mieć uczucia niedosytu. Stwierdziłem, że idę, zobaczymy co będzie. Nie miałem żadnych expectations (śmiech, ang. oczekiwania).

Jakie marzenia i cele wiąże z przenosinami do Jagiellonii? – Wielkim marzeniem jest dostać się do Ligi Mistrzów. W lidze chciałby powtórzyć to, co Jagiellonia osiągnęła w zeszłym sezonie, czyli zdobyć mistrzostwo Polski.

Jagiellonia Białystok