logo

10.08.2023

Szweda: Jagiellonia to dobre miejsce do rozwoju

10.08.2023 14:57Autor: Kamil Gołaszewski

Udostępnij:

Szweda: Jagiellonia to dobre miejsce do rozwoju

W najbliższą sobotę ligowe zmagania rozpoczną najstarsze roczniki Akademii Piłkarskiej Jagiellonii. Przed startem sezonu Centralnej Ligi Juniorów U-17 porozmawialiśmy z nowym trenerem juniorów młodszych - Sebastianem Szwedą.

Jakie są twoje odczucia po pierwszych tygodniach przepracowanych z nowym zespołem?

Sebastian Szweda (trener Jagiellonii U-17): Jestem zadowolony z podejścia chłopaków do pracy i nowych rzeczy, które poznają. Na przestrzeni tygodni widać pierwsze postępy, co napawa optymizmem. Uważam, że w grupie znajdują się utalentowani zawodnicy z potencjałem technicznym, co na pewno ułatwia im przyswajanie wielu aspektów treningowych.

Jesteś trenerem, który w piłce młodzieżowej i nie tylko już trochę doświadczenia zebrał. Opowiedz trochę o sobie. Gdzie wcześniej pracowałeś?

Przygoda trenerska rozpoczęła się dosyć szybko. W wieku 23 lat miałem już okazję prowadzić zespół rezerw Gwarka Ornontowice - klubu, w którym występowałem jednocześnie w roli zawodnika pierwszego zespołu, funkcjonującego na poziomie czwartej ligi śląskiej. Po dwóch latach pracy szkoleniowej na niższych szczeblach rozgrywkowych stwierdziłem, że warto przenieść się do grup młodzieżowych, w których wpływ trenera na wiele aspektów boiskowych i pozaboiskowych wydawał mi się znaczący. Trafiłem do GKS-u Tychy, gdzie miałem okazję pracować w kategoriach od U-14 do U-17, progresując z sezonu na sezon. 

Później pojawiła się oferta z jednej z najlepszych akademii piłkarskich w Polsce.

Tak. Dostałem propozycję pracy w roli pierwszego trenera w zespole do lat 17 Zagłębia Lubin i był to bardzo owocny półtoraroczny okres z punktu widzenia rozwoju szkoleniowego. Mówimy tu o latach 2020-2021. Współpracowałem wtedy ze znakomitym fachowcem z Holandii - Robinem Pronkiem, który wraz z dyrektorem - Hennym Lee dowodzili kwestiami sportowymi akademii. Był to bardzo owocny czas dla mnie jako trenera. Wielu chłopaków na przestrzeni kolejnych miesięcy notowało sportowe postępy, a część z nich ma już za sobą debiuty w ekstraklasie.

Jaki był następny przystanek?

Po półrocznej przerwie zakotwiczyłem w pierwszoligowym Podbeskidziu Bielsko-Biała. Dołączyłem w styczniu 2022 do projektu zapoczątkowanym przez Łukasza Piworowicza, który skupiał trenerów o nowoczesnym spojrzeniu i podejściu do piłki - Piotra Jawnego i Marcina Dymkowskiego. Funkcjonowałem w roli  trenera asystenta, który łączył w swojej pracy kwestie treningowe oraz analityczne. Podbeskidzie było dla mnie czasem, w którym mogłem spojrzeć na wiele obszarów pracy szkoleniowej bardziej z dystansu - mam na myśli z poziomu trenera asystenta. Uważam, że tamtejszy zespół Podbeskidzia grał ciekawą piłkę naznaczoną ofensywnym pomysłem, który był zauważalny w rozgrywkach pierwszej ligi. Niestety, osiągane rezultaty nie były satysfakcjonujące. Pomimo rozwoju gry zespołu w różnych obszarach taktycznych i dużej liczby tworzonych szans strzeleckich o wysokiej jakości w kolejnych meczach, nie potrafiliśmy odnieść zwycięstwa. Myślę, że wiele osób zaangażowanych w tamten projekt może mieć do dzisiaj poczucie niedosytu ze względu na okoliczności, w jakich rozstrzygały się rezultaty wiosennych meczy ligowych. Nowym trenerem Podbeskidzia został Mirosław Smyła, który wniósł powiew nowej energii do zespołu i z którym miałem przyjemność kontynuować pracę w I zespole.  

Kryzysy jednak wciąż nie omijały Podbeskidzia. 

Włodarze klubu nie byli zadowoleni z początku sezonu w wykonaniu drużyny, wobec czego nastąpiła zmiana. Do zespołu dołączył trener Dariusz Żuraw, który na przestrzeni kilku tygodni skompletował własny sztab szkoleniowy. W tych okolicznościach zakończyłem pracę w Podbeskidziu.

Kolejnym etapem twojego rozwoju była Stal Rzeszów.

Chciałem wrócić do pracy w roli pierwszego trenera, co w przerwie zimowej było trudne. Z drugiej strony nie chciałem mieć przerwy od boiska i treningu. Skorzystałem z propozycji Stali i dołączyłem do sztabu grupy U17, w której było kilku utalentowanych zawodników. Chciałem wesprzeć płaszczyznę sportową Akademii Stali Rzeszów, wykorzystując swoją wiedzę i dotychczasowe doświadczenie w pracy z młodzieżą. Po pół roku pojawiło się kilka zapytań ze strony innych Klubów w kontekście współpracy. Najbardziej konkretna i najbardziej interesująca dla mnie była propozycja nowego Dyrektora Akademii Jagielloni - Przemka Papiernika. Dostrzegłem w niej duże możliwości do rozwoju zawodników, zespołu a także do rozwijania własnych kompetencji szkoleniowych. Po kilku rozmowach podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu współpracy. Stal Rzeszów przychylnie podeszła do całej sytuacji i porozumieliśmy się odnośnie do mojego odejścia. W ten sposób mogłem dołączyć na Podlasie.

W jakich okolicznościach pojawił się pierwszy, konkretny kontakt ze strony Jagi?

W rundzie wiosennej Centralnej Ligi Juniorów U-17 był rozgrywany mecz w Białymstoku pomiędzy Jagiellonią, a Stalą Rzeszów (5:3, przyp. red.), w której sprawowałem funkcję asystenta. Zrobiliśmy w tym spotkaniu dosyć pozytywne wrażenie a dodatkowo pół roku wcześniej rozmawialiśmy o potencjalnej współpracy z trenerem Markiem Wasilukiem, który zarekomendował moją osobę. Później już miałem bezpośredni kontakt z Dyrektorem Przemkiem Papiernikiem.

Reasumując, jaką filozofię gry wyznajesz? Jak chcesz, żeby grała twoja Jagiellonia?

Jestem orędownikiem ofensywnego stylu gry opartego na zorganizowanej grze kombinacyjnej. Szczerze mówiąc, był to pewien wspólny mianownik łączący moje podejście z podejściem szkoleniowym, które w Akademii Jagiellonii funkcjonuje. Drużyny tutaj stawiają na grę techniczną, inicjatywną. To futbol atrakcyjny, z wyrazistym stylem i chęcią osiągnięcia kontroli w grze. Ten kierunek będzie rozwijany przez Dyrektora Papiernika a ja się z tym identyfikuję. To było decydujące w kontekście mojej decyzji o przeniesieniu się do Białegostoku. 
Uważam, że właśnie takie środowisko techniczno-taktyczne, daje największe możliwości do rozwoju młodym zawodnikom. Środowisko wymuszające i stymulujące szybkie postrzeganie, orientację, podejmowanie adekwatnych decyzji oraz jakość techniczną. To wszystko powinno być poparte uporządkowaną organizacją gry, co pozwoli rozwijać się zespołowi a także każdemu zawodnikowi z osobna. Myślę, że będzie to stosunkowo szybko widoczne w zespole U-17. Wszystkie prowadzone przeze mnie drużyny właśnie w taki sposób grały. Cieszę się, że wiele aspektów techniczno-taktycznych jest znanych chłopakom, ponieważ obowiązywały one także w poprzednim sezonie, w którym zespół U17 prowadzony przez trenera Papiernika grał bardzo fajną piłkę i osiągnął zadowalający rezultat.  

Na podstawie pierwszych obserwacji widzisz jakieś pole do poprawy, na przykład w jakości prowadzenia treningów?

Będę starał się wpływać na wiele rzeczy w pracy z zespołem. To młodzi chłopcy, którzy potrzebują edukacji w wielu obszarach, dużego zaangażowania ze strony trenerów, ale także odpowiednich wymagań. Pole do poprawy jest zawsze w różnych kontekstach. Cieszę się, że ta grupa, z którą obecnie mam okazję pracować, nie zaczyna od zera. Chłopcy wykazują odpowiednie podejście, są przyzwyczajeni do gry technicznej, kombinacyjnej i w efekcie dużo łatwiej było wystartować. Pozytywnie oceniam ten czterotygodniowy okres pracy, który jest za nami.

W nadchodzącym sezonie zespół U-17 będzie złożony z zawodników w większości urodzonych w 2007 roku, wspierany przez graczy o rok młodszych. Jak oceniasz aktualny potencjał tego zespołu? Czego możemy spodziewać się po tych chłopakach w nowym sezonie?

W mojej ocenie to zespół, który w większości meczów powinien się wyróżniać, osiągać przewagę w grze. Mam pozytywne odczucie w kontekście tego, że możemy coś fajnego zrobić. Fajna dla oka gra może przełożyć się na dobre rezultaty, które są aspektem nieodłącznym w rywalizacji sportowej, zwłaszcza w starszych kategoriach wiekowych, na poziomie U-17 czy U-19. Będziemy chcieli obraną ścieżką osiągać dobre wyniki, nie pomijając przy tym najważniejszego aspektu, jakim jest rozwój chłopaków.

Wspominając o utalentowanych zawodnikach twojego zespołu, nie sposób pominąć chłopaka, który obecnie trenuje z wami, ale zdecydowanie ma predyspozycje i szanse, żeby rywalizować w starszej kategorii wiekowej. Mowa o urodzonym w 2008 roku Oskarze Pietuszewskim.

Oskar ma za sobą trudny okres spowodowany kontuzją. Na tym etapie chcemy go podbudować. Poprzez grę w CLJ U17 powinien złapać rytm meczowy i nabierać coraz to większej pewności w działaniach boiskowych. To utalentowany chłopak, który może się kapitalnie rozwijać, wykazując odpowiednie podejście. Owszem, jest to zawodnik, który już może rywalizować i trenować z zawodnikami starszymi. Ma na to bardzo duże szanse. Czas pokaże, jak ten okres wykorzysta. Staramy się pomóc jemu i pozostałym zawodnikom możliwie jak najlepiej. 

Jesteś zameldowany w Białymstoku od niedawna. Zdążyłeś już dobrze poznać miasto? Jak się tutaj czujesz?

W związku z ogromem pracy przyznaję, że nie miałem jak dotąd na to wiele czasu. Mamy na tyle szeroko zbudowany sztab, że możemy się w mądry sposób dzielić tą pracą. Niemniej jednak jest jej bardzo dużo. Potrzebuję jeszcze troszeczkę czasu, żeby poznać Białystok, ale pierwsze wrażenia są pozytywne. Jest to miasto spokojne, a ja lubię w takich miejscach pracować. Tutaj można skupić się na pracy i sądzę, że ma to też przełożenie na zawodników. Chłopcy mogą tu skupić się na swoim rozwoju, nie ma tu tylu rozpraszaczy w porównaniu do większych miast.

Jesteś zadowolony z warunków pracy, które zastałeś?

Warunki pracy tworzą ludzie, którzy przyjęli mnie bardzo serdecznie. Widać u wszystkich dużą pracowitość i otwartość. Tworzy się fajna atmosfera a to tylko pomaga w pracy. Drugim ważnym elementem jest infrastruktura. Ośrodek treningowy jest ładny, zadbany. Stwarza on wiele możliwości zawodnikom. Jeżeli chodzi o wyposażenie i możliwości treningowe na tle wielu innych klubów w Polsce, nie mamy na co narzekać. Fakt, że dysponujemy jednym boiskiem treningowym ze sztuczną nawierzchnią dla drużyn Akademii, jest pewnym ograniczeniem, ale przy dobrej organizacji można wykonywać dobrą pracę.  

Z kim będziesz miał okazję współpracować w sztabie szkoleniowym zespołu U-17?

Jesteśmy w gronie zgranych, otwartych trenerów. W naszym sztabie są już osoby w klubie dobrze znane, jak choćby asystent Kamil Kuprianowicz, który ma dużą wiedzę na temat zawodników z rocznika 2007, ponieważ w poprzednim sezonie pracował właśnie w tej kategorii wiekowej przy trenerze Przemku Papierniku. Udzielił mi wielu cennych wskazówek, dzięki czemu było mi łatwiej rozpocząć nowe wyzwanie. Drugim asystentem jest Norbert Beśka, który od dłuższego czasu współpracował z chłopakami z rocznika 2008 i który stanowi ważną rolę we wprowadzaniu tych zawodników do starszej kategorii wiekowej . Wspólnie stanowimy trójkę trenerów, którzy są odpowiedzialni za kwestie techniczno-taktyczne. Jest z nami w równie istotnej roli Szymon Ziarnik, który odpowiada za przygotowanie motoryczne. To bardzo ważna funkcja w kwestii zarządzania procesem treningowym w tak licznej grupie zawodników. Najstarszym członkiem sztabu jest trener bramkarzy - Robert Kucharczyk. Ma bardzo fajny wpływ na zawodników, co widać na przestrzeni kilku tygodni w pracy treningowej i kolejnych meczach sparingowych, które rozgrywaliśmy. Jest też z nami fizjoterapeutka - Albertyna Matuk, nowy pracownik klubu, która stawia pierwsze kroki w piłce nożnej. Złapała fajny kontakt z grupą i myślę, że dobrze będzie się wywiązywała ze swoich zadań.  

Jesteś trenerem, który oprócz pracy w klubach, w przeszłości był zaangażowany w pracę analityka w firmie świadczącej usługi między innymi klubom zagranicznym. Czy wciąż z nią współpracujesz?

Tak, od około sześciu lat. Jak zaczynałem współpracę w firmie Ligen Analytics, wiele lig europejskich korzystało z naszych produktów analitycznych. Obsługiwaliśmy między innymi trzecią ligę niemiecką, reprezentacje młodzieżowe Niemiec, Austrii, Szwajcarii, analizowaliśmy mecze w najwyższych klasach rozgrywkowych grup młodzieżowych Niemiec czy Hiszpanii. Mam więc doświadczenie w pracy analitycznej. Ja ją zawsze traktowałem jako narzędzie, które mogę wykorzystywać w pracy szkoleniowej. Uważam, że pierwszy trener powinien bardzo dobrze umieć interpretować sytuacje boiskowe i mieć analityczny umysł. Stąd decyzja, by robić progres również na tym polu. Do dnia dzisiejszego współpracuję z tą firmą, ale w bardzo okrojonym zakresie, ponieważ absolutnym priorytetem jest praca szkoleniowa w klubie. 

To nie jedyna organizacja, z którą masz okazję współpracować. 

Pomagam w projekcie o nazwie Football Development Institute. Jest on prowadzony przez trenera Marcina Gabora. To osoba, która odcisnęła duży wpływ na mnie, jako trenera. To już dosyć odległe czasy, ale pamiętam, jak uczył mnie patrzeć na piłkę, wyłapywać zależności boiskowe. Zasiał we mnie pasję do pracy trenerskiej, pokazał, jaki wpływ może mieć szkoleniowiec na grę drużyny i ją rozwijać. Od dawna z nim współpracuję. To człowiek o szerokich horyzontach, tworzy ciekawe projekty takie jak: Ligen Analytics, o którym wcześniej wspomniałem. Obecnie Marcin Gabor prowadzi właśnie projekt Football Development Institute, który wspomagam w bardzo małym zakresie ze względu na pracę trenerską. Ostatnio FDI zorganizowało konferencję we Wrocławiu, dotyczącą wielu kwestii związanych z rozwojem klubu.

Czy żałujesz, z perspektywy czasu, że twoja kariera zawodnicza zakończyła się na dość wczesnym etapie?

Byłem bardzo mocno nastawiony na rozwój piłkarski, ale w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że trudno będzie mi trafić w tamtych czasach, czyli około 13 lat temu, do zespołu z wyższego poziomu, w którym mógłbym wykorzystać swoje umiejętności. Nie lubię się oceniać, ale wydaje mi się, że byłem zawodnikiem, który dobrze odnajdywał się w grze kombinacyjnej, sporo widział na boisku. Natomiast drużyny, w których funkcjonowałem, w taki sposób nie grały. Moje parametry fizyczne, przy stosunkowo niskim wzroście, też były pewnym utrudnieniem. Trenerzy przestawiali mnie na inne pozycje niż nominalna, czyli środek pola. Grałem często z konieczności na boku obrony. Choć nie byłem zadowolony, muszę przyznać, że mogłem się dzięki temu nauczyć wartościowych rzeczy. 
W pewnym momencie kiedy wiedziałem, że zostanę trenerem, patrzyłem już na grę zespołu, w którym grałem, oczami szkoleniowymi. Nie żałuję decyzji o zakończeniu swojej przygody piłkarskiej. Grałem najwyżej na poziomie trzeciej ligi a większość seniorskiego grania spędziłem na boiskach czwartoligowych. To nic specjalnego, natomiast nie był to stracony okres, bo zgromadzone doświadczenie procentuje w pracy trenerskiej. Dzięki temu potrafię też zrozumieć perspektywę zawodników.

Czy w kadrze twojego zespołu są nowe twarze?

Tak. Jednym z nich jest środkowy pomocnik Tymon Pietuch, który trafił do nas z Ursusa Warszawa. Jest też Adrian Bodziony z Polonii Warszawa, który również występuje na tej samej pozycji. On może grać także jako skrzydłowy. Z Rominty Gołdap z kolei trafił do nas środkowy obrońca Kacper Chalecki. Jesteśmy też na ostatniej prostej finalizacji umowy z bramkarzem. Wszyscy zawodnicy są urodzeni w 2007 roku. Z wypożyczenia z kolei wraca Dmytro Bergin, który był ostatnio w Hattricku Białystok. Wszyscy już trenują z nami. 

Jak prognozujesz start ligi, który już w najbliższą sobotę?

Czuję, że możemy już zaprezentować podstawy tego, co chcemy grać. W większości fragmentów postaramy się narzucić swój styl gry. Na pewno będziemy walczyć i grać intensywnie w odbiorze piłki. Myślę, że mecz z Sandecją Nowy Sącz pokaże, w którym kierunku gra zespołu będzie zmierzać.

Juniorzy młodsi Jagiellonii ligowe zmagania zainaugurują w najbliższą sobotę, 12 sierpnia, podejmując w ośrodku przy Elewatorskiej drużynę Sandecji Nowy Sącz. Początek rywalizacji o godzinie 11:00. 

Jagiellonia Białystok